Za kierownicą (w Gorzowie)

11.10.06, 21:24
Wiadomo, jedni są w tym rzemiośle wprawni, inni mniej.
Blondynki, grubasy, łysi, laseczki i supermany - jak w innych podobnej
wielkości miastach, szybko rozbudowujących się, choć nieuniwersyteckich.

Po tym przydługim, choć pozbawionym głębszego sensu wstępie, chciałem
zapytać, czy dobrze się jeździ w Gorzowie ?
Nie mam tu na myśli korków, nierówności nawierzchni, rond oraz tirów
tylko KULTURĘ KIEROWCÓW.

Czy jesteśmy na drodze dla siebie życzliwi i jak z naszą tolerancją
w stosunku do piechurów ?

Pozdrawiam (brum-brum)
    • toscana2 Re: Za kierownicą (w Gorzowie) 11.10.06, 21:34
      Jest różnie. Kierowcy MPK na przestrzeni lat poczynili w większości
      postępy. "Złotówczki" jednak ciągną średnią kultury w dół. Ja ma awersję do
      (nie zmuszam nikogo do jej podzielania)kierowców - posiadaczy mercedesów i BMW.
      Już na pierwszy rzut oka wielu z nich słoma wystaje z butów.
      • marek_p Re: Za kierownicą (w Gorzowie) 12.10.06, 22:32
        toscana2 napisał:

        > Jest różnie. Kierowcy MPK na przestrzeni lat poczynili w większości
        > postępy. "Złotówczki" jednak ciągną średnią kultury w dół.

        Ja do zbyt wytrawnych kierowców raczej się nie zaliczam.
        Kiedy miasto jest zakorkowane mam taki zwyczaj, że jak tylko mogę to
        wpuszczam tych biedaków w lewo skręcających (kiedyś pewnie policaj mi
        mandat wypiszę).
        Szczególnie jak widzę niegorzowską rejestrację to kombinuję jak mogę,
        żeby przepuścić. Są takie miejsca w mieście, gdzie naprawdę trudno się
        do ruchu włączyć.

        2-3 minuty dłuższa podróż do domu, a ile przyjemności - namiawam, spróbujcie.
        Pozdrawiam
        marek_p
        • Gość: Bernard Re: Za kierownicą (w Gorzowie) IP: *.ed.shawcable.net 13.10.06, 05:37
          Hey marek,
          Jezdze w roznych miastach i roznych karjach...
          Kierowcy Gorzowa nie sa ani lepsoi ani gorsi od innych...
          Sa mili, uprzejmi i..w ogole szczesliwi ludzie...lecz spotyka sie takichj
          ktorzy wstac z lozek tego dnia nie powinni...
          he he he
          Nasza ludzka natura, a zwlaszcza jej slabosci odbija sie takze na stylu naszej
          jazdy....
          Czasami sam siebie pytam" Po cholere to zrobiles???" Chodzilo o "wciecie sie" w
          linie ruchu odrobine za agresywnie czy "przygazowanie" by na zolte swiatlo
          zdazyc...
          Takie male potkniecia ktore podobnie jak nas...innych do pasji doporowadzaja...
          Staram sie postepowac w/g zasady: "Jesli musisz sie spieszyc to znaczy ze jest
          juz za pozno...
          Zwolnij"!!!
          :)
          PS. Jedrzejczak to dobry Prezydent
    • darmowy1 Re: Za kierownicą (w Gorzowie) 13.10.06, 14:42
      Ja na kulturę kierowców narzekać nie mogę z wyjątkiem taksówkarzy. Ci goście
      wyczyniają rzeczy przynajmniej za 5 punktów karnych i 200zł na dzień dobry.

      Wszyscy jeżdzą za szybko. Ja też, mimo, że sprawdziłem jak się jeździ z
      prędkością 50 km/h. I o dziwo, albo po jakimś czasie doganiałem bolidy stojące
      na kolejnym czerwonym albo niewiele byłem w plecy.

      Zdarzyło się że przepuszczałem pieszych na przejściu i o mało co bym tych ludzi
      przez to nie zabił, bo jakiś debil leciał drugim pasem nie przejmując się
      pasami dla pieszych. Pieszy w Gorzowie nie ma żadnych praw. W zmianę
      mentalności kierowców nie wierzę.

      Sorry ale jak widzę kobietę za kierownicą czekającą na wjazd z drogi
      podporządkowanej, to jej nie ustępuję. Niektóre kobiety jakby nie miały
      zaskoku. Za nim kobieta wrzuci bieg, zrozumie czemu mrugam do niej światłami..
      Albo w mieście można zrobić taki fajny manewr, przez którego niektóre kobiety
      wogóle nie czują. Czasami trzeba długo czekać na wjazd na główną ulicą z
      podporządkowanej. Jesli jezdnia jest szeroka, skręcające samochody w lewo mogą
      się ustawić jeden obok drugiego. Pojazdy ruszają jednocześnie jadąc przez
      pewien czas obok siebie. Po skręcie pojazd z prawej strony ustawia się za
      pojazdem który po lewej stronie.
      Kiedyś chciałem coś takiego zrobić z kobietą za kierownicą. Zatrzymała się na
      środku skrzyżowania wyraźnie zdezorientowana. Myślała że chcę ją wyprzedzić z
      prawej strony. I faktycznie w końcu to zrobiłem, bo nie miałem czasu czekać aż
      zaskoczy i zjedzie ze skrzyżowania.
      (Wyprzedzanie na skrzyżowaniu: 6 pkt karnych + 300 PLN - jakby kto nie
      wiedział.)
      Nie oznacza to że kobiety są gorszymi kierowcami niz faceci. Uważam nawet że
      kobiety jeżdzą o wiele bezpieczniej niż mężczyzni i gdyby za kierownicą
      siedziały same kobiety to byłoby o wiele mniej wypadków.
      • Gość: Bernard Re: Za kierownicą (w Gorzowie) IP: *.ed.shawcable.net 14.10.06, 04:10
        Hey darmowy1,
        Jestes dobry kierowca...
        Mozna sie od ciebie uczyc...
        :)
        PS. Jedrzejczak to dobry Prezydent
        • darmowy1 Re: Za kierownicą (w Gorzowie) 14.10.06, 23:32
          Gość portalu: Bernard napisał(a):

          > Hey darmowy1,
          > Jestes dobry kierowca...
          > Mozna sie od ciebie uczyc...
          > :)
          > PS. Jedrzejczak to dobry Prezydent

          Ty się tak Bernard nie podlizuj. ;)
          • Gość: Bernard Re: Za kierownicą (w Gorzowie) IP: *.ed.shawcable.net 15.10.06, 07:52
            Hey darmowy1,
            Jestes dobry kierowca od ktorego mozna sie uczyc...
            Jestes tez pacan polityczny ktory mnie wnerwia..
            :)
            PS. Jedrzejczak to dobry Prezydent
    • zetkaf Re: Za kierownicą (w Gorzowie) 15.10.06, 09:48
      IMHO, po Gorzowie sie jezdzi tragicznie.
      Jezdzilem po roznych, takze wiekszych miastach Polski (i nie tylko). Takze po
      stolicy, ktora ma swoj specyficzny sposob jazdy i czesto stoliczanina "jakos
      sie tak zauwaza" w innych miastach.
      Mimo, iz po Gorzowie jezdze od paru lat, nigdy nie wiem, czego mozna spodziewac
      sie po kierowcach. Wjezdzajac do innego miasta, zawsze nalezy sie spodziewac,
      ze kierowcy beda jezdzili "tak troche inaczej", jednak przyzwyczajenie sie do
      tego 'troche inaczej" nie przysparza mi klopotow, a przyzwyczajanie sie do
      tego, co mam na codzien zajmuje mi lata...
      I to nawet nie biorac pod uwage specyficznych warunkow jazdy po rondach, ktore
      nie dosc, ze same w sobie dziwne (ot, chocby "rondo z objazdem" ;) jak i
      kierowcy na nim dziwni, i chyba z majakami (ot, chocby ustepowanie
      pierwszenstwa wirtualnym samochodom, ktorych nie ma ;)
      Choc, moze to wina bliskosci Mysliborza - jakos kierowcy z tego miasta
      strasznie sa widoczni na drogach, z powodu wymuszania, wciskania sie,
      wyjatkowej fantazyjnosci jazdy...
      • Gość: jona Re: Za kierownicą (w Gorzowie) IP: *.150-241-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 15.10.06, 10:07
        Mialam po wakacjach n/t napisac caly post.Osobiscie jezdze duzo i chetnie,ale w
        PL a wiec rowniez w Gorzowie jezdze niechetnie,bo...kierowcy sa....np
        niezdecydowani-podjezdzaja pod rondo,skrzyzowanie i nie maja pewnosci ,nie
        wiedza co maja robic.Inna grupa-nazywam ich BMW bo wlasnioe czesto sa
        wlascicielami tych pojazdow-czy stary wrak czy troche nowszy pedza jak durnie i
        na nikogo nie patrza,a wielu jest takich,ze jak widza obce tablice to chca
        pokazac,kto pan i wladca.........takich przypadkow mialam kilka na trasie od BP
        pod gorke.Ale juz skandalicznie jezdzi sie od granicy w Kostrzynie-dupki
        spieszace sie z Niemiec moze gdzies w glab PL nie patrza na nic tylko gaz do
        dechy,jazda po slupkach,kraweznikach-tam ten jeden radar nie wystarcza,no
        wlasnie nie rozumiem dlaczego policja czy gmina nie inwestuja w radary-
        dzialajace-tu w Belgie takie dzialaja nawet na polnych drozkach
Pełna wersja