250 tys. Polaków

07.11.02, 22:27
Wczoraj w tivi był reportaż o gostku, który właśnie się pakował.
Czy wiecie, że w ciągu 2 lat z Polski wyjechało 250 tys. ludzi?
Imponujący wynik... m.i. reform (polegających na zwiększaniu ilości
podaktów).
Pewnie jest to też wynik rządów nepotyzmu, kumoterstwa oraz braku autorytetów
(zauważcie, że i kościół po ostatnich sex-aferach dla wielu przestał być
ostoją).

Jaki będzie wynik następnych dwóch lat?
    • klin! Re: 250 tys. Polaków 08.11.02, 08:26
      j24 napisał:

      > Wczoraj w tivi był reportaż o gostku, który właśnie się pakował.
      > Czy wiecie, że w ciągu 2 lat z Polski wyjechało 250 tys. ludzi?

      Nie, nie wiemy. I jesteśmy nieco zdezorientowani, co oznacza ta liczba? Czy to
      są wyjazdy na stałe, czy czasowe, do pracy czy turystyczne? Zresztą, do żadnej
      z tych kategorii (na moją intuicję) podana wielkość nie pasuje. Byłbym bardzo
      ostrożny w kolportowaniu wiadomości, zasłyszanych w tivi.

      • pontifexmaximus Re: 250 tys. Polaków 08.11.02, 08:51
        Nie widziałem tego programu, ale jezeli podali suchą informację o 250 tys.
        wyjazdów, to mamy tu do czynienia z manipulacją. Po pierwsze, jak słusznie
        zauważył klin, nasi turyści nie stanowią grupy jednorodnej. Tak więc mamy tu do
        czynienia ze sticte turystami, deklaracajmi stałego wyjazdu oraz osobami
        zainteresowanymi czasowym pobytem na obczyźnie (tu można zapytać o grupy, z
        których wywodzą się opuszczający kraj).
        Drugim niezwykle ważnym elementem jest saldo migracji. I jest ono imopnujące
        (tzn. jak na nasze warunki, czyli kraju biednego). Bo choć od 3 lat można
        zaobserwować wzrost liczby osób zainteresowanych wyjazdem "na stałe", to
        jednoczesnie od kilku lat (chyba również trzech) zarysowała się tendencja
        powrotów, która prowadzi do w miarę rozsądnego (tu zaznaczam raz jeszcze, że w
        polskich warunkach jest bardzo dobre) kształtowania się slada migracji.
        Innym ciekwaym aspektem są badania przeprowadzone przez SMG/KRC (później robił
        je TNS OBOP), z których wynika, iż obywatele RP nie nalezą do nacji skłonnych
        do szukania szczęścia zagranicą(pytanie odnosiło się do bliskiej przyszłości -
        chyba jednego roku, a kolejjne było rozszerzone do okresu po integracji).
        • Gość: Jona Re: 250 tys. Polaków IP: *.73-136-217.adsl.skynet.be 08.11.02, 10:14
          Czlowiek jest istota myslaca i zawsze bedzie chcial poprawic sobie byt-chyba
          logiczne.Tylko,ze niektorzy sa w tak nedznej sytuacji bytowej,ze chwytaja sie
          ostatniej deski i korzystaja z posrednictw jakis zlodziejskich biur-afery z
          jagodami w Szwecji,praca na angielskich farmach i najlepiej mi znane sytuacje
          tu w Belgii-prowadze min biuro au pair tutaj-obecnie mam setki polskich
          kandydatek np niektore zlodziejskie polskie biura au pair wysylaja dossier
          hurtowo,a jest ZERO zapotrzebowania na Polki-legalny pobyt Polki kosztuje
          kilka razy wiecej rodzine jak np Amerykanka,a wiec lepiej oplaca sie Polke na
          czarno-nie podoba sie to sie ja zmieni.Wiele legalnych polskich biur
          posrednictwa pracy dawalo mi wielokrotnie propozycje wspolpracy,niektorzy
          nawet sugerowali ze nie moge o nich zapomniec i proponowali wejsc w lewe
          interesy-oni nie moga zbierac oplat,ja mialam to robic a potem dzielic sie,a o
          prawdziwej pracy nie bylo mowy-poprostu mafia i kryminal.A wiec nie wierzcie w
          jakies tam szczescie,ze ktos wam darmo czy za mala odplata znajdzie prace za
          granica.Tutaj np w Belgii jest takie bezrobocie jak w Polsce-co 3 w Brukselii
          jest bez pracy i walcza zeby byly dla nich miejsca-ci co pracuja w stolicy to
          wiekszosc dojezdza codziennie nawet 150 km.Oczywiscie w statystyce tego nie
          widac,bo tam nie podaja ile osob korzysta z socjalu,ktory wcale nie jest taki
          zly,50euro mniej od bezrobotnego i nie duzo mniej od najnizszej placy.Znam
          bardzo duzo ludzi(min rodzicow ze szkoly polskiej)ktorzy maja legalny pobyt-
          dzieki niedawnej regularyzacji lub tak jak ja sa z tzw rodzin mieszanych,maja
          dobre wyksztalcenie i zadnych szans na legalna prace.Oczywiscie sa wyjatki do
          ktorych rowniez ja naleze,ale takich jest naprawde malo.Ten kto pracuje lub
          pracowal za granica wie pewnie dobrze o czym mowie.Pozdrowienia z Brukselii
      • Gość: darth Re: 250 tys. Polaków IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 08.11.02, 08:52
        W prawie wszystkich opiniach pojawia się hasło "wyjechali z Polski". A czy nie
        byłoby sensowniejsze "wyjechało z miasta w którym mieszkają". Wbrew pozorom to
        nie to samo. Jeżeli byłaby gdzieś mapa wyjazdów, to pewnie okazałoby się, że
        najwięcej wyjechało ( tak było od zawsze ) GÓRALI, a najmniej powiedzmy
        MARYNARZY, którzy już z racji samego poznania zachodu mają większe możliwości
        na "wyjeździe".
        Zmierzam do tego, że właściwie nie powinniśmy robić problemu, że ludzie
        wyjeźdzają wogóle, bo wyjeżdzają z powodu biedy i braku możliwości w swoich
        rejonach zamieszkania i dopiero na kolejnym miejscu winna jest "Polska", a
        wcześniej władze miast lub powiatu, więc także i my sami ( bo to nasi znajomi i
        krewni). Prawda że dziwne ? Kto by pomyślał, że sąsiad wyjeżdza bo ma dość
        kłótni z nami lub "Urząd się na niego uwzioł" ... mysleliście, ze to sprawa
        Milera i Komuchów ?
        A jak już wyjechać np. z Gorzowa ( inni rozważają właściwe im inne miasta ), to
        gdzie ? W Polskę czy na zagranicę. No więc jak już wyjeżdzać, to wyjeżdzać, ale
        nie tam gdzie mamy podobnych sąsiadów i Urzędy.
        Ilu więc wyjedzie ? Z Gorzowa może 20 % tego co z dużo mniejszego Nowego Targu,
        a z np. Tarnowa Podgórnego 5 % tego co z Gorzowa.
        Jest więc to temat regionalny dla naszego rozważenia.
        Czy więc taki taki temat ma sens ?
        Tak, jeżeli zapytamy ile ludzi wyjedzie w ciągu najbliższych 2 lat z Gorzowa i
        okolic.
        Bardzo ciekawym uzupełnieniem pytania byłoby DLACZEGO.

        Pozdry
    • klin! Re: 250 tys. Polaków 08.11.02, 10:02
      Ostrożnie z tivi! Wielokrotnie spotkałem się z tym, że liczby podawane przez
      beztroskich misiów z okienka nie mają żadnego sensu. Z ciekawości zajrzałem do
      wydawnictw GUS-u, aby jakoś zinterpretować podaną z kapelusza liczbę.

      Wskaźnikiem, który w kontekście pierwszego wpisu powinien nas interesować, jest
      saldo migracji zagranicznych na pobyt stały. Jak słusznie zauważył Maximus,
      wskaźnik ten ma od 13 lat tendencję malejącą (czyli z punktu widzenia interesu
      państwa - pozytywną). Mówiąc skrótowo, problem emigracji w PRL-u był znacznie
      poważniejszy niż w III RP, pomimo tego, że w w PRL-u emigracja była ograniczana
      metodami administracyjnymi w nieporównywalnie większym stopniu niż obecnie.

      O stałych tendencjach emigracyjnych możemy mówić od 1960 roku, ponieważ lata
      czterdzieste i pięćdziesiąte charakteryzowały się gwałtownymi migracjami,
      będącymi skutkiem wojny i zmian obszaru państwa (przede wszystkim emigracji z
      powodów politycznych oraz przesiedleń w ramach tzw. repatriacji). Od końca lat
      pięćdziesiątych aż do końca PRL-u saldo emigracji narastało. Najgorszymi pod
      tym względem były lata schyłkowe PRL-u 1987 i 1988, gdy wskaźnik ten osiągnął
      maksymalne wartości po ok. 34,5 tys. rocznie (emigrowało 36,5 tys. przyjeżdżało
      2 tys. ludzi). W latach '90 niekorzystne saldo emigracji wyraźnie spadło (co
      było skutkiem zarówno zmniejszenia liczby wyjazdów jak i zwiększenia liczby
      przyjazdów) i wynosiło od 19 do 11,6 tys. rocznie.

      Opisane tendencje można zilustrować syntetycznym zestawieniem salda emigracji w
      kolejnych dziesięcioleciach (z dokładnością do tysiąca osób):

      1961-1970: -200 tys.
      1971-1980: -209 tys.
      1981-1990: -250 tys.
      1991-2000: -152 tys.

      W roku 2001 nie nastąpiły większe zmiany w tendencji salda emigracji; saldo
      wynosiło 17 tys. osób, co daje lekki wzrost w stosunku do lat poprzednich.

      Jak widać, liczba 250 tys. w kontekście "utraty obywateli" z powodu emigracji
      może odnosić się nie do okresu 2 lat, ale do dziesięciolecia. I nie ostatnio,
      tylko w PRL-u.
Pełna wersja