Gość: R.BAGIŃSKI
IP: *.gorzow.mm.pl
05.07.03, 16:21
Ze zdumieniem przetarłem oczy, gdy w piątkowej „Gazecie Zachodniej”
(03.07.2003) przeczytałem tekst red. Renaty Ochwat pt. „KANDYDAT NA
PREZYDENTA GORZOWA PODROBIŁ PODPISY”, który opisywał sytuację jakobym
podrobił jakiś podpis pod swoim zgłoszeniem
w wyborach na urząd prezydenta miasta.
Zdziwienie tym większe, że red. Ochwat nie pierwszy raz pozwoliła sobie na
interpretację pewnych faktów, które daleko wykraczają poza stan faktyczny,
uczciwość i rzetelność dziennikarską - czy po prostu poza zwykłą
przyzwoitość. Po raz pierwszy uczyniła to przed dwoma laty, gdy w
artykule „Polityk skorumpowany” zarzuciła mi korupcję, z czego wycofała się
dopiero po zapowiedzi procesu sądowego. Rozgrzeszam panią redaktor, bo wiem,
że to również efekt tendencyjnego anonsu z pewnego upolitycznionego organu
państwowego, który był podstawą Pani artykułu.
Pani Redaktor Ochwat pisze: ”Dziesięć podpisów podrobił pod swoją kandydaturą
na prezydenta miasta jeden z polityków gorzowskich Robert. B”, a
także: „Oszustwo wykrył mieszkaniec Gorzowa, który nagle ku własnemu
zdumieniu znalazł własne dane wraz z podpisem na liście popierającej
kandydaturę Roberta B. na funkcję prezydenta Gorzowa”. Pani Redaktor! Problem
w tym, że aby zostać oficjalnie zarejestrowanym kandydatem na prezydenta
miasta nie trzeba zbierać jakichkolwiek podpisów. Stąd też teza
jakobym „podrobił 10 podpisów pod swoją kandydaturą na prezydenta miasta”
jest nieprawdziwa, a jedynym uzasadnieniem dla takiej stronniczości - albo
wręcz dyletanctwa - ze strony dziennikarza, jest chęć przedstawienia mojej
osoby jako kogoś kogo nikt nie popiera i dlatego musiał podrabiać podpisy.
Co do całej sprawy to nie od dziś wiadomo, że dotyczy osób które wyraziły
wolę kandydowania na radnych, złożyły stosowne podpisy, ale na złych drukach,
a następnie owe podpisy zostały złożone za nich i za ich zgodą, ale... NIE
PRZEZE MNIE! Nie może więc Pani Redaktor pisać „o zdumieniu” owego
mieszkańca, bo on w prokuraturze złożył nawet stosowne oświadczenie. Kto
podpisał? Cóż, to nie ja biorę pensję prokuratorską... ale przyznawać się
mogę do czego chcę. Żadnych „badań grafologicznych” nie było, a jedynie
pobieżna policyjna analiza porównawcza, bo gdy zostaną przeprowadzone
badania, to okaże się... że mnie w tej sprawie nie ma, ale wiem kto
podpisał... Co do pozostałych „zdumionych mieszkańców”, a w rzeczywistości
kandydatów na radnych, to są to m.in. moja żona, dziadek, dwóch wujów, kuzyn
oraz najbliżsi współpracownicy. Wszyscy zeznali, że osoba podpisująca i ja,
który kierowałem Komitetem Wyborczym mieliśmy ich upoważnienia do złożenia
podpisu.
I jeszcze jedno. To zdanie wypowiedziane do mnie przez policjanta, który
przez pół godziny dokonywał ze mną analizy porównawczej (można sprawdzić kto
to): „Ta sprawa to pierdoła, bo przecież te osoby potwierdziły kandydowanie i
upoważniły pana do podpisu, ale ja panu tylko powiem, że tutaj są naciski”...
Całość sprawy będzie przedmiotem mojego wystąpienia w przyszłym tygodniu do
Prokuratora Generalnego oraz Rzecznika Praw Obywatelskich. CZY PROKURATURA
BYŁA STRONNICZA? Nie, ale zmuszanie do zeznań innych niż świadkowie chcieli
złożyć, to działanie dosyć oryginalne...
Z poważaniem
ROBERT BAGIŃSKI
(ps. „Robert B”)
Były kandydat na Prezydenta Miasta