Dodaj do ulubionych

Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu

14.08.07, 19:00
Ho, ho, Przemek trafił na żyłę złota!
Arcybiskup robi teatrowi reklamę na pół Polski. :)
Obserwuj wątek
      • Gość: Bernard Ubodzy w wierze... IP: *.dial.telus.net 15.08.07, 05:15
        Hey,
        Te wszystkie proby cenzury filmow czy spektakli teatralnych swiadcza
        o sabosci wiary krytykow...
        Ze co? Ze biskub ...przeciez...
        A ja powiadam....to przejaw slabosci wiary...
        Tylko slabi chca totalitarnej kontroli!!!
        Teatr podobnie jak publikacje prasowe czy radio i telewizja...musza
        pozostac wolne od cenzury...
        Kaczynscy wprowadzili zamordyzm i "jednowierctwo"...
        Nie myslisz tak jak jakis tam "biskup"...jestes wrogiem Kosacioila...
        Czy tak mam to rozumiec???
        Panie biskup...idz pan do diabla!!!
        Polscy Chrzescijanie nie zatykaja buzi tym co mysla inaczej...
        Tak Jezus uczyl...
        Tredowatym i prostytutkom pomagal...
        Wartro pamietac...
        Totalitaryzm religijny rowny jest totalitaryzmowi politycznemu...
        Stad PiS-u wspaniala wspolpraca z fanatykami Kosciola..
        :):):)
        PS. Byle do wyborow!
        • zetkaf Re: Ubodzy w wierze... 15.08.07, 09:49
          > Te wszystkie proby cenzury filmow czy spektakli teatralnych
          swiadcza
          > o sabosci wiary krytykow...
          > Ze co? Ze biskub ...przeciez...
          > A ja powiadam....to przejaw slabosci wiary...
          Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi. Jesli nie maja nic do ukrycia,
          to czemu boja sie prawdy?
          • Gość: Bernard Re: Ubodzy w wierze... IP: *.dial.telus.net 15.08.07, 14:04
            Hey zetkaf,
            Jedno musze podkreslic... Biskup ma prawo do wlasnej opinii i ma
            prawo ja glosic...
            Nie moze jednak probowac wywierac naciskow lub kontrolowac tego co
            dzieje sie w Polsce...
            Tak on jak i kazdy Polak ma prawo do wyrazania swych opinii...
            Kosciol i jego dobre lub zle sprawy nie moga byc tematem "tabu"...
            To wlasnie rzuca podejzenia o ukrywanie a wiec nieuczciwiosc a wiec
            slabosc...
            Polski Kosciol nie musi bac sie tego rodzajow "interpretacji"...
            Kosciol nie byl, nie jest i nie moze byc perfect bowiem prezez ludzi
            jest tworzony...
            Biskup i jemu podobni powinni wewnetrznioe zajac sie swoimi
            problemami (pedofilii, na przyklad) a nie probowac zatykac komus
            usta...
            Nie beda czlonkowie Kosciola stwarzac wlasnych problemow....nie bede
            powodow do krytyki i "artystycznych interpretacji" na deskach
            teatralnych...
            :):):)
            • zetkaf Re: Ubodzy w wierze... 15.08.07, 14:24
              Bernard, jakie ciemne strony Kosciola? Nie wiesz, ze one nie
              istnieja, to jedynie bzdury wyssane z brukowcow? Przeciez Kosciol z
              zalozenia jest swiety ;)
              A tak serio, jesli chodzi o pedofilie, to nie powinni ukrywac tego,
              tylko nawet pomoc policji, albo samemu wyjasnic sprawe, a w
              przypadku, gdy sie zarzuty potwierdza, publicznie wywalic czarna
              owce. Zeby pokazac, ze dla grzesznikow nie ma miejsce w Krolestwie
              Niebieskim... Skoncza sie wtedy plotki, a i wierni tez zobacza, ze
              jak jest zbrodnia, to jest i kara...
    • zetkaf Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu 14.08.07, 20:41
      Niezly cytacik:
      Arcybiskup Życiński podał przykład ekipy telewizyjnej, która
      napotkawszy ludzi ciężko rannych w wypadku, najpierw będzie pomagać,
      a dopiero potem robić o tym materiał filmowy, spełniając swój
      obowiązek zawodowy.
      Chyba czlowiek nie zrozumial roli reportera. Znaczy co, ma opatrzyc
      wszystkich ludzi, pozwozic rannych do szpitala wlasnym autem, bo
      pogotowie przyjezdza pozniej niz reporterzy, a jak juz bedzie
      pozamiatana, posprzatane, to zrobic reportaz, ze nie ma zadnych
      ofiar? Zadaniem reportera jest sie NIE ANGAZOWAC w sprawe, pokazac
      ja obiektywnie, a nie przerabiac sytuacje. Owszem, szukanie bardziej
      krwistych kaskow to juz przegiecie ze strony reporterow, ale moze
      wlasnie o to chodzi? Oni nie uratuja dwoch, trzech ofiar wypadku -
      ale naglasniajac problem sprawia, ze kolejnych 200 ludzi nie rozbije
      sie w samochodzie, jedna z 200 wojen w zarzewiu nie wybuchnie,
      policja zacznie patrolowac osiedla dzieki czemu zmniejszy sie ilosc
      rozbojow o polowe? Czy ktokolwiek podjal by takie decyzje, widzac
      odkurzona i uczesana polanke przy drodze (przy ktorej przeciez byl
      wypadek), widzac wojne, na ktorej zostali tylko lekko ranni,
      opatrzeni tak szybko i profesjonalnie, ze nie jedna ofiara NFZu by
      im zazdroscila?
      Panie arcybiskupie, od pomocy jestescie wlasnie wy, ksieza, oraz
      lekarze, siostry, policja, itp., a reporter jest od robienia
      prawdziwych fotoreportazy. I powinien jak najmniej zmieniac
      sytuacje - kto studiowal kierunki elektryczne, na pewno slyszal o
      minimalizacji wplywu miernika na wartość mierzoną. Reporter jest
      właśnie miernikiem okrucieństwa, nastrojów społecznych....
      • e_werty Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu 14.08.07, 21:15
        "...Zadaniem reportera jest sie NIE ANGAZOWAC w sprawe..."
        ... pieprzysz jak potłuczony! Twierdzis że reporter nie powinien np.
        zatamowac upływu krwi tylko filmowac agonie rannego?
        Idiota jestes i tyle - a drugi to ten biskup - co on za przyklad
        podaje? Co ma piernik do wiatraka?
        U Betanek jeszcz nikt nie umiera - przynajmniej nic na te temat nie
        wiadomo. A o co chodzi w tej historii i tak sie nie dowiemy...
        Kościół swoje brudy pierze za kratami klasztorow.
        Temat - jak to temat - budzi kontrowersje bo go szmatławce
        sponiewierały. A Przemek to kontynuuje! Po jaka cholere rozbiera te
        dziewczyny? Chce golizna w kontekscie zakonnic zaszokować? Byc moze
        dobre to byłoby 25 lat temu... ale dzisiaj moze jdeynie budzic
        niechęć albo smiech. Sam pomysł spektaklu w oparciu o materiały
        prasowe determinuje jego "brukowy" kontekst - a myślę ze temat
        jeszcze nie dojrzał do inscenizacji - zycie jeszcze nie dopisało
        puenty - a dopisywana reka ignoranta koscielnego - skazana jest na
        niewiarygodność.
        • zetkaf Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu 14.08.07, 22:04
          Wioskowy medrcze, jak wyobrazasz sobie prace reportera wojennego? Ze
          wszystkich opatrzy, i padnie z nog? Nie, on nie jest od tego. On
          jest wlasnie opd tego, zeby filmowac. Zeby swiat zobaczyl bezsens
          tej agonii. Uratuje JEDNEGO czlowieka - ale miliony ludzi nie
          zobacza bezsensu tej agonii. Nawet Pratchett w swojej ksiazce nabija
          sie z wartosciowania pojedynczych dzialan nad
          dzialanimi "hurtowymi". Powtarzam jeszcze raz: wplyw miernika na
          wartosc mierzona powinien byc maksymalnie ograniczany. A ze
          arcybiskup zle przyklad dobral? No coz, ja skomentowalem sam podzial
          rol, a nie dobor przykladow...

          > Kościół swoje brudy pierze za kratami klasztorow.
          No i na tym polega problem. Zaklamanie, zaklamanie, zaklamanie, a
          przykazania mowia: nie klam (bie bedzies swiadczyl swiadectwa...). I
          tak wlasnie naucza Kosciol - dziwisz sie brakowi zaufania?

          Brukowcow nie czytalem, temat mnie zainteresowal, i mam nadzieje, ze
          nie bedzie to jakas chalturka, a porzadna sztuka. O goliznie nie
          wiedzialem, i mam nadzieje, ze jej jak najmniej bedzie - zazwyczaj
          jast wykorzystywana w kiepskich produkcjach klasy niskiej, zeby na
          sile sciagnac widza. Mam nadzieje, ze nie bedzie to wlasnie
          przedluzenie brukowego artykulu, ale porzadna analiza psychologiczna
          lub dokumentalna. Bo to, ze temat rozdmuchiwaly brukowce, jeszcze
          nie znaczy, ze sztuka tez taka bedzie, moze ona wlasnie odda
          problematyke, przelamie brukowa passe?
          A czy temat dojrzal do inscenizacji? A co to znaczy? Czy temat
          dojrzalym jest taki, ktory sie zakonczyl, zostal poddany 20
          lustracjom, 15 weryfikacjom, ...? Moze wlasnie teraz jest najlepszy
          moment - analizowac problem w momencie jego istnienia? Bo nie jest
          madre teraz oceniac krolow sredniowiecznych miara wspolczesna, co
          drugi bedzie ludobojca a nie bohaterem...
          • e_werty Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu 14.08.07, 22:18
            "...Uratuje JEDNEGO czlowieka..."
            ... i to moze być jago najwieksze dokonanie - walic miliony
            reportazy - jeżeli przez nie zginie choć jeden czlowiek. To
            cywilizacja znieczuliła ludzi - jak jeden trup to nie ma tragedii a
            tym bardziej reportazu - ostatnio nasze władze rowniez warościuja
            finasowo ilość nieboszczyków w katastrofach.
            "...Nawet Pratchett w swojej ksiazce nabija sie z wartosciowania
            pojedynczych dzialan nad dzialanimi "hurtowymi"...."
            ...o której książce myślisz o "azecie Puls Ankh Morpork"?
            i dlaczego - "nawet"? On sie nabija ze wszystkiego...

            "...A czy temat dojrzal do inscenizacji?..."
            ...czyli znalazł jakies zakończenie - moze sie okazac że Kosciół
            sprawę rozwwiąże pokojowo?
            • zetkaf Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu 14.08.07, 22:31
              > ... i to moze być jago najwieksze dokonanie - walic miliony
              > reportazy - jeżeli przez nie zginie choć jeden czlowiek.
              PRZEZ NIE? Widze, ze lubisz zwalac wine na poslanca... Czy
              przypadkiem smierci nie bedzie winny ten, kto spowodowal wypadek,
              wywolal wojne, itp.? On to tylko dokumentuje i przekazuje informacje
              dalej...
              To skoro juz jestesmy przy fantasy - Gandalfa tez oskarzali, ze
              sciaga nieszczescia. A on tak naprawde tylko z wyprzedzeniem o nich
              informowal, zeby potencjaln ofiary mialy czas sie przygitowac...

              > ...o której książce myślisz o "azecie Puls Ankh Morpork"?
              ??? tej nie znam... chyba, ze "Prawda"? mialem na mysli dobry omen,
              czyli o przyjazni diabla z aniolem ;) I wlasnie chodzi o diabla, i
              jego zablokowanie autostrady kontra kuszenie ksiedza rabkiem
              spodnicy ;)

              > "...A czy temat dojrzal do inscenizacji?..."
              > ...czyli znalazł jakies zakończenie - moze sie okazac że Kosciół
              > sprawę rozwwiąże pokojowo?
              Wojna, nawet zakonczona pokojowo, pozostanie wojna. W koncu II WŚ
              też zakończyła się pokojowo, ale nie umniejsza to tragedii z nia
              zwiazanych...
              • e_werty Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu 14.08.07, 22:44
                "...Widze, ze lubisz zwalac wine na poslanca... "
                ..jeżeli poslaniec mógł ocalić a tego nie zrobił - to tak!

                Tak chodzi o "Prawdę" - swietna satyra na prasę i dziennikarstwo...

                "..pokojowo.." czyli z gołabkiem z gałazka oliwna w dzióbku... który
                sie zjawia jako oznajmienie o końcu potopu...
                • zetkaf Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu 14.08.07, 23:09
                  > "...Widze, ze lubisz zwalac wine na poslanca... "
                  > ..jeżeli poslaniec mógł ocalić a tego nie zrobił - to tak!
                  Rola poslanca jest niesc informacje, a nie ratowac zycie. Jesli z
                  powodu ratowania jednej osoby nie doniosl innej informacji - kto
                  odpowiada za tego skutki? Powiem jeszcze raz: Gandalfa niejedni
                  oskarzali, ze to on przynosi nieszczescia. Leczy gdyby Gandalfa nie
                  bylo - nieszczesc by sie nie uniklo, a straty z nich wynikajace
                  bylyby jeszcze wieksze...
                  "Don't kill the messenger" - krol, ktory nie przestrzega tej zasady,
                  bardzo szybko ginie...

                  > Tak chodzi o "Prawdę" - swietna satyra
                  Kazda ksiazka Pratchetta jest swietna satyra na cos ;)

                  > "..pokojowo.." czyli z gołabkiem z gałazka oliwna w dzióbku...
                  > sie zjawia jako oznajmienie o końcu potopu...
                  Zaden rozejm nie jest trwaly, jesli nie poprzesz go sila ognia... Bo
                  pokoj, to tak naprawde pokazanie pata - ja ci nic nie moge zrobic,
                  ty mic nie mozesz zrobic, obydwoje bysmy sobie skoczyli do gardla,
                  ale po co?
                  Dopiero po wielu latach zaczyna sie przyjazn, wczesniej jest typowy
                  pat wynikajacy z ogromnych checi dokopania przeciwnikowi i braku
                  mozliwosci dokopania ;) Ew. my wam ookopalismy, a wy nam nie
                  mozecie, wiec proponujemy pokoj. Co by nie bylo, konczymy na tym, ze
                  jest agresja, ale ktos jest bezssilny, to zawrzyjmy pokoj...
                      • blic Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu 15.08.07, 20:55
                        zetkaf napisał:

                        > Problem polega na tym, ze z religii to juz sie nabijal, ale z
                        tych,
                        > co probuja uswiadomic fanatykow religijnych - chyba nie...

                        Z religii żarty robił sobie bez przerwy. Nie zauważyłem jednak w
                        nich zjadliwości.
                        Co do uświadamiaczy, to sporo znajdzie się krytyki dla tych, którzy
                        chcą uszczęśliwiać na siłę.
                        Polecam np. "Monstrous Regiment". W polskiej wersji pewnie już
                        niedługo.
                          • e_werty Terry Pratchett 15.08.07, 21:29
                            "Pomniejsze bóstwa".

                            "...Był to Rok Hipotetycznego Węża albo dwusetny po Objawieniu
                            Proroka Abbysa.
                            Co oznaczało, że zbliża się czas Ósmego Proroka. W Kościele
                            Wielkiego Boga Oma można było polegać na prorokach: zjawiali się
                            bardzo punktualnie. Dałoby się według nich regulować kalendarz,
                            gdyby tylko ktoś miał kalendarz odpowiednio duży.
                            I jak zwykle w porze, kiedy oczekiwany jest nowy prorok, Kościół
                            zdwoił wysiłki zmierzające ku świątobliwości. Było to całkiem
                            podobne do krzątaniny, jaka następuje w biurach dowolnego wielkiego
                            koncernu, kiedy spodziewani są audytorzy. Jednak tutaj często
                            polegało na wyszukiwaniu ludzi podejrzewanych o bycie nie dość
                            świątobliwymi i zadawaniu im śmierci na wiele pomysłowych sposobów.
                            Jest to uznawane za godny zaufania barometr stanu pobożności w
                            większości popularnych religii. Pojawia się skłonność do deklaracji,
                            że następuje upadek obyczajów większy niż przy solidnym trzęsieniu
                            ziemi, że trzeba wyrwać herezję z korzeniami, a nawet z ręką, nogą i
                            okiem, że przyszedł czas, żeby oczyścić się moralnie. Krew jest
                            zwykle uważana za środek niezwykle skuteczny do tego celu.....

                            .....Na świecie istnieją miliardy bóstw. Roją się gęsto jak ławica
                            śledzi. Większość jest zbyt mała, by je zauważyć, i nigdy nikt ich
                            nie czci, w każdym razie nikt większy od bakterii, które się nie
                            modlą i nie mają wielkich wymagań w zakresie cudów.
                            To są właśnie pomniejsze bóstwa - duchy miejsc, gdzie krzyżują się
                            ścieżki mrówek, bogowie mikrolimatów pomiędzy korzeniami traw. I
                            większość z nich taka już pozostaje.
                            Ponieważ brakuje im wiary.
                            Garstka jednak trafia w wyższe regiony. Powodem może być cokolwiek.
                            Pasterz szukający zbłąkanej owcy znajduje ją w krzakach i poświęca
                            minutę czy dwie, żeby wznieść niewielki kamienny ołtarzyk w ogólnej
                            podzięce wszelkim duchom, jakie mogą przebywać w okolicy. Albo
                            jakieś niezwykle ukształtowane drzewo zostanie skojarzone z lekiem
                            na chorobę. Albo ktoś wyryje spiralę na samotnym głazie. Albowiem
                            bogowie potrzebują wiary, a ludzie pragną bogów.
                            Często na tym się kończy. Ale czasami wydarzenia rozwijają się
                            dalej. Dodawane są następne kamienie, układane kolejne głazy; w
                            miejscu, gdzie kiedyś rosło drzewo, staje świątynia. Bóg wtedy
                            nabiera mocy, wiara wyznawców niesie go w górę jak tysiąc ton paliwa
                            rakietowego. Nieliczni sięgają aż do nieba.
                            A czasem nawet dalej...."

                            ...polecam... :)
        • zetkaf Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu 14.08.07, 22:08
          Wiesz, celnych to jeszcze bym wybaczyl.
          Ale co powiesz o kapelanach wojskowych? Czyz to nie apoteoza
          zabijania? Czyz w ramach protestu, nie powinien zablokowac ich
          wyjazow do Iraku, zeby zolnierze buntowali sie przeciw wyjazdowi na
          kolejna "Swieta Wojne", po raz kolejny nizej stawiajac boskie prawa
          niz jakies brednie nawiedzonego przez Szatana oszoloma?
          • Gość: konsument Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu IP: *.gorzow.mm.pl 15.08.07, 11:24
            zetkaf napisał:

            > Wiesz, celnych to jeszcze bym wybaczyl.
            > Ale co powiesz o kapelanach wojskowych?

            W wojsku paru bym zostawił. Po jednym na duży garnion. Małe
            garnizony dzieliłyby się jednym kapelanem w pięciu.

            Uważam, ze kapelani w Słuzbach Celnych to ostre przegięcie. Ja chcę,
            żeby moje podatki szły na dobrą edukację seksualną juz w gimnazjach,
            tak, aby uchronić nastolatki od tragedii niechcianej ciąży.
      • Gość: Bernard Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu IP: *.dial.telus.net 15.08.07, 14:12
        Hey zetkaf,
        Pamietam, ogladalem film dokumentalny na kanale "Nature"...
        Film pokazywa; polowanie wilkow i jego brutalny final...
        Inteligencja i skutecznosc wpolpracy tych zwierzat moze zadziwic...
        Niektorzy zauwazyli jednak sam moment zabijania ofiary i...podniesli
        wrzask: Skoro filmujacy widzieli co sie "gotuje"..to dlaczego nie
        probowali interweniowac...Powinni odstraszyc wilki i uratowac biedna
        ofiare a nie filmowac...
        Reporter robi to co reporter robic powinien: rejestrowac zaistniale
        faskty i je przekazywac..
        Oczywiscie nic nie jest "proste"... Jesli na przyklad czlowiek tonie
        i jedyna osoba w poblizu bedzie reporter to osobiscie spodziewalbym
        sie proby ratowania nieszczesnika raczej niz "ladnego" filmu
        rejestrujacy jego smierc...
        To chyba oczywiste...
        Biskup po prostu wnosi wlasne interpretacje majace pomoc jego
        teoriom...
        Nie pomagaja..
        :):):)
        • zetkaf Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu 15.08.07, 14:33
          > Oczywiscie nic nie jest "proste"... Jesli na przyklad czlowiek
          tonie
          > i jedyna osoba w poblizu bedzie reporter to osobiscie
          Owszem, jesli bedzie jedyna osoba, bedzie przypadkowo, byloby
          nieludzkie, czekac az czlowiek utonie i zrobic z tego sensacje. Ale
          co innego, gdy mowimy np. o reporterze wojennym, gdzie wokol sa
          tysiace ludzi, sanitariuszy, zolnierzy, a on ma ich ratowac?
          Btw, jak zwykle zycie nie jest proste. Jezeli bylby jedynym ktory
          widzi topielca, a wiecznym problemem by bylo, ze na plazy strzezonej
          nigdy nie ma ratownika, to moze lepiej zrobic reportaz, obsmarowac
          rowno tych, co zawinili, zeby wreszcie pojawil sie ratownik i
          zapobiec kolejnym tragediom?
          • zetkaf Re: Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu 16.08.07, 19:32
            Gość portalu: mom napisał(a):

            > zetkaf dlaczego zwracasz sie do mnie jak do kobiety....
            Przepraszam, jakiejs formy, meskiej, lub zenskiej, musialem uzyc.
            Nie mialem tu na mysli zadnej pejoratywnosci, nikogo obrazac nie
            chcialem, nie uwazam tez, ze tylko kobieta moze sie czepiac alimentow
            (rownie dobrze moze sie czepic ojciec samotnie wychowujacy dziecko,
            grupa malo liczna, lecz majaca takie same prawa, jak matki samotnie
            wychowujace). Wogole sie nie czepiam tych alimentow, ja jedynie
            stwierdzam, ze im glosniej Kosciol zaprzecza, ze cos sie w nim zle
            dzieje, tym czasie sie okazuje, ze sie zle dzieje.
            Wisniewskiego nie znam, wiec sie nie bede wypowiadal, nie bede tz
            chrzanil farmazonow o braku uprzedzen - bo sam po reakcji biskupa
            takie mam, choc w przeciwna strone niz ty ;)


            pejoratywnie
            > stwierdzasz, że nią jestem...pomyliłeś się troszę....myslisz, że
            na
            > uszczypliwe uwagi o alimentach mogą pozwalać sobie tylko kobiety?
            > nie widziałem spektaklu owszem, ale znając Wiśniewskiego śmiem
            > twierdzić, ze to kolejna w jego życiu prowokacja
    • Gość: Ania Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.07, 13:56

      Sądzę,że byłe siostry Betanki, nie są byłymi siostrami dla "prawdziwych
      Sióstr Betanek".Są Siostrami w Jezusie Chrystusie. I to powinno być bardzo
      ważne.Kwestia majątku o który toczy się walka,jest dla mnie bardzo trudna do
      zrozumienia.Bo przecież można sobie wyobrazić, iż wyprowadzone przez Komornika
      Siostry (konsekrowane mocą chrztu świętego) mogą wyruszyć w drogę? Dokąd?.Nie
      mają żadnego zabezpieczenia. Dorobkiem ich życia jest właśnie to miejsce, które
      ukochały.Najważniejszą "umiejętnością" modlitwa. Proponuje się im bilet do
      pociągu z reklamą "sekta".Toczy się spór o majątek, w którym dostrzegam egotyzm,
      nie tych którym wszystko się chce odebrać, ale tych którzy chcą majątkiem
      zarządzać.Czy "prawdziwe Sistry Betanki" kochają "Byłe siostry Betanki?".
      Rzecz rozgrywa się o "posłuszeństwo". Orzeczono nieomylnie, iż byłe betanki
      złamały posłuszeństwo.
      Czy można być posłusznym Bogu, nie będą posłusznym Przełożonemu?"Czy przełożeni
      mogą się w ważnych kwestiach mylić? Czy mylne mogą okazać się ich sądy, decyzje?
      Bardzo interesującą w tym względzie lekturą jest Mowa chorwackiego biskupa
      Josipa Juraja Strossmayera (ur. 1815 - zm. 1905)Mowa wygłoszona dn. 2 czerwca
      1870 r. na Soborze Watykańskim I

      "Nie bez lęku, ze spokojnym jednak sumieniem, w obliczu żywego i wszystko
      wiedzącego Boga, otwieram usta w pośród was ... Nie odmawiajcie mi swej uwagi,
      czcigodni Bracia ...Zauważyłem jednego z członków zgromadzenia, który wskazując
      na mnie palcem, mówi: "Oto biskup schizmatyk, który poszedł do nas w owczej
      skórze". Nie, nie, czcigodni Bracia, ja nie wszedłem na to uroczyste
      zgromadzenie oknem jak złodziej, ale drzwiami, jak wy, charakter biskupi dał mi
      prawo do tego, podobnie jak moje chrześcijańskie sumienie zniewala mię
      wypowiedzieć otwarcie to, co uważam za prawdę... Historia podobna jest do
      diamentu, który wyrzyna na szkle niezatarte wyrazy...Nie jestem ja protestantem.
      Historia nie jest ani katolicką, ani nglikańską, ani kalwińską, ani też
      luterańską, grecką, ormiańską, lub ultramontańską. Jest ona tym czym jest, to
      jest czymś nieco potężniejszym od wszystkich wyznań wiary i Kanonów soborów
      powszechnych. Krzyczcie przeciwko niej, jeśli macie odwagę! Ale nie potraficie
      zniszczyć faktów historycznych podobnie, jak wyjmując z Koloseum jeden tylko
      kamień, nie zdołacie przez to obalić całego kolosalnego gmachu. Jeśli
      powiedziałem choćby tylko jedno historyczne kłamstwo, przekonajcie mnie o tym,
      ale na podstawie historycznych danych, a wtedy, nie wahając się ani chwili,
      jestem gotów, uczciwie się bronić. Bądźcie jednak cierpliwi, a przekonacie się,
      że powiedziałem jeszcze nie wszystko, co chciałem powiedzieć. A chociażby
      przygotowano dla mnie stos płonący na placu św. Piotra, nie mogę milczeć i czuję
      obowiązek mówienia prawdy aż do końca...

      Papież Wiktor (192 r.) na razie pochwalił Montanizm, a potem go potępił.
      Papież Marceli (296-303 r.), będąc już papieżem popadł w bałwochwalstwo, wszedł
      do świątyni Westy i złożył ofiarę tej bogini. Może powiecie, że stało się to
      wskutek słabości charakteru, ale ja odpowiem, że namiestnik Pana Jezusa umiera,
      ale nie staje się odstępcą od wiary. Papież Liberiusz (358 r.) zgodził się na
      potępienie św. Atanazego i odważył się przyjąć arianizm16 dlatego, żeby mu
      pozwolono wrócić z wygnania i przywrócono poprzednią stolicę w Rzymie. Papież
      Honoriusz (625 r.) był zwolennikiem monoteletyzmu, ojciec Gratry dowiódł tego na
      podstawie dokumentów. Papież Grzegorz I (590-604 r.) nazywa antychrystem tego,
      ktoby przywłaszczał sobie tytuł powszechnego biskupa, mimo to jednakże Bonifacy
      III (607-608 r.) skłonił ojcobójcę, cesarza Foksa, żeby mu nadał rzeczony tytuł.

      Papieże Paschaliusz II (1099-1118 r.) i Eugeniusz III (1145-1153 r.) pochwalili
      pojedynki, Juliusz II (1509 r.) i Pius IV (1560 r.) zabraniali takowych.

      Papieże Eugeniusz IV (1431-1439 r.) uznawał Sobór Bazylejski i przywrócenie
      kielicha w Kościele czeskim, a Pius II (1458) cofnął ten przywilej.

      Papież Hadrian II (867-872 r.) ogłosił cywilne śluby za ważne, Pius VII
      (1800-1823 r.) potępił je.

      Papież Sykstus V (1585-1590 r.) ogłosił światu wydanie Biblii i znaną bullą
      pochwalił jej czytanie, a Pius VII (1800-1823 r.) potępił czytających ją.

      Papież Klemens XIV (1767-1774 r.) zniósł zakon Jezuitów, potwierdzony przez
      Pawła III, a Pius VII przywrócił go.


      (...) Lud prosty zazwyczaj obojętny jest względem zagadnień teologicznych i nie
      zwraca na nie uwagi, bo nie rozumie ich i uważa je za mało znaczące, Jednakże
      mimo wszelką obojętność względem zagadnień religijnych, tenże lud zupełnie
      inaczej zachowuje się tam, gdzie idzie o fakty. Nie łudźcie się obecnie"(...)
      Nie krzyczcie, księża biskupi. Lękać się historii, to znaczy uważać się za
      zwyciężonego, lecz co ważniejsza, choćbyście mogli skierować na nią całą wodę
      Tybru, nawet i to nie zniszczyłoby w niej najmniejszej stronicy. Pozwólcież mi
      mówić(...)

      Papież Wigiliusz (538 r.) kupił papiestwo u Belizariusza, wodza cesarza
      Justyniana. Oczywiście jak mówi historia, nie dotrzymał on umowy i nic nie
      zapłacił za nie. Ale czy kupowanie tiary zgodne jest z ustawami apostolskimi?
      Sobór powszechny Chalcedoński zabronił tego bezwzględnie. W jednym z jego
      orzeczeń (kan. 2) czytamy wyraźnie: "Biskup, otrzymujący swoją godność za
      pieniądze, ma być pozbawiony jej i wyłączony ze społeczności Kościoła". Papież
      Eugeniusz III szedł śladem Wigiliusza.

      Święty Bernard, ta jasna gwiazda swego wieku, karcił tego papieża w
      następujących słowach: "Czy możesz mi pokazać w wielkim mieście Rzymie choć
      jednego człowieka, który uznaje ciebie za papieża, a któryby nie był przekupiony
      złotem lub srebrem?"

      Najczcigodniejsi Bracia, czy można przypuścić, że natchniony jest przez Ducha
      Świętego ten papież, który handel prowadzi u bram Kościoła? Czy posiada on
      jakiekolwiek prawo nieomylnego nauczania tegoż Kościoła?

      cokolwiek do niej dodawać, Stefan VI kazał wykopać jego trupa, przyoblec go w
      szaty papieskie, obciąć mu palce, którymi błogosławił, a następnie wrzucić go do
      Tybru, ogłosiwszy za krzywoprzysięzcę i nieprawnego papieża. Za to okrucieństwo
      Stefan VI sam był uwięziony, a następnie otruto go i uduszono. Ale zwróćcie
      uwagę jak wygląda ciąg dalszy tej sprawy.

      Papież Roman, następca Stefana, a po nim Jan X przywrócili cześć pamięci Formozusa.

      Może mi powiecie, że to bajki, ale nie historia!? Pójdźcie, księża biskupi, do
      watykańskiej biblioteki i przeczytajcie Platynę, historyka papiestwa19, i
      kroniki Baroniusza. Są to fakty tego rodzaju, że ze względu na honor stolicy
      papieskiej nie należałoby ich wydobywać na światło dzienne. prowadzę rzecz dalej.
      to wymówić - ośmielają się wynosić na stolicę św. Piotra swoich faworytów,
      antypapieży"(...)
      Księża biskupi! Ludzie szczerze wierzący zwracają swój wzrok ku nam,
      oczekując od nas chociaż jakiegokolwiek lekarstwa na uleczenie tych
      niezliczonych moralnych ran, które dzisiaj bezczeszczą Kościół. Czyż
      zawiedziecie ich nadzieje? ".

      Czy Hierarchowie, Przełożeni mogą się mylić w rozeznawaniu prawdy, w
      rozeznawaniu woli Bożej?

      - Nie wiem jaka jest prawda o "objawieniach siostry Jadwigi".Wiem, że jest
      zniesławiana. Nie wiem, jaka jest prawda o eks-franciszkaninie, który w
      klasztorze przebywa. Ale wiem, że jest zniesławiany. I znów kamienie,
      pogarda...Czy istnieje choćby małe prawdopodobieństwo , iż decyzje odnośnie
      Betanek z Kazimierza są niesprawiedliwe, niedobrze rozeznane?Czy "Szaleńcy Boży"
      postępują jak w tej kwestii -przełożeni?
      "Jedni drugich gorąco czystym sercem umiłujcie, we wzajemnych uczuciach bądźcie
      zgodni"
    • Gość: Ania Betanki na scenie nie w smak abp. Życińskiemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.07, 13:56
      Sądzę,że byłe siostry Betanki, nie są byłymi siostrami dla "prawdziwych
      Sióstr Betanek".Są Siostrami w Jezusie Chrystusie. I to powinno być bardzo
      ważne.Kwestia majątku o który toczy się walka,jest dla mnie bardzo trudna do
      zrozumienia.Bo przecież można sobie wyobrazić, iż wyprowadzone przez Komornika
      Siostry (konsekrowane mocą chrztu świętego) mogą wyruszyć w drogę? Dokąd?.Nie
      mają żadnego zabezpieczenia. Dorobkiem ich życia jest właśnie to miejsce, które
      ukochały.Najważniejszą "umiejętnością" modlitwa. Proponuje się im bilet do
      pociągu z reklamą "sekta".Toczy się spór o majątek, w którym dostrzegam egotyzm,
      nie tych którym wszystko się chce odebrać, ale tych którzy chcą majątkiem
      zarządzać.Czy "prawdziwe Sistry Betanki" kochają "Byłe siostry Betanki?".
      Rzecz rozgrywa się o "posłuszeństwo". Orzeczono nieomylnie, iż byłe betanki
      złamały posłuszeństwo.
      Czy można być posłusznym Bogu, nie będą posłusznym Przełożonemu?"Czy przełożeni
      mogą się w ważnych kwestiach mylić? Czy mylne mogą okazać się ich sądy, decyzje?
      Bardzo interesującą w tym względzie lekturą jest Mowa chorwackiego biskupa
      Josipa Juraja Strossmayera (ur. 1815 - zm. 1905)Mowa wygłoszona dn. 2 czerwca
      1870 r. na Soborze Watykańskim I

      "Nie bez lęku, ze spokojnym jednak sumieniem, w obliczu żywego i wszystko
      wiedzącego Boga, otwieram usta w pośród was ... Nie odmawiajcie mi swej uwagi,
      czcigodni Bracia ...Zauważyłem jednego z członków zgromadzenia, który wskazując
      na mnie palcem, mówi: "Oto biskup schizmatyk, który poszedł do nas w owczej
      skórze". Nie, nie, czcigodni Bracia, ja nie wszedłem na to uroczyste
      zgromadzenie oknem jak złodziej, ale drzwiami, jak wy, charakter biskupi dał mi
      prawo do tego, podobnie jak moje chrześcijańskie sumienie zniewala mię
      wypowiedzieć otwarcie to, co uważam za prawdę... Historia podobna jest do
      diamentu, który wyrzyna na szkle niezatarte wyrazy...Nie jestem ja protestantem.
      Historia nie jest ani katolicką, ani nglikańską, ani kalwińską, ani też
      luterańską, grecką, ormiańską, lub ultramontańską. Jest ona tym czym jest, to
      jest czymś nieco potężniejszym od wszystkich wyznań wiary i Kanonów soborów
      powszechnych. Krzyczcie przeciwko niej, jeśli macie odwagę! Ale nie potraficie
      zniszczyć faktów historycznych podobnie, jak wyjmując z Koloseum jeden tylko
      kamień, nie zdołacie przez to obalić całego kolosalnego gmachu. Jeśli
      powiedziałem choćby tylko jedno historyczne kłamstwo, przekonajcie mnie o tym,
      ale na podstawie historycznych danych, a wtedy, nie wahając się ani chwili,
      jestem gotów, uczciwie się bronić. Bądźcie jednak cierpliwi, a przekonacie się,
      że powiedziałem jeszcze nie wszystko, co chciałem powiedzieć. A chociażby
      przygotowano dla mnie stos płonący na placu św. Piotra, nie mogę milczeć i czuję
      obowiązek mówienia prawdy aż do końca...

      Papież Wiktor (192 r.) na razie pochwalił Montanizm, a potem go potępił.
      Papież Marceli (296-303 r.), będąc już papieżem popadł w bałwochwalstwo, wszedł
      do świątyni Westy i złożył ofiarę tej bogini. Może powiecie, że stało się to
      wskutek słabości charakteru, ale ja odpowiem, że namiestnik Pana Jezusa umiera,
      ale nie staje się odstępcą od wiary. Papież Liberiusz (358 r.) zgodził się na
      potępienie św. Atanazego i odważył się przyjąć arianizm16 dlatego, żeby mu
      pozwolono wrócić z wygnania i przywrócono poprzednią stolicę w Rzymie. Papież
      Honoriusz (625 r.) był zwolennikiem monoteletyzmu, ojciec Gratry dowiódł tego na
      podstawie dokumentów. Papież Grzegorz I (590-604 r.) nazywa antychrystem tego,
      ktoby przywłaszczał sobie tytuł powszechnego biskupa, mimo to jednakże Bonifacy
      III (607-608 r.) skłonił ojcobójcę, cesarza Foksa, żeby mu nadał rzeczony tytuł.

      Papieże Paschaliusz II (1099-1118 r.) i Eugeniusz III (1145-1153 r.) pochwalili
      pojedynki, Juliusz II (1509 r.) i Pius IV (1560 r.) zabraniali takowych.

      Papieże Eugeniusz IV (1431-1439 r.) uznawał Sobór Bazylejski i przywrócenie
      kielicha w Kościele czeskim, a Pius II (1458) cofnął ten przywilej.

      Papież Hadrian II (867-872 r.) ogłosił cywilne śluby za ważne, Pius VII
      (1800-1823 r.) potępił je.

      Papież Sykstus V (1585-1590 r.) ogłosił światu wydanie Biblii i znaną bullą
      pochwalił jej czytanie, a Pius VII (1800-1823 r.) potępił czytających ją.

      Papież Klemens XIV (1767-1774 r.) zniósł zakon Jezuitów, potwierdzony przez
      Pawła III, a Pius VII przywrócił go.


      (...) Lud prosty zazwyczaj obojętny jest względem zagadnień teologicznych i nie
      zwraca na nie uwagi, bo nie rozumie ich i uważa je za mało znaczące, Jednakże
      mimo wszelką obojętność względem zagadnień religijnych, tenże lud zupełnie
      inaczej zachowuje się tam, gdzie idzie o fakty. Nie łudźcie się obecnie"(...)
      Nie krzyczcie, księża biskupi. Lękać się historii, to znaczy uważać się za
      zwyciężonego, lecz co ważniejsza, choćbyście mogli skierować na nią całą wodę
      Tybru, nawet i to nie zniszczyłoby w niej najmniejszej stronicy. Pozwólcież mi
      mówić(...)

      Papież Wigiliusz (538 r.) kupił papiestwo u Belizariusza, wodza cesarza
      Justyniana. Oczywiście jak mówi historia, nie dotrzymał on umowy i nic nie
      zapłacił za nie. Ale czy kupowanie tiary zgodne jest z ustawami apostolskimi?
      Sobór powszechny Chalcedoński zabronił tego bezwzględnie. W jednym z jego
      orzeczeń (kan. 2) czytamy wyraźnie: "Biskup, otrzymujący swoją godność za
      pieniądze, ma być pozbawiony jej i wyłączony ze społeczności Kościoła". Papież
      Eugeniusz III szedł śladem Wigiliusza.

      Święty Bernard, ta jasna gwiazda swego wieku, karcił tego papieża w
      następujących słowach: "Czy możesz mi pokazać w wielkim mieście Rzymie choć
      jednego człowieka, który uznaje ciebie za papieża, a któryby nie był przekupiony
      złotem lub srebrem?"

      Najczcigodniejsi Bracia, czy można przypuścić, że natchniony jest przez Ducha
      Świętego ten papież, który handel prowadzi u bram Kościoła? Czy posiada on
      jakiekolwiek prawo nieomylnego nauczania tegoż Kościoła?

      cokolwiek do niej dodawać, Stefan VI kazał wykopać jego trupa, przyoblec go w
      szaty papieskie, obciąć mu palce, którymi błogosławił, a następnie wrzucić go do
      Tybru, ogłosiwszy za krzywoprzysięzcę i nieprawnego papieża. Za to okrucieństwo
      Stefan VI sam był uwięziony, a następnie otruto go i uduszono. Ale zwróćcie
      uwagę jak wygląda ciąg dalszy tej sprawy.

      Papież Roman, następca Stefana, a po nim Jan X przywrócili cześć pamięci Formozusa.

      Może mi powiecie, że to bajki, ale nie historia!? Pójdźcie, księża biskupi, do
      watykańskiej biblioteki i przeczytajcie Platynę, historyka papiestwa19, i
      kroniki Baroniusza. Są to fakty tego rodzaju, że ze względu na honor stolicy
      papieskiej nie należałoby ich wydobywać na światło dzienne. prowadzę rzecz dalej.
      to wymówić - ośmielają się wynosić na stolicę św. Piotra swoich faworytów,
      antypapieży"(...)
      Księża biskupi! Ludzie szczerze wierzący zwracają swój wzrok ku nam,
      oczekując od nas chociaż jakiegokolwiek lekarstwa na uleczenie tych
      niezliczonych moralnych ran, które dzisiaj bezczeszczą Kościół. Czyż
      zawiedziecie ich nadzieje? ".

      Czy Hierarchowie, Przełożeni mogą się mylić w rozeznawaniu prawdy, w
      rozeznawaniu woli Bożej?

      - Nie wiem jaka jest prawda o "objawieniach siostry Jadwigi".Wiem, że jest
      zniesławiana. Nie wiem, jaka jest prawda o eks-franciszkaninie, który w
      klasztorze przebywa. Ale wiem, że jest zniesławiany. I znów kamienie,
      pogarda...Czy istnieje choćby małe prawdopodobieństwo , iż decyzje odnośnie
      Betanek z Kazimierza są niesprawiedliwe, niedobrze rozeznane?Czy "Szaleńcy Boży"
      postępują jak w tej kwestii -przełożeni?
      "Jedni drugich gorąco czystym sercem umiłujcie, we wzajemnych uczuciach bądźcie
      zgodni"

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka