rafal_zapadka
30.06.07, 10:09
(Felieton wygłoszony w Radio Zachód 29.06.2007 r.)
Europa zawsze była rozczłonkowana politycznie. Konkurencja między europejskimi
państwami wywindowała Europę na pozycję centrum świata. Jeszcze na początku
XVI w. wcale jej prymat nie był oczywisty. Konkurentami Europy były Chiny i
Imperium Osmańskie. A jednak te orientalne imperia przegrały, bo były
scentralizowane, a społeczeństwa były podporządkowane władzy i biurokracji. W
Europie było zupełnie inaczej – nie było centralnej władzy, zatem możliwa była
konkurencja, a więc rozwój. Historyk Paul Kennedy, badając narodziny potęgi
europejskiej, zwraca uwagę, iż nasz kontynent miał „wygląd kołdry zszytej ze
skrawków najróżnorodniejszych materiałów”.
Dzisiaj Europa utraciła prymat w świecie nie tylko na rzecz Stanów
Zjednoczonych, ale powoli ją prześcigają państwa Dalekiego Wschodu – Chiny
przede wszystkim. Jest to skutek systematycznego likwidowania przez brukselską
biurokrację wolnej konkurencji. Zamiast niej stosem pacierzowym UE jest 170
tys. stron często absurdalnych, idiotycznych przepisów. Nie ma wolności, nie
ma konkurencji, to i nie ma rozwoju, nie ma życia. UE i forsowana na siłę
integracja ostatecznie osłabi narody Europy, pozbawiając je suwerenności oraz
rozmyje czynnik jednoczący kontynent czyli chrześcijaństwo.
Niedawny szczyt UE w Brukseli niestety był krokiem przybliżającym
zainstalowanie superpaństwa. Niech nas nie zmyli porzucenie „konstytucji
europejskiej” i z pozoru niewinna nazwa „traktat reformujący”. Cel
biurokracji, czyli Komisji, i niektórych państw z Niemcami na czele pozostał
nie zmieniony – jeszcze bardziej ograniczyć suwerenność państw i poddać je
woli kierowników UE czyli Niemcom, Francji, Włochom i Wielkiej Brytanii.
Cel ten ma zostać wprowadzony w życie za 10 lat, ale UE jako samodzielny
podmiot prawa międzynarodowego ma powstać już w przyszłym roku. Być może
celowo powstał w mediach zgiełk wokół pierwiastka i podwójnej większości, aby
nie nagłaśniać formalnego powstania superpaństwa. Podjęte na tym szczycie
decyzje, po zmaterializowaniu się w nowym traktacie, tylko odraczają oddanie
przez Polskę suwerenności i marginalizację kompetencji naszego sejmu. Aby tak
się ostatecznie stało euroentuzjaści muszą tylko wcześniej doprowadzić do
zmiany konstytucji, a szczególnie jej art. 4, który stanowi, że „Władza
zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”. Albo ten artykuł
zostanie usunięty, albo naród w referendum zrzeknie się suwerenności i zgodzi
się na nowego pana pod nazwą UE. Ciekawe do którego rozwiązania będą nas
namawiać tzw. elity polityczne.
Rafał Zapadka