nowaprawica
07.10.06, 19:59
Sprawa jest poważna.
Mieliśmy nadzieję, że kazimierz Marcinkiewicz przejdzie do historii
jako największy z największych, który urodził się i wychował w Gorzowie
Wielkopolskim.
Niestety, nie tylko okazał się najzwyklejszym karierowiczem i
koniunkturalistą, ale w dodatku wymeldował się z Gorzowa. Owszem, taki jest
wymóg prawny, ale przecież i tak nie zostanie Prezydentem Warszawy.
Mówiliłem mu to podczas pożegnania z lokalnym PiS-em, że bardzo
ryzykuje i w gruncie rzeczy odcina sobie drogę do naturalnego zaplecza
politycznego. Powiedziałem: "Kazimierz, pamiętaj że lepiej być pierwszym w
regionie niż ostatnim w Warszawie". Odpowiedział: "ja przecież jestem
pierwszym w Warszawie". Taki inteligentny, a nie zrozumiał.
Nie zrozumiał, że rezygnując z mandatu posła w rzeczywistości pokazał
mieszkańcom lubuskiego co jest dla niego najważniejsze - kariera.
Wymeldowując się z Gorzowa pokazał, że Gorzów to dla niego dziura.
Wybory przegra. Najpewniej zastąpi Igora Chalupca w ORLENIE. Tak
przynajmniej ma to dogadane z premierem. A za 3 lata będzie chciał kandydować
na posła. I co? Koś go poprze????
A z ORLENU też go wyrzucą...
I jeszcze ten Surmacz. Panoszy się i popisuje. Tymczasem Marek ASt
szuka siedziby dla PiS-u poza biurami poselskimi. Oznacza to, że przez
bałagan Kazia siedziba partii od połowy listopada będzie gdzie indziej.
My już Kazimierzowi Marcinkiewiczowi nie ufamy...