Gorzów w Warszawie, jak Polska w Kopenchadze

15.12.02, 11:56
Końcówka polskich negocjacji z Unią Europejską utwierdziła mnie w
przekonaniu, że aby coś "wygrać" trzeba "grać".

Głosy w obronie Gorzowa przed Brachmańskim, Bocheńskim, Zychem oraz grupą
szowinistów pragnących za wszelką cenę wygrać dla Zielonej Góry wszystkie
instytucje wojewódzkie, które słychać w lokalnej prasie są oczywiście
potrzebne, ale nieskuteczne.

Potrzeba działań na szerszej arenie.
Proponuję zarzucić prezydenta Kwaśniewskiego, premiera oraz Ministerstwo
Spraw Wewnętrznych i Administracji krytycznymi uwagami na temat niezgodnych
z umową, która dała początek województwu oraz z ustawą sejmową po podziale
administracyjnym kraju, "przeobrażeń" dokonujących się za sprawą
Brachmańskiego, Bocheńskiego i Zycha za cichym przyzwoleniem "Warszawy".

Proponuję również wysyłać maile do Urzędu Marszałkowskiego, chociaż nie ma
sensu marnować energii na redagowanie tekstów specjalnie dla nich, po prostu
wyślijcie "do wiadomosci".
W następnym poście umieszczę swój tekst, gdyby komuś był pomocny, to bardzo
proszę.

Po liście posła Krzyckiego zamieszczonym w Ziemi Gorzowskiej nabrałem
przekonania, że takie działanią są potrzebne, a nasza bierność, gdy
okradają "dom nasz" jest tragiczna w skutkach, posłowie nie mają naszego
wsparcia.

DZIAŁAJMY, KAŻDY GŁOS SIĘ LICZY!

Link do formularza listu do prezydenta Kwaśniewskiego:
www.prezydent.pl/poc/index.php3
Adres email do sejmiku w Zielonej Górze: press@um.lubuski.pl
i do Pana wojewody, któremu bardzo zmieniła się optyka: gabinet@uwoj.gorz.pl

Pozdrawiam
Marek Pogorzelec
    • marek_p Mój tekst 15.12.02, 11:59
      Szanowny Panie Prezydencie

      Z pewnością ma Pan na głowie wiele spraw niezwykłej wagi, jednak ze względu na
      zaistniałą sytuację pozwoliliśmy sobie na zwrócenie się do Pana z prośbą o
      pomoc.
      Mamy nadzieję, że nie pozostanie Pan głuchy na krzywdy stutrzydziestotysięcznej
      społeczności.

      Województwo Lubuskie powstało jako wynik kompromisu polityków z regionu
      gorzowskiego i zielonogórskiego. Niestety rozsądku i chęci autentycznej
      współpracy wystarczyło tylko do czasu przegłosowania ustawy o podziale
      administracyjnym kraju.
      Jeszcze w duchu współpracy i szacunku dla gorzowskiego partnera została
      napisana Strategia Rozwoju Województwa Lubuskiego opatrzona przez prasę
      tutułem “strategia na dwa płuca”.

      Niestety z realizacją tej strategii było już znacznie gorzej.
      Wśród sztandarów strategii tylko te zielonogórskie doczekały się realizacji.
      We wspomnianym dokumencie była mowa o dwóch lotniskach, jednym w okolicach
      Zielonej Góry, drugim pod Gorzowem.
      Pochodzący z Zielonej Góry marszałek wykazał niezwykły zapał przy uruchamianiu
      lotniska w Babimoście, ale nie zrobił nic, by uruchomić lotnisko pod Gorzowem.
      Drugim szlagierem wspomnianej strategii było utworzenie Uniwersytetu Lubuskiego
      z dwoma kampusami, jednym w Zielonej Górze, drugim w Gorzowie.
      Jednak zamiast uczelni o charakterze regionalnym, która stanowiłaby pomost
      łączący obie lubuskie stolice, powstał, z pominięciem gorzowskiego środowiska
      akademickiego, Uniwersytet Zielonogórski.

      To już historia. Tak samo możemy potraktować historię utworzenia w Zielonej
      Górze Krajowego Rejestru Sądowego. Decyzja o jej zielonogórskiej lokalizacji
      zapadła wbrew obowiązującemu prawu, wydano pieniądze na siedzibę w Zielonej
      Górze, mimo, że w ustawie był zapis o tworzeniu KRS w mieście siedzibie
      wojewody, a dopiero po kilku miesiącach wniesiono poprawkę do ustawy, by
      usankcjonować to bezprawie.
      Prawie identyczny scenariusz powtórzył się zaledwie kilka tygodni temu. Sprawa
      dotyczyła Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, z tą tylko
      różnicą, że agencja ta działała już od kilku lat w Gorzowie. W wyniku działań
      na gruncie, nazwijmy to, koleżeńsko-partyjnym zielonogórskiego posła PSL, pana
      Zycha, udało się doprowadzić do sytuacji, w której pieniądze na remont
      pomieszczeń pod nową siedzibę agencji wydano zanim jeszcze podjęta została
      decyzja o zmianie jej lokalizacji z Gorzowa na Zieloną Górę (Gazeta
      Wyborcza, "Spór o siedzibę rolniczej agencji", 21.10.2002).

      Niestety podobnych przykładów można by mnożyć. Wykorzystywanie do wygrywania
      z Gorzowem prywatnych układów, “wykolejenia” strategii, naginanie, czy wręcz
      łamanie prawa to normalna procedura działalności zielonogórskich dygnitarzy.

      Niektóre z ich działań wykraczają nawet ponad te określone granice i nieważny
      jest w tym wszystkim interes państwa, czy dobro obywatela.

      Aby uniemożliwić powstanie w Gorzowie Instytutu Pamięci Narodowej marszałek
      Bocheński gotów był doprowadzić do ruiny budynki po zlikwidowanym “Szpitalu
      Dziecięcym” (Gazeta Wyborcza, “IPN, wszędzie, byle nie w Gorzowie”).

      Zgodnie z doniesieniami prasy, tajemniczy dygnitarz udał się do pani minister
      Barbary Piwnik, aby ta wycofała daną wojewodzie obietnicę utworzenia w Gorzowie
      KRS-u w budynku, który miały podarować samorządowe władze miasta, przy
      obietnicy wyposażenia tegoż ośrodka przez miejscowe podmioty gospodarcze
      (Gazeta Wyborcza, “Sąd odpłynął”, 18.06.2002).

      Kroplą, która przelała czarę goryczy, była nagłośniona w ostatnich dniach
      w mediach próba przeniesienia pracującego od kilka lat w Gorzowie Lubuskiego
      Ośrodka Telewizji PTV do Zielonej Góry. Telewizja ta jest owocem pracy
      gorzowskiego środowiska, tworzona przez ludzi z Gorzowa, a zarządzana z
      trudnych do wytłumaczenia powodów przez człowieka z Zielonej Góry, który
      jednocześnie kieruje tam instytucją o nazwie Centrum Biznesu.
      Wypada sobie zadać pytanie, czy w Polsce jest tak mało wykwalifikowanej kadry,
      żeby jeden człowiek musiał zarządzać dwoma tak ważnymi instytucjami.

      Proszę nie dziwić się, że zwykły szary obywatel nie ma szacunku do Państwa
      Polskiego, w którym senatorowie, posłowie, marszałkowie województw i
      przewodniczący szczebla wojewódzkiego rządzącej partii preferują interesy
      partykularne miejscowości, z których się wywodzą.

      Marszałek Bocheński, który z racji piastowanej funkcji powinien czuć się
      gospodarzem całego regionu realizuje strategię nazwaną w oficjalnym stanowisku
      jednego z ordynatorów szpitali “snem pijanego idioty” (Gazeta
      Wyborcza, "Skrzywdzimy naszych chorych", 15.12.2001).
      Realizuje ją wbrew oficjalnemu stanowisku miejscowego samorządu, w wersji
      najbardziej restrykcyjnej, powodującej najdotkliwsze skutki społeczne,
      realizuje “neutralizując” dokonania gorzowskiego środowiska medycznego, tak aby
      zaspokoić kompleksy swoich zielonogórskich kolegów, bo nie może być w Gorzowie
      trzech szpitali, a w Zielonej jeden, może być ewentualnie odwrotnie.

      Takimi kategoriami rządzi się to województwo. Każda bitwa rozgrywana przez
      zielonogórskich szowinistów ma ten sam ciemny scenariusz. Potem są opowieści o
      wyimaginowanym centralnym położeniu Zielonej Góry i o olbrzymiej odległości
      jaka dzieli Wschowę od Gorzowa, podczas gdy sprytnie przemilczana jest równie
      znaczna odległość między Dobiegniewem a Zieloną Górą.
      Dziwi tylko fakt, że od czasu gdy strony uzgodniły dwustolicowy kształt
      województwa, odległości te nie zwiększyły się nawet o kilometr.

      Apelujemy do Pana, o wszczędzie działań, które zapobiegną pogłębianiu
      frustracji społeczności lokalnej, poczucia krzywdy i bezsilności wobec matactw
      i bezprawia.

      Całe cztery lata istnienia województwa lubuskiego to cztery lata podstępnej,
      bezwzględnej rywalizacji o instytucje wojewódzkie, to historia
      niedotrzymywanych zobowiązań, wykoślawionych, realizowanych tylko z myślą o
      Zielonej Górze strategii, tworzonych w duchu oddychania na dwa płuca,
      realizowanych z myślą o obumarciu jednego z nich.

      Ostatnich działań, zmierzających do przeniesienia usytuowanych i pracujących od
      kilku lat w Gorzowie instytucji o charakterze regionalnym do Zielonej Góry, nie
      popiera nawet spora cześć Zielonogórzan, traktując je jako zagrożenie dla
      spokoju społecznego i dalszego bytu województwa.
      Nie na takie województwo się godziliśmy w Paradyżu.
      • czarna_pantera_102 Re: Mój tekst 15.12.02, 17:34
        Poszło...
        • hiro Re: Mój tekst 15.12.02, 18:40
          czarna_pantera_102 napisał:

          > Poszło...
          noooooo

          • marek_p Re: Mój tekst 16.12.02, 20:11
            hiro napisała:

            > czarna_pantera_102 napisał:
            >
            > > Poszło...
            > noooooo

            Dziękuję Wam bardzo.
            Dość gadania, trzeba próbować coś robić.

            Proszę Was, żebyście zachęcili znajomych. Już kiedyś robiłem za Don Kichota
            (w walce o Gorzów na mapie pogody), jak widać czasem tacy "niedzisiejsi"
            bohaterowie nie są bez szans.

            W tej walce potrzeba wielu nas. Sam nic nie zwojuję.
            Jeszcze raz Wam dziękuję i liczę na konkretne propozycje!
            • jba2 Re: Mój tekst 17.12.02, 10:27
              marek_p napisał:

              > Proszę Was, żebyście zachęcili znajomych. Już kiedyś robiłem za Don Kichota
              > (w walce o Gorzów na mapie pogody), jak widać czasem tacy "niedzisiejsi"
              > bohaterowie nie są bez szans.

              pogoda.wp.pl/
              Gdzie jest Gorzów?
      • jba2 Re: Mój tekst 15.12.02, 20:25
        Żałosne!!!
        • jba2 Re: Mój tekst 16.12.02, 08:47
          Zapomnieliście w swym liście o kilku instytucjach, np. o ABW, a przede
          wszystkim o KURII BISKUPIEJ!
    • darth4 Re: Gorzów w Warszawie, jak Polska w Kopenchadze 15.12.02, 19:07
      Marek pomysł jest świetny. Jednak zapominasz, że do Kopenhagi Premier pojechał
      wraz z rządem jako grupa z przywódcą. Ty proponujesz abyśmy jechali osobno ?
      Czy wódz ma skonstruować memorandum , a my mamy je każdy z osobna nosić do
      władz ? Wybacz, ale moim zdaniem to jak sitko. Każdy strumyk jest słaby.
      Dopiero puszczenie strumyków w rurę podniesie ciśnienie. Masz do pomocy takich
      którzy chcą pomóc. Jednak wódz musi być. Jasno określił to aborys
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=58&w=3956195&a=3957356
      Ja się z nim zgadzam. Ponieważ Ty wiesz jakie maja być kierunki działań,
      powinieneś podjąć się tego zadania.

      Mój wniosek. Czas na spotkanie. Trzeba spróbować zorganizować spotkanie
      pomiędzy poniedziałkiem a czwartkiem po 18.00 ( tak aby ? mógł przybyć ).
      Spotkanie powinno odbyć się w klubie poselskim ( za zgodą posła oczywiście )
      któregoś z naszych posłów, najlepiej Derecha- Krzyckiego , bo on coś próbuje
      robić i najlepiej z posłem. Okolice Świąt ( nie Święta  ), to dobry okres.
      Powinniśmy ustalić jakie działania podjąć i w jaki sposób najlepiej podjąć
      działania już zaproponowane Twoje i pytajnika ( też było dobre ). Zaproszenia
      otrzymają Ci , którzy złożyli lub złożą deklarację wsparcia.
      Zet , zabierz łopaty. Trzeba będzie kopać. 
      Marek co ty na to ?
      • Gość: Tomasz Re: Gorzów w Warszawie, jak Polska w Kopenchadze IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.02, 12:30
        Drogi Marku!
        Myślę, że nie dostrzegłeś subtelnej różnicy pomiędzy rodzejem stosunków
        pomiedzy Polską i Unią Europejską, a Gorzowem (czy Zieloną Górą) i Warszawą.
        W tym pierwszym wypadku obaj partnerzy maja partykularne intsresy w osiągnięciu
        kompromisu ponieważ są współzależni, w drugim przypadku Warszawka ma taki
        interes, żeby na prowincji był spokój, bo wtedy oni mają czas na układanie
        własnych klocków (czyt: wyciąganie kasy). Kontakt Warszawy z prowincją bardziej
        przypomina mi stosunki panujące w wojsku (kto był, ten wie) gdzie kadra woli i
        chce, żeby fala ustawiła porządek, bo wtedy oni mają czas dla siebie. A czy
        kible sprząta Kowalski, czy Maliwnowski (czyt: czy np. ośrodek TVP jest w
        Gorzowie, czy w Zielonej) to już wszystko jedno. Oni to mają w dupie !!!
        Zgadzam się, że trzeba działać, ale uważam, iż bez wsparcia parlamenarzystów
        mamy w Warszawie siłę przebicia bliską zeru (chyba nie sądzicie, że Prezydent
        RP osobiście będzie czytał maile!?). Zgadzam się z darthem4, iż konieczne jest
        spotkanie nas wsztystkich, a później z parlamentazystami. Ludzi trzeba
        motywować do działania osobiście, niestety kontakt pośredni poprzez mail i
        telefon nie zadziała (wiem coś o tym). Powróćmy do rzeczy którą już
        proponowałem na forum, czyli naszego spotkania. Czas ucieka, pokażmy iż
        potrafimy działać.Pozdrowionka.Tomasz.
        • marek_p Re: Gorzów w Warszawie, jak Polska w Kopenchadze 16.12.02, 20:47
          Gość portalu: Tomasz napisał(a):

          > Oni to mają w dupie !!!

          Nie inaczej.

          > Zgadzam się, że trzeba działać, ale uważam, iż bez wsparcia parlamenarzystów
          > mamy w Warszawie siłę przebicia bliską zeru (chyba nie sądzicie, że Prezydent
          > RP osobiście będzie czytał maile!?).

          List do Kwaśniewskiego to konkretne działanie (zmęczyło mnie już gadanie).
          Zapewniam Was, że Kancelaria Prezydenta ma obowiązek zarejestrować każdy list,
          z którym zwraca się obywatel. Jeżeli 200 obywateli zwróci się do niego w tej
          samej sprawie, trudno będzie zbagatelizować ten fakt.
          Kto inny mógłby, ale nie OJCIEC NARODU!!!


          Zgadzam się z Wami, że trzeba działać.
          Możemy się spotkać w czwartek o 18-tej. O miejscu spotkania powiadomimy
          zainteresowanych mailem.
          Darth, ja nie nadaję się na wodza, ale z przyjemnością będę działał na rzecz
          Gorzowa, tyle na ile będę potrafił, tu:
          www.lubuskie.republika.pl
          cicho, cierpliwie, konstruktywnie, ale pod biurem poselskim Zycha i w skrzynce
          pocztowej Kwaśniewskiego, jeśli inaczej nie można to przemówię silnym głosem,
          KRZYKIEM!

          Ps.
          Bardziej od przychylności posłów potrzebujemy ludzkiej aktywności, obudzenia
          nadziei w ludziach.
          • darth4 Re: Gorzów w Warszawie, jak Polska w Kopenchadze 16.12.02, 21:32
            marek_p napisał:
            > Możemy się spotkać w czwartek o 18-tej. O miejscu spotkania powiadomimy
            > zainteresowanych mailem.

            Znowu zedrę płytę. Ok. Czekam. Czy inni potwierdzą ?

            Komunikat dla Zet :
            Hasło : Łopaty musza być sprawne i dużo ,
            Odzew : Najlepsze rowy kopie się na placu Pigal :))
          • darth4 Re: Gorzów w Warszawie, jak Polska w Kopenchadze 17.12.02, 11:08
            marek_p napisał:
            > ja nie nadaję się na wodza,

            e tam, po co zaraz takie wielkie słowa ?. A w takim razie co to znaczy ?

            > Niewiele brakowało, a miałbyś szansę na mnie głosować już w wyborach
            samorządowych. Zgłosiliśmy do wyborów komitet wyborczy Stowarzyszenia Forum
            Gorzowa. Działaliśmy społecznie na rzecz miasta daleko przed wyborami, nie
            angażując się w podziały lewo-prawo.

            :))) hę ?
    • marek_p Konkrety cz. II 16.12.02, 20:06
      Darth4 napisał, że marszałek ma nie tylko prawa, ale i obowiązki, w tym:
      - politykę regionalną (budowanie zgody w regionie),
      - komunikację (kolej, lotniska),
      - rozwój infrastruktury (drogi, obwodnice, mosty),
      - służbę zdrowia (w tym szpitale),
      - rozwój (powstrzymanie degradacji) kultury.

      Nie śmiem oczywiście zakłócach radości *) w stosunkach między dwoma prawie
      najważniejszymi Andrzejami w województwie, ale wojewoda Korski ma OBOWIĄZEK
      nadzorować pracę marszałka.

      Mam bardzo poważne zastrzeżenia co do czteroletnich dokonań marszałka
      Bocheńskiego i zamierzam je przesłać na ręce wojewody oraz z uwagi na *)
      również do jego szefa, czyli ministra straw wewnętrznych i administracji.

      Może ktoś mi zechce pomóc zredagować konkretne zarzuty (pomoc bardzo wskazana).
      Gdyby ktoś zechciał się w to włączyć, to czekam na maila, uwagi zbiorę, całość
      zredaguję i wyślę, jak obiecałem. Będę też miał odwagę się pod tym podpisać.
      Liczę na Was, na tym forum wypowiada się wielu mądrych ludzi, posiadających
      wiedzę o wiele większą ode mnie. Działajmy nie ma na co czekać!!!

      Marek Pogorzelec
      marek_p@gazeta.pl


      *) Ziemia Gorzowska, 12.12.2002 - wywiad z panem wojewodą.
      CYTUJĘ:

      "• Jak się współpracuje z marszałkiem?

      — Bardzo dobrze. W końcu obaj jesteśmy niewysocy, brodaci Andrzeje. Myślę, że
      dla dobra województwa jesteśmy w stanie wiele z marszałkiem, i w ogóle z
      samorządem województwa, zrobić. Zawsze będę powtarzał jedną rzecz: jeżeli
      znajdzie się stół, przy którym faceci chcą usiąść, by rozwiązać problem, to ten
      problem prędzej czy później zostanie rozwiązany.

      • Skoro współpraca jest tak dobra, dlaczego marszałek tak długo "zastanawiał
      się" nad przekazaniem budynku na Walczaka dla potrzeb IPN?

      — Być może wynika to z dosyć skomplikowanych procedur samorządowych? Chcę
      wierzyć, że tak jest."


      TU POZWOLĘ SOBIE ODPOWIEDZIEĆ:
      Oddał wojewodzie budynki w ostatnim dniu swego urzędowania (przed katastrofą
      budowlaną), bo wojewoda oddał mu, te na Podgórnej w pierwszym dniu swego
      urzędowania.

      Pozdrawiam też najważniejszego z lubuskich Andrzejów - sto lat panie
      Brachmański!

      • Gość: Sceptyk Re: Konkrety cz. II IP: *.arx.pl / 192.168.0.* 17.12.02, 14:06
        Panie Pogorzelec - pisz Pan na Berdyczów, może cię tam usłyszą.
    • marek_p W Zielonym Domku 18.12.02, 22:29
      ... byłem dzisiaj.

      Chciałem się dowiedzieć kiedy biuro poselskie posła Zycha gości posła Zycha.
      Dowiedziałem się, że w każden poniedziałek, ale w Zielonej Górze.
      W gorszej stolicy województwa lubuskiego najprędzej w przyszłym roku.

      Wpisałem się na listę oczekujących na dyżur poselski pod numerem szóstym.
      Mam być powiadomiony telefonicznie o zbliżającym się wielkimi krokami terminie
      przybycia posła.
      Gdyby ktoś był zainteresowany, to podpowiadam, że numer siódmy jest wolny.

      Gorzowie biuro poselskie zielonego posła zapewnie bardzo ładnie się prezentuje
      w biuletynach prac sejmowych.
      • darth4 Re: W Zielonym Domku 19.12.02, 00:28
        marek_p napisał:
        > Gorzowie biuro poselskie zielonego posła zapewnie bardzo ładnie się
        > prezentuje w biuletynach prac sejmowych.

        I dlatego Sejm ( czyli my ) chętnie kopsa ponad 8 tysiaków co miesiąc.

        Jak sie zapisze 3 miesięcznie na pogadankę , to wypadnie po prawie 3 tauzeny na
        pysk. Założę się , że gdyby poseł odpalił po 1 tauzenie na 5 łbów / m-c , to
        miałby większe poparcie w Gorzowie. 3 niezadowolonych przeciwko 5 zadowolonym w
        miesiącu. Nawet nie wiem jak obliczyć % wzrostu poparcia z -3 na + 5. Chyba
        wzrost poparcia o jakieś 1300 %. Jak by to pięknie sie wkomponowało w biuletyn.
        Aż inni posły zzielenieliby z zazdrości :).
        I jeszcze 3 tysiaki by zostały na m-c, ze nie wspomnę o zaoszczędzonym stresie.
        Może to przemyśli :)
    • marek_p Parszywa dwudziestka 19.12.02, 22:06
      Jeszcze sobie pozwolę na cytacik z bogatego życia umysłowego wojewody Korskiego
      (Ziemia Gorzowska, 12.12.2002 - wywiad z panem wojewodą).

      "— Trzeba zrobić analizę gospodarczą województwa i wyeliminować negatywne
      działania instytucji odpowiedzialnych za rozwój gospodarczy, które do tej
      pory "straszyły" przedsiębiorców.

      • A może straszą ich także nasze lubuskie waśnie?

      — Nie. Tak naprawdę one nie interesują nikogo, oprócz nas samych. A w zasadzie
      tych, którzy się kłócą i prowadzą publiczne polemiki, czyli grupy mniej więcej
      20 osób."


      Informuję pana wojewodę, że Stowarzyszenie Forum Gorzowa liczy trochę więcej
      niż 20 członków, w których imieniu wypowiada się zarząd.
      Kilkakrotnie liczniejsza musi być zatem grupa zielonogórzan pracująca nad tym,
      żebyśmy mieli się na co obruszać (nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek
      Gorzów był stroną atakującą, nasze wypowiedzi są zawsze reakcją na zaborcze
      działania Zielonej Góry).
      Niech Pan do tego zechce doliczyć kilka tych bezradnych, rozproszonych głosów
      gorzowian wypowiadających się w prasie i proszę jeszcze nie zapomnieć o kilku
      czynnych politykach, którym też czasem wypada się wypowiedzieć. Wyjdzie z tego
      setka.

      W tysiącach można policzyć biernych, skopanych przez życie ludzi, którzy
      mówią "- i tak nie uda wam się nic zrobić" - to o cudownych chwilach spędzonych
      w gronie Andrzejów, które skutkują rozbieciem rodzin, z których jedno za
      wszelką cenę chce pozostać w ukochanym Gorzowie, a drugie przenoszone jest wraz
      z instytucją do Zielonej Góry.
      To o upadających przedsiębiorstwach, rozgrzebanych przez kury torach,
      zmarnowanych nerwach, bezpowrotnie straconym czasie, który można by zużyć na
      wypracowywanie podatków...
      • marek_p Re: Parszywa dwudziestka 19.12.02, 22:09
        marek_p napisał:

        > W tysiącach można policzyć biernych, skopanych przez życie ludzi, którzy
        > mówią "- i tak nie uda wam się nic zrobić" - to o cudownych chwilach
        > spędzonych w gronie Andrzejów

        Odbyłem ostatnio szereg bardzo interesujących rozmów.
        Od dwóch osób posiadających kwalifikacje, które umożliwiają im znalezienie
        pracy w każdym innym mieście dowiedziałem się, że wyprowadzą się z Gorzowa
        jeśli ich żony stracą pracę w urzędzie skarbowym, na skutek działań
        Brachmańskiego i Spółki (trzeci urząd skarbowy w Zielonej, likwidacja części
        gorzowskich wydziałów).
        Wybiorą Szczecin albo Wrocław.
        Nie chce im się walczyć o Gorzów, bo "GÓRA" nie walczy.

        Czy ktoś w Gorzowie, poza mną, rzecz jasna, się zmartwi, że uciekają
        specjaliści?

        Wątpię.

        Tak myślę, bo nie ma nawet kogo o to spytać.
        "GÓRA", której czasami zadajemy pytania, podpowiadamy pewne sprawy nie raczy
        nawet odpisać, mimo iż staramy się być partnerem, a nie czepiającym się
        petentem.
        • darth4 Re: Parszywa dwudziestka 19.12.02, 22:41
          marek_p napisał:
          > "GÓRA ... nie raczy nawet odpisać

          A nieprawda właśnie. Da się odkryć tu i ówdzie nicka "Kazik Marcinkiewicz" :)
          Chyba że ta właśnie góra, to zaledwie pagórek wobec innych gór.
          Jasne, że nie Tatry ale chociaż Podkarpacie czy Świętokrzyskie ?
Pełna wersja