budrys77
08.08.07, 15:45
Bogacenie się społeczeństwa ma swoją cenę. Każdy wybierze ciszę przedmieść i
bliskość natury, w sytuacji gdy centrum miasat jest zatłoczone i przypomina
scenografię do filmu "Stalingrad". Podobny proces trwa w Poznaniu i już
dzisiaj urzędnicy miejscy martwia się, jak nie dopuścić o "NRDyzacji"
śródmieścia.
W Gorzowie co najwyżej mówi się o tym półgębkiem, a pomysł zamknięcia dla
ruchu samochodowego centrum jest tak samo fantastyczny, jak podróż wakacyjna
na Księżyc. Tym czasem zmiana funkcji centrum miasat jest koniecznością, a
nie przykra fanaberią. Co z tego, że wyrosną piekne i zamożne przedmieścia,
skoro ścisłe centrum będzie terytorium biedoty, strefą katastrofy budowlanej,
szarą plamą na mapie miasta.
Znając obecnych włodarzy miasta, nie zdecydują się na odważne i
głębokie "reformy" w systemie drogowym gorzowskiego śródmieścia. Zbyt wielu z
nich zna miasato tylko i wyłącznie z perspektywy kierownicy samochodu... Z
resztą 80% gorzowskich kierowców to tez lenie patentowe i z chęcią wjechali
by na mszę do środka katedry.
-------------
Nowotwór lubuski jest jak rurociąg "Przyjaźń" za PRL - ropa płynie, tylko
dlaczego na wschód?