40stka
13.06.08, 19:11
Byłam ostatnio w naszej wspaniałej bibliotece i bardzo się rozczarowałam.
Moje zarzuty:
1. Nigdzie nie ma wolnego dostępu do półek. Chociaż pracownicy twierdzą, że
kiedyś w bliżej i dalej nieokreślonej przyszłości będzie. Procedura
wypożyczania (także do czytelni) wygląda następująco: najpierw idzie się do
komputera i na karteluszce spisuje namiary na pozycję, później biegnie się do
biurka bibliotekarza, który bierze pozycję z półki i przynosi czytelnikowi. Na
koniec czytelnik ogląda pozycję i albo pożycza, albo oddaje.
2. W czytelni czasopism, podobno już otwartej nie ma czasopism archiwalnych,
tylko bieżące. Numery archiwalne jeszcze się nie przeprowadziły. Kiedy to
nastąpi – nie wiadomo.
3. W czytelniach nie ma wtyczek do podłączenia laptopa. O Internecie nie
wspomnę. Widocznie moje pojmowanie nowoczesności jest inne niż dyrekcji.
4. Drzwi do poszczególnych oddziałów otwierają się tak ciężko, że da radę
tylko młody i sprawny. Reszta może sobie popatrzyć przez szklane ściany. A
miało być dostosowane dla niepełnosprawnych.
5. Generalnie czytelnik jako niegodny prostak nie ma prawa sam brudnymi
łapskami tknąć żadnego z wytworów ludzkiego geniuszu. O wszystko z pokorą musi
prosić Wielkiego Bibliotekarza dokumentując swą prośbę stosownym karteluszkiem.
6. Ponadto z niewiadomych przyczyn biblioteka żąda takich danych jak miejsce
pracy. Pewnie powinniśmy się cieszyć, że nie pełnego odpisu aktu urodzenia czy
małżeństwa