kumys
15.11.04, 23:15
W niedziele 14 listopada wracalem do Gorzowa autobusem zwyklym zamiast
szynowego (podobno jakas awaria, i to nie pierwszy raz). Powinien byc wg
rozkladu w Gorzowie o godz 16:53.
O godzinie 17:05 odchodzi pociag z Gorzowa do Krzyza, ktorym lapalenm dalsze
polaczenie do Wroclawia i kolejne do Opola, wszystko w ramach biletu
turystycznego za 50 zl.
NIESTETY,
autobus przyjechal dokladnie o 17:05, czyli spozniony (o 12 minut!!!) pod
brame dworca, i gdy kilkanascioro osob dobiegalo do schodow w tunelu,
uslyszelismy odjazd pociagu do Krzyza. Caly misternie ulozony plan podrozy
runal!!!
PYTAM SIE ZATEM, CZY
NIE MOGL POCZEKAC NAWET POL MINUTY?
Czy zawiadowca nie zauwazyl, ze szynobus nie nadjechal o czasie (16:53) i nie
zainteresowal sie co z nim jest?
Kto poniesie za to konsekwencje, ze kilkanascie osob nie moglo zdazyc na
pociag do Krzyza i musialo czekc az do 18:35 a potem w Krzyzu jeszcze dwie
godziny na pospiech do Krakowa?
Tych paru decydentow, w tym dyspozytora PKP w Gorzowie, nieczulego na ludzkie
nieszczescia(opoznienie autobusu, to nieszczescie, niezawinione przez
pasazera), poslalbym na ulice zamiatac liscie, a nie do tak odpowiedzialnej
pracy!!!
NIe przynosicie chluby tak szacownej instytucji jaka sa koleje panstwowe.