Obywatele! Będziecie mieli swój budżet

01.08.13, 17:49
Czy ktoś mógłby mi podesłać linka do jakiejś uchwały w sprawie powołania dzielnic tudzież osiedli Gorzowa?
Wszędzie w necie czytam o dzielnicach i osiedlach, a wygląda na to, że one wcale nie istnieją. To chyba tylko czyjaś imaginacja bezkrytycznie i bez weryfikacji powielana.

Jeśli się chce tworzyć budżet obywatelski, to trzeba zacząć od powołania przedstawicielstw obywateli w terenie czyli Rad Osiedli. Bez tego, nie będzie właściwego nadzoru nad wydawanymi pieniędzmi. Będzie duże ryzyko zgłaszania wcale nie najważniejszych inwestycji. Inicjatywy powinny przechodzić przez Rady Osiedli, gdzie powinno się je poddawać pod głosowanie i dopiero z poparciem większości powinny trafiać jako wnioski obywatelskie do realizacji. W obecnej sytuacji, jeśli ktoś się postara i zbierze dostateczne poparcie, to jest w stanie przepchnąć pomysł nawet pomalowania katedry na różowo.
Budżet obywatelski to świetna inicjatywa, ale musi mieć ręce i nogi. Trudno nie odnieść wrażenia, że rada miasta znów coś próbuje wdrożyć jedynie na podstawie zaobserwowanych efektów w innych miastach, bez zagłębienia się w szczegóły zagadnienia. Weźcie się za to od głowy, a nie od dup.y.
    • amb1 Obywatele! Będziecie mieli swój budżet 01.08.13, 17:56
      Nieśmiało przypominam, że każdy budżet jednostki samorządowej jest Obywatelski!
      A to co się teraz dzieje to zwykła granda, zawłaszczenie i... dalej nie chce mi się
      tych nieprawości nazywać.
      Nowy, świetlany Ustrój Samorządności Lokalnej poszedł w... kieszenie nowej klasy:
      Biuro-kracji Kolesiowskiej.
      • mmmmmm000 Re: Obywatele! Będziecie mieli swój budżet 01.08.13, 18:03
        Budżet jednostki samorządowej jest raczej społeczny niż obywatelski, ponieważ decydują o nim wyłącznie przedstawiciele władzy (owszem wybrani przez obywateli), bez bezpośredniego udziału tych obywateli. Budżet obywatelski różni się tym, że każdy obywatel ma prawa zgłaszania inicjatywy dotyczącej jego wydatkowania. Im decyzyjność bliżej społeczeństwa tym lepiej. Ludzie sami wiedzą najlepiej czego im najlepiej trzeba. Obawiam się, że Gorzów jest specyficznym miastem i większość mieszkańców woli, by ktoś myślał za nich. Wybrać - i niech rządzi, a wszyscy się podporządkują...
        • amb1 Re: Obywatele! Będziecie mieli swój budżet 01.08.13, 18:24
          Społeczny, obywatelski - jak go zwał, tak go zwał.
          Co za różnica? Wiem - jest...
          Ale wnerwia mnie jak widzę to wszystko.
          Dzisiaj zapłaciłem zusy/srusy za pracowników
          i znów jestem na zero...
          A jak chcę coś dać z moich skromnych mojemu miastu
          (np. na pomnik Kazia Furmana) to zaraz wyrastają jak
          spod ziemi urzędasy (plastyk miejski, nadzór budowlany
          i inni) i chcą projektów, uzasadnień, całego tego chłamu
          urzędniczego, który usprawiedliwia ich żerowanie.
          Jakby się teraz dopiero w Gorzowie objawili...
          A Ten ( tam wysoko, na Urzędzie) sądzi, a Ten rządzi i mówi,
          że nie błądzi ( parafrazując Mickiewicza).
          Pewnie - jak się NIC nie robi, to jak blądzić?
          Żyć się (i płacić podatki) odechciewa...
          • Gość: mmmmmm000 Re: Obywatele! Będziecie mieli swój budżet IP: *.net.pbthawe.eu 01.08.13, 19:43
            Hm. Ale właśnie o to chodzi! Właśnie dlatego trzeba robić co się tylko da, żeby to ludzie rządzili, a nie... ludźmi rządzono.
            To jest na prawdę w Gorzowie ogromny problem i cię doskonale rozumiem. Widzę ogromną różnicę, pomiędzy załatwianiem różnych spraw w urzędach pomiędzy Gorzowem, a Poznaniem. W Gorzowie urzędnik usiłuje klienta (interesanta) traktować jak niepiśmiennego chłopa, piętrząc trudności i wymyślając wyimaginowane problemy, byle tylko się pozbyć i zniechęcić. Prawo (i prawa obywatela) to jedno, a urzędnicze realia to drugie. Owszem, wszyscy (na ogół) są już teraz (inaczej jak kiedyś) dość mili i nawet udają zaangażowanie. Natomiast faktyczny brak kompetencji jest porażający.
            W Poznaniu różnica polega na tym, że tamtejsi urzędnicy jakby zdawali sobie sprawę, że interesanci, to tak na prawdę ich pracodawcy. Są może mniej wylewni, może mają mniej czasu dla pojedynczego interesanta, ale od różnorakich decyzji urzędniczych w Gorzowie ja się niemal wciąż odwołuję i... wygrywam. A więc to urzędnik zwykle nie ma racji. Natomiast decyzje z urzędu w Poznaniu zwykle są trafione. Po prostu jeśli składam jakikolwiek wniosek do urzędu, to staram się go przygotować tak, żeby uzyskać określony efekt. Przykład - robię wniosek np. o uzgodnienie wjazdu na posesję. Dostaję odmowę, z uwagi na brak... oryginalnej mapy. Tyle, że żadna ustawa NIE WYMAGA mapy w oryginale. Albo niekompetencja, albo zwykły wymysł urzędnika. Nie wiem po jaką cholerę, bo przecież gdyby wydał uzgodnienie, to by miał temat z głowy, a przez wymyślanie temat do niego wróci i ma przez to więcej roboty. Zauważyłem, że w takich sytuacjach większość ludzi po prostu załatwiła by sobie tą oryginalną mapę dla świętego spokoju i... zaspokojenia urzędnika, żeby go broń Boże nie rozdrażnić. Ja natomiast piszę odwołania i to działa. Jedno co najważniejsze - nic nie załatwiać na gębę. Wycinka jednego drzewa trwała... 3 lata, bo urzędnicy wciąż coś wymyślali - ostatecznie wezwali przedstawiciela... nadleśnictwa, który im dopiero na miejscu (w czasie "wizji lokalnej") wytłumaczył, że go tam wcale nie powinno być!

            Dlatego to jest tak ważne, aby ten naród wreszcie zrozumiał, że im bardziej sam będzie rządził, tym bardziej urzędnicy będą dla nich, a nie oni dla urzędników. Teraz świadomość urzędnicza jest taka, że TJ jest królem, mieszkańcy miasta to jego poddani, a oni (urzędnicy) niczym namiestnikami królewskimi, którym prawie wszystko wolno, bo mają oparcie w tym królu. Potrzebna jest radykalna zmiana świadomości!!! Obawiam się, że trzeba na to jeszcze dużo, dużo czasu i sporo pracy włożonej w uświadomienie. Kwestia zmiany mentalności jest zawsze najtrudniejsza. Ale przecież próbować trzeba. Dopiero jak coś się w kwestii pojmowania samorządności zmieni, zacznie na lepsze zmieniać się Gorzów. Inaczej nie ma szans...
Pełna wersja