Gość: Michał
IP: *.gorzow.mm.pl
19.09.04, 20:25
Właśnie jestem po kolejnym weekendzie, który spędziłem w rodzinnym mieście.
Chciałbym więc korzystając z okazji, napisać klika słów o (nie)promowaniu się
Gorzowa. Swego czasu zabierałem już głos w sprawach związanych z miejską
promocję, tocząc polemikę na ten temat z sekretarzem miasta - Ryszardem
Kneciem. Szkoda, że nie przyniosła ona żadnych efektów. Tym razem chiałem
zwrócić uwagę na fakt, iż ludzie odpowiedzialni za promocję Gorzowa (z panią
kierownik Biura Promocji Miasta na czele) KOMPLETNIE NIE POTRAFIĄ
WYKORZYSTAĆ "DARMOWEJ PROMOCJI" GORZOWA, która byłaby możliwa za sprawą
sukcesów, które osiągają mieszkańcy naszego miasta na arenie międzynarodowej.
Temat piosenkarza Michała Kwiatkowskiego, który zdobywa uznanie w Europie był
juz poruszany (niedawno przeczytałem, ze przyjechał sobie poodpoczywac w
Gorzowie. I co? I nic!). A olimpijczycy, ktorzy zdobyli 20% polskich medali w
Atenach? (feta na rynku nie była zorganizowana z inicjatywy Biura Promocji).
Jest to niestety kolejny dowód na to, że ludzie odpowiedzialni za promocję
Gorzowa nie mają własnych pomysłów, ale też - co gorsza - NIE POTRAFIA
WYKORZYSTAĆ POJAWIAJĄCYCH SIĘ SZANS (radzę przestudiować najprostszą do
wykorzystania w działaniach marketingowych analizę SWOT). A co z młodymi
koszykarkami, które zdobyły akademiskie wicemistrzostwo Europy i startują
niebawem w rozgrywkach pod szyldem gorzowskiej uczelni wyższej? Sposobów na
skuteczne promowanie miasta jest wiele, ale nie będę w tym miejscu ich
prezentował, bo w końcu nie ja biorę pieniądze za promowanie Gorzowa.
chciałbym tylko sie dowiedziec: dlaczego jest tak źle ???
Pozdrawiam.
Michał Kozłowski.