Oby nie znikło. czaisz? [felieton]

27.07.13, 18:38
Prócz kamienic obok schodów donikąd w ostatnich dniach wyburzono kolejne kamienice na Wale Okrężnym (tam znika już cała dzielnica, a nie pojedyncze obiekty) i jedyną modernistyczną fabrykę, jaka pozostała w dawniej przemysłowym przecież Landsbergu (d. Agroma - między torami a Wartą). Ostatnio wyburzanie Gorzowa idzie w takim tempie, że nie nadążają wywozić gruzu. Bierzarin przy obecnej ekipie to był amator!
    • Gość: Robert P. Re: Oby nie znikło. czaisz? [felieton] IP: *.gorzow.mm.pl 27.07.13, 20:14
      Socjalizacja wodza tej drużyny przebiegała w czasach burzenia i negacji poprzedniego świata. On inaczej nie potrafi. Remont, zmyślna adaptacja, integracja i prawdziwa rewitalizacja spuścizny poprzednich pokoleń to dla niego hańba i objaw słabości. Jego siła to nowe lane z betonu koniecznie z szumnym otwarciem. Taki nasz Gierek Budowniczy.
      Trzeba mu "Marysi" jak zawodowemu dyrektorowi do doradania, tylko niestety to zdarza się w PRLowskich filmach z happy endem. Za to ma wódz doradców na swą miarę...
      Gorzów znika. I prezio tego nie zaczai...
    • Gość: vvdsv Re: Oby nie znikło. czaisz? [felieton] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.13, 21:03
      na wale okrężnym zrujnowane budynki się wyburza bo prezio chce (zamierza) tam magistrat nowy postawić (jak wygra nastepną kadencję). a centrum całkiem opustoszyć.

      NIE DAJCIE MU ZNISZCZYĆ TEGO MIASTA!
      do wyborów ciemnogrodzie
    • cajmero Oby nie znikło. czaisz? [felieton] 27.07.13, 23:07
      a gdyby znanemu regionaliście, człowiekowi twardo chodzącemu po Gorzowie, Robertowi P pozwolić zagospodarować ten były komisariat MO a Policji? Może Tadziowi nikt takiego rozwiązania nie podpowiedział?
      • Gość: Robert P. Re: Oby nie znikło. czaisz? [felieton] IP: *.gorzow.mm.pl 27.07.13, 23:15
        Nie grozi to ani mi, ani Ratuszowi, ani Tadziowi.
        Póki co udało się wspólnocie, w której jestem, zakończyć ważny etap ratowania kamienicy Łokietka 26. O magistracie na tym odcinku dyplomatycznie zmilczę.
        I chyba pójdę zagospodarowywać inne miejsca na tej planecie. A Gorzówek niech wybierze sobie Tadzia J. na kolejną, choćby dożywotnią kadencję z wiecznym mauzoleum na Wale Okrężnym.
        • real_marek Re: Oby nie znikło. czaisz? [felieton] 28.07.13, 00:37
          To właśnie najgorszy skutek sytuacji w Gorzowie, że najwartościowsze jednostki zaczynają to miasto opuszczać, a to może być efekt domina. Ja sam też często się zastanawiam, co mnie tu będzie trzymać, jak zlikwidują Filary, jak rozpadną się kamieniczki na Nowym Mieście, jak padną uczelnie i szpital, jak Gorzów pozostanie jedynie miastem powiatowym, i w końcu najważniejsze, jak wyjadą stąd tacy ludzie jak choćby pan Robert. Będę spacerował wśród blokowisk i robił zakupy w lumpeksach, a na ulicach spotykał jedynie żuli?
          • Gość: BogdanL Re: Oby nie znikło. czaisz? [felieton] IP: *.gorzow.mm.pl 28.07.13, 10:12
            Wszyscy mądrzy a najbardziej konserwator zabytków. Mieszkam właśnie z "zabytkowej" kamienicy. Ktoś ten budynek wpisał na listę bo ma ponad 100 lat. Dzięki temu nie można wymienić drzwi (bo zabytkowe) i zamek domofonu nie zawsze spełnia swoją rolę bo nie ma takiego urządzenia, które by te ciężkie drzwi dociskało. Ocieplić budynku też się nie da, bo konserwator nie pozwala. Zmniejszyć okien i obniżyć sufitów też nie można z tego samego powodu. W efekcie mieszkają tu już tylko co, którzy wprowadzili się co najmniej 20 lat temu bo nikt rozsądny mieszkania tu nie kupi.
            W efekcie budynek powoli niszczeje bo nikt nie chce wykładać pieniędzy na remont elewacji bez ocieplenia tylko po to by "zabytek" ładnie wyglądał.
            Brawo Panie Konserwatorze i Panowie Posłowie i Senatorowie! To dzięki waszym przepisom mieliśmy pożar na ul. Mickiewicza (dawna fabryka GOMAD-u), wyburzenie kamienic przy Drzymały, w niedługim czasie znikną też kamienice przy Łokietka i Dąbrowskiego.
            Konserwatorze!!! Łapy precz od prywatnej własności. Jak chcesz coś wymagać to daj na to pieniądze. A jak chcesz zachować jakieś stiuki czy rzeźbienia to zabierz je do muzeum. Tam jest ich miejsce.
            • Gość: nicelus Re: Oby nie znikło. czaisz? [felieton] IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.07.13, 11:04
              BogdanL napisał(a):

              > Wszyscy mądrzy a najbardziej konserwator zabytków.

              Mogę tylko potwierdzić. Słuchałem dwóch wywiadów radiowych panią, która jest wojewódzkim konserwatorem zabytków, i jestem przekonany, że to jest mądra i kompetentna w sprawach ochrony zabytków osoba. Pięć lat się tego uczyłem, więc jej wiedzę i kompetencję mogę właściwie ocenić.

              > Mieszkam właśnie z "zabytkowej" kamienicy.
              > Ktoś ten budynek wpisał na listę bo ma ponad 100 lat.
              > Dzięki temu nie można wymienić drzwi (bo zabytkowe)
              > i zamek domofonu nie zawsze spełnia swoją rolę bo nie ma
              > takiego urządzenia, które by te ciężkie drzwi dociskało.

              Nic prostszego niż przeprowadzić się do wielkiej płyty, a zabytek zostawić tym, którzy nie wiedzą, że czegoś nie można, albo czegoś nie ma.

            • real_marek konserwator vs burak 28.07.13, 12:52
              Konserwatorzy zabytków i przepisy o ochronie zabytków są własnie po to, by uchronić dziedzictwo kulturowe przed takimi burakami jak ty! Dla normalnych osób, takich które nie są burakami, to zupełnie bez różnicy czy ty wyburzysz tę swoją kamieniczkę, czy też "jedynie" obniżysz sufity, okleisz ją styropianem, pozmieniasz wymiary okien, wymienisz drzwi na plastiki itd.
            • Gość: mmmmmm000 Re: Oby nie znikło. czaisz? [felieton] IP: *.net.pbthawe.eu 28.07.13, 14:38
              Właśnie od tego jest ochrona zabytków, by nie dopuszczać do takich absurdalnych przeróbek, których całą długą listę wymieniłeś.
              Natomiast nie spodziewam się, że ta twoja kamienica jest wpisana do rejestru zabytków. Prawdopodobnie trafiła pod nadzór konserwatorski (a to nie jest to samo), po to właśnie, by wszystkie roboty, które wymagają choćby tylko zgłoszenia w starostwie trzeba było uzgadniać z konserwatorem. Właśnie po to, by nie utracić charakteru tego budynku.
              Za przykład podam jedną z kamienic w Żarach. Tam mieszkańcy wymienili okna na drewniane, ale energooszczędne, dzięki czemu nie mają strat ciepła. Ocieplenie ścian wykonano... od środka watą mineralną na stelażu (tylko ściany zewnętrzne). W części mieszkań lokatorzy wykonali antresole sypialne z uwagi na wysokie sufity, dzięki czemu w pewnym sensie zwiększyli sobie metraż. Stare drzwi wejściowe zostały... pozbawione mnóstwa warstw farby nagromadzonej przez dziesiątki lat. Wyszło taniej jak zakup nowych. W korytarzu dodano kolejne drzwi - przeszklone - dla zwiększenia bezpieczeństwa przed niepożądanymi gośćmi.
              Z zewnątrz wygląd kamienicy się niestety nie zmienił. Wciąż jest brudna i odrapana. Mieszkańcy uznali, że nie stać ich na odrestaurowanie zdobień według wskazówek konserwatora. Ale to nie przeszkodziło im polepszyć sobie jakość życia.

              Reasumując - wszystko da się zrobić. Wystarczy tylko trochę pomyślunku. Proponował bym się wybrać do konserwatorów - to są na prawdę bardzo mili i życzliwi ludzie (!!), którzy podpowiedzą jak można rozwiązać bolączki mieszkańców. U mnie np. pozwolili na położenie styropianu na elewacji, mimo że budynek pochodzi z przełomu XVIII i XIX wieku. Zgoda była pod warunkiem odtworzenia wyglądu pierwotnego. No i zdobienia wróciły... na styropian.
              Temu wszystkiemu co wiąże się z konserwatorem zabytków towarzyszy zawsze cała masa mitów i nieporozumień. W jednej z gmin, wójt nie chciał wyremontować jednej z dróg, ponieważ twierdził, że stojące przy niej drzewa są pod nadzorem konserwatora zabytków i nie można ich usunąć. Po wyborach kolejny wójt rozwiązał problem od ręki. Okazało się, że była to tylko wymówka, a droga nigdy nie była pod żadną ochroną konserwatorską. Przy okazji się jednak okazało, że była w obszarze... chronionego krajobrazu. Pozwolono na wycinkę drzew tylko z jednej strony drogi, ale to wystarczyło, by ją poszerzyć. W innej gminie, burmistrz przez dwie kadencje odmawiał wyasfaltowania brukowanej ulicy twierdząc, że jest ona w rejestrze zabytków. Się okazało, że ulica jest tylko pod nadzorem i to tylko domy przy niej stojące. Sam bruk był kilkakrotnie wcześniej przebudowywany (prowadzono tamtędy wcześniej wodociąg oraz kanalizację) i nie przedstawiał kompletnie żadnej wartości historycznej. W końcu ją wyasfaltowano.

              A jeśli ten twój budynek jest faktycznie wpisany do rejestru, to wniosek o dotację na jego rewitalizację jest tak prosty, że gimnazjalista jest w stanie sobie z nim poradzić. Wypełnić trzeba praktycznie dwie strony formatu A4.
    • saint_just To biadolenie na ruderami 28.07.13, 15:49
      - bezwartościową sztampą i masówką - co z tego,że kilkudziesięcioletnią? - jest jakąś bezmyślną kalką polskiej nekrofilii historycznej i zamiłowania do dłubania w trumnach zwłokach i cmentarzach.

      Stare - nie znaczy automatycznie wartościowe. Wie o tym każdy antykwariusz.
      Dotyczy to również budynków.
    • mmmmmm000 Wyburzanie nie jest problemem... 28.07.13, 16:52
      ...o ile stare zostaje zastąpione nowym!
      Wyburza się całe kwartały na Warszawskiej Pradze, wyburza się też charakterystyczne kamienice w centrum Poznania (choćby słynna kamienica "żelazko"), wyburza się też budynki w miastach wielkości Gorzowa. To jest proces w pewnym sensie naturalny - zwłaszcza - jeśli wyburzane budynki nie mają jakiejś szczególnej wartości historycznej. Owszem, wyglądem różnią się od współczesnego budownictwa i może się wydawać, że są sporo warte. Tak na prawdę mają w praktyce wartość "wizualną" (ozdobną). Stare odchodzi, a nowe przychodzi. Problem Gorzowa polega na tym, że to nowe jakość nie chce przyjść. Trzeba sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie o przyczynę.

      Ruch w interesie budowlanym tworzą wyłącznie inwestorzy i ich klienci. Pisałem ostatnio, dlaczego w Gorzowie nie opłaca się inwestować w nieruchomości. Zacząć trzeba od koniunktury czyli od chętnych do kupowania i wynajmowania mieszkań, i lokali. Koniunktura zależy od liczby chętnych do osiedlenia się w Gorzowie i od ich siły nabywczej czyli krótko mówiąc od dochodów. W tej chwili więcej ludzi się z Gorzowa wyprowadza niż wprowadza, a ci wyjeżdżający to akurat ci bogatsi. Z pracą też nie jest najlepiej, a szanse na kredyty mieszkaniowe coraz mniejsze. Koniunktura najwyraźniej niesprzyjająca.
      Paradoksalnie problemem jest "wojewódzkość" Gorzowa, ponieważ ceny nieruchomości kalkuluje się także w oparciu o porównanie... z innymi miastami wojewódzkimi. Tym czasem trudno porównywać to co się w kwestiach ruchu w inwestycjach dzieje w Gorzowie z tym co się dzieje w Poznaniu czy Szczecinie. Ceny wyjściowe na przetargach są więc wyższe niż w okolicznych miastach powiatowych, więc opłacalność takiej inwestycji jest... niższa. Dużo łatwiej zarobić na zakupie i remoncie kamienicy w Międzyrzeczu czy Sulęcinie niż w Gorzowie. Ceny najmu mieszkań podobne, szansa na wynajęcie lokalu pod działalność handlową w Gorzowie znacznie... mniejsza, choć ceny teoretycznie wyższe. (Co z tego, że stawka za metr najmu wyższa, skoro najmujących nie ma.) W mniejszych miejscowościach najemcy wciąż się znajdują.

      Budżet Gorzowa stoi na skraju przepaści. Na remont miejskich (a takich jest zdecydowana większość) kamienic nie ma kasy. Z kolei trzeba wykonać plan sprzedaży części nieruchomości, żeby trochę podreperować finanse. Grunt pod kamienicą jest paradoksalnie wart więcej niż kamienica z gruntem. Dlatego się je wyburza - przygotowując do sprzedaży. Jednak według mnie to złe rozwiązanie. Na samą ziemię też będzie trudno znaleźć kupców.
      Ale jest pewne rozwiązanie i dziwię się, że miasto go nie stosuje. Mam na myśli stare dobre i sprawdzone UŻYTKOWANIE WIECZYSTE. Potencjalny inwestor płaci co roku (poza podatkiem od nieruchomości) rodzaj czynszu od dzierżawy. Użytkowanie wieczyste daje nabywcy prawa właścicielskie takie jak dla własności. Może więc wystąpić o pozwolenie na budowę (remont) i lokale podnajmować komu zechce. Odpada konieczność wydania dużej gotówki na starcie, dzięki czemu inwestor może całą kwotę jaką dysponuje przeznaczyć na remont zakupionej kamienicy. Oczywiście (niestety) miasto nie zarabia na sprzedaży, ale ma przecież co roku podatek od nieruchomości, czynsz od użytkowania wieczystego, część podatku od dochodu właściciela z wynajmu. Jeśli zamiast sprzedaży jeden działki, oddać w użytkowanie wieczyste kilkanaście działek, to może się okazać, że finansowo dla miasta wyjdzie na to samo. To jest sposób na zachowanie kamienic i na dochody budżetu miasta. Jest to też rozwój na rozruch stagnacji panującej na Gorzowskim rynku nieruchomości.
      Użytkownik wieczysty może pod taką nieruchomość wziąć kredyt pod hipotekę i zainwestować te pieniądze w remont, więc nawet ktoś mało bogaty może zostać kamienicznikiem. Jeśli będzie chciał w końcu zamienić użytkowanie wieczyste w pełną własność, to miasto mu wyliczy różnicę do zapłaty i może mu ją rozłożyć na raty.

      Inna kwestia to chaos architektoniczny w mieście. Przydało by się wreszcie zabrać z kopyta za porządki i uchwalić plan zagospodarowania przestrzennego dla całego miasta. Skończy się samowolka urzędników. Trzeba się wreszcie zdecydować jak to miasto ma wyglądać! Czy ma posiadać starówkę, czy zgodnie z powojennymi planami ma być wyburzone, a miejsce starej zabudowy ma zastąpić współczesna - polska! Obecny chaos nie sprzyja ani mieszkańcom, ani inwestorom, bo Gorzów nie zachęca by się w nim osiedlać. Bloki wielorodzinne przestały już być atrakcją w latach '80, kamienice są brzydkie i zaniedbane, a osiedla domów jednorodzinnych wyznacza się na peryferiach, w miejscach trudno dostępnych komunikacyjnie. Jak tak dłużej będzie dalej, to uwsteczniania się urbanizacji Gorzowa nie da się powstrzymać. Trzeba się będzie przygotować na powtórkę z Wałbrzycha... O tym, że nawet duże miasta może dotknąć problem deurbanizacji przekonała się (i wciąż przekonuje) Łódź, która jest najszybciej wyludniającym się miastem w Polsce - właśnie głównie z powodu zaniedbań infrastrukturalnych.
Pełna wersja