Czy gorzowianie czują się w swoim mieście bezpi...

04.08.07, 04:55
mi rodzice przez okolo 15 lat do 2004 kiedy zmarli, bali sie wychodzic po 6
wieczorem latem lub zima na ulice, mieszkali na Krzywoustego, bali sie napadu
i chuliganstwa. Tak wyglada zycie seniorow w waszym Gorzowie. Wiele razy gdy
odwiedzalem ich w Gorzowie , codziennym widokiem byly grupki pijanych ,
oczwisie rowniez w bialy dzien, oczywiscie ze zaczepiali, w gorzowskich
restauracjach niejednokrotnie byli pijani ludzie ktorzy rowniez szukali
zaczepki. Gorzow jest bandyckim,nieprzyjaznym, zasciankowym i brudnym
miastem, nalezy to miasto omijac z daleka.
    • Gość: thebird Re: Czy gorzowianie czują się w swoim mieście bez IP: *.gorzow.mm.pl 04.08.07, 10:06
      Po części masz rację. W biały dzień w Gorzowie jest się zaczepianym przez
      pijackie grupki. Wystarczy przejść się na tyłach bloków stojących przy
      Sikorskiego, w rejonie 30 stycznia, potem w rejonie Mickiewicza, w rejonie
      Dworcowej. Pijacy są codziennym elementem pejzażu miasta.
      • Gość: agus Re: Czy gorzowianie czują się w swoim mieście bez IP: *.gorzow.mm.pl 06.08.07, 11:23
        sama mieszkam na 30 go stycznia i to wcale nie jest taka straszna okolica.ja
        osobiscie nie czuje sie w gorzowie niebezpiecznie.moge bez obaw wychodzic
        wiczorami.pozatym znam bardziej niebezpieczne miasta niz gorzow wiec opinia ze
        nalezy to miasto omijac jest mocno przesadzona.
        • Gość: iza Re: Czy gorzowianie czują się w swoim mieście bez IP: *.gorzow.mm.pl 06.08.07, 11:46
          osobiscie w gorzowie czuje sie bezpieczna,wyjatek stanowia drogi ,na ktorych
          kroluja zchamiali kierowcy i glupiomadrzy mistrzowie kierownicy.
          dwoja z minusem dla policji za brak reakcji.
    • Gość: thebird Re: Czy gorzowianie czują się w swoim mieście bez IP: *.gorzow.mm.pl 06.08.07, 13:12
      A wczoraj szedłem sobie spacerkiem przez plac Katedralny i zaczepiało mnie
      dwóch 30 latków, żeby dac im drobne na piwo. Dodam, że już byli podchmieleni.
      Cos tam wykrzykiwali. Ja schowałem sie do Tesco. Za chwile te żuliki przyszły
      za mną i cos tam się burzyli do mnie z daleka. Szybko wyszedłem, a ochrona
      widziała i nic - udają, że pracuja.
      • Gość: thebird Re: Czy gorzowianie czują się w swoim mieście bez IP: *.gorzow.mm.pl 06.08.07, 13:18
        Denerwuje duża ilość żuli w rejonie ul. Dworcowej - Garbary. Tam to tałatajstwo
        się zatacza - od dworca PkP do Parku Róż. A na dodatek jakiś "as" chce w Parku
        Róż ustawić piwny ogródek.
        • budrys77 Re: Czy gorzowianie czują się w swoim mieście bez 06.08.07, 15:48
          A ja się w Gorzowie czuję bezpiecznie. Bez problemu wracam na piechotę po nocach. Nikt mnie nie zaczepia, chociaż jest prawdopodobne, że wypatrują "słabe" na oko ofiary. Ja do drobnych raczej nie należę hehehe. No i rzadko kiedy nie mam na uszch MP4, tak więc nawet nie mają szans zagadać:)

          W Poznaniu staram się nie łazić po osiedlach po zmroku, co w Gorzowie robię notorycznie. Nie mówiąc o Jeżycach czy Wildzie. Centrum Poznania jest stosunkowo bezpieczne ze względu na wszechobecny monitoring i policję. Naciągacze są dosyć szybko przywoływani do porządku. Czasem pojawiają się w okolicach sklepu Kasia na ul. 27 grudnia i co "najzabawniejsze" .... kilka razy widzałem tam panków z Gorzowa. Rozpoznałem ich, bo kiedyś notorycznie urzędowali przy gorzowskim Empiku i Filipince, a potem koło Maganta na murku hehehe. Teraz gdzieś zniknęli. Jakoś nie pamiętam, by w Gorzowie odbywały się polowania skinów na panków w biały dzień... Ile to razy widziałem naloty z siekierą w garści na Dworcu Głównym lub "czyszczenie ulic" w śródmieściu hehehe... Teraz nie widać i skinów i panków - czyżby podjęli pracę na wyspach???:)))))
          Czy Gorzów jest wybitnie niebezpieczny jak to napisał pewnien osobnik na początku? BZDURA. Nawet jazda w gorzowskich "korkach" jest dla mnie przyjemnością po tym, co na codzień przeżywam w grodzie Przemysława.
          Pozdrawiam
          • m200249 Re: Czy gorzowianie czują się w swoim mieście bez 06.08.07, 21:53
            Ja też czuję się bezpiecznie.
            Na pijaczków i żuli nie trzeba zwracać uwagi, bo oni nie są zbyt
            odważni.Gorzej zachowują się niektórzy "porządni" mieszkńcy, którzy
            za dużo zarzyli i odbiło im.
            Wczoraj tacy skatowali dwóch (chyba znajomych) na kwadracie.
            I co - nic. Na policje nie można było się dodzwonić. Towarzystwo po
            skopaniu kolesi spokojnie odeszło w stronę Chrobrego.
            Co do pijaczków:
            - kto ich umieścił w śródmieściu?
            - gdzie jest straż miejska (wczoraj nawet się nie zatrzymała jak
            pogotowie udzielało pomocy pobitym)
            - dlaczego monitoring na Chrobrego nie zauważył wandali bazgrających
            po odnowionych kamienicach?
            - dlaczego nie reagują koło kina Słońce na wyłudzających pieniądze?
            Odnosszę wrażenie, że policja i straż miejska doskonale zna tych
            pijaczków, zbieraczy i meneli.
            Interwencja to koszty, lepiej nie widzieć, słyszeć nie czuć.
          • blic Re: Czy gorzowianie czują się w swoim mieście bez 06.08.07, 22:17
            budrys77 napisał:

            > W Poznaniu staram się nie łazić po osiedlach po zmroku, co w
            > Gorzowie robię notorycznie. Nie mówiąc o Jeżycach czy Wildzie.

            Znaczy, po Jeżycach i Wildzie chodzisz notorycznie, podobnie jak w
            Gorzowie? :)
            Liczysz na magię znajomości miejsca. Niestety magia ta działa tylko
            wtedy, kiedy miejscowi klepacze znają Ciebie.
            Na tej zasadzie najbezpieczniejszymi miejscami są właśnie Jeżyce,
            Łazarz i Wilda. Głównie dla swoich mieszkańców. :) Silne związki
            międzysąsiedzkie, lepsza rozpoznawalność. Być może dlatego w
            statystykach policyjnych wychodzą na oazy spokoju. W przeciwieństwie
            do np. Piątkowa.
          • e_werty Re: Czy gorzowianie czują się w swoim mieście bez 06.08.07, 22:33
            "...jest dla mnie przyjemnością po tym, co na codzień przeżywam w
            grodzie Przemysława..."
            ... czyli metoda rabina "na kozę" zdaje egzamin?

            Dla nie znajcych przypowieści:
            (Rabi poradził Moskowi - na jego narzekania że ma male mieszkanie -
            aby wstawił do mieszkania - kozę... Po miesiącu takiego zycia rabi
            poradził aby kozę z dom wystawić... i od razu zrobiło sie luźniej!)
      • login_tymczasowy Re: Czy gorzowianie czują się w swoim mieście bez 07.08.07, 16:36
        Gość portalu: thebird napisał(a):

        > zaczepiało mnie dwóch 30 latków
        Pewnie rencisci.

        Renciste najlepiej innym rencista: popros Duckbustera o ochrone.
    • Gość: Harry Re: Czy gorzowianie czują się w swoim mieście bez IP: *.gorzow.mm.pl 06.08.07, 22:26
      Ja jestem z gorzoowa, i w pełni popieram powyrzszą wypowiedz, to miasto schodzi
      na psy, a władze nic nie robią, bo po co by mieli "swoich zamykać"
Pełna wersja