borys-krakow
19.04.02, 21:11
Może nie wódka, ale wino. Spotykacie przyjaciół, postanawiacie wypić z nimi
butelkę wina właśnie w parku, ale macie przy sobie tylko 20 pln. No, 30.
Żadnych kart płatniczych, nic. Wiem, że dla niektórych forumowiczów to nie do
pomyślenia, ale bywa.
Polska, oprócz zmanierowanych i przepłacanych francuskich kwasów typu Bożolak,
napiętnowany przeze mnie jesienią, importuje całkiem smaczne stołowe wina
Demoludów (byłych).
Stoi przede mną Kadarka. Ta jest akurat węgierska (ponoć Kadar to bednarz w
ugrofińskich narzeczach). Niby semi-sweet, ale pikantna, nuta kwasu czytelna.
Niestety, węgrzy nie miewają apelacji, więc pewnie w Polsce dostępnych jest
kila wersji Kadarki. Moja, którą polecam z czystym już kielonkiem, ma białą
nalepkę w czerwonej obwódce, rozlewana jest w Krakowie.
Nie sztuka wydać 100 pln na dobre wino. Ale za dychę wina są trudne do
rozróżnienia.