ant777
27.11.07, 14:32
Na początku lat 90. chciałem zobaczyć ten cudowny kraj z Odrą.
Pojechaliśmy do Słubic, żeby przejść granicę i obejrzeć Frankfurt.
Polską kontrolę prześliśmy bez problemu. Doszliśmy do niemieckiego
celnika. Zapytał się o "cigareten". Więc my zadowoleni pokazliśmy że
żadnych fajek nie mamy. Zapytał się o marki. Więc my dalej
zadowoleni, mówimy że nie mamy żadnych marek. Okazało się że trzeba
było mieć minumum chyba 50 marek. Wtedy to było kupa kasy jak dla
mnie. Niemiec kazał nam wracać do kraju i polazł kontrolować jakiś
samochód. Zrobiło się na chwile pustawo. Więc my chyłkiem udaliśmy
się do kibli które były już po stronie niemieckiej. Przesiedzieliśmy
tam chyba z 10 minut i poszliśmy oglądać Frankfurt. Polak potrafi :)
Weszliśmy do kilku sklepów z ciekawości ale daliśmy sobie spokój, bo
obsługa patrzyła się na nas jak na złodziei.