Dodaj do ulubionych

Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lumpe...

25.10.07, 21:56
Nie dziwię się, że PiS przerypał wybory.

"Minister finansów Zyta Gilowska zapisała natomiast nową kwotę bazową,
wprawdzie wyższą dla całej budżetówki, ale jednak niższą od tegorocznej dla
nauczycieli."
Obserwuj wątek
        • kawiarniany.filozof Będzie dobrze, powiadasz? 26.10.07, 11:19
          A z czego to wnioskujesz? Z neoliberalnego bełkotu PO, że trzeba prywatyzować wszystko co się rusza (i nie rusza)? Uważasz że Gowin zrobi coś poza dalszą katolicyzacją edukacji? Pogadajmy za 4 lata, zobaczysz jak będzie wyglądać publiczna edukacja. I publiczna służba zdrowia, o ile jakakolwiek pozostanie.
            • Gość: Przemek Re: Będzie dobrze, powiadasz? IP: *.acn.waw.pl 28.10.07, 22:37
              Gość portalu: Danny napisał(a):

              > >I publiczna służba zdrowia, o ile jakakolwiek pozostanie
              > Oby nie pozostała. To co publiczne, to niczyje, czyli można
              > bezkarnie rozkraść.

              jestem za prywatyzacja sluzby zdrowia, ale nie kosztem tych, ktorych na nia
              _naprawde_ nie stac. przede wszystkim nie stac na nia biedne dzieci.

              emeryci...? przejdzie sie taki do 5iu lekarzy, pogada o tym co z poprzednimi,
              zajmuje czas i nic nowego sie nie dowiaduje. dzisiejsi emeryci lata placili na
              sluzbe zdrowia dla poprzednich emerytow - czy to wlasciwe im ja teraz zabierac?
              uwazam, ze nie. nalezy ja ograniczyc tak, by sytuacja, ze niemajacy co zrobic z
              czasem i ze soba chodzi po kilkunastu lekarzach, ALE przy zachowaniu dostepnosci
              do specjalistow.

              jednym slowem panstwowka nie moze calkowicie zniknac, ale ja chetnie bym o niej
              zapomnial i zapisal siebie i moja rodzine do prywatnej. moze ktos w koncu
              wymysli co z tym zrobic.
              • zetkaf Re: Będzie dobrze, powiadasz? 29.10.07, 18:30
                A czy tak ciezko zrozumiec, ze te prywatne szpitale, przychodnie
                beda wlasnie DLA BIEDNYCH LUDZI? Tak, bo nadal beda finansowane tak
                samo, jak sa finansowane. Znajdzie sie paru burzuji, ktorzy zaplaca
                za iut wyzszy standard, ale dalej bedzie tam chodzila biedota. Wiec
                czemu to bedzie taki super bajer? A no bo wlasciciel spojrzy, gdzie
                sie marnuje pieniadze. Ze zamiast kupic 100 ampulek leku, to zapas
                kupuje sie 1000 i 900 wyrzuca w czasie, gdy szpitala nie stac na
                jedna ampulke innego leku. Ze przypilnuje, zeby drzwi sie domykaly,
                a nie cieplo uciekalo ciagle jak na Warszawskiej. Zadba o to, zeby
                ograniczyc marnotrawstwo, a tym samym zeby taniej leczyc. A jak juz
                zacznie na tym zarabiac - to niczym na zachodzie, stac go bedzie na
                to, zeby w naprawde ciezkiej sytuacji kogos za darmo wyleczyc.
                Zreszta, nie zawsze wlasciciel sie doliczy, lekarze, wiedzac, ze
                maja traktowac czlowieka po ludzku, a nie wedlug durnych procedur,
                tez przyjma jednego czlowieka wiecej.
                Jesli bedzie prywaciarz - skonczy sie tez turystyka lekarska. Jak
                ktos bedzie co tydzien przychodzil, zeby pogadac - to ktos zauwazy,
                a nie jak teraz, przychodzi co tydzien, chory czy zdrowy, ale
                blokuje jedno miejsce.
                Ze to utopia? Ta utopia DZIALA. Szpital w Skwierzynie, szpital na
                Pomorzanach. Szpitale prywatne maja dobre opinie wsrod pacjentow -
                ale tez chyba zaden lekarz z takiego prywatnego szpitala nie
                przylaczyl sie do strajkow w tym roku. Bo jak sie policzy te
                wszystkie marnowane pieniadze, to sie okaze, ze i na wyzszy standard
                starczy, i na godziwe pensje dla lekarzy, a i na zysk dla
                wlasciciela starczy...
                  • Gość: gostek Re: Będzie dobrze, powiadasz? IP: *.jmdi.pl 29.10.07, 21:37
                    ale o to samo chodzi - prywatne przedszkola z małą dotacją od gminy są super -
                    duża konkurencja więc się starają. Prywatyzacja ochrony zdrowia to podstawa. A
                    publiczny NFZ powinien finansowac tylko drogie procedury takie jak
                    przeszczepienia szpiku itp. Wizyty u lekarzy w POZ i tanie leki powinny być
                    płatne w 100% (albo z nieobowiązkowego ubezpieczenia dodatkowego). Poza tym
                    uważam, że wezwanie pogotowia też powinno być płatne, np. 50 pln (nie od razu -
                    jak nie ma kasy, to rozłożyć na raty - chodzi o nieuchronność zapłaty) Teraz 70%
                    wezwań jest nieuzasadnionych - karetka jedzie do zaparcia a w tym czasie parę
                    domó dalej umiera człowiek na zawał, bo nie ma wolnego zespołu
        • Gość: herm Jak sie pracuje mało to mało się zarabia IP: 62.87.131.* 30.10.07, 16:04
          Policzmy:

          Praca przez 8.5 miesięcy w roku (wakacje, ferie,
          święta, wcześniejsza klasyfikacja) daje jakieś
          max 40 tygodni pracy po 18h tygodniowo - 720h
          rocznie.

          W tym czasie normalny pracownik etatowy wyrabia
          48 tygodni po 40h = 1920h (czyli nauczyciel
          pracuje 37% czasu pracownika etatowego. Nawet
          jeśli dodamy powiedzmy 80h (2h tyg) na zajęcia
          dodatkowe to daje 800h czyli 41%.

          Teraz pensja:
          800 na rękę x 1/0.37 = 2160 zł.
          800 na rękę x 1/0.41 = 1950 zł.

          Wiec gdyby się dziady zabrały do roboty zamiast
          do gadania to najgorzej zarabiający miałby prawie
          2000 NA RĘKĘ.

          Teraz ten matematyk zarabiający 1300 zł
          - po zabraniu się do roboty:
          1300 na rękę x 1/0.37 = 3513 zł.
          1300 na rękę x 1/0.41 = 3170 zł.

          I nie jest mało - to odpowiednik pensji
          4800 albo 5300 PLN BRUTTO.

          Więc panie matematyk .. wystarczy zwyczajna
          matematyka na poziomie tabliczki mnożenia ..
          zamiast się upierać jak osioł przy socjalnych
          przywilejach.
          • Gość: Wróżka Re: Jak sie pracuje mało to mało się zarabia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 20:47
            Rozumiem, że klasówki, diagnozy opracowują i sprawdzają krasnoludki. Dobre
            wróżki tworzą plany wynikowe oraz całą dokumentację związaną z pracą nauczyciela
            i działalnością szkoły. Elfy zostają na posiedzeniach Rady Pedagogicznej, szkolą
            się, przygotowują się do lekcji, piszą sprawozdania, prowadzą wywiadówki,
            wykonują obowiązki wychowawcy klasy (oj, dużo tego), opiekuna stażu nauczyciela,
            zdają w okresie wakacji egzamin na poszczególne stopnie awansu itp. Nauczyciel
            pracuje tylko 18 godzin tygodniowo, a resztę wykonują dobre duszki. Proponuję
            najpierw samemu poznać ten zawód od podszewki, a potem dopiero się wypowiadać.
            Niestety w naszym kraju pokutuje przekonanie, że mozna się wypowiadać na tematy,
            o których nie ma się bladego pojęcia...
      • Gość: też po studiach Re: Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lum IP: *.era.pl 26.10.07, 10:15
        dziwi mnie jedno - płaca marna - ale jak spojrzeć na płace w
        administracji publicznej to wcale nie jest poniżej średniej. Ale
        proszę napisać ile godzin prepracowuje przeciętny nauczyciel w
        miesiącu? Ile dni wolnego jest w roku? Wszystko płatne. No i
        nauczyciel nauczycielowi nierówny - np. polonista z powołania (ten
        który oprócz pracy w klasie musi poświęcić sporo czasu po godz.) a
        pan o wf? Zresztą mało co który nauczyciel ciągnie tylko jeden etat
        bo kilkanaście godz. w tygodniu to kpina...
          • lepian4 Re: Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lum 26.10.07, 12:00
            Chyba nie uwazasz, ze twoje place sa w porzadku?
            To raczej marna "ocena" twojego wyksztalcenia, wiedzy i
            doswiadczenia.

            Na szczescie nie musisz ksztalcic kolejnych pokolen. Jak wytlumaczyc
            dzieciom, ze warto sie uczyc, skoro wyksztalcony nauczyciel nie jest
            w stanie zyc na przyzwoitym poziomie?
          • Gość: batysia Re: Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lum IP: *.lanet.net.pl 29.10.07, 23:24
            Ja też jestem mgr z 29 -letnim stażem pracy i na rękę biorę 1400zł.
            Mam 25 godz. dydaktycznych tygodniowo, ale wychodząc z pracy nie
            zamykam biura na klucz, bo w domu czeka mnie za zwyczaj ślęczenie
            nad papierami, na które nie ma czasu przy dzieciach (zapewniam, że
            jest ich wiele i z roku na rok przybywa), nad przygotowywaniem się
            do zajęć. Nie wspomnę już o tym, że raczej rzadko wychodzę o czasie
            z pracy, bo rodzice często spóźniają sie po odbiór swoich pociech (w
            przedszkolu jest 100 dzieci i niech każdy spóźni się tylko 3 razy w
            roku, a zapewniam, że niektórym zdarza się to notorycznie, a nie
            tylko 3 razy). Za te "nadgodziny" nikt nam nie płaci, a często nawet
            nie słyszymy słowa "przepraszam". Urlopu mam tylko 35 dni w roku, a
            nie 2 miesiące i inne wolne - pracujemy nawet w Wigilię! A ponadto
            przez te 29 lat mojej pracy stale się kształcę, płacąc ze swojej
            kieszeni nie małe kwoty i poświęcając swój czas!!! Nie tylko dla
            swojego kaprysu.
          • dana43 Re: Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lum 29.10.07, 23:32
            Ja jestem nauczycielką, po Politechnice, i pracuję więcej niż 40
            godzin tygodniowo [etat-18 godz. (dobrze mieć jeszcze nadgodziny,
            np. w szkole wieczorowej lub zaocznej), dalej średnio (wszystko bez
            wynagrodzenia): przydzielone prace dodatkowe społeczne dla szkoły i
            dla uczniów; samodzielnie lub z uczniami-3 godz., sprawy wychowawcze
            (czas dla uczniów)-5 godz., prace do sprawdzenia-5 do 8 godz., rady
            pedagogiczne-2 godz., spotkania z rodzicami-2 godz., wycieczki-2 do
            5 godz.(czasami kilka dni: wtedy odpowiedzialność 24 godziny na
            dobę), przygotowanie do lekcji: literatura-nowości, internet itp.-
            2godz.] i te godziny rozkładają się na cały dzień; to nie jest tak,
            że zamyka się biurko i odpoczywa się wyłączając się ze spraw
            zawodowych
          • rennata65 Re: Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lum 30.10.07, 01:11
            No cóż a ja jestem nauczycielką pracuje 40 godzin w tygodniu i zarabiam 1600,- i
            ciągle się muszę dokształcać, płacę za to dokształcanie z własnej kieszeni.
            Pracuje 40 godzin ponieważ dorabiam. Jest możliwe uzyskanie tak
            nieprawdopodobnej kwoty, tylko że wtedy oczywiście nie pracuje się godzin 18. Po
            tych 40 godzinach pracuję dalej już oczywiście nie pracując według was, bo łażę
            z dzieciakami na wycieczki, odwiedzam je w domu, bo taki mój obowiązek,
            sprawdzam, zeszyty itd. Spytasz dlaczego ciągle to robie i nie zmieniam swojego
            losu wyjeżdżając np. do Anglii? wszak tam bardzo potrzebują nauczycieli z moją
            specjalizacją a ja przecież dobrze znam język. Czy też nie zostaję np.
            właścicielką dobrze prosperującego burdelu.Ano dlatego,że bardzo lubię uczyć
            dzieciaki i mam wrażenie, że jestem tu potrzebna może tylko wrażenie
            rzeczywiście. I wiem , że to co robie, robię dobrze, bo widzę to w oczach
            dzieciaków i na dodatek mam tzw. "efekty". Mam dwa fakultety, studia
            podyplomowe, miliony kursów, warsztatów itp. Czy w związku z tym to taka
            zbrodnia, że chcę zarabiać więcej choćby po to by pracować lepiej, żeby nie być
            ciągle przemęczona, niedospana, żeby mieć troszkę czasu dla własnego dziecka i
            mieć czasem wolny weekend. Czy ktoś z tych co tak gorliwie namawiają nauczycieli
            by zmieniali swój los, pomyślał co się stanie jeśli zechcą skorzystać z tej
            rady. A skorzystają oczywiście najlepsi, bo tylko oni mają możliwości wyjazdu
            (znają języki, są specjalistami w swojej dziedzinie) i pracy w zawodzie a i w
            kraju jeśli zechcą zmienić zawód znajda swoją szansę. Ale może niektórzy po
            prostu chcą być NAUCZYCIELAMI, bo ten zawód to nie tylko pieniądze to coś
            znacznie ważniejszego. I zapewniam wszystkich , że nauczyciele to nie tylko
            nieudacznicy, znam wielu o których mogę powiedzieć , że to wysokiej klasy
            specjaliści, którzy w każdej chwili mogliby znaleźć pracę gdzie indziej, choćby
            z granicą, ale po prostu nie chcą robić czegoś innego.
        • Gość: ak-ch Re: Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lum IP: *.nat.tvk.wroc.pl 29.10.07, 20:53
          nikogo nie prosiłam o takie wakacje, one poprostu są z urzędu jak
          pracujesz w szkole. Za tą pensję to i tak nie ma gdzie pojechać więc
          średnia radość z czasu wolnego (odpadają też rozliczne finansowe
          dodatki-nadgodziny, motywacyjny itp co przekłada się na jeszcze
          większe oszczędzanie)
          tak - można sie za czymś rozejrzeć tylko kto będzie w efekcie uczył
          wasze dzieci kiedy ci myślący odejdą?
          Praca w szkole jako misja jest totalną bzdurą. Wszystko jest misją i
          wszysko przekłada się na kasę. Co mam powiedzieć swoim dzieciom,
          które nie mogą pójśc do kina albo nie mogę im kupić tego o czym
          marzą? Że mama ma przede wszystkim satysfakcję z pracy i to powinno
          im wystarczyć?
    • Gość: Adam Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lumpe.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.07, 12:31
      Nauczyciel nie może być pariasem i ze stulonymi uszami przemykać się
      obok uczniów,nie może z otwartymi ustami słuchać o ich wakacyjnych
      wyjazdach, pobytach w teatrach, na koncertach itp.Może też imponować
      wiedzą, ale musi trafić na ambitną klasę, dla której wiedza jest w
      cenie.TRZEBA PŁACIĆ, ALE TEŻ TRZEBA WYMAGAć OD NAUCZYCIELI! NIE MOŻE
      SZKOŁA BYĆ PRZECHOWYWALNIĄ NIEUDACZNIKÓW, OBIBOKÓW I MIERNOT a
      takich w dzisiejszej szkole jest sporo.Nie sprawdza się codziennej
      pracy nauczyciela. Pracę ocenia się na podstawie różnych jego
      nauczyciela,w których wypisuje co takiego robi, a to niewiele ma
      wspólnego z rzeczywistością. Wszak papier wszystko przyjmie.
      Nauczycielom(tym prawdziwym),życzę docenienia nie tylko werbalnego i
      obietnic, bo DOBRYMI CHĘCIAMI PIEKŁO BRUKOWANE, a tym którzy im
      zazdroszczą przypominam przysłowie BODAJBYŚ CUDZE DZIECI UCZYŁ,które
      wcale nie jest życzeniem.
    • testra Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lumpe.. 26.10.07, 22:34
      Nie tylko Ty Nauczycielu tak żyjesz, tak samo żyję i ja, nauczyciel
      polityków - z zawodu architekt, i tak samo żyje ponad 80% Polaków,
      którzy nie osiągają średniej płacy w ich regionie zamieszkania -
      system tego państwa już perfekcyjne opanował sposoby wyciągania z
      takich jak my wszelkich pieniędzy, i to nie tylko tych, jakie
      zarabiamy, ale także tych, jakie jesteśmy zdolni na ich rzecz
      pożyczyć,

      więc już skazali nas definitywnie, abyżmy żyli jak dziady, ubierali
      się w obce ciuchy za grosze i zapożyczali w lombardach zwanych teraz
      bankami, aby nawet tym sposobem im spłacać nasze marzenia i
      ambicje...
      • Gość: byłybelfer Re: Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.07, 01:55
        Pamiętam jak w osiemdziesiątym roku solidaruchy wrzeszczały, że Polska to
        policyjne państwo, bo policjant zarabia więcej niż nauczyciel. Biorąc tą miarą -
        i nie słysząc znikąd, że któraś tam kolejna RP jest państwem policyjnym wyrażam
        współczucie nauczycielom oraz głębokie współczucie policjantom - ci to chyba
        tyrają za 500 złotych?
        • Gość: konrad Re: Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.07, 20:24
          Przykłady medialne z ostatnich dni.
          Lekarz i jego pomocnica pielegniarka tak byli ,,zaabsorbowani,,na
          dyżurze w szpitalu że pacjent tam leżący o pomoc musiał dzwonić na
          pogotowie.
          Pani nauczycielka padła nad ranem z wyczerpania przy pilnowaniu na
          wycieczce szkolnej dzieciarni czyli naszego skarbu narodowego.Skarb
          wykorzystał to obalając flaszke.
          Dwie afery----zgadnijcie kto bardziej zawinił?
          Bo kto lepiej zarabia nawet nie pytam.
          • Gość: orient Re: Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.07, 20:31
            Nie z ostatnich dni tylko (przynajmniej ta pierwsze) z ostatniego roku. A prawda
            wygladała w ten sposób, że dzwonek do wzywania pielęgniarek przestał działać a
            człowiek, mając więcej kultury niż ty i cała twoja rodzina do kupy wzięta, nie
            chciał drzeć japy aby nie obudzić towarzystwa na sali. Postanowił więc zadzwonić
            na pogotowie, aby dali znać pielęgniarce o sytuacji. I to cała "afera". No ale w
            "Fuckcie" nigdy nie znajdziesz sprostowania. Pismo w sam raz dla takich
            bezmózgów jak ty.
            • Gość: brum Re: Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lum IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.07, 15:13
              www.tvn24.pl/0,1525266,wiadomosc.html
              18 pazdziernika. To chyba jednak "ostatnie dni", prawda?
              "W nocy zaalarmował pielęgniarkę, że zaczął krwawić i prosił by pilnie wezwała
              lekarza. Dyżurujący lekarz jednak do niego nie przyszedł.
              - Pan lekarz śpi i nawet nie chce do mnie przyjść - opowiadał przez telefon
              dyspozytorce pogotowia. - Przyszła tylko salowa i zmyła krew z podłogi."
              Wiec chyba jednak dzwonek dzialal.
              Prosba mala: jak zaczniesz sie wymadrzac i wykazywac innym (i ich rodzinom)
              braki w kulturze sprawdz moze najpierw fakty.
              Fakty, nie "fuckty".
        • Gość: jona Re: Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lum IP: *.access.telenet.be 28.10.07, 21:35
          No wlasnie to nasza narodowa mentalnosc....narzekanie,a kazdy jest
          kowalem swojego losu i jak sie nie podoba to trzeba robic cos,zeby
          bylo lepiej....Ja ,,imalam sie,, roznych zawodow w Belgii,ale nigdy
          ponizej moich kwalifikacji...Niektorzy znajomi mowia...mialas
          szczescie (dodam,ze np w BXL bezrobotne ciagle ok 22%),a to
          nieprawda,bo jak wyrzucali mnie jednymi drzwiami to wchodzilam
          przyslowiowym oknem i zawsze choc pod gorke to do przodu...Min bylam
          nauczycielka dzieci emigrantow (typu Cyganie,Rumuni),mialam
          satysfakcje,ze nauczylam ich pierwszych tutejszych slow,pensja byla
          przecietna jak na tutejsza,warunki pracy tragiczne
          (wszy,myszy,totalny syf).Lubilam swoja prace,ale postanowilam isc do
          przodu i tak zostalam eurokrata. Wsrod polskich eurokratow jest
          wiele osob wywodzacych sie ze srodowiska nauczycieli...Moze warto
          dobrze przygotowac sie do nastepnych epso konkursow,zdac je i
          pracowac dla UE (super praca,ale praca czesto super
          stresujaca),bo ,,kazdy kowalem wlasnego losu,,......
    • kurzys a kto Was zmuszal, zeby byc nauczycielem??? 29.10.07, 18:48
      No kto? Sila szliscie na studia na uniwerkach? Sami swiadomie to wybraliscie i sami swiadomie zgodziliscie sie ,ze po studiach bedziecie zarabiac kilkaset zlotych. Zobaczcie co sie dzis na uniwerkach dzieje! Pelno mlodych ludzi na jakis polonistykach, historiach i innych pedagogikach! Co, moze nie wiedza jaka ich przyszlosc czeka? Wiedza! Ale wola latwe studia, fajne lekkie 5 lat przebalowane na garnuszku rodzicow! A potem ida strajkowac! A takiego wala! Sami wybraliscie!
        • kurzys Re: a kto Was zmuszal, zeby byc nauczycielem??? 29.10.07, 19:50
          No dobra, moze przesadzilem z tym, ze latwe to sa studia, jednak nie ulega watpliwosci, ze cale masy ludzi ida to studiowac zdajac sobie sprawe z pozniejszych warunkow placowych. I to jest najgorsze. To po co ida na studia, po ktorych skonczeniu na 80% (20% to szkoly prywatne i praca w innym zawodzie niz wyuczony) beda zarabiac wlasnie 800zl. Oni wybieraja to SWIADOMIE, wiec dlaczego potem domagaja sie wiecej... To tak jakbym ja nie bedac zmuszony przez absolutnie nikogo, z zamilowania przeprowadzil sie do Skandynawii i pozniej narzekal, ze beznadziejnie jest, bo jest zimno i ze dnie krotkie i ze za duzo sniegu. No ludzie kochani, przeciez Oni maja rozum i SAMI wybieraja.
        • kurzys Re: a kto będzie matole twoje dzieci uczył? 29.10.07, 22:40
          skonczone studia techniczne ze srednia ponad 4,5 i doktorat w trakcie realizacji. Jeszcze jakies pytania co do "matolstwa"? A moje dzieci na pewno bedzie mial kto uczyc, spokojnie. Jesli beda braki kadrowe (czyli ludzie przestana isc na tego typu studia), tak jak to widac teraz wsrod fachowcow, zarobki same pojda do gory. Ale jesli nauczycieli dalej bedzie na peczki, to nikt nie podniesie z dnia na dzien pensji o 50 czy 100%. Realny wzrost pensji nauczycieli jest mozliwy wiec najszybciej za okolo 5lat. Ja nie twierdze, ze tak niskie pensje sa odpowiednie. I wiem, ze to co nauczyciele dostaja to sa jakies kpiny. Ale do jasnej anielki, no prosze powiedzcie kto tym ludziom kaze isc na takie studia po ktorych wlasnie NIE ma dobrze platnej pracy? Ze kochaja prace z dziecmi? Ze maja takie powolanie? To jako hobby moga robic sobie. Jesli chca miec dobre pieniadze to niech ucza sie zawodow, ktore takie pieniadze daja. Ja tez lubilem w szkole j. polski i geografie. A skonczylem Politechnike. Teraz przynajmniej moge sobie pozwiedzac i kupowac dobre ksiazki kiedy mi sie podoba. Wlasnie o to chodzi. Takie za to mam hobby. A prace swoja polubilem. Nawet bardzo.
          • Gość: Anka Re: a kto będzie matole twoje dzieci uczył? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.07, 12:37
            Cóż jeśli łatwe studia to takie kierunki jak chemia, geografia,
            fizyka, matematyka czy biologia ta gratuluje samooceny . Biolog –
            średnia 4.76 za 5 lat na uniwerku. Jestem juz na szczęście byłym
            nauczycielem, a zdecydował zasiłek nazywany w tym kraju wypłatą dla
            nauczyciela. Maja była uczennica zapytała mnie niedawno dlaczego
            odeszłam – przecież ” fajnie” uczyłam i było ciekawie. Cóż młoda
            dama była szokowana powodem, bo przecież to powołanie, bo pani sobie
            radziła z klasami, bo pani potrafiła nauczyć i.. I nic , Moje NIC ma
            cztery lata i muszę je wykształcić, kupić normalne nie lumpeksowe
            ciuchy, książki, pojechać na wakacje i niestety ideami to ja nie
            zapłacę rachunków. Teraz walczę z mężem chemikiem jeszcze jest
            nauczycielem ale nie długo ………….
      • ulado Re: Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lum 01.12.07, 02:28
        Mam 20 godzin etatu, uczę polskiego 120 gimnazjalistów (4 klasy). Sprawdzenie
        jednego wypracowania i opisanie oceny zajmuje mi średnio 15 min. W semestrze
        muszę sprawdzić każdemu uczniowi minimum cztery wypracowania + dwa próbne testy
        gimnazjalne w 3. kl.(ok. 20. min na test). Oczywiście do tego normalnie:
        kartkówki, sprawdziany, czytanie lektur, przygotowanie lekcji...

        Przy pięciu klasach padam. Jeszcze nigdy nie miałam weekendu wolnego, bez
        sprawdzania. Powiedzcie mi, jak to robicie, że macie czas na korepetycje albo
        nadliczbówki. Kiedy robiłam studia podyplomowe i zabrakło weekendów na
        wypracowania, po prostu wylądowałam w szpitalu.
    • Gość: nauczycielka 18 godzin? IP: *.as.kn.pl 29.10.07, 19:02
      Naprawdę, już znieść nie mogę wypominania nauczycielom 18 godzin
      tygodniowo. Zaznaczam, że 18 godzin to godziny dydaktyczne -
      spędzone w klasie przed uczniami. Do tego należy dodać godziny
      spędzone na:
      - przygotowaniu się do lekcji (wszak to praca koncepcyjna),
      - sprawdzaniu klasówek, kartkówek, wypracowań, zeszytów,
      - analizie przeprowadzonych diagnoz,
      - radach pedagogicznych,
      - szkoleniach,
      - kursach doskonalących,
      - prowadzeniu dokumentacji,
      - zebraniach z rodzicami,
      - wypisywaniu świadect, arkuszy ocen, informowacji dla rodziców
      - dyskotekach szkolnych
      - oraz innych imprezach, które też należy przygotować, zapewniam, że
      nie na lekcjach,
      - wyjazdach na konkursy,
      - przygotowywaniu uczniów do egzaminów (darmowym, żeby lepiej
      wypadli)
      - wycieczkach szkolnych, podczas których należałoby zapomnieć o
      śnie, bo młodzież jest zdolna do wszystkiego.
      Mało? Jest czego zazdrościć? Zapraszam do szkoły.
      Urlop nauczyciela trwa 6 tygodni - tyle ile urlopy innych.
      pracowników po określonym czasie. Jeśli chodzi o ferie zimowe - cóż.
      Proszę mi wybaczyć, nie ma kogo uczyć, dzieci nie chodzą do szkoły.
      Czy dla satysfakcji tych wsyztskich wypominających ferie mamy
      chodzić do szkoły i siedzieć w pustych salach? Naprawdę, wolałabym
      pracować podczas ferii i zarabiać tyle, ile pracownik budowlany.
      • jam-agru Re: 18 godzin? 29.10.07, 19:28
        Skoro wszyscy uważają, że praca nauczyciela jest taka fajna i zazdroszczą tych
        rzekomych 18 godzin, to dlaczego nie pchają się do tego zawodu? Powinny być
        tłumy chętnych!
      • Gość: gość Re: 18 godzin? IP: *.as.kn.pl 29.10.07, 20:50
        Nikt mi nie wmówi, że na przygotowywanie się do lekcji, sprawdzanie
        kartkówek, rady podagogiczne czy prowadzenie dokumentacji,
        nauczyciel poświęca 22 godziny tygodniowo. A urlop nauczyciela trwa
        tyle, ile wakacje: 10 tygodni. I to nie jest jedyne wolne (wolne
        przy każdych świętach, inni biorą urlop).
        • rennata65 Re: 18 godzin? 29.10.07, 22:56
          Urlop nauczyciela drogi panie trwa 6 tygodni przez resztę czasu nauczyciel jest
          do dyspozycji dyrektora tak przewiduje ustawa. Zdarzaja się szkoły gdzie
          dyrektor tego nie wymaga jednak obecnie w większości dyrektory wykorzystują ten
          niby według Pana wolny czas nauczyciela. Z analizy pracy nauczycieli - praca
          "Badania dotyczące tygodniowego czasu pracy nauczycieli" rożnych przedmiotów
          wynika, że pracują oni średnio oczywiście (nauczyciel mniej doświadczony więcej
          bardziej doświadczony mniej)w szkole podst. 43,7 godz tygodniowo, w gimnazjum
          49,8 w liceum 50,9. Reasumując w ciągu roku jest to 1808 godzin podczas kiedy
          inni pracownicy budżetowi 1754 godziny. Nie jesteśmy aż tak świetni proszę Pana
          żeby w dobrym przygotowaniu do lekcji wystarczyło nam 2 godziny tygodniowo jak
          pan sugeruje.
          Nie wiem czy ma Pan dzieci ale każdy kto pisze takie brednie powinien się
          zastanowić nad tym, jak wiele zależy od szkoły, drogi Panie otóż przyszłość i
          Pana i moja i wszystkich ludzi w tym kraju. Bo jakie przyszłe pokolenie taka i
          przyszłość. Żeby do zawodu garnęli się najlepsi trzeba, by zarabiali więcej bo
          nie każdy może sobie pozwolić na to być po prostu pasjonatem swej pracy. pozdrawiam
          • Gość: Jack Ach,czyli cale 50 godzin...?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.07, 23:16
            Czyli,czemu ja jako lekarz po studiach musze zapierniczac najpierw 1,5 roku ZA DARMO,zdac chory egzamin,ktory tak naprawde mozna o kant szanownych 4 liter /belfra/ rozbic,bo wymyslili go kretyni po magisterkach /tacy jak nauczyciele/,nastepnie do konca specjalizacji dostaje za etat cale 1200pln /800+400jako stypendium na specjalizacji/,zapierniczajac po 100-120 godzin tygodniowo?Konczac historie-w wieku 33lat jestem specjalista wysokiej klasy /jakim zdecydowanie nie jest nauczyciel,ani w podstawowce,ani w gimnazjum,ani w ogolniaku/,po 14tu latach cholernie ciezkiej nauki oraz pracy,o ktorej zaden belfer nawet nigdy nie snil i zarabiam /uwaga uwaga,prosze o famfary/ cale 800pln /bo nie mam juz stypendium-w koncu,skonczylem specjalizacje:]/.Czy wam sie aby drogie dzieci w glowach nie poprzewracalo...?A moze zamienimy sie,hm?Zapraszam,chetnie wymienie jeden dyzur na prace w szkole-posiedzcie sobie 24h na dyzurze,potem 7godzin USTAWOWO w pracy,potem do przychodni,wieczorem do domu,chwila snu i rano znowu do pracy.Ja w tym czasie poprowadze sobie 8 godzin lekcji,posiedze do 10tej wieczorem nad kartkowkami,etc. i-wreszcie sie wyspie.Co wy na to?
            • Gość: ~AXEL Re: Ach,czyli cale 50 godzin...?:) IP: *.3vnet.pl 29.10.07, 23:45
              Czy ktoś tu lekarzy atakuje ?

              Jakoś tak się składa, że obie te grupy społeczne są jednymi z najlepiej
              wykształconych w kraju, ale mają to nieszczęście, że niczego w sensie fizycznym
              nie produkują...Obie te dziedziny "przeżyły" reformy i są w głębokim kryzysie.
              Nie ma co wywoływać konfliktu lekarze <> nauczyciele - na jednym wózku jedziecie...

              • Gość: Jack Re: Ach,czyli cale 50 godzin...?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.07, 23:54
                > Czy ktoś tu lekarzy atakuje ?
                >
                > Jakoś tak się składa, że obie te grupy społeczne są jednymi z najlepiej
                > wykształconych w kraju, ale mają to nieszczęście, że niczego w sensie fizycznym
                > nie produkują...Obie te dziedziny "przeżyły" reformy i są w głębokim kryzysie.
                > Nie ma co wywoływać konfliktu lekarze <> nauczyciele - na jednym wózku
                > jedziecie...


                Coz,zgadzam sie.Choc nie ukrywam,ze wkurzaja mnie dwa fakty:
                1)nauczyciele narzekaja,a jednak cholera maja lepiej od nas-podobna placa,a zdecydowanie mniej godzin pracy.Chyba,ze ja juz moze patrze przez pryzmat mojego wymiaru pracy,jako normalnego...
                2)ostatnim razem byl NASZ strajk.Nauczyciele sie podlaczyli.Nauczyciele dostali kase.My ciagniemy dalej strajk...
                • Gość: ~AXEL Re: Ach,czyli cale 50 godzin...?:) IP: *.3vnet.pl 30.10.07, 00:21
                  NASZ strajk, WASZ strajk - A to POLSKA właśnie !!! :(

                  Nauczyciel nie zna dokładnie specyfiki pracy lekarza, lekarz nie zna dokładnie
                  specyfiki pracy nauczyciela... Oboje życie tracą na wieloletnich studiach,
                  kursach, stażach, awansach...oboje "łatają" etaty w kilku placówkach..., oboje
                  muszą uskuteczniać "prywatę" po godzinach....- żeby koniec z końcem
                  powiązać...oba te zawody są niezbędne i ważne, ale niedoceniane zarówno przez
                  opinię publiczną jak i nasze własne państwo...Bardzo dobra "stalinowska" metoda
                  - podpuścić jednych na drugich, a kto inny skorzysta...Niestety historia niczego
                  nas nie nauczyła..:(
            • rennata65 Re: Ach,czyli cale 50 godzin...?:) 29.10.07, 23:50
              Gość portalu: Jack napisał(a):

              > Czyli,czemu ja jako lekarz po studiach musze zapierniczac najpierw 1,5 roku ZA
              > DARMO,zdac chory egzamin,ktory tak naprawde mozna o kant szanownych 4 liter /be
              > lfra/ rozbic,bo wymyslili go kretyni po magisterkach /tacy jak nauczyciele/,
              Nie uważam się proszę Pana za kretynkę, mało tego uważam się za osobę dość
              inteligentną choć jestem nauczycielką i pewnie to pana dziwi co? Uczę dzieciaki
              wiele lat i bardzo lubię to co robię choć oczywiście chciałabym zarabiać więcej?
              Pan nie? Egzaminu na specjalizację nie wymyśliłam , nawet nie wiem czy jest
              głupi, podejrzewam, że żaden z moich kolegów nauczycieli kretynów też go nie
              wymyślił. Gdyby Pan zobaczył jaki my musimy zdawać egzamin na naszą (oczywiście
              dla kretynów) specjalizację (tzw. awans zawodowy)to by się pan zdziwił bo być
              może do złudzenia przypomina wasz, i nie posądzam lekarzy że ten idiotyzm dla
              nas wymyślili.
              nas
              > tepnie do konca specjalizacji dostaje za etat cale 1200pln /800+400jako stypend
              > ium na specjalizacji/,zapierniczajac po 100-120 godzin tygodniowo?Konczac histo

              No to sobie proszę wyobrazić, że ja pracuję średnio 9 godzin dziennie, n i
              oczywiście praca w domu (sprawdzanie, i to wszystko co ktoś już wcześniej
              napisał), nie pamiętam kiedy miałam wolny weekend , bo w weekendy też pracuję.
              taki mam kaprys, że muszę utrzymać i siebie i dziecko, które tak się złożyło
              również chce skończyć studia, nie wiem ile pracuję w tygodniu różnie, nie sądzę
              żeby było to mniej niż pan , nie zarabiam wprawdzie 800 zł ale i pan przy 100/
              120 godzinach tyle nie zarabia ale proszę zgadną cóż za oszałamiająca kwota. ok
              1600 zł, no rzeczywiście jest mi czego zazdrościć. Zapewniam nie ma. I nie
              użalam się, że to przez was lekarzy i powtarzam ,za ogółem, społeczeństwa, że
              wszak bierzecie łapówki za samo spojrzenie na pacjenta, że wielu z was poszło do
              zawodu zwabionych dobrobytem wylewającym się z lekarskich domów, że macie
              praktyki prywatne. Zgadza się Pan z takimi stwierdzeniami ? Nie? To może pomyśli
              Pan sobie troche jak czujemy się my czytając te pana bzdury?
              > rie-w wieku 33lat jestem specjalista wysokiej klasy /jakim zdecydowanie nie jes
              > t nauczyciel,ani w podstawowce,ani w gimnazjum,ani w ogolniaku/

              Zapewniam Pana, że ja również jestem specjalistą wysokiej klasy w swojej
              dziedzinie, mam dwa fakultety, i wiele godzin spędzonych na szkoleniach,
              warsztatach, studiach podyplomowych itp, itd po 14tu latach
              > cholernie ciezkiej nauki oraz pracy,o ktorej zaden belfer nawet nigdy nie snil
              > i zarabiam /uwaga uwaga,prosze o famfary/ cale 800pln /bo nie mam juz stypendiu
              > m-w koncu,skonczylem specjalizacje:]/.Czy wam sie aby drogie dzieci w glowach n
              > ie poprzewracalo...?A moze zamienimy sie,hm?Zapraszam,chetnie wymienie jeden dy
              > zur na prace w szkole-posiedzcie sobie 24h na dyzurze,potem 7godzin USTAWOWO w
              > pracy,potem do przychodni,wieczorem do domu,chwila snu i rano znowu do pracy.Ja
              > w tym czasie poprowadze sobie 8 godzin lekcji,posiedze do 10tej wieczorem nad
              > kartkowkami,etc. i-wreszcie sie wyspie.Co wy na to
              Zamieniłabym się natychmiast, moi znajomi lekarze jednak nie zarabiają 800 zł za
              taką jak Pan pisze pracę. Zamieniłabym się gdybym chciała pracować jako lekarz,
              ale nic nie stoi na przeszkodzie by pan został nauczycielem skoro tak mi Pan
              zazdrości. Poszedłby pan na 8 do pracy, powalczył z zakapiorami, uszczknął
              troche czasu żeby popracować z tymi którzy chcą coś robić. Około 12 kiedy kończy
              pan pracę jeszcze wizyta u pedagoga bo w miedzy czasie 15 tysięcy skarg, potem
              biegiem, bo prawie spóźniony wpadł by pan na uczelnie na tylko 2 godzinki,
              biegiem na indywidualne z trzema reklamówkami pomocy bo w domu nic nie
              ma(zajęcia z dzieciakami co nie chodzą do szkoły bo chore)po dwóch godzinach w
              wilgotnym, nieogrzewanym pokoju, pędzi pan na lekcje języka (nauczyciel ma
              obowiązek się dokształcać bez tego nie zrobi kolejnego stopnia awansu),
              wieczorem jakiś obiad i siadamy do sprawdzania zeszytów, przygotowania do
              lekcji, pisania rozkładów, lub jesteśmy na wywiadzie w domu ucznia (nauczyciel
              musi być w domu ucznia przynajmniej dwa razy w roku, najlepiej jak się ma
              uczniów z całej okolicy jak ja i nie ma się samochodu również jak ja). No i
              rzeczywiście 10 mogę się wyspać chyba, że jak inni ludzie chcę poczytać książkę
              albo pooglądać pierdoły w Tv bo nie z książki nic już o tej porze nie
              zrozumiem. Ja panu nie zazdroszczę ale , że Pan zazdrości mnie, naprawdę nie
              wiem czego.
              • Gość: Jack Pani Renato... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 00:02
                Mialem kiedys kolezanke.Dziewczyna naprawde wybitna.Skonczyla moj wydzial,oprocz tego zrobila pedagogike.Podczas stazu po studiach po moim wydziale pracowala juz jako nauczycielka.I powiedziala mi ktoregos pieknego dnia magiczne:"pier dole to wszystko!!".Stazu nie ukonczyla i pracuje do dzis spokojnie(?) jako nauczyciel...
          • Gość: gość Re: 18 godzin? IP: *.as.kn.pl 30.10.07, 20:35
            Przecież nie twierdzę, że praca nauczyciela jest lekka oraz, że ta
            grupa zarabia za dużo! Chodzi o to, że nauczyciele narzekają, ale
            nie zauważają oczywistych pozytywnych stron swojej pracy: 18 -
            godzinne pensum (upieram się, że w domu nie pracują dodatkowo 22
            godzin - w granicach 1 etatu, nie wliczam chałtur), ferie, wakacje i
            inne wolne. Oczywiście, ustawowo urlop trwa 6 tygodni, ale
            faktycznie 10. Ileż razy, w wakacje nauczyciel bywa w szkole i na
            jak długo? Inne grupy zawodowe także zabierają robotę do domu i
            muszą się dokształcać z własnych funduszy. Nie mają jednak czasowych
            możliwości dorobienia do marnych pensji. Muszą się także nieźle
            nagimnastykować, aby 26 - dniowym urlopem obsłużyć wakacje, ferie
            zimowe i ferie świąteczne. Wydaje mi się, że nauczyciele powinni
            widzieć także te dobre strony i docenić je.
            Mam 2 dzieci w wieku szkolnym i naprawdę zależy mi, żeby uczyli je
            nauczyciele z prawdziwego zdarzenia, kompetentni, przygotowani do
            zajęć, zadowoleni z pracy, nie goniący po południu na korepetycje.
            Zarobki nauczycieli, lekarzy czy przedstawicieli innych zawodów
            nazwijmy "nieprodukcyjnych" są skandalicznie niskie, nauczyciele nie
            są jedynymi poszkodowanymi pod tym względem.
        • ryszardr11 Re: 18 godzin? 02.11.07, 14:51
          Może to zabrzmi infantylnie, ale już w podstawówce chciałem być nauczycielem i
          to w-f. Stąd wybór ogólniaka a nie jakiegoś technikum a później AWF. Pracowałem
          jako nauczyciel ok. 10 lat. Pierwsze lata były super. Trochę nadgodzin i rząd
          Mazowieckiego zapewniało normalny byt mojej rodzinie. W dodatku miałem w etacie
          zajęcia SKS gdzie najlepiej było widać efekty mojej pracy. Później zniknęły
          SKS-y (chyba, że zorganizowało się je jako zajęcia płatne), kolejne rządy
          zapominały o podwyżkach. Najbardziej jednak zabolało gdy gnojkowi, który ćwiczył
          na 3 (słownie: trzech) lekcjach w całym roku wstawiłem na koniec pałę i to w
          ósmej klasie. Na radzie pedagogicznej zrobiła się burza, wychowawczyni gnojka
          wzięła jego stronę a mi dyrektorka zagroziła naganą. Po mojej stronie stanęło
          tylko dwóch innych nauczycieli, pozostali po prostu chcieli się gnojka jak
          najszybciej pozbyć ze szkoły. Pół roku później pojawiła się szansa na nową
          pracę. Dziś czasami nachodzą mnie myśli aby do szkoły wrócić. Zdarza sie to gdy
          dawni uczniowie czy uczennice poznają mnie na ulicy, w sklepie. Jednak kiedy
          pomyślę ile miałby zarabiać, w jakich warunkach pracować to nie żal mi tego, że
          zamiast dwóch miesięcy wakacji i kilku tygodni ferii mam "tylko" 26 dni urlopu
          (z dniami wolnymi wychodzi dobrze ponad miesiąc), że pracuje teoretycznie 18 a
          nie po 60-70 godzin w tygodniu w tym wszystkie soboty i niedziele.
          A jak ktoś mówi, że to tylko 18 godzin to niech sam spróbuje popracować jako
          nauczyciel te "tylko" 18 godzin.
      • zetkaf Re: 18 godzin? 29.10.07, 22:12
        > - przygotowaniu się do lekcji (wszak to praca koncepcyjna),
        Tak, robiona raz w zyciu, a potem przepisywanie z roku na rok, z
        drobnymi zmianami? Niestety, wiekszosc nauczycieli tak robi...
        zreszta, jak co roku wymyslac nowy program do fizyki?

        > - sprawdzaniu klasówek, kartkówek, wypracowań, zeszytów,
        raz na miesiac, czy rzadziej?

        > - radach pedagogicznych,
        jak czesto? co kwartal?

        > - szkoleniach,
        a podobno szkola jest niedofinansowana i szkolen nie ma?

        > - kursach doskonalących,
        j.w.

        > - zebraniach z rodzicami,
        raz na kwartal?

        > - wypisywaniu świadect, arkuszy ocen, informowacji dla rodziców
        raz kwartal?

        > - wyjazdach na konkursy,
        Wielu nauczycieli nie jezdzi na zadne konkursy,

        > - przygotowywaniu uczniów do egzaminów (darmowym, żeby lepiej
        > wypadli)
        czesto platnych!

        > - wycieczkach szkolnych, podczas których należałoby zapomnieć o
        > śnie, bo młodzież jest zdolna do wszystkiego.
        Wielu nauczcieli jezdzi takze dla wlasnej przyjemnosci. Sam mialem
        taka nauczycielke i sobie chwale, zreszta ostatnio ja nawet
        spotkalem na jakims wypadzie turystycznym pod Pila ;)

        > Proszę mi wybaczyć, nie ma kogo uczyć, dzieci nie chodzą do
        > szkoły.
        To nie o to chodzi, ze macie na sile uczyc. Ale skoro nie
        pracujecie - to nic za darmo...
        Normalny czlowiek pracuje 11 miesiecy, odpoczywa 1 miesiac. 1/12
        rocznej wyplaty dostaje za darmo.
        Wy odpoczycwacie (2 miesiace letnie i tydzien, plus dwa tygodnie
        ferii zimowych, plus przerwa miedzyswiateczna) - 9 miesiecy? A wolne
        macie - 3 miesiace? Wiec teraz, czy nie okaze sie, ze za miesiac
        pracy efektywnej dostajecie wiecej niz robotnik wykwalifikowany?


        > Czy dla satysfakcji tych wsyztskich wypominających ferie mamy
        > chodzić do szkoły i siedzieć w pustych salach?
        Nie, macie nie narzekac, jak duzo harujecie i jakie groszowe stawki
        za to dostajecie. To wlasnie stad te groszowe stawki - krocej
        pracujesz, mniej zarabiasz.
        • Gość: ania Re: 18 godzin? IP: *.acn.waw.pl 29.10.07, 22:50
          taaaak? przepraszam bardzo ile z 8 godzin pracy dziennie faktycznie
          przepracowywujesz?

          1 poranna kawka, przegląd prasy, przygotowania do rozpoczęcia pracy i inne
          poranne czynności -1 godzina

          2. przerwa na lunch - 1 godzina

          3. przerwy na kolejną kawę, pogaduszki z koleżankami, sufowanie po
          necie,prywatne rozmowy ze służbowego telefonu- 1,5 godziny

          4. tzw "czynności zmierzające do zakończenia dnia" czyli obijanie sie przez
          ostanią godzinę - 1 godzina

          podliczając z 8 godzin pracy w biurze przepracowywujecie 3,5 - 4 godzin
          dziennie. Więc nie czepiajcie sie nauczycieli, wy którzy siedzicie na wygodnych
          nieodpowiedzialnych biurowych posadkach sekretarek, recepcjonistek informatyków itp

          • Gość: Jacek Re: 18 godzin? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.07, 23:23
            Normalny dzien-7.20 obchod&odprawa,wchodze na blok i mi tylko pacjentow zmieniaja.Do domu ide jak zrobie wszystkich pacjentow na dany dzien.Zdarza sie,ze kolo 20.00.Nie ma porannej kwy,prasy,papierosa,przerwy na lunch,przerwy na kolejna kawe,pogaduszki,surfowanie,nie ma tez sluzbowego telefonu.Ani przerwy co 45 minut.

            Dyzur-o 08.00 przejmuje dyzur i dymam do 08.00 dnia kolejnego.W sumie,w ciagu doby zdarzaja sie tak z 2 godziny przerwy,sumarycznie-akurat na zrobienie 2-3kaw,reszta na sen&toalete.

            > podliczając z 8 godzin pracy w biurze przepracowywujecie 3,5 - 4 godzin
            > dziennie. Więc nie czepiajcie sie nauczycieli, wy którzy siedzicie na wygodnych
            > nieodpowiedzialnych biurowych posadkach sekretarek, recepcjonistek informatyków
            > itp

            20-22 godzin z 24 to jednak odrobine lepszy wynik.Belfry,dorabialibyscie w prywatnych szkolach,albo na korkach po godzinach,to przestalibyscie narzekac.Tylko,ostrzegam-to wymaga wysilku:]
          • zetkaf Re: 18 godzin? 29.10.07, 23:37
            Moze tak sie pracuje w urzedach - ja pracuje w duzym koncernie. I to
            pracuje okolo 8 godzin dziennie. Znaczy, spedzam w pracy csesto
            wiecej - ale wlasnie z podana przez Ciebie przerwa na lunch,
            ustawowo przyslugujaca + 15 minut ktore musze zostac dluzej.
            Kawka? Nie pijam, woda z dystrybutora, wiec chyba czasu nalewania mi
            nie odliczysz? Zwlaszcza, ze przy pracy przy komputerze USTAWOWo
            nalezy sie 5 minut wolnego co godzine. Surfowanie po necie? O tak, w
            zeszlym tygodniu poswiecilem cale 15 minut, zeby spojrzec na
            allegro - i to naprawde bylo duzo jak na mnie. Czy widziales jakies
            moje wpisy w godzinach pracy na tym forum chociazby? Prywatne
            rozmowy ze sluzbowego telefonu - nie mam kiedy do ADMu zadzwonic,
            zeby mi przyszli naprawic domofon. A po pracy niestety, ale tego nie
            zalatwie. Bo niektorzy pracuja (a wlasciwie sa w pracy, odliczajac
            kawke, herbatke, ciacho) wlasnie 7-15.
            Btw, dopiero co mowilismy o wykwalifikowanym robotniku - czy
            widzialas, zeby pracownik w fabryce mial kawke/herbatke? Trzech
            roboli niosacych jedna lopate to tez juz tylko stare,
            pokomunistyczne molochy...


        • rennata65 Re: 18 godzin? 29.10.07, 23:15
          zetkaf napisał:

          > > - przygotowaniu się do lekcji (wszak to praca koncepcyjna),
          > Tak, robiona raz w zyciu, a potem przepisywanie z roku na rok, z
          > drobnymi zmianami? Niestety, wiekszosc nauczycieli tak robi...
          > zreszta, jak co roku wymyslac nowy program do fizyki?

          Programu do fizyki oczywiście nie ale przygotowanie do lekcji to praca robiona
          raz w życiu, nie wiem czy był Pan nauczycielem ale jeśli tak to dzieciaki
          powinny sie cieszyć że już pan nie jest, bo nauczyciel który raz w życiu
          przygotowuje się do lekcji, Pan wybaczy
          >
          > > - sprawdzaniu klasówek, kartkówek, wypracowań, zeszytów,
          > raz na miesiac, czy rzadziej?
          Raz w miesiącu Boże do jakiej szkoły pan chodził. nauczyciel fizyki np. który
          uczy w 18 klasach, czasem mniej ma raz w miesiącu klasówkę, czyli każda klasa
          nawet nie raz w roku tak????
          >
          > > - radach pedagogicznych,
          > jak czesto? co kwartal?
          > Co kwartał dobrze prosperująca szkoła to przynajmniej 1 rada w miesiącu a
          często więcej, ma Pan wątpliwości łatwo sprawdzić każda szkoła ma dziennik
          zarządzeń gdzie rady są wpisane.
          > > - szkoleniach,
          > a podobno szkoła jest niedofinansowana i szkolen nie ma?
          nauczyciele proszę Pan szkolą się sami skąd biorą kasę, Bóg raczy wiedzieć albo
          może współmałżonkowie , rodzice, czasem bank, na stażu jest to absolutny wymóg,
          bez tego nigdy pan nie awansuje czyli 800 zł do końca życia, bywa , że jak się
          sami przeszkolą to szkolą innych jakoś trzeba sobie radzić nie?
          >
          > > - kursach doskonalących,
          > j.w.
          >
          > > - zebraniach z rodzicami,
          > raz na kwartal?
          >
          > > - wypisywaniu świadect, arkuszy ocen, informowacji dla rodziców
          > raz kwartal?
          >
          > > - wyjazdach na konkursy,
          > Wielu nauczycieli nie jezdzi na zadne konkursy,
          >
          > > - przygotowywaniu uczniów do egzaminów (darmowym, żeby lepiej
          > > wypadli)
          > czesto platnych!
          >
          > > - wycieczkach szkolnych, podczas których należałoby zapomnieć o
          > > śnie, bo młodzież jest zdolna do wszystkiego.
          > Wielu nauczcieli jezdzi takze dla wlasnej przyjemnosci. Sam mialem
          > taka nauczycielke i sobie chwale, zreszta ostatnio ja nawet
          > spotkalem na jakims wypadzie turystycznym pod Pila ;)
          >
          > > Proszę mi wybaczyć, nie ma kogo uczyć, dzieci nie chodzą do
          > > szkoły.
          > To nie o to chodzi, ze macie na sile uczyc. Ale skoro nie
          > pracujecie - to nic za darmo...
          > Normalny czlowiek pracuje 11 miesiecy, odpoczywa 1 miesiac. 1/12
          > rocznej wyplaty dostaje za darmo.
          > Wy odpoczycwacie (2 miesiace letnie i tydzien, plus dwa tygodnie
          > ferii zimowych, plus przerwa miedzyswiateczna) - 9 miesiecy? A wolne
          > macie - 3 miesiace? Wiec teraz, czy nie okaze sie, ze za miesiac
          > pracy efektywnej dostajecie wiecej niz robotnik wykwalifikowany?
          >
          >
          > > Czy dla satysfakcji tych wsyztskich wypominających ferie mamy
          > > chodzić do szkoły i siedzieć w pustych salach?
          > Nie, macie nie narzekac, jak duzo harujecie i jakie groszowe stawki
          > za to dostajecie. To wlasnie stad te groszowe stawki - krocej
          > pracujesz, mniej zarabiasz.
          Bzdury pan pisze, a potem się dziwicie, że młodzież nie taka jak chcecie, że
          rozbój na ulicach, a kto przyjdzie do pracy w szkole za takie pieniądze, kilku
          pasjonatów, którzy będą łatać dziury w butach, kilku nieudaczników, i kilku
          takich którzy jeszcze mają nadzieję. ja zapraszam na te 18 godzin tygodniowo do
          mnie do szkoły każdego kto ma podobne zdanie, czasem moich znajomych szybko
          zmieniają zdanie nie potrzebują aż 18 godzin. Prosze Pana to nie jest przypadek,
          że takie jest pensum nauczyciela. Służy ono temu żeby nie zwariować i pracować
          efektywnie a i tak żeby przeżyć dorabiamy jak lekarze gdzie się da i nie mamy
          ani wakacji ani wolnych popołudni. Ja proszę Pana nie pamiętam kiedy miałam
          wolny dzień bo pracuję również w weekendy na uczelni (dorabiam) popołudniami
          jeszcze gdzie indziej i w efekcie zarabiam, no niech Pan zgadnie ok. 1600 zł,
          raz więcej raz mniej to zależy ile dni w miesiącu. Naprawdę mi Pan zazdrości? I
          proszę sobie jeszcze wyobrazić, że ja lubię swoją pracę i nie zdarzyło mi się
          sprawdzać sprawdzianu raz w miesiącu anie pracuje w szkole od wczoraj.
          • zetkaf Nauczyciele sie przepracowuja... 25godzin/dzien 29.10.07, 23:53
            > raz w życiu, nie wiem czy był Pan nauczycielem ale jeśli tak to
            > dzieciaki
            > powinny sie cieszyć że już pan nie jest, bo nauczyciel który raz w
            > życiu
            > przygotowuje się do lekcji, Pan wybaczy
            JA wybacze, ja sie swoje juz nauczylem. Od pani od polskiego, ktora
            jak nam kazala cos zapisac, to potem sie z kolega klocilem, ze nie
            zapomnialem przecinka. Jak mi pokazalem w bryku dokladnie te same
            slowa (podobno autorskie polonistyki), to zwatpilem - bo ten
            przecinek byl jedyna roznica miedzy tym, co ona dyktowala, a co bylo
            w bryku. Dodam, ze wszyscy, ktorzy pisali na lekcji, tez nie mieli
            tego przecinka.
            A jaka rewolucje zrobilem, jak zaczalem bronic Antygony - kobieta
            przez 20-30 lat zawsze w kolko to samo, a tu sie jakis oryginal
            trafi. I program lekcji szlag trafil... Ale taaaak, oczywiscie, ona
            sie codziennie przygotowywala... pan z niemieckiego tez sie
            przygotowwal, z roku na rok spisywalo sie gotowe dialogi do wykucia
            na pamiec. Ze nie wspomne o jednej z prywatnych gorzowskich szkol
            jezykowych, gdzie osoba prowadzaca w trakcie zajec przeglada ksiazke
            i nagle decyzja: to dzisiaj robimy to...
            przygotowania jak nie wiem... a szczerze, co lekcje przygotowujesz
            program od zera?Czy tylko przypominasz sobie to, czego uczysz od lat?
            Ale jednego nauczyciela sobie chwale. Chyba nigdy nie przygotowywal
            sie do lekcji. On po prostu naprawde byl maniakiem historii, gdyby
            sie okazalo, ze zamiast do 1 klasy przyszedl do 3-ej (liceum), i
            zamiast sredniowiecza ma prowadzic lekcje o powstaniu warszawskim -
            oj, nie byloby to dla niego problemem ;)


            > > > - sprawdzaniu klasówek, kartkówek, wypracowań, zeszytów,
            > > raz na miesiac, czy rzadziej?
            > Raz w miesiącu Boże do jakiej szkoły pan chodził.
            Do jednej z lepszych w duzym miescie. "Troche wiekszym" niz Gorzow.
            U nas nauczyciele woleli odpytywac. Latwiej ocenic wiedze ucznia.
            Wyciagnac go, ale i utopic, gdy slepo powtarza regulki. Trudniej
            sciagac...

            > nauczyciel fizyki np. który
            > uczy w 18 klasach,
            co??? 18 klas*2 zajecia w tygodniu=36 godzin... a mowilismy o... 25?
            Cos kiepski ten nauczyciel z fizyki, jak nie opanowal jeszcze
            matmy...
            a serio, akurat z fizyki czy z matmy stosunkowo latwo sprawdzac
            klasowki. Gorzej maja humanisci...

            > > > - szkoleniach,
            > > a podobno szkoła jest niedofinansowana i szkolen nie ma?
            > nauczyciele proszę Pan szkolą się sami skąd biorą kasę, Bóg raczy
            > wiedzieć albo
            > może współmałżonkowie , rodzice, czasem bank, na stażu jest to
            > absolutny wymóg,
            No tak, zaraz wyjdzie, ze nauczyciel wiecej wydaje na szkole, niz z
            niej dostaje?


            > Bzdury pan pisze, a potem się dziwicie, że młodzież nie taka jak
            > chcecie,
            Sorry, ale uwazam, ze szkola, kosciol i inne takie maja tylko
            DRUGORZEDNE znaczenie dla wychowania dziecka. Wychowac ma rodzina,
            szkola ma nauczyc. Szkola nie moze wbijac wszystkich w jednakowe
            mundurki mozgowe, szkola ma dac wiedze, ale postaw moralnych maja
            nauczyc rodzice. Zeby te dzieci sie czyms roznily...

            > efektywnie a i tak żeby przeżyć dorabiamy jak lekarze gdzie się da
            > i nie mamy ani wakacji ani wolnych popołudni.
            Dobrze, a ile zarabiacie z tymi nadgodzinami? Oj, juz duzo wiecej?
            Juz sie nie przyznacie? A robol, za swe pieniadze, to niby pracuje 8-
            16?
            To mzoe jednak wrocmy do prostszych i bardziej wiarygodnych
            kalkulacji. Ile dostajecie za godzine? Ile dostaje pracownik
            wykwalifikowany?

            > Ja proszę Pana nie pamiętam kiedy miałam
            > wolny dzień bo pracuję również w weekendy na uczelni
            tez moglbym dorabiac... wybor kazdego czlowieka... ale nie placzcie
            potem, ze czasu nie macie, ze szkola tyle czasu zabiera - to ekstra
            platne korepetycja, wyklady caly czas wolny zabieraja, a nie szkola.
            Jak pojde do lopaty na kolejne 8h dziennie, tez nie bede mial czasu.

            Ale jedno musze przyznac, jesli chodzi o przeprowacowywanie sie
            nauczycieli. Chyba nawet lekarze nie potrafia udokumentowac 25godzin
            pracy na dobę, oczywiscie w tym czasie potrafia miec jeszcze wolne 8
            godzin na sen (i nie mowie o dyzurze nocnym w internacie, mowie o 8
            godzin doslownie wolnych).
              • Gość: Jack Re: Nauczyciele sie przepracowuja... 25godzin/dzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 00:17
                > Fizyka gimnazjum 1 godzina tygodniowo 18 godzin to akurat tyle.

                Eee...Zrobmy powtorke z podstawowej matematyki na poziomie podstawowki:czyli 18 klas gimnazjum=18godzin pracy tygodniowo/a wlasciwie,13,5godziny pracy-pamietajmy,ze lekcja ma 45 minut.../.Tematy te same=jeden wieczor pracy.policzmy wiec z przygotowaniem 16 godzin /i tak naciagane/,tygodniowo powiedzmy 2 godziny sprawdzania prac uczniowskich-no i wyjdzie nam te 18 godzin.
                A teraz prosta proporcja:
                policzmy 800 pln jako placa minimalna

                800pln - za 72 godziny pracy miesiecznie /18x4/
                X - za 1 godzine pracy

                X=800/72=11 pln.

                Ja za godzine pracy dostaje kolo 6pln za godzine.../to a propos sloganu o bogatych lekarzach/.

                Ps.Przepraszam za te wszystkie wyliczenia,ale narzekajacy nauczyciel,w dodatku fizyk dziala na mnie jak plachta na byka-mialem w ogolniaku z fizyki straszna idiotke,robila problemy przy zaliczeniu "dla zasady" oraz bledy we wlasnych zadaniach. /to nie byl wyjatek,chemii i biologii na wstepne tez nauczylem sie sam-nota bene,w 4tej klasie ogolniaka mowilem nauczycielkom jednego i drugiego,gdzie poplenily blad w zadaniach,badz co mowia nie tak...zabawny okres,choc takie szczegoly strasznie irytowaly.../
                • Gość: bianna Re: Nauczyciele sie przepracowuja... 25godzin/dzi IP: *.chello.pl 30.10.07, 11:19
                  Jestem z wykształcenia polonistką. I mimo, że swego czasu bardzo
                  chciałam pracować w szkole, to się nie udało. Skoro to taka
                  beznadziejna praca, to dlaczego tylko znajomi królika mogą znaleźć
                  pracę w zawodzie? Tak się składa, że ze 100 osób z mojego roku, te
                  najbardziej obrotne, zaradne, mogące czegoś nauczyć - wcale pracy w
                  szkole nie podjęły. Ja także się przekwalifikowałam i nie żałuję. W
                  szkole zostali sami nieudacznicy, typowe ofiary losu, które oczekują
                  jeszcze za to co robią lepszych pieniędzy. Nie oszukujmy się, nawet
                  poloniści nie siedzą po nocach nad ksiązkami, zeszytami itp. W
                  pewnym momencie przychodzi schemat, nikt się nie przygotowuje. Jest
                  więc 18 godzin etatu plus nierzadko nadgodziny. A w domu mnóstwo
                  czasu. Każdy zaradny, z głową na karku na pewno by ten czas
                  zagospodarował. Ale nauczyciele mają tylko roszczenia. Beznadziejni
                  uczniowie, beznadziejne pieniądze... Wciąż to słyszę, gdy spotykam
                  się ze znajomymi. Ale nikt ich na siłę tam nie trzyma! Pensje
                  zostaną podniesione, ale nie spowoduje to zwiększenia wydajności
                  pracy, bo większość z tych ludzi się po prostu do pracy w szkole nie
                  nadaje. Taka jest niestety prawda
      • Gość: herm A może policzesz dokładnie tę swoją listę ... IP: 62.87.131.* 30.10.07, 16:44
        A teraz porównajmy Twoją pracę do mojej (programisty)

        > Do tego należy dodać godziny
        > spędzone na:
        > - przygotowaniu się do lekcji (wszak to praca koncepcyjna),

        Jak jadę w delegację i mam prezentację to oczywistym jest
        że robię ją w wolnym czasie w hotelu. A poza tym - w Twoim
        zawodzie lekcję przygotowuje się raz a potem z niej korzysta.

        Nawet jeśli to dolicz sobie 2h tygodniowo.

        > - sprawdzaniu klasówek, kartkówek, wypracowań, zeszytów,

        Ile to zajmuje? 1-2h w tygodniu góra.

        > - analizie przeprowadzonych diagnoz,

        Co proszę? A co niby w tym celu robi szeregowy
        matematyk czy polonista.

        > - radach pedagogicznych,

        1h w miesiącu?

        > - szkoleniach,

        Szkolę się .. we własnym zakresie i w czasie wolnym
        zazwyczaj .. a jak firma robi szkolenie to jest zazwyczaj
        w weekend w czasie wolnym.

        > - kursach doskonalących,

        j.w.

        > - prowadzeniu dokumentacji,

        jakiej dokumentacji .. i ile to zajmuje - jw. 1h tygodniowo.

        > - zebraniach z rodzicami,

        1h tygodniowo

        > - wypisywaniu świadect, arkuszy ocen, informowacji dla rodziców

        0.25h tygodniowo (1h miesięcznie)

        > - dyskotekach szkolnych
        > - oraz innych imprezach, które też należy przygotować,
        > zapewniam, że nie na lekcjach,

        lol .. 1-2 dni w roku?

        > - wyjazdach na konkursy,

        lol ... nie opowiadaj bajek

        > - przygotowywaniu uczniów do egzaminów (darmowym, żeby lepiej
        > wypadli)

        lol ... jakoś nie pamiętam aby ktoś mnie ekstra
        przygotowywał do egzaminów .. jak już to w ramach korepetycji

        > - wycieczkach szkolnych, podczas których należałoby zapomnieć o
        > śnie, bo młodzież jest zdolna do wszystkiego.

        - płatne ekstra o ile pamiętam. I nieobowiązkowe .. a nawet
        jeśli to jak często to jest - 2 dni w roku? Więcej ja jestem
        w delegacji.

        A co do tego jaka jest młodzież - to na tym polega Twoja praca
        i na pracę z tą trudna młodzieżą się pisałaś jak ja na użeranie
        z komputerami i zniszczone stawy od klawiatury i oczy od monitorów.

        > Urlop nauczyciela trwa 6 tygodni - tyle ile urlopy innych.

        Sratatata .. macie dodatkowe ferie oraz długie przerwy swiąteczne
        np. na Boże Narodzenie 2 tygodnie (ja wtedy pracuję) do tego
        długie wakacje (kiedy jest klasyfikacja, 21/06 )?

        Łącznie pracujecie 6-8 tygodni w roku mniej niż inni.

        Z powyższych doliczyłem się że całość dodatkowych obowiązków
        nauczyciela który poświęca się swojej pracy zajmuje max 6h
        tygodniowo dodatkowo.

        Policzmy 18h + 6h = 24h -> 60% etatu.

        Jeśli doliczysz dodatkowe urlopy jakie Ci się 'należą'
        to okazuje się że poświęcony swojej pracy nauczyciel
        poświęca pracy pracuje NA PÓŁ ETATU.

        No to nie dziw się że zarabiasz jak za pół etatu.
    • Gość: xnz Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lumpe.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.07, 20:15
      drażni mnie jęczenie nauczycieli.Pracowałam w szkole i dobrze wiem , jak to
      wszystko wygląda. Czytam niektóre wypowiedzi nauczycieli i krew mnie zalewa. Nie
      płacą za szkolenia, kursy, konferencje, dyskoteki...
      Założyłam własna firmę i niestety tez mi za to nie płacą. A dokształcać musze
      się naprawdę dużo, żeby nie wypaść z obiegu.
      Przez podkreślanie jakimi są ofiarami losu, tym udowadnianiem na siłę jak dużo
      pracują, naprawdę tracą autorytet.
      Mówi się o pensji " na rękę", ale przecież w innych sektorach nie ma już
      trzynastek, tak wysokiego funduszu socjalnego, dodatków mieszkaniowych. Płaca
      nauczyciela to naprawdę wypadkowa wileu różnych składników.
      Jedynymi pokrzywdzonymi sa nauczyciele z talentem pedagogicznym. Ci
      rzeczywiście nie szczędzą własnego czasu i wysiłku. W dodatku nieudacznicy, żeby
      nie było widać ich indolencji potrafią takim sporo dokuczyC. Wypada jeszcze
      spytać o to co się działo z nauczycielami, kiedy wprowadzano religię do szkół.
      Ta "światła" częśż społeczeństwa siedziała cicho i nie protestowała, więc teraz
      też niech siedzą cicho , kiedy budżet zamiast na ich podwyżki , idzie na płace
      dla katechetów.
    • Gość: fasola Nauczyciel: żyję jak dziad, ubieram się w lumpe.. IP: *.chello.pl 29.10.07, 20:22
      Nauczyciel: pracuje 18 godzin w tygodniu, ma wolne wszystkie weekendy, święta,
      ferie, wakacje, długie weekendy i często bierze jeszcze urlop w trakcie roku
      szkolnego. Do tego jeśli pojedzie na klasową wycieczkę jako opiekun, ma ją za darmo.

      Policjant: teoretycznie ma do wypracowania ok 160h miesięcznie (w zależności od
      tego ile miesiąc ma dni), praktycznie ma nielimitowany czas pracy (często
      regulaminowe 8h przeradza się w nawet 14 czy 16h) i nie dostaje pieniędzy za
      nadgodziny. Pracuje w różnych godzinach w tym także w nocy. Wolny weekend tylko
      okazyjnie (jak sie wyprosi z ważnej okazji). Spędza mało czasu z rodziną. Ma
      problem z otrzymaniem urlopu (w wakacje mieć urlop? nie ma szans bo zostajesz
      oddelegowany na drugi koniec województwa na miesiąc czy dwa). Przede wszystkim
      ma bardzo niebezpieczną prace. Naraża swoje życie, musi czasem trupa obejrzeć.
      Bije sie z kibolami na meczach, użera z pijakami i wariatami i ze zwykłymi
      aroganckimi obywatelami. Ma zakaz strajkowania. Za ok 1400PLN.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka