rafal_zapadka
23.08.07, 17:55
(Felieton wygłoszony w Radiu Zachód 23 sierpnia 2007 r.)
Wiosną 2003 r. była rozpowszechniana w Gorzowie antyunijna ulotka UPR, w
której zawarto kategoryczne stwierdzenia odnoszące się do przyszłości. Jej
autorzy już wtedy byli pewni, że jeśli Polska przystąpi do Wspólnoty, to „UE
nas oszuka, a Niemcy wezmą pod but!”. Politycy wygłaszający sądy o rzeczach
przyszłych niepewnych ryzykują ośmieszenie w przypadku, gdy ich przewidywania
nie zostaną potwierdzone przez późniejsze wydarzenia. Minęło ponad 4 lata i
dzisiaj bez trudu można ocenić czy autorzy tej ulotki mieli rację.
Czy są przykłady na to, że Unia nas oszukała? Zapewniano w prounijnej
propagandzie, że Polska jako członek Wspólnoty będzie się szybko rozwijać i
zdobywać nowe rynki zbytu dla swych towarów. W rzeczywistości władze Unii
zakazują nam a to połowów dorszy na Bałtyku, a to produkcji statków. Właśnie
minął termin zlikwidowania przez Stocznię Gdańską dwóch z trzech pochylni.
Komisja Europejska zażądała tego w trosce o ochronę warunków równej
konkurencji. Jak wiadomo w Unii równa konkurencja jest zachowana wtedy, kiedy
polski rolnik otrzymuje tylko 25% dopłat rolników niemieckich, francuskich i
innych. Na tej samej zasadzie Bruksela chce narzucić warunki konkurencji w
przemyśle stoczniowym. Według przytoczonych faktów przeciwnicy anszlussu,
przewidujący oszustwa ze strony Unii, mieli chyba rację.
Rozważmy teraz czy i jaka prawda jest zawarta w zdaniu: jeśli Polska wejdzie
do UE, to Niemcy wezmą nas pod but. Zapytajmy dlaczego w ogóle mieliby tak
brutalnie z nami postąpić? Przecież deklarują nam przyjaźń. Pomagali nam
wstąpić do NATO i Wspólnoty Europejskiej. Otóż jest jeden bardzo poważny
powód. RFN jest jedynym sąsiadem, który zgłasza pretensje terytorialne do 1/3
powierzchni naszego kraju. Dlatego państwo niemieckie jest zainteresowane, aby
polskie rządy były uległe i ostatecznie uznały niemieckie roszczenia. Droga do
zmiękczenia Polski i uznania przez niąprzewodniej roli Niemiec wiedzie przez
UE. Będąc już jej członkiem weszliśmy na równię pochyłą stopniowej utraty
suwerenności, która skutkuje koniecznością uznawania prawa europejskiego przed
prawem rodzimym. W nieodległej perspektywie, jeśli Unia stanie się
superpaństwem, grozi nam, że to nie my, Polacy, będziemy gospodarzami w naszym
domu.
60 lat po zakończeniu II wojny światowej państwo niemieckie chce odzyskać
utraconą pozycję mocarstwową w Europie i świecie. W tym celu nasi zachodni
sąsiedzi nie tylko sponsoruję UE, ale i odgrzewają strategiczne partnerstwo z
Rosją, ponad głowami państw Europy Środkowo-Wschodniej. Współpraca
rosyjsko-niemiecka, której wyrazem jest budowa gazociągu na dnie Bałtyku,
wywołuje skojarzenia z paktem Ribbentrop–Mołotow. Mówił o tym otwartym tekstem
przedstawiciel naszego rządu na spotkaniu w Brukseli, minister obrony
narodowej Radek Sikorski. O niebezpieczeństwach wynikających z dążenia Niemiec
do hegemonii mówiła też swego czasu Margaret Thatcher, która nie chciała
zjednoczenia Niemiec. Uważała bowiem, że lepiej dla Europy, gdy Niemcy żyją w
kilku państwach i pokojowo konkurują ze sobą.
Tym, którzy już w 2003 r. ostrzegali, że „UE nas oszuka, a Niemcy wezmą pod
but!” rzeczywistość zdaje się przyznawać rację.
Rafał Zapadka