arroso
18.07.06, 13:02
Obserwując charakter i zachowanie prezydenta Gorzowa, nieodparcie nasuwa mi
się porównanie do Jarosława Kaczyńskiego, większego z bliźniaczych kaczorów.
Ta sama buta, ta sama arogancja, to samo przekonanie o wlasnej wielkości i
nieomylności, ten sam pogardliwy stosunek do ludzi czyt."obszczymurów". Obaj
w największym poważaniu mają lizusów i przydupasów, tępią współpracowników
majacych własne zdanie, obaj przy swoich nominacjach za nic mają kompetencje,
kierując się zasadą BMW, obaj mają swoją wierna druzynę, ktorą wynaradzają
członkostwem w radach nadzorczych lub innymi cieplymi posadkami. Zaden z nich
nie przyjmuje pod swoim adresem jakiejkolwiek krytyki, potrafi nawrzeszczeć
na dziennikarzy. Obaj swoje porażki kwitują krótkim: to nie ja to kolega.
Mozna by zresztą wymieniac jeszcze sporo wspólnych ich wad, ale dwie z nich
są odrębne: jeden ma brata bliźniaka, drugi za kołnierz nie wylewa.