slawek_wieczorek
31.05.08, 12:09
Z partyzantami zajmował się przygotowywaniem ucieczki Prymasa
Stefana Wyszyńskiego z więzienia w Stoczku Warmińskim. Prymas, po
uwolnieniu, miał być przewieziony samochodem na Wybrzeże. Nad morzem
miała czekać łódź płynąca do Szwecji. Prymas, dowiedziawszy się po
1956 roku o tych planach, kategorycznie stwierdził, że nie zgodziłby
się na opuszczenie kraju. Właśnie pożegnaliśmy profesora Romulada
Kukołowicza, organizatora szaleńczego w warunkach stalinowskiego
państwa planu.
Rodzina Kukołowiczów przez kilka wieków zamieszkiwała Litwę.
Pierwszą wzmiankę o niej znajdziemy już w akcie Unii Horodelskiej z
1413 roku. Najwybitniejszą postacią rodu była siostra ojca profesora
Romualda Kukołowicza, Anna, która przybrała imię zakonne Regina. 1
sierpnia 1943 roku wraz z dziesięcioma innymi nazaretankami została
rozstrzelana w Nowogródku przez Niemców. 5 marca 2000 roku Jan Paweł
II beatyfikował zamordowane zakonnice. Żona zmarłego profesora była
zaś prawnuczką Marii Konopnickiej.
Profesor Romuald Kukołowicz przez wiele lat był Doradcą Prymasa
Tysiąclecia. Prymas Stefan Wyszyński poddawany był nieustannej
inwigilacji. W jego siedzibie był zainstalowany podsłuch, a wokół
niego kręciło się kilku agentów. Kukołowicz na rozmowy wymagające
szczególnej ostrożności wychodził z prymasem na spacer do ogrodu.
Dyskusje te często dotyczyły księży kolaborujących z władzami.
Kukołowicz od Prymasa wiedział o czterech przygotowywanych
zamachach, choć przypuszcza, że prób zamordowania kapłana było
znacznie więcej. Pierwszy organizowano już w dniu ingresu. Na
drodze, którą miał jechać na uroczystość do Warszawy, rozciągnięto
stalową linkę na wysokości szyb samochodu.
Ojcu, jak nazywał Prymasa Tysiąclecia, towarzyszył na łożu śmierci.
Wieczorem 26 maja 1981 roku prymas był już nieprzytomny. Kukołowicz
relacjonował, że kiedy podszedł do niego i zaczął mówić, pojawił się
uśmiech. Wydało mu się, że konający poznał bliskiego
współpracownika. O zgonie dowiedział się nad ranem 28 maja. Wsiadł w
taksówkę i był tak wstrząśnięty, że nawet nie wiedział, kiedy
znalazł się w rezydencji. Podszedł do zwłok zmarłego, ukląkł i
pocałował w rękę. Rozpłakał się i wtopił w modlitwę.
Z profesorem Romualdem Kukołowiczem miałem kontakt dwukrotny. 4
czerwca 1993 roku, w pierwszą rocznicę obalenia rządu Jana
Olszewskiego, po brutalnym spacyfikowaniu przez policję marszu na
Belweder, z grupą przyjaciół z Solidarności Walczącej przebywałem na
Smolnej 40. Byli między innymi: Kornel Morawiecki, Jacek Sarnecki,
Krzysztof Wolf i zmarła przedwcześnie na raka w styczniu bieżącego
roku Bożena Krawczyk. Do grona dyskutantów doszedł później Romuald
Kukołowicz. Wszyscy zwracali się doń z należnym szacunkiem per
profesor. Mi skojarzyło się to z estymą, jaką w II Rzeczypospolitej
obdarzano weteranów Powstania Styczniowego. Kukołowicz lekko żachnął
się: "Ja jeszcze miałbym siłę uciekać przed ZOMO." - Profesor
Kukołowicz był niezwykle sprawny fizycznie. Miał tężyznę niewidoczną
pod garniturem. Dbał o kondycję, regularnie ćwicząc. Miał naturalną
krzepę i był zaprzeczeniem współczesnych mięśniaków – komentuje
Krzysztof Wolf.
W 2001 roku na zlot młodzieży prawicowej do Ustronia Morskiego
zaprosiłem dwóch profesorów: Romualda Kukołowicza i Jerzego
Przystawę z Wrocławia. Pierwszy miał opowiedzieć o swojej zażyłości
z Prymasem Tysiąclecia, drugi o jednomandatowych okręgach
wyborczych. Dojechał tylko prelegent z Dolnego Śląska. Już podczas
trwania zlotu profesor Kukołowicz zadzwonił do mnie i przeprosił, że
ze względu na stan zdrowia nie może na spotkanie z młodzieżą
dojechać.
Do końca życia aktywny, nie zapomniał też o tragicznie zmarłych
rówieśnikach z czasów wojny. 28 stycznia 2008 roku wystosował do
prezydenta Lecha Kaczyńskiego wniosek o nadanie Orderu Orła Białego
Janowi Mackiewiczowi „Konradowi”, zamordowanemu 12 maja 1942 roku w
Ponarach, twórcy i pierwszemu komendantowi Ligi Wolnych Polaków,
patriotycznej organizacji młodzieży wileńskiej okresu II
Rzeczypospolitej, przekształconej we wrześniu 1939 roku w
organizację wojskową Związek Wolnych Polaków. Pod listem podpisał
się: Romuald Kukołowicz, porucznik AK, ostatni komendant ZWP.
Polecam mój tekst wspomnieniowy "Żyć w piekle, ale nie pracować dla
piekła" na rozkładówce bieżącego wydania tygodnika "Gazeta Polska".
W artykule znajdą Państwo również mało znane fakty z życia Jana
Pawła II. Młody ksiądz Karol Wojtyła zaangażowany był w "nielegalną"
(oczywiście w rozumieniu komunistycznego prawa) działalność
wydawniczą. Osobom zaangażowanym w wydanie książek i ich autorowi
groziło wówczas do dziesięciu lat więzienia. Przyszły Papież, nie
dość, że zgodził się na „nielegalne” wydrukowanie swoich książek, to
jeszcze przekazał na edycję pewną kwotę pieniędzy.
www.sw.org.pl/kukolowicz-portret.html