2005 MA BYĆ POLSKO-NIEMIECKIM ROKIEM !

IP: *.gorzow.mm.pl 30.08.04, 18:18
Poniedziałek-Słubice: dziś uczestniczyłem w spotkaniu z przedstawicielami
rządu Brandenburgii oraz urzędów: marszałkowskiego i wojewódzkiego,
euroregionów oraz lubuskich stowarzyszeń nad propozycją organizacji
obchodów roku polsko-niemieckiego. Padło wiele pytań, sugestii i oczekiwań.
Ciekawy temat, może w jego ramach opierając się na środkach europejskich uda
się zorganizować w Gorzowie ciekawą imprezę, będę drążyć temat! Pozdrawiam!
RK
    • amb1 Re: 2005 MA BYĆ POLSKO-NIEMIECKIM ROKIEM ! 30.08.04, 18:50
      No i ma Pan, Panie Sekretarzu, jak znalazł. Swojską, "w temacie" i w zasięgu
      ręki - koncepcję imprezy na kanwie "Legendy o dobrej Marii co wodę nosiła i
      starającym się o jej rękę szpetnym Świnsterze." Polecam łaskawej pamięci.
      Pozdrawiam.
    • Gość: kaku Re: A jakie korzyści z tego będzie miał Gorzów? IP: *.gorzow.mm.pl 31.08.04, 10:28
      fajnie tylko co na tym zyska a co straci Gorzów.?? Jedna impreza ok. a co z
      pozostałymi 364 dniami roku? skoro cały rok to cały.
      • Gość: Bernard Re: A jakie korzyści z tego będzie miał Gorzów? IP: *.ed.shawcable.net 31.08.04, 10:34
        Hey kaku,
        Sluszna uwaga.
        "Impreza" - to brzmi bardzo...jednorazowo.
        Ciekaw jestem czy poza jednym fajerwerkiem planuje sie cos bardziej stalego.
        Cos co mogloby wzbogacic (pod kazdym wzgledem) Gorzow.
        Pozdrawiam
        • Gość: kaku Re: A jakie korzyści z tego będzie miał Gorzów? IP: *.gorzow.mm.pl 31.08.04, 13:16
          hej SET.
          nie pierdziel!
          Umów się z Panią Stainbach na piwo i omówicie wszystkie szczegóły które cię
          nurtują.
    • Gość: set Re: 2005 MA BYĆ POLSKO-NIEMIECKIM ROKIEM ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.04, 11:04
      Przyjadą helmuty zobaczyć co się nadaje do oddania przesiedleńcom. Cały rok
      umożliwi "dogłębną penetrację" terenu. Może, jak im się tu nie spodoba,
      wystąpią tylko, w punkcie kulminacyjnym imprezy, o opłatę za bezprawne
      użytkowanie gorzowa i okolic przez ostatnie 60 lat (spłata oczywiście w
      dogodnych ratach).
    • blic Re: 2005 MA BYĆ POLSKO-NIEMIECKIM ROKIEM ! 02.09.04, 16:39
      W sprawach niemieckości Gorzowa należałoby się zwrócić do młodego eksperta,
      zarówno z zakresu historii, jak i z zakresu pozyskiwania funduszy europejskich -
      Roberta Piotrowskiego.
      Magistrat powinien mieć na niego namiary.
      • Gość: Bernard Re: 2005 MA BYĆ POLSKO-NIEMIECKIM ROKIEM ! IP: *.ed.shawcable.net 03.09.04, 02:20
        Hey blic,
        Skad te problemy...
        Jaka "niemieckosc Gorzowa?
        Jestes z tym glupim tematem rownie nudny jak grupy ziomkow w Niemczech..
        Zapomnij pacanie. Nikt i nic nigdzie nie idzie!!!
        Ryszard chce zorganizowac cos normalnego...
        Jezusku kochany przywal im lub sam ich wykoncze!!!
        • blic Re: 2005 MA BYĆ POLSKO-NIEMIECKIM ROKIEM ! 03.09.04, 19:41
          Chociaż to fizyce wbrew, jesteś głupszy od moich starych trampków.
          Niemieckość Gorzowa oznacza całą historię naszego miasta do roku 1945.
          Nie ma w tym niczego zdrożnego.
          Jeśli się chce urządzać imprezę na temat polsko-niemiecki w Gorzowie to nie ma
          lepszego tematu nad niemiecką historię polskiego miasta.

          Przeczytaj teraz powyższy tekst jeszcze dwa razy, ze szczególnym uwzględnieniem
          pierwszego zdania.
    • Gość: werty Re: 2005 MA BYĆ POLSKO-NIEMIECKIM ROKIEM ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 02:48
      Prosze o wyjasnienie (możliwe ze niedoczytalem) - o co chodzi z tym rokiem
      Polsko - Niemieckim? Z jakiej okazji i w jakiej intencji? Bo chyba nie z okazji
      60 roznicy przegranej wojny? To NRD sie "cieszyło" z tego powodu! Teraz chyba
      mniej im tej radosci zostalo. No i w imie jakich intencji?
      nastepnych "przegranych" wojen?
      No i jaki jest udzial organizacji typu "steinbach" w tej imprezie "radości"
      polsko-niemieckiej? Jakoś im kurwa nie wierzę....
      • Gość: Bernard Re: 2005 MA BYĆ POLSKO-NIEMIECKIM ROKIEM ! IP: *.ed.shawcable.net 03.09.04, 03:32
        Hey werty,
        napisales:
        "Jakoś im kurwa nie wierzę...."

        Czuje przyjacielu dokladne to samo...
        Jednak z ostroznoscia mozna do tematu podejsc...
        Najgorsze co sie moze przydazyc to pare kufli dobrego piwa...
        Usmiechnij sie...
        pozdrawiam serdecznie
        • Gość: set Re: 2005 MA BYĆ POLSKO-NIEMIECKIM ROKIEM ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.04, 09:03
          Mimo wszystko jebać faszystów z NRD.
    • marek_p Coś mi się zdawa, że już rok 2004 jest rokiem... 03.09.04, 20:48
      niemiecko-polskiego rozjednania :(
      Jakoś nie widzę co by rok następny był dla tych stosunków lepszy.

      Cieszę się, że nie cała kasta polityczna naszym sąsiadom kadzi.
      Trzeba było tupnąć i tupnęliśmy, może ich to do myślenia natchnie,
      choć statystyczny Niemiec za lotnego nie uchodzi...

      MOJE ZAUFANIE W STOSUNKU DO NASZYCH ZACHODNICH SĄSIADÓW JEST RÓWNE ZERO.
      Będziemy jeszcze mieli z nimi problemy, zobaczycie. To bardzo ekspansywny
      naród, zawsze im mało było. Pech chciał, że jesteśmy ich sąsiadami.

      Ta nasza słowiańska, nierozważna i zbyt szczera dusza w zetknięciu z solidnym
      betonem zbyt wielu szans nie ma...


      Gość portalu: Ryszard Kneć napisał(a):

      MA BYĆ POLSKO-NIEMIECKIM ROKIEM !

      > Poniedziałek-Słubice: dziś uczestniczyłem w spotkaniu z przedstawicielami
      > rządu Brandenburgii oraz urzędów: marszałkowskiego i wojewódzkiego,
      > euroregionów oraz lubuskich stowarzyszeń nad propozycją organizacji
      > obchodów roku polsko-niemieckiego. Padło wiele pytań, sugestii i oczekiwań.
      > Ciekawy temat, może w jego ramach opierając się na środkach europejskich uda
      > się zorganizować w Gorzowie ciekawą imprezę, będę drążyć temat! Pozdrawiam!
      > RK
      • Gość: open Re: Coś mi się zdawa, że już rok 2004 jest rokiem IP: *.gorzow.mm.pl 04.09.04, 00:18
        Wzajemne stosunki są najgorsze od 15 lat miedzy naszymi państwami.
        Należałoby przywrocic dawne znajomości .Bywalem na kilku imprezach sportowych i
        kulturalnych, na których nie mowiło się o historii, polityce.
        Było O.K . Piwo było owszem,owszem ale wódka oj cieniutką .
        Jak niemcy nie pasują do ROKU to może z Rosjanam?
        • marek_p Re: Coś mi się zdawa, że już rok 2004 jest rokiem 04.09.04, 10:47
          Gość portalu: open napisał(a):

          > ... na których nie mowiło się o historii, polityce.

          W tym czasie zajęto się przygotowaniem materiałów na pozwy dla her Pawelki,
          wg którego polski reżim (reżim Kwaśniewskiego(?), polscy terroryści(?))
          źle traktują biedny aryjski naród.

          Może za mocno napisałem. Kiedyś już się tłumaczyłem na jakimś forum ślązaków
          niemieckich... jestem tu z Wami tylko dlatego, że żołnierz niemiecki nie
          wykonał rozkazu wysadzenia w powietrze slamsa z jego zawartością (była tam
          kobieta i szóstka jej malutkich dzieci).

          Facet pewnie nie ryzykowałby i wysadził, ale dużo tych dzieci było i wymiękł,
          fotografię na sercu swoich dzieci nosił.
          Niemiecka solidna maszyna zawiodła...

          Jestem tu też dzięki temu, że Ruscy pognali żołnierzy III Rzeszy (może tatusia
          lub dziadka pana Pawelki) i nie zdążyli poucinać głowy tubylcom w pewnej wiosce
          pod Kaliszem.
          Tak, amunicji brakowało, tak więc urzędnik, taki, co może miał
          i w kompetencjach pawelkowe księgi wieczyste kazał wykopać rów (tubylcom),
          przygotował front robót, zapewnił narzędzia w postaci maczet... sił aryjskich
          mięśni zabrakło, Ryscy przyśpieszyli... no i teraz niektórych mogę wkurzać
          piszać te różne wkurzające rzeczy.
          Zbieg okoliczności, że oboje moich rodziców przeżyło, bo niemiecka solidna
          maszyna miała zadyszkę.

          Nie ufam Niemcom, naprawdę toleruję ich, ale nie ufam. Pawelka i ta od Centrum
          Pojednania, czy jak ten inny pierdolony bzdet się miał nazywać, upewniła mnie
          w przekonaniu, że Niemcy będą nam próbowali napsuć krwi.

          Obym się mylił, ale jeśli coś spowoduje, że powodujący u nich lenistwo dobrobyt
          się zachwieje, to zrobią z Turkami to co z Żydami, a potem już tylko czeskie
          sudety i pora na nas. Obym się mylił. Oby piwo ich dobrze smakowało i merce po
          równym jeździły...

          Przepraszam za emocje, trochę mnie poniosło.
          • Gość: open Re: Coś mi się zdawa, że już rok 2004 jest rokiem IP: *.gorzow.mm.pl 05.09.04, 01:24
            Oj poniosło . Wszelkiej masci militarystów i faszystów masz tuż obok pod
            białoczrwonym.
            Czy nalezy wracac do katarsis przodków ? Moi mieli zakwaterowanie "na obozie"
            przez 5 lat w okolicach historycznego masta Drezna z mozliwoscia porzeżycia
            niesamowitych fajerwerków(napalmowych) przy dywanowych nalotach aliantów.
            Tak sie składa ,żeby nie cywile niemiaszki pomagający moim starym pod tym
            Dreznem mnie przed tą klawitura by nie było. Kochać? Nienawidzieć?
            • Gość: Bernard Re: Coś mi się zdawa, że już rok 2004 jest rokiem IP: *.ed.shawcable.net 05.09.04, 05:31
              Hey open,
              Na sama mysl, ze to forum mogloby byc bez "open", az mnie trzesie...
              he he he
              A tak powaznie...
              Zwrociles uwage na najwazniejszy chyba aspekt sprawy: ten ludzki...
              Pozdrawiam
              • Gość: XXX Re: Coś mi się zdawa, że już rok 2004 jest rokiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 00:10
                Boże!!! Bernard czy ty nie widzisz jaki jesteś debilny w swoich komentarzach?
      • pandunia Re: Coś mi się zdawa, że już rok 2004 jest rokiem 05.09.04, 10:58
        Hej marek_p, hej wszyscy!
        Pojednanie czy "rozjednanie"? A może coś jeszcze innego, może po prostu coraz
        normalniej? I tutaj i w Niemczech są ekstrema. I tutaj i tam olbrzymia
        większość jest zbliżona do normalności i te ekstrema przede wszystkim ją
        (większość) denerwują, niepokoją, oburzają.
        Dużo spotykam się z Niemcami (no, ostatnio nieco mniej). Myślę, że powoli, w
        miarę jak tych kontaktów jest coraz więcej, pozbywamy się części uprzedzeń i
        stereotypów. To może pozwolić nam przestać traktować Niemców (jako cały naród)
        jako ekspansywnych i podstępnych wyniosłych agresorów, uważających Polaków za
        gorszą rasę czy naród. To może też pomóc Niemcom przestać uważać Polaków (też
        jako naród) za złodziei, pijaków, leni, bałaganiarzy i zadymiarzy.
        Może być też tak, że wchłoną nas i pokonają pokojowo, jeśli będziemy zbyt
        otwarci w przyjmowaniu zasad czysto rynkowych. Wykupią nas po prostu, bo stać
        ich na to. I wówczas okaże się, że tutaj jednak opłaca się to wszystko, co
        dotąd nie opłacało się Polakom.
        Nienawidzę tych fałszywych i przewrotnych postaw roszczeniowych, zgłaszanych
        przez niemieckie ekstrema i pseudo-Niemców w Polsce. Gardzę nimi. Ale sądzę, że
        podobnie gardzą nimi normalni Niemcy.
        Żal nam, kiedy traktują nas jak pariasów. Mnie to oburza. Ale czy sami na to
        nie pracujemy? A jak my traktujemy przyjeżdżających do Polski Rumunów, Cyganów,
        Rosjan, nie mówiąc o mieszkańcach innych poradzieckich republik? Ciekawi mnie,
        jak oni widzą Polaków...

        Wielu Niemców (może większość, może nie...) nie reaguje błyskiem zrozumienia w
        oku na słowa: Steinbach, Pavelka, Bund der Vertrieben... Ich to nie zajmuje.

        Niestety, równie wielu (jeśli nie więcej) Niemców nie czuje żadnego narodowego
        zobowiązania, wynikającego z ich winy wobec Polaków i świata. Dla nich II wojna
        światowa to uczciwa walka czystego, szlachetnego Wehrmachtu oraz zbrodnie
        nazistowskich formacji: SS, gestapo, różnych Einsatzkommando... Ale to - w ich
        rozumieniu - nie były zbrodnie NIEMCÓW, tylko zbrodnie NAZISTÓW. Tak, jakby to
        był inny gatunek. I mówią to często nawet ich potomkowie w prostej linii.

        Jest nawet gorzej z tą ich świadomością. Dla wielu Niemców obszar tych zbrodni
        ogranicza się do Żydów i holocaustu. Polakom i reszcie Europy nic złego nie
        uczynili, w każdym razie nic, co by odbiegało od zwykłych działań wojennych i
        reakcji na zbrodnie przeciwników.

        I jeszcze gorzej: Polak zrobił swoje, więc może odejść. Moje kontakty z
        Niemcami prawie w całości ograniczają się od b. NRD. Oni nigdy nie byli
        komunistami, tak jak wcześniej nie byli nazistami. Polska? Hałaśliwy podpity
        narodek, cóż oni mają wspólnego z naszą wolnością? Jakaś Solidarność, jakieś
        obalenie komuny? To wszystko zaczęło się przecież od upadku muru!!

        Tego moim zdaniem trzeba ich uczyć, uświadamiać i nie pozwolić zapomnieć lub
        załgać przeszłości.
        I zostawić na boku (choc nie zapomnieć) WZAJEMNE roszczenia i żale, Oświęcim i
        Drezno. Choć one oczywiście są nieporównywalne w skali, to jednak dla każdego
        Plaka czy Niemca, który utracił kogoś bliskiego, osobista tragedia jest taka
        sama, prawda?

        Ja wierzę, że normalni Niemcy płaczą i nie mogą zrozumieć koszmaru w Osetii. To
        nie oni rozbijali dzieciom głowy o mur.
        Pozdrawiam wszystkich normalnych.
        • Gość: Ryszard Kneć Spokojnie Szanowni Państwo, spokojnie ! IP: *.gorzow.mm.pl 06.09.04, 23:52
          Po co tyle polityki i historycznych przemyśleń. Władze federalne Niemiec
          zaproponowały Polsce ( władzy centralnej) organizację obchodów. Mają na te
          inicjatywy być przeznaczone "jakieś" środki finansowe czytaj pomocowe-
          europejskie. Dodatkowo padła propzycja, aby w obchody wpisać już zaplanowane
          imprezy finansowane w ramach projektów. Tutaj tzw. niemiecka oszczędność
          zdecydowanie bierze górę! Taka propozycja „sprytnych” sąsiadów jakoś mnie
          nie "porywa". Moja uwaga będzie koncentrować się głównie na tematyce
          poszukiwania środków na dofinansowanie imprezy kulturalnej "koncertu nad
          Wartą”. Ktoś z uczestników FORUM słusznie wskazywał, że należy poszukać kasy w
          funduszach europejskich. Taką szansą są obchody "Roku PL-D". Myślę, że takie
          środki w połączeniu z skromnym sponsoringiem i zaangażowaniem miasta ( niestety
          do projektu często potrzeba wkładu własnego) mogą zagwarantować powodzenie
          organizacyjne ( cztaj finansowe ) imprezy. Udział młodych Niemców na
          gorzowskiej imprezie podniesie jej międzynarodową rangę. Jest szansa że impreza
          przekroczy Odrę a to dobra perspektywa jej rozwoju i promocji miasta. Myślę,
          że "pozytywne czerwcowe wibracje nad Wartą" w pierwszy weekend wakacji 2005
          roku to pomysł wart dyskusji. Będę wdzięczny za wszelkie opinie dotyczące
          organizacji przyszłej imprezy, jej nazwy, czasu, formy, miejsca organizacji
          itp. Pozdrawiam - RK
          • japan50 Re: Spokojnie Szanowni Państwo, spokojnie ! 07.09.04, 00:35
            Ja bym specjanie nie liczył na tą niemiecką "pomoc" zarobia na niej Niemcy...
            no my będziemy mieć imprezę i... dług wdzięczności, za który kiedyś Niemcy
            zrządają rewanżu. Widze że to skuteczna metoda niemieckiej ekspansji. Jeżeli
            nie stać miasta na imprezę to nie powinno jej być. Wytrzymaliśmy tyle lat bez
            niej - co sie nagle stało że jej pragniemy? My jak zwykle musimy mieć imprezy
            ponad mozliwości... najlepiej za cudze pieniądze.
        • Gość: XXX Re: Coś mi się zdawa, że już rok 2004 jest rokiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 00:19
          "...To może pozwolić nam przestać traktować Niemców (jako cały naród)
          jako ekspansywnych i podstępnych wyniosłych agresorów, uważających Polaków za
          gorszą rasę czy naród. To może też pomóc Niemcom przestać uważać Polaków (też
          jako naród) za złodziei, pijaków, leni, bałaganiarzy i zadymiarzy...."

          Ależ nie mozna zmieniać rzeczywistości - jest tak jak napisałeś!!!! To są
          prawdziwe obrazy obu narodów... udawanie że jest inaczej byłoby obłuda... Jest
          tak, bo tak myśli większość i Polaków i Niemców.... I jak zwykle wiekszość sie
          nie myli...
          Ten "spokój" trwa za długo - Niemcy już się "gotują" - jeżeli nie militarnie -
          to gospodarczo - a Polska liczy na Wielkiego Alianta który ją oleje jak
          przyjdzie co do czego - a własciwie już przychodzi.... Niemcy sie powoli
          uaktywaniają a nasz "wspólnik" Wielki Brat bierze dupe w troki...
          • Gość: Bernard Re: Coś mi się zdawa, że już rok 2004 jest rokiem IP: *.ed.shawcable.net 07.09.04, 03:53
            Hey XXX,
            Ryszard prosil o sugesie a nie o tanie politykowanie.
            Ja sugestii zadnych nie mam.
            Za duzo pytan bez odpowiedzi....
            Ktos, gdzies, cos za "jakies pieniadze"...
            Trudmno planowac z czyms takim.
            Mogloby byc wszystko lub moze byc nic...
            Kto wie.
            Potrzebuje wiecej danych.
            Pozdrawiam
        • lepian4 Re: Coś mi się zdawa, że już rok 2004 jest rokiem 07.09.04, 12:12
          pandunia napisał:


          Wielu Niemców (może większość, może nie...) nie reaguje błyskiem zrozumienia w
          oku na słowa: Steinbach, Pavelka, Bund der Vertrieben... Ich to nie zajmuje.

          Spätaussiedler Pavelka jest naszym problemem narodowym, nie Niemcow. To chyba
          milo, ze Niemcy zbytnio nie przejmuja sie naszymi wonglorzami.

          Niestety, równie wielu (jeśli nie więcej) Niemców nie czuje żadnego narodowego
          zobowiązania, wynikającego z ich winy wobec Polaków i świata. Dla nich II wojna
          światowa to uczciwa walka czystego, szlachetnego Wehrmachtu oraz zbrodnie
          nazistowskich formacji: SS, gestapo, różnych Einsatzkommando... Ale to - w ich
          rozumieniu - nie były zbrodnie NIEMCÓW, tylko zbrodnie NAZISTÓW. Tak, jakby to
          był inny gatunek. I mówią to często nawet ich potomkowie w prostej linii.


          Bez watpienia jest to inny gatunek. Sluzba w Wehrmachcie była obowiazkowa,
          trudno jest wiec mieć do kogokolwiek pretensje, ze był zolnierzem Wehrmachtu.
          Nie sadze, by przecietny Niemiec musial ponosic odpowiedzialnosc za
          przestepstawa czarnych dywizji Rumunow, Czechow, Austriakow,Ukraincow, Wlochow,
          w poczatkowej fazie wojny tez Sowietow. Paradoksalnie tez Szwajcarow, a nawet
          Watykanu. Kto w Niemczech powinien wstydzic się naszej przyglupiej Volkslisty,
          zwlaszcza siepaczy beznarodowosiowych z grupy trzeciej? Jeśli oczekujemy od
          naszego pokolenia sasiadow babrania się w narodowym wstydzie, dlaczego nie
          postepujemy sami tak ze soba? Dlaczego nie uznamy zajecia Zaolzia za
          przestepstwo? Jak można nazwac starania polskiej ekipy rzadowej w kwestii
          podzialu Czech miedzy nami i Niemcami? Dla przypomnienia, nasz minister Beck
          1.09.1939 przebywal w Berlinie, by oficjalnie nawiazac do wlasnych „czeskich”
          wizji podboju. My dzis wolimy wspominac Gdansk i brak pomocy ze strony
          pospiesznie sklepanych sojusznikow, którzy nie widzieli potrzeby narazac
          wlasnego zycia za Gdansk, Zaolzie i inne przedazjatyckie wlosci. Ronimy lzy nad
          ofiarami Holocaustu, ale nawet przez chwile nie zadamy sobie trudu, by
          zrozumiec, co tak naprawde się stalo. Może mi ktos wreszcie wytlumaczy, w
          którym miejscu w Oswiecimiu gazowano Zydow. Nikomu nie przeszkada, ze
          bezmyslnie myli się Brzezinke z wzorcowym, gestapowskim miastem, Oswiecimimiem.
          Zdaje sobie sprawe, ze w Polsce trudno jest zrozumiec roznice miedzy
          Arbeitslager a Vernichtungslager, ale nie brak chyba historykow, którzy mogli
          by wreszczeie skorygowac te sowieckie mity, lagodzace wlasne przewinienia.
          Może przy okazji wyjasnimy tez nasze regionalne glupawki. Skad wzial się u nas
          tak okazaly cmentarz Czerwonoarmistow? Nie jest to chyba żadna tajemnica, ze
          wkroczyli do opustoszalego miasta. Sami „wyzwoliciele” wspominaja, ze tego
          pamietnego dnia spozywali jeszcze cieple kolacje w pustych ladsbergsich domach?
          Jeśli poniesli smierc podczas grabiezy i gwaltow, to po kiego czorta traktujemy
          tych zbrodniarzy do dzis jako bohaterskich wyzwolicieli? Skoro taka czcia
          obdarzylismy przestepcow, dlaczego nie wspomnimy ofiar naszych rodzimych obozow
          dla tubylcow, którzy odwazyli się pozostac w swych domostwach? Dlaczego do dzis
          nie znamy prawdzwej ilosci ofiar niewinnych cywili z Ladsberga, których w tych
          obozach, nim przetransportowalismy ich za Odre, umorzylismy glodem, tudziez
          zatrulismy zepsutym miesem? Brak nam odwagi, czy tylko zwykly wstyd? A może
          glupio jest nam burzyc narodowe mity o swej wielowiekowej mitycznej niewinnosci?

          Az prosi się powiedziec za Toba: >Niemcom i reszcie Europy nic złego nie
          uczynilismy, w każdym razie nic, co by odbiegało od zwykłych działań wojennych i
          reakcji na zbrodnie przeciwników<.

          Jest nawet gorzej z tą ich świadomością. Dla wielu Niemców obszar tych zbrodni
          ogranicza się do Żydów i holocaustu.
          I jeszcze gorzej: Polak zrobił swoje, więc może odejść. Moje kontakty z
          Niemcami prawie w całości ograniczają się od b. NRD. Oni nigdy nie byli
          komunistami, tak jak wcześniej nie byli nazistami. Polska? Hałaśliwy podpity
          narodek, cóż oni mają wspólnego z naszą wolnością? Jakaś Solidarność, jakieś
          obalenie komuny? To wszystko zaczęło się przecież od upadku muru!!

          Powstan w Czechoslowacji i na Wegrzech nigdy tez nie było!!! Bez watpienia nie
          my je tlumilismy, tylko Sowieci. To chyba tez jest jasne, co nie?

          Nie chce zawczasu krytykowac projektu powolania roku polsko- niemieckiego. Moim
          zdaniem drobne kroczki rzadu Brandemburgii i wladz Euroregionu, to dlugo
          jeszcze nie relacje miedzy naszymi narodami. Nie powinnismy tego mylic, wszak
          mowa jest o wzajemnym pojednaniu obu narodow, a nie przygranicznych pipidówek.
          Jakie sa cele tej inicjatywy? Wspolpraca gospodarcza Euroregionu i
          przygranicznych landow okazala się niewypalem. Wspolne imprezy kulturalne w
          swej poczatkowej fazie jeszcze były bardzo interesujace. Co dzis z tego
          pozostalo? Może faktycznie podrapmy się po naszych narodowych ranach. Będzie
          przynajmniej ciekawie. Nasi przygraniczni urzednicy poczuja się tez przez rok
          potrzebni. To tez wazny apekt.
Pełna wersja