Prezydent Jędrzejczak uwalnia trawę! Taką do le...

08.08.13, 18:36
Wow! Co za ulga
można legalnie poleżeć na zielonej trawce.

przecież gorzowianie nie mają innych zmartwień
a jak mają to zapraszam na trawkę

byle nie wdepnąć w g...no

    • Gość: Bull Re: Prezydent Jędrzejczak uwalnia trawę! Taką do IP: *.gorzow.mm.pl 08.08.13, 19:13
      Się prezydent obudził! Teoretycznie już od 20 września 2010 r. bezkarnie można piknikować na trawnikach, które do tego celu zostały wyznaczone przez zarządcę terenu.
      20 września weszła w życie nowelizacja kodeksu wykroczeń. Zmieniła ona treść art. 144 § 1 tej ustawy. Co do zasady nadal zabronione jest deptanie trawników i zieleńców położonych na terenach przeznaczonych do użytku publicznego,ale z miejsc takich można korzystać, pod warunkiem że zostały do tego celu wyznaczone. Podmiotem odpowiedzialnym za wyznaczenie terenów zielonych przeznaczonych do rekreacji jest zarządca terenu. W przypadku gmin właściwym do dokonywania tych czynności jest wójt (burmistrz, prezydent miasta). W wielu polskich miastach już dawno takie tereny wyznaczono!Ale tam maja prezydentów i urzędników,którzy śledzą zmiany prawa...
      • Gość: bart gorzówek IP: *.gorzow.mm.pl 09.08.13, 00:15
        czyli Polska C w Polsce B
    • wolfenstein3d a depczcie sobie po kaczych i psich kupach 08.08.13, 19:25
      ja wolę poruszać się chodnikiem.

      nawet nad jeziorem na trawie nie bardzo się dobrze leży. lepiej na piasku a tego na podgorzowskich plażach brak - mimo opłat za wjazd nad jezioro (każde, nawet takie w którym nie ma pomostu i jest zamulone dno i brak ratownika).

      starostwo powiatowe gorzów tak o nie dba. Podobnie jak o ściezki rowerowe których nie ma.
    • Gość: nicelus Re: Prezydent Jędrzejczak uwalnia trawę! Taką do IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.08.13, 20:29
      "Tabliczki informujące o Strefie Wolnej Trawy kosztowały miasto ponad 1,9 tys. zł."

      Przecież mieszkańcy zapłacą nie tylko za tabliczki, ale też za cały ten prezent. Za naprawy tej niszczonej zieleni też będą płacić mieszkańcy.

      • Gość: sieczka Re: Prezydent Jędrzejczak uwalnia trawę! Taką do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.13, 22:53
        To jest chyba dowcip: polegiwanie na trawie na kwadracie w otoczeniu pitbuli i innych amstafów.
        Straszne są takie idiotyczne pomysły, które nijak się mają do rzeczywistości tego miasta.
        Co jest dobre w Londynie, w Gorzowie wygląda zupełnie inaczej.
    • Gość: nicelus Re: Prezydent Jędrzejczak uwalnia trawę! Taką do IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.08.13, 21:20
      "Tak jest w wielu miastach w Europie, tak będzie też u nas - deklaruje prezydent."

      W Berlinie tak na szczęście nie ma, by mieszkańcy płacili za urządzenie zieleni w mieście, a ktoś ją niszczył. Jest nie do pomyślenia, by burmistrz Berlina ostentacyjnie niszczył to, za co zapłacili mieszkańcy Berlina.

      Wiele parków w centrum Berlina od czasu wojny leżało w gruzach i zostało odtworzone według starych planów dopiero w latach osiemdziesiątych. Na pierwszym miejscu w wydatkach była infrastruktura. Nie po to je odtwarzano, by teraz niszczyć. Tam gdzie za urządzenie miejskiej zieleni płaci podatnik, tam są tabliczki: "Geschützte Grünanlage" i nie wolno niszczyć. Nie wszyscy tego przestrzegają, ale to inna sprawa.

      Deptać wolno tylko tereny do tego przewidziane, przeważnie zieleni nieurządzonej, a więc nie na koszt podatnika. Deptać wolno też przepiękne miejskie parki, bardzo kosztownie urządzone, ale nie na koszt podatnika, tylko depczących. Do parku Britzer Garten wstęp kosztuje 3 € od osoby i tłumy ludzi z dziećmi park depczą, ale park naprawiany za swoje pieniądze, a nie na koszt podatnika.

      Moje zdjęcia ze spaceru po trawnikach w Britzer Garten.

      Mogę deptać, bo za to płacę. Nie depczę pieniędzy zabranych podatnikowi.

      • Gość: KRych Re: Prezydent Jędrzejczak uwalnia trawę! Taką do IP: *.gorzow.mm.pl 08.08.13, 22:54
        Te" pijarowskie" badziewiaste igraszki prezydenta i jego świty na trawniku to żałosna próba odwrócenia uwagi gawiedzi od istotnych problemów mista (ogólnego bałaganu,dziur w jezdniach i w budżecie,zaniedbanych obiektów komunalnych,zapuszczonej zieleni etc.) .Aż ciśnie się na usta : weźcie się do roboty!
        • Gość: nicelus Taką do leżenia. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.08.13, 06:52
          Czym właściwie się teraz zajmuje Wasz prezydent, oprócz leżenia?

          • Gość: login_t Re: Taką do leżenia. IP: *.noc.fibertech.net.pl 09.08.13, 08:39
            Siedzeniem...?
            • Gość: nicelus Re: Taką do leżenia. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.08.13, 11:14
              login_t napisał:

              > Siedzeniem...?

              Przyjdzie czas, że się nasiedzi. Jest to też okazja, by spotkać się ze znajomymi, których się od lat się nie widziało.



      • Gość: SWiAT Re: Prezydent Jędrzejczak uwalnia trawę! Taką do IP: *.pool.mediaWays.net 10.08.13, 00:14
        Bawarskie miejskie [volks]parki, skwery, laki, ogrody, poldery naleza do ludu. Mozna lezec, pic, spac, a na niektorych grillowac.
        • Gość: nicelus Re: Prezydent Jędrzejczak uwalnia trawę! Taką do IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.08.13, 10:34
          SWiAT napisał(a):

          > Bawarskie miejskie [volks]parki, skwery, laki, ogrody, poldery naleza do ludu.
          > Mozna lezec, pic, spac, a na niektorych grillowac.

          Nie prawda. Miejskie skwery i tereny miejskiej zieleni urządzonej nakładem podatnika mają tabliczki, że są to założenia zieleni chronionej i tych terenów deptać nie wolno. Inna rzecz, że ludzie z różnych powodów tego nie przestrzegają.

          Tak jak napisałem. Deptać wolno jedynie w tereny miejskiej zieleni gdzie nie ma takich tabliczek. Są to przeważnie tereny zieleni nieurządzonej. Różne "Heide". Różne, leśne parki, łąkowe parki i Volksparki należą właśnie do tej grupy. W Berlinie w Jungfernheide można chodzić nie tylko po trawie, ale można też chodzić po drzewach.

          Tereny zieleni parkowej dużym nakładem urządzonej można legalnie deptać jedynie gdy się za to płaci i pobierający opłatę na to zezwala. Tak jest we wspomnianym parku na Britzu, ale nie tylko. Również Stiftung Preußischer Kulturbesitz zezwala na deptanie trawy w wyznaczonych miejscach w przypałacowych parkach.

          Podsumowując. W Niemczech nie ma urawniłowki. Każda zieleń traktowana jest indywidualnie w zależności od stopnia jej urządzenia i tego, kto za to płaci.

    • bronskow Aby ten park stał się parkiem dla ludzi 09.08.13, 12:16
      Bezwzględnie egzekwować mandaty dla właścicieli psów załatwiających się w parku.Jeżeli mają tam wypoczywać ludzie to psy nie mogą się tam załatwiać. "Sprzątanie" zarazków nie usunie.A co z czarnymi "skowronkami" Są ich tysiące.Przyciąć platany w ramach pielęgnacji,zlikwidować gniazda.Bo zas...ne są nie tylko alejki ale i trawniki oraz ławki.Nie wspomnę,że te same "urocze" ptaszyska żywią się na śmietnikach i wysypiskach śmieci roznosząc wszelkie choroby.Straż miejska do roboty! pogonić skutecznie meliniarzy żłopiących mózgoje...y.Do utrzymania estetyki potrzeba niewiele,wystarczy konsekwencja.Tak państwo urzędnicy-konsekwencja w egzekwowaniu tego,co zostało ustanowione.A sam park może za parę lat ponownie zasłuży na miano parku róż,bo dzisiaj daleko mu do tego.
      • Gość: mmmmmm000 eee, tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.13, 13:00
        ...czy ty aby nie za dużo chcesz ?? ;) :)

        TJ urządził sobie performansik w ramach uskuteczniania PR-u. Wbił w ziemię tabliczkę, wyległ przez chwilę na trawie (bo przecież lepsze to niż siedzieć w nagrzanych murach urzędu), powiedział kilka słów do prasy i... temat skończony.

        Gawiedź bije teraz brawo, bo król się ludowi objawił i jak to króle mają w zwyczaju nadał "przywilej" z całej swej dobroci majestatu.

        A ty tylko psujesz ten piękny obraz (niczym "Śniadanie na trawie" znanego artysty) i o pospolitym gó.wnie psim i ptasim piszesz. :) Ty wiesz, gdzie władca i jego świta to gó.wno mają ? No właśnie - wiesz! ;)
        • Gość: gorzow przestań Re: eee, tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.13, 14:51
          brakuje jeszcze na tych fotkach naczelników wszystkich wydziałów urzędu, kierowników miejskich instytucji kultury, dyr., prezesów miejskich spółek i obraz byłby pełny!!co za granda...amatorski pijar "rządzących " tym miastem, którym chyba władza przesłoniła podstawowe cechy w wykonywaniu służby publicznej za publiczne niemałe pieniądze
    • e_werty Re: Prezydent Jędrzejczak uwalnia trawę! Taką do 09.08.13, 15:08
      A dlaczego tabliczki są w kratkę?

      ... czy to jakaś aluzja pomysłodawców "leżenia"?
    • mmmmmm000 A tak na poważnie... 09.08.13, 20:37
      Jaki trzeba mieć wypaczony obraz miasta, żeby w ogóle sugerować (a co dopiero polecać!) relaks na parkowej trawie?!
      To tylko udowadnia jak bardzo władza tego miasta jest oderwana od rzeczywistości. Proponuję pójść dalej - zachęcić do pływania na Kłodawce kajakami i łódkami; w parkowym stawie urządzić kąpielisko z plażą; na Sikorskiego wystawić ogródki kawiarniane z parasolkami. Oczywiście cały park należy wyposażyć w meble "z serii" ekologicznej przy Garbarach.

      W mieście panuje totalny chaos, bo skrajnie chaotyczny jest styl zarządzania. Dzisiaj zajmiemy się trawnikiem, jutro jakimś chodnikiem, pojutrze dziurami w którejś z ulic, popojutrze tworzeniem akademii, jeszcze później wyburzeniem jakiejś kamienicy... I tak mija dzień za dniem, miesiąc po miesiącu, rok za rokiem... i nic się konkretnego nie dzieje! Miasto wciąż jest rozgrzebane, a obszary zaniedbań wciąż się powiększają. Praktycznie od kilkunastu lat żaden temat nie został zamknięty (rozwiązany) do końca, a wszelkie działania, to jedynie doraźne łatanie problemów (np. remont fragmentu Warszawskiej). Przy tym realizuje się spektakularne inwestycje (a właściwie wydatki) w postaci bulwaru czy filharmonii, które owszem wpływają na wizerunek miasta na zewnątrz, ale nie wpływają na poprawę ogólnego stanu miasta. To są elementy nie tworzące spójnej koncepcji.

      Aby to miasto było przyjemne do życia i wypoczynku, aby się chciało w nim w ogóle mieszkać, potrzebna jest natychmiastowa jego rewitalizacja! Nie można czekać, aż powoli małymi krokami coś się zmieni na lepsze, bo zanim się naprawi te ostatnie elementy, które naprawy wymagają, to już trzeba będzie naprawiać te naprawiane jako pierwsze! Do tego potrzebne są rozwiązania systemowe!!! Nie może być tak, że urzędnicy pod auspicjami prezydenta wciąż się czegoś uczą "metodą błędów". Trzeba wszystko to, co związane z miastem podzielić na "obszary" i szukać rozwiązań, po których wprowadzeniu problemy będą się rozwiązywały same (niejako z automatu). Takie obszary to np. zieleń miejska, gospodarka mieszkaniowa, komunikacja (zbiorowa i ulice), kultura, sport itd itp. W każdej dobrze działającej firmie wprowadzone są procedury, dzięki którym każdy pracownik, w każdym z działów funkcjonuje według określonych, z góry ustalonych reguł. A wszystko to dla osiągnięcia z góry założonego celu całej tej zbiorowości (czyli całej firmy).
      W Gorzowie widać wyraźnie, że nie działają żadne procedury, ale nie ma nawet jasno sprecyzowanego celu miasta. Pomijam sensowność, ale dla Zielonej Góry celem jest dorównywanie do innych miast wojewódzkich i pod to podejmuje się niemal wszystkie działania władz. Poznań (i inne miasta podobnej wielkości), aspirują od lat do ulokowania się w gronie innych, liczących się dużych miast europejskich. Co jest celem władz Gorzowa? Jak dotąd wyłącznie... dorównywanie Zielonej Górze. Fatalnie niski poziom ambicji!
      Prezydent miasta tej wielkości nie może zajmować się pierdołami w rodzaju deptania trawników. A jeśli się zajmuje, to znaczy, że nie ma pojęcia czym się zajmować powinien. Prezydent jest od realizowania strategii rozwoju miasta! Prezydent jest od roztaczania (realnych) wizji rozwoju i wprowadzania ich w życie. Jak może wpłynąć na przyszłe losy miasta możliwość rozłożenia kocyka w parku??? Pytanie retoryczne!
      Czym natomiast są procedury zarządzania poszczególnymi obszarami miasta? (Obszarami jako "dziedzinami", a nie "kwartałami" czy osiedlami.) To są "recepty" na rozwiązanie określonych problemów. Na razie wygląda to w ten sposób, że czeka się na kasę. Jak kasa jest, to TJ decyduje gdzie ją popchnie i czym w ten sposób uszczęśliwi mieszkańców. Tak było w PRL-u - czekanie aż "centrala" rzuci kasę by ją na miejscu zagospodarować.
      Najlepszym sposobem jest po prostu uczenie się od innych, korzystanie z doświadczeń miast, które sobie radzą lepiej. Jeśli nie ma za co kupić autobusów czy tramwajów, to się MZK przekształca w spółkę i bierze pojazdy np. w leasing. Jeśli nie ma za co urządzić zieleni miejskiej, to się podejmuje współpracę z opieką społeczną i tworzy spółdzielnię socjalną. Jeśli nie ma na naprawę ulic, to może kilka z nich trzeba wyłączyć z ruchu kołowego i urządzić deptaki... I tak dalej i tak dalej...
      Nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać, że miasto w rozwoju się całkowicie zatrzymało. Nawet w mniejszych miastach dzieje się już teraz znacznie więcej niż w Gorzowie. Porządne miasta zaczynają już planować inwestycje na kolejne lata do przodu. I to w taki sposób, by ich realizacja była całkowicie realna. Władze Gorzowa wciąż są na etapie koncepcji (bo jeszcze nawet nie planów) inwestycji prorozwojowych podjętych... przed wieloma laty (np. budowa Kostrzyńskiej). Jeśli się czegoś na prawdę szybko nie zrobi, to zapóźnienia (także względem innych miast) będą już tak duże, że po prostu nigdy nie uda się ich nadrobić.
      Brak pieniędzy absolutnie nie może być usprawiedliwieniem dla nicnierobienia! Trzeba szukać rozwiązań albo żeby je zdobyć, albo oszczędności. Można też szukać możliwości realizowania drobnych inwestycji bez udziału (zaangażowania) kapitału miasta. Innym się to jakoś udaje!
      • Gość: iza Re: A tak na poważnie... IP: *.gorzow.mm.pl 12.08.13, 18:21
        mmmmmm000 napisał:

        > Jaki trzeba mieć wypaczony obraz miasta, żeby w ogóle sugerować (a co dopiero p
        > olecać!) relaks na parkowej trawie?!
        > To tylko udowadnia jak bardzo władza tego miasta jest oderwana od rzeczywistośc
        Słusznie prawisz!Prezydent, a przy nim i za jego przyzwoleniem (lub ,i brakiem nadzoru) cała ta dobrana przez niego (wg klucza BMW) kadra w ogóle nie rozumie i nie ogarnia potrzeb miasta.Widać to na każdym kroku.Taką wizytówka "kompetencji" magistratu jest przyzwolenie na obskurny handel skrzynkowo-chodnikowy w podcieniu budynku na skrzyżowaniu ul.Sikorskiego- Chrobrego."Nic niemogący" urząd pozwala, by wspólnota mieszkaniowa budynku zarządzała terenem pod podcieniem,pozwalała na te badziewiaste kramy mimo, że - zgodnie z prawem- teren stanowiący chodnik czyli element pasa drogowego należy do miasta. Problem obskurnych licznych w centrum miasta ulicznych kramów z fruwającymi majtkami i innymi gadżetami (min. na ul. Hawelańskiej,przy kawiarni Letniej)został stworzony przez sam magistrat,który nie potrafi egzekwować prawa,badź po prostu tego prawa nie zna.Swego czasu w prasie jakiś urzędnik tłumaczył,że nie może tego ulicznego handlu zlikwidować,gdyż odbywa się on na terenie prywatnym i sprzedający mogą robić,co chcą ,bo nie można od nich pobierać opłat targowych.Bzdura na resorach! Trzeba umiejętnie interpretować przepisy ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Owszem opłat targowych nie pobiera się od sprzedawców handlujących na swoim terenie,ale tylko wówczas,gdy są oni właścicielami tej nieruchomości ,a przez to podatnikami podatku od nieruchomości. A przecież nikt nie powie,że ci co handlują na Sikorskiego,Hawelańskiej,czy przy Letniej są właścicielami tych nieruchomości.Więc wystarczy zgodnie z prawem pobierać opłaty targowe i ta nierówna konkurencja z innymi handlowcami ,płacącymi te opłaty czy czynsze przestanie funkcjonować.Jest przecież stosowna uchwała RM, która ustala stawki i miejsca ,gdzie można handlować.Jesli UM i straż miejska wezmą się do roboty, to zyska na tym estetyka miasta. Jeśli handlowcom nadal będzie się opłacał handel obciążony opłatami targowymi, to przynajmniej zyska budżet miasta, bo obecna bezczynność urzedników ewidentnie nie przysparza korzyści miastu i mieszkańcom
        • Gość: nicelus Re: A tak na poważnie... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.08.13, 20:15
          iza napisał(a):

          > Prezydent, a przy nim i za jego przyzwoleniem (lub ,
          > i brakiem nadzoru) cała ta dobrana przez niego (wg klucza
          > BMW) kadra w ogóle nie rozumie i nie ogarnia potrzeb miasta.

          Gdyby nie rozumiał i nie ogarniał, to by nie wygrywał każdych wyborów. Doskonale rozumie i po mistrzowsku to wykorzystuje. Przeciętnemu mieszkańcowi Gorzowa wystarczy dać żużel i nie zauważy że filharmonia dwukrotnie przepłacona.

        • Gość: mmmmmm000 Re: A tak na poważnie... IP: *.net.pbthawe.eu 12.08.13, 23:18
          Zgodzimy się pewnie co do jednego, że handel sam w sobie nie jest zły. Ten uliczny stanowi całkiem poważną konkurencję (cenową) w stosunku do tego mniej i bardziej cywilizowanego.

          Powiem jak to wygląda w każdym NORMALNYM mieście, czyli takim, gdzie władza jest w rękach mieszkańców, a nie urzędników.
          Po pierwsze nadrzędną wartością (w takim mieście) jest dobro jego mieszkańców i ich wygoda. To jest ważne, bo temu celowi podporządkowane są działania urzędników.
          Istnieje Rada Osiedla, która jest wybierana w wyborach powszechnych, a członkowie tej rady i jej szef są społecznikami. Od czasu do czasu odbywają się zebrania takiej Rady i trochę przypominają one... zebrania wiejskie. Generalnie może przyjść każdy, a wszelkie zasady obowiązujące na tym zebraniu ustalają ludzie wedle własnej woli i pomysłu. Tam się omawia wszystkie bolączki mieszkańców i dosłownie każdy mieszkaniec danej dzielnicy może wyartykułować co mu się nie podoba. To się wszystko dzieje we własnym gronie (osiedlowym), więc nie ma obaw, że można się komukolwiek narazić. Oczywiście istnieje zwyczaj zapraszania co jakiś czas na takie zebrania urzędników, a nawet władze miasta. Ale raczej rzadko.
          Oczywiście wiele zależy od kultury dyskusji i stopnia "okrzepnięcia" demokracji. Ale generalnie są to spotkania pozbawione emocji i służą rozwiązywaniu określonych problemów. To jest miejsce, gdzie można przedyskutować np. taki problem handlu w podcieniach. Tobie się on nie podoba, ale może się okazać, że niejaki pan Kazik bardzo sobie go chwali. Takie spotkanie jest miejscem, w którym z panem Kazikiem można przedyskutować problem i znaleźć jakieś kompromisowe rozwiązanie. Ostatecznym rozwiązaniem jest głosowanie, a głosują tylko ci, którzy są na zebraniu (nieobecni nie mają głosu).
          Spisuje się króciutką chwałę, która stwierdza, że np. Rada Osiedla Stare Miasto, na zebraniu w dniu ... w "sposób zgodny z prawem" nie życzy sobie handlu "skrzynkowego" w takim to, a takim miejscu. Dla ułatwienia, można powołać się na stosowne przepisy. Przewodniczący bierze tą uchwałę i udaje się do odpowiedniego wydziału w urzędzie miasta i pozostawia problem do realizacji. Oczywiście miasto ma prawo do przeprowadzenia własnych konsultacji, ale PRIORYTETEM (jak pisałem wyżej) jest wygoda i jakość życia mieszkańców. Każdy szef miasta, byłby totalnym idiotą, gdyby taką opinię przedstawioną przez Radę Osiedla zignorował. One są dla niego wręcz papierkiem lakmusowym oczekiwań mieszkańców. Spełnianie tych wniosków pozwala zbierać kolejne punkty w najbliższych wyborach. Prezydent nie rozmawia z "niezadowolonym pieniaczem", "czepiającym się dziennikarzem" czy "upierdliwym radnym". Prezydent musi brać pod uwagę, że ma do czynienia z opinią pewnej grupy społecznej. Generalnie jednak tego typu "problemy" w ogóle nie trafiają na biurko najważniejszego urzędnika w mieście, bo są rozwiązywane na dużo niższym szczeblu. Akurat handel skrzynkowy powinien załatwić ktoś odpowiedzialny albo za handel, albo za czystość ulic.

          Bardzo często, działacze Rad Osiedlowych (zwykle ich przewodniczący) są doskonałym "narybkiem" na Radnych Miejskich. Wyborcy głosują na ludzi sprawdzonych, których znają z działalności osiedlowej. Do Rady Miasta przestają się dostawać ludzie przypadkowi, tylko dlatego, że ktoś ich wpisał na listę. To jest powód, dla którego w Gorzowie jeszcze nie ma Rad Osiedlowych. Musieli by coś zacząć robić, żeby sprostać konkurencji tych, którym się na prawdę coś chce, ale nie mają partyjnej siły przebicia.

          Problem targowisk w Gorzowie, to temat rzeka. Prawda jest taka, że na najlepszych placach uwłaszczyła się grupka ludzi i robi biznes na sprzedaży "placowego". Praktycznie nie ma konkurencji! I to jest największy problem! Brakuje miejsc, na których odbywał by się handel niezależnie od miejsc obecnie do tego przeznaczonych. Tutaj wielką rolę może odegrać miasto. Oczywiście nie tradycyjnie "urzędniczo". Trzeba by było powołać spółkę (podobnie jak np. Słowianka), zależną w 100% od miasta - by znów się ktoś na tym nie uwłaszczył. Spółka ta powinna ORGANIZOWAĆ i CYWILIZOWAĆ handel poprzez oferowanie różnych jego form. Są bowiem tacy, którzy chcą po prostu tylko sprzedać wyhodowane przez siebie ziemniaki (z worka czy skrzynki), ale są też tacy, którzy nie wyobrażają sobie handlu bez własnego zaplecza socjalnego, lodówek czy innych udogodnień. Każdy sprzedający musi znaleźć dla siebie miejsce na rynku, bo to się wszystkim opłaca (jak każda konkurencja). Samo zamykanie, wyrzucanie, likwidowanie to ślepa uliczka.
          Spółka "targowa" powinna zachęcać do cywilizowania handlu i z roku na rok podnosić standardy. Tak, aby rolnik sprzedający ziemniaki w workach też miał z czasem kibelek w pobliżu, a pani sprzedająca mięso w lodówkach miała swój klimatyzowany kontener.
          Idealnym przykładem na ucywilizowanie zwykłego ulicznego handlu są poznańskie galerie: Kupiec Poznański i Galeria MM. W ich miejscu w latach '80 odbywał się dziki handel. W miarę upływu lat kupcy przeewoluowali przez jednolite stragany, budki, pawilon handlowy po galerię. Jak to technicznie zrobiono już kilkakrotnie pisałem. Ale jak ktoś chce, to opiszę ponownie, bo to bardzo ciekawy sposób.
    • saint_just A co z robiącymi kupę na trawnikach, 09.08.13, 23:24
      cynicznymi nosorożcami?
      • Gość: hektor Re: A co z robiącymi kupę długów? IP: *.gorzow.mm.pl 10.08.13, 13:19
        Prezydent zatrudnia armie bezrobotnych doradców a może by tak nakazać tym darmozjadom pozbieranie psich kup - chociaż raz byliby użyteczni!
        • Gość: nicelus Re: A co z robiącymi kupę długów? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.08.13, 23:53
          Gość portalu: hektor napisał(a):

          > Prezydent zatrudnia armie bezrobotnych doradców a może by tak nakazać
          > tym darmozjadom pozbieranie psich kup - chociaż raz byliby użyteczni!

          Zbierając kupy, nie podsuwaliby prezydentowi głupich pomysłów.

          • Gość: JAN Re: A co z robiącymi kupę długów? IP: *.gorzow.mm.pl 13.08.13, 00:28
            To za rządów PO uchwalono ustawę o pracownikach samorządowych ,która wprowadziła nowe kategorie stanowisk pracy pracowników samorządowych - do dotychczasowych stanowisk urzędniczych oraz pomocniczych i obsługi dodała stanowiska doradców i asystentów.
            Ustawa zezwala np. na zatrudnienie aż do 7 doradców i asystentów w gminach powyżej 100 tys. mieszkańców i województwach.
            Doradcy i asystenci są zatrudniani wyłącznie na podstawie szczególnej umowy o pracę.
            Zatrudnienie na stanowisku doradcy i asystenta nie wymaga przeprowadzenia otwartego i konkurencyjnego naboru. Kierownik urzędu ma pełną swobodę w doborze osób zatrudnianych na stanowiskach doradców i asystentów. Minimalne wymagane kwalifikacje określa rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych (DzU z 2009 r. nr 50, poz. 398) - dla doradców to wykształcenie wyższe i 5-letni staż pracy, a dla asystentów wykształcenie średnie. W regulaminie wynagradzania pracodawca może określić dalej idące wymagania kwalifikacyjne .
            Pobieżna lektura w/w przepisów uświadamia czemu one służą - wyłącznie tworzeniem synekur kolesiom, pociotkom i znajomym króliczka !A kolejne urzędnicze stanowiska (których masowo przybyło w ostatnich 5 latach!) to tworzenie armii elektoratu przyjaznego rządzącym.Bo kto ,mający intratne,pewne państwowe stanowisko i dobrą pensję będzie psioczył na władzę i głosował przeciwko niej?
            • Gość: nicelus Re: A co z robiącymi kupę długów? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.08.13, 06:44
              JAN napisał(a):

              > Pobieżna lektura w/w przepisów uświadamia czemu one służą - ...

              Mimo że tych, którzy za to muszą płacić, jest więcej? Czyżby wystarczyła im trawa? Może mają coś z barana?

              :D

        • Gość: malwina Re: A co z robiącymi kupę długów? IP: *.gorzow.mm.pl 13.08.13, 00:02
          Największą niewiadomą jest usługa "doradztwa" wykonywana przez b.wice Jankowskiego oraz wysokość pobieranego wynagrodzenia! "Doradza" on od czasu przejscia na emeryturę prezydentowi ,i jak widzą mieszkańcy,wyjątkowo "owocnie "w sprawach inwestycji strategicznych!?Co wobec utrzymywania tego stanowiska robią :1/ urzędujący wiceprezydent d/s inwestycji,2/dyrektor wydziału inwestycji wraz ze sztabem fachowców ,3/sowicie opłacane firmy reprezentujące miasto przed wykonawcami jako inwestor zastępczy.Jako ciekawostka :ta masa fachowców i doradców opłacana grubymi kwotami z pieniędzy podatników nie zauważyła np. zamiany materiałów i technologii na budowie filharmonii, przez co podatnicy przepłacili za nią potężne miliony !Aktywność "doradczą" w/w można było zaobserwować głównie w trakcie procesu w aferze budowlanej, gdyż "doradca" -jak cień-jeździł z prezydentem na wszystkie sprawy sądowe.Wcześniej ,ówczesny wice ,a obecny doradca wykazał się aktywnością w zbiórce pieniędzy na kaucję dla aresztowanego szefa.Czy za takie doradztwo płacą podatnicy?
          • Gość: nicelus Re: A co z robiącymi kupę długów? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.08.13, 06:27
            malwina napisał(a):

            > Aktywność "doradczą" w/w można było zaobserwować głównie
            > w trakcie procesu w aferze budowlanej, gdyż "doradca"
            > -jak cień- jeździł z prezydentem na wszystkie sprawy sądowe.

            Pewnie to jest przyczyną, że Jędrzejczak nie ustępuje ze stanowiska prezydenta miasta, a z członkostwa w partii zrezygnował by nie plamić dobrego jej imienia. Nie chce kompromitować partii, a miasto kompromituje bez skrupułów.

Pełna wersja