cajmero 03.07.13, 21:34 alllle jaja. A moze takich deszczy nie bedzie? kto robi kosztorysy i ponosi osobista odpowiedzialnosc? NIKT? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
thebird2 Re: Skarpa się rozsypała, ulicą płynęła rzeka... 03.07.13, 21:41 wzmocniona zostanie skarpa na rondzie przy skrzyżowaniu Larsenami , ścianą z betonu czy tylko kostką brukową i piasakiem. Zanim zaczniecie robić, zobaczcie jak Kłodawka meandruje, od lat i wszytko jasne . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: luisa Re: Skarpa się rozsypała, ulicą płynęła rzeka... IP: *.gorzow.mm.pl 03.07.13, 22:28 Kto mówi, że jest uczciwy i działa dla dobra miasta? Abstrahując od nie osądzonej afery budowlanej i stanu (upadłego) w jakim się znajduje miasto,już tylko za wybór wykonawcy /wiadomego!/ i za tolerowanie tego oczywistego bubla za grube miliony i podpieranie tego wątpliwej jakości opinią budowlaną,a w konsekwencji narażenie budżetu na ewidentną stratę 1,6 mln zł na usuwanie usterek w normalnym,praworządnym kraju powinno się odpowiedzialnego pociągnąć,jeśli bawet nie do odpowiedzialności karnej, to co najmniej do odpowiedzialności służbowej. Kiedyś prawo polskie mniej chroniło urzędników !Oto fragment ustawy z 1921 r., o zwalczaniu przestępstw z chęci zysku, popełnionych przez urzędników. Art 1. Urzędnik, winny popełnienia w związku z urzędowaniemi z pogwałceniem obowiązków urzędowych lub służbowych: 1. kradzieży lub przywłaszczenia (sprzeniewierzenia), albo udziału w tychże(art.51 k.k. ros. z r. 1903, § 5 austr. u. k. z r. 1852, §§ 47-49 niem. k. k. z r.1671), jeśli mienie skradzione lub przywłaszczon (sprzeniewierzone) było mu dostępne lub powierzone z powodu służby lub stanowiska służbowego: Z oszustwa lub udziału w niem (art. 51 k. k. ros. z r. 1903, §5 austr. u. k. z r.1852, §§ 47-49 niem. k.k. z r. 1871), jeśli oszustwo popełniono w ten sposób, że winny w zamiarze osiągnięcia dla siebie lub osoby trzeciej nieprawnej korzyści majątkowej wyrządzili innemu szkodę majątkową przez wprowadzenie w błąd lub utrzymywanie w błędzie za pomocą przedstawienia okoliczności fałszywych, albo przekręcenia lub ukrywania prawdziwych , będzie karany śmiercią przez rozstrzelanie. Odpowiedz Link Zgłoś
mmmmmm000 Tym razem jako adwokat diabła... 03.07.13, 23:32 To nie do końca tak jak napisałaś... Problem polega na sposobie projektowania takich obiektów. Prawdopodobnie masa ludzi ma złe doświadczenia w związku z budową dróg i ulic. Ile razy zdarza się tak, że po utwardzeniu jezdni, po ułożeniu krawężników, położeniu jezdni i chodników nagle w domach położonych wzdłuż drogi pojawia się wilgoć. Często po zbudowaniu drogi jakieś dotąd podtopione tereny nagle wysychają, a woda pojawia się w mało spodziewanym miejscu... Tak się dzieje, jeśli projektant bierze na warsztat zaledwie fragment inwestycji czyli część dłuższej ulicy albo samo skrzyżowanie. Inwestycja "nie przejmuje się" położonymi nieopodal budynkami czy zlewniami wody opadowej. Architekt w tym konkretnie przypadku nie ma obowiązku brać pod uwagę co się dzieje z wodą źle zagospodarowaną na pozostałych fragmentach ulicy. Tak samo, jak architekt projektujący "plombę" nie ma obowiązku przewidzieć jak głębokie fundamenty mają budynki stojące w sąsiedztwie. Ewentualnych korekt dokonuje się już w trakcie realizacji przedsięwzięcia. Tutaj trudno było o takie korekty, ponieważ akurat w czasie prac, problemy z nadmiarem wody nie wystąpiły. Już o tym kiedyś pisałem, że w tym przypadku trudno jest winić architekta (bo przyjął założenia zgodne z normami) a najmniej wykonawców, bo zbudowali co trzeba zgodnie z projektem. Jeśli ktoś ponosi winę, to według mnie najbardziej... inwestor, ponieważ już na etapie projektowania ktoś powinien zwrócić projektantowi uwagę na "otoczenie" inwestycji czyli zlewnię jaką jest Kłodawka i parametry jakie spełniają (tudzież nie spełniają) istniejące już ulice. O to powinien bezwzględnie zadbać inwestor. Przykład? Jeśli architekt dostanie zlecenie zaprojektowania domu na skarpie, to on to zaprojektuje. Firma budowlana taki dom chętnie zbuduje. Ale nie można winić ani architekta ani wykonawcy, że skarpa... ma tendencję do osuwania! To powinien najlepiej wiedzieć właściciel skarpy i bezwzględnie o tym architekta poinformować. Znam przypadek, kiedy inwestor zażyczył sobie zbudowania budynku z piwnicą na terenie podmokłym, który wcześniej nawiózł ziemią z wykopów i gruzem. Architekt zaprojektował co inwestor chciał. Firma budynek wybudowała. Inwestor miał pretensję do wszystkich po kolei, że mu woda stoi w piwnicy - łącznie z urzędnikami, którzy wydali zgodę na budowę. Oczywiście nie miał pretensji tylko do siebie... Dlatego nie doszukiwał bym się tutaj ani złej woli, ani błędu w sztuce. Uważam, że ta inwestycja jest po prostu niedopilnowana przez urzędników, którzy ogłosili przetarg i umyli ręce oczekując, że wszystko się samo załatwi. Wygląda na to, że mają po prostu za małe doświadczenie w tego rodzaju przedsięwzięciach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: luisa Re: Tym razem jako adwokat diabła... IP: *.gorzow.mm.pl 04.07.13, 11:51 Masz rację,ale w tym konkretnym przypadku "zawinił" wyłacznie sposób wykonania in umocnienia nasypu,na którym wybudowano część ronda.To szkolne błędy!Umocnienie typu lekkiego, nieustabilizowanego gruntu nasypu było przyczyną powstania urwiska.Zatem wciskanie,że był "ponadnormatywny deszcz" do kit do kwadratu!Gdyby tak było,to popłynęłoby więcej ulic w mieście,wszak Gorzów położony jest na licznych wzgórzach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmmmmm000 Re: Tym razem jako adwokat diabła... IP: *.net.pbthawe.eu 04.07.13, 13:39 Zgadza się, ale umocnienie projektowano (i wykonano) podobnie jak w przypadku każdej innej tego typu "budowli". Zabrakło wyobraźni urzędników, którzy już na etapie projektowania powinni zwrócić projektantowi uwagę, że w tym miejscu znajduje się zlewnia wód opadowych i należy to koniecznie uwzględnić już na etapie projektowania, a potem wykonania. Według mnie tego zabrakło i to jest głównym problemem. Dlatego miasto nie ma szans na jakiekolwiek odszkodowanie od wykonawców. Odpowiedz Link Zgłoś
mmmmmm000 Mądry urzędnik po szkodzie... 03.07.13, 23:03 Już w sierpniu zeszłego roku pisałem, że problemem jest zbyt mały przekrój kolektora. Pisałem też, że rozwiązaniem jest dołożenie kolejnej "rury", żeby nie wymieniać już położonej, co znacznie zwiększyło by koszty. (Niektórzy forumowicze kazali mi wracać do szkoły... ) Szkoda, że urzędnicy wpadli na to dopiero teraz i to po kosztownych ekspertyzach, bo w tym czasie woda zdążyła narobić zupełnie niepotrzebnie jeszcze więcej szkód... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: l. Re: Mądry urzędnik po szkodzie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.13, 07:54 Czasami Twoje wypowiedzi przyprawiają o mdłości. Twoje samouwielbienie przekracza granice smaku. To forum nie jest jakąś wykładnią, ani miejscem podejmowania decyzji, i nie trzeba tutaj wyrażać pozytywnych opinii dla Twoich pomysłów, rozwiązań. To, że o czymś się w tym miejscu nie wspomina, nie rozważa, nie przyklepuje, nie oznacza, że nie jest brane pod uwagę. Aczkolwiek... niekompetencja, opieszałość, brak odpowiedzialności, marnotrawienie publicznych funduszy przez "urząd" po raz kolejny mamy w najczystszej postaci! Należałoby może powiedzieć w najczystszej postaci "wk....rwianie społeczeństwa, mieszkańców"! Ręce już dawno opadły, szczeny niejednokrotnie tak samo. Brak słów i czasu by wyrażać większe obrzydzenie i krytykę działań naszej władzy. Ja czekam na kolejną strategię rozwoju miasta, przebudowę centrum, czy makietę "pomnika Tadeusza" - oczywiście należycie wynagrodzoną! I jak tam remont Kobylogórskiej idzie? (Że zadam sobie już tak frywolnie pytania) Miasto dalej zadowolone z oszczędności? Jak tam harmonogram rzeczowo-terminowo-finansowy, dotrzymywany jest? Cesja podpisana... podwykonawcy nie widać, generalnie chaos(?). I na koniec, wracając do tematu. Nie zwiększać przepustowości kanałów, nie w średnicach przewodów tkwi rozwiązanie, a w odprowadzaniu wody do gruntu. No, ale u nas najlepiej wszystko zalać betonem... Tylko Ci z hydrologii i hydrogeologii łapią się za głowy. Odpowiedz Link Zgłoś