Z życia agenta.

05.12.01, 18:39
Kiedyś, jak byłem jeszcze młodym agentem, chadzałem se ulicami miasta portowego
Szczecina... między minami wystawionymi przez czworonogich kudłaczy.
Czasy były trudne, czasami bujało na boki, jak to na morzu...
Dodatkową atrakcją tych czasów były lampy, co ich nie było.
Człek poczciwy wlazł i raz i drugi, każdy musi w jakieś g... zdepnąć.

Czasy dalej są trudne. W mieście równie wojewódzkim, a nie portowym, lapmy
raczej świecą. Dlaczego więc są takie ulice co to piesek zrobił, a nie było
komu sprzątnąć ???
    • borys-krakow Z życia owsika 06.12.01, 10:08
      j24 napisał(a):

      > Dlaczego więc są takie ulice co to piesek zrobił, a nie było
      > komu sprzątnąć ???
      Dlaczego są właściciele, co gówien po psach nie sprzątają?
      Gdzie Strażaki Miejskie?
      Gdzie Giuliani, co zaprowadzi Zero Tolerancji i wyegzekwuje?
      • j24 W temacie ulicznym 06.12.01, 14:55
        borys-krakow napisał(a):

        > Dlaczego są właściciele, co gówien po psach nie sprzątają?

        No właśnie. Nasz przyjaciel, nasze obowiązki.
        Jak czworonóg przyjaciela nie ma, to za ktoś ma rewir... i jednak wypada, bo
        wizerunek miasta...

        > Gdzie Strażaki Miejskie?

        Jedna jest strażaczka, ma nawet modny służbowy kapelusik - wygląda bardzo
        atrakcyjnie, nawet oryginalniej niż po cywilnemu :)
        W końcu tej jednej rodzinki do edukacji właścicieli czworonogów wysyłać nie
        trzeba,.... jest tam kilku jeszcze właściwej postury mundurowych :)

        > Gdzie Giuliani, co zaprowadzi Zero Tolerancji i wyegzekwuje?

        Temat pozornie jest ... żartobliwy, ale wyobraźcie sobie młodego agenta, co to z
        nowopoznaną dziewczyną do kina się umówił, spieszy się, bo nie wypada, żeby to
        ONA na niego czekała, bierze skrót... i BACH (mina)...
        Ileż to ofiar, nieszczęśliwych miłości może być skutkiem takiego ... cuchnącego
        tematu :)
        • ula_ Re: W temacie ulicznym 06.12.01, 16:58
          W bloku, w którym mieszkam jest wiele piesków, co za tym idzie, także ich
          właścicieli. Jednak jedna tylko pani, starsza zresztą i bardzo sympatyczna, gdy
          wychodzi z pieskiem na dwór bierze ze sobą woreczek i łopatkę, nie do
          piaskownicy - dodam. Chwali się. Niech inni sąsiedzi się uczą kultury.
    • ok+ Re: Z życia agenta. 14.12.01, 08:50
      j24 napisał(a):

      > Człek poczciwy wlazł i raz i drugi, każdy musi w jakieś g... zdepnąć.

      Nie przejmuj się agencie, każdy kiedyś w jakieś g... wdepnął
Pełna wersja