zetkaf
30.12.06, 19:30
Tesco ewidentnie korzysta z tego, ze urzednicy PIHu maja wolne i przed Nowym
Rokiem raczej nie nalezy liczyc na ich wsparcie.
Tesco na Slowianskiej. Dzial kuchenny. Wiele przedmiotow nie ma cen. Juz to
zakrawa na krzyczenie "przestepcy". Biore rzecz spod samego napisu promocja.
Jedna z takich bez ceny. Na ktoryms z 10 artykulow zauwazylem kod, wzialem
pierwszy lepszy. W kasie okazuje sie, ze akurat na tym nie ma (chyba z
wszystkich artykulow tylko na jednym byl naklejony kod, ktory ze wzgledu na
wielkosc nie jest czytany przez czytniki). Po dluzszych wyjasnieniach okazuje
sie ze artykul umieszczony pod napisem "promocja" jest wycofany ze sprzedazy.
Pani kaze zeskanowac kod z innego artykulu - sprzedaja cos innego, a kase
biora za cos innego? ZLODZIEJSTWO!!!
W czasie wyjasnianiania tej sprawy przez przypadek spotkalem dwoch ludzi,
ktorzy sprawdzali cene na polkach i przy kasie okazalo sie, ze cena jest
inna! Jeden jeszcze mial chec pojscia do biura obsluki klienta, drugi nie
wiem. Ilu ludzi nie zauwazylo takich kantow? Jesli ci ludzie sie nie
pomylili - to jest to EWIDENTNA KRADZIEZ I ZLODZIEJSTWO FIRMY TESCO!!!!!
PS. A kto odpowiada za to, ze po zaplaceniu i wlozeniu rzeczy do koszyka,
potrafia one wypasc zanim doniesie sie je do samochodu? Czy przez przypadek
nie odpowiada za to Tesco, ktore dostarczylo "srodek transportu zakupionych
towarow" o dziurach wiekszych od duzej czekolady?? Tylko zaraz sie okaze, ze
zamiast zrobic jakas siatke czy cos takiego, Tesco wogole wycofa wozeczki.
Ech, nie ma jak gorzowski handel...