Marny żywot psa w willowej dzielnicy

06.10.08, 22:03
Ostatnio wzorujemy sie na wielkim bracie USA ,a tam jak pokazują w
TV z takimi co gnębią stworzenia wsadza sie do pierdla .
Koniecznie wsadzanie powinno sie wprowadzić u nas . Choćby na 24
godziny. Również pokazywanie w regionalnej TV .
    • Gość: kapral Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.08, 22:23
      Jak mawiał mój dowódca: "Dzicz plugawa".
      Ale to tak jest, kiedy z czworaków do willi...
      • Gość: bart Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.kam.pl 06.10.08, 22:41
        tak to jest jak ¨bydlo¨ sprawuje tzw.opieke nad zwierzatkami

        Pozdrawiam ludzi i zwierzatka
    • Gość: szogun58 Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.gorzow.mm.pl 06.10.08, 23:32
      Powinni przywiązać do łańcucha tą wredną właścicielke tego psa i
      jeszcze coś ale w p....... kijem po gołej d.... !!!
    • Gość: Bernard Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.dial.telus.net 07.10.08, 05:39
      Heyy,
      Przeczytajcie jeszcze raz te wypowiedz :
      "Nie znam innego poza Polską kraju, w którym zwyczaj trzymania psów
      uwiązanych przez całe życie do budy jest tak powszechny - tłumaczy
      na tej samej stronie behawiorysta Andrzej Kłosiński."
      Tu gdzie mieszkam itnieje prosta zasada" Jesli nie potrzafisz uznaz
      zwierzecia ktore posiadasz jako czlonka wlasnej "rodziny" i tajk
      samo o niego dbac...to nie mozesz go posiadac...
      Proste..
      W Kanadzie takie traktowanie psow czy innych zwierzat jest
      przestepstwem za ktore ponoisi sie wysokie kary lacznie z
      wiezieniem...
      Traktowanie psa jak "psa" jest po prostu niedopuszczalne...
      'Do wiezienia z ta prymitywna cholata... Odebrac im psa i pozwolic
      by zaadoptowali go ludzie ktorzy zwierzeta jesli nie kochaja to
      szanuja..
      :(*:(:L(

      • eti.gda Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy 12.10.08, 11:48
        Gość portalu: Bernard napisał(a):

        > ...Traktowanie psa jak "psa" jest po prostu niedopuszczalne...
        > 'Do wiezienia z ta prymitywna cholata... Odebrac im psa i pozwolic
        > by zaadoptowali go ludzie ktorzy zwierzeta jesli nie kochaja to
        > szanuja..
        > :(*:(:L(
        >

        "A ja chcę, żeby zona traktowała mnie jak psa!
        - Jak to?
        - No, w dzień karmiła i głaskała, a na noc wypuszczała".
    • Gość: wlascicielka psa Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.pools.arcor-ip.net 07.10.08, 09:05
      Popieram to, co napisał mój poprzednik. Kara pienieżna to za mało.
      TV i niech trochę taki posiedzi...najlepiej z łancuchem na szyi, bez wody i
      jedzenia...Pozdrawiam wszystkich miłośników psów.
    • Gość: gość Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.gorzow.mm.pl 07.10.08, 11:13
      ja chiałabym zwrócić uwagę na inny problem, moze bardziej prozaiczny
      ale dla piesków napewno istotny... Przeraża mnie jak
      widzę "kochających" właścicieli czworonogów ciągających bezlitośnie
      swoich pupili na smyczy. Chodzi mi tu o ciagnięcie pieska siłą kiedy
      nie chce isc, w taki sposób, że zdziera mu się łapki. To na pewno
      pieska boli ale właściciel zamiast wziąć takiego na rekę albo
      odpowiednio zachęcić w przypadku większego psiaka nie przejmuje się
      wcale i ciągnie biedaka po betonie aż się kurzy... Malo tego...
      bardzo często ma z tego powodu niezły ubaw... Jak można być tak
      bezmyślnym?
      • Gość: anonim Re: No, tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.08, 21:46
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > ja chiałabym zwrócić uwagę na inny problem, moze bardziej
        prozaiczny
        > ale dla piesków napewno istotny... Przeraża mnie jak
        > widzę "kochających" właścicieli czworonogów ciągających
        bezlitośnie
        > swoich pupili na smyczy. Chodzi mi tu o ciagnięcie pieska siłą
        kiedy
        > nie chce isc, w taki sposób, że zdziera mu się łapki. To na pewno
        > pieska boli ale właściciel zamiast wziąć takiego na rekę albo
        > odpowiednio zachęcić w przypadku większego psiaka nie przejmuje
        się
        > wcale i ciągnie biedaka po betonie aż się kurzy... Malo tego...
        > bardzo często ma z tego powodu niezły ubaw... Jak można być tak
        >

        Mily czlowieku a co ja mam zrobic? Mam pieknego pieska 50-60 kg
        wspaniale zwierze, kochane, pielegnowane. Musze go brac raz w roku
        na szczepienia do lecznicy. Chetnie wskakuje do samochodu i jedziemy
        a potem przed lecznica-koniec. Zapiera sie lapami i ani, ani
        kroku.Musze go ciagnac, prosic, w koncu brac za dwie lapy i albo
        ciagnac albo pchac do weterynarza bo podniesc go nie dam rady. Mimo
        swojej inteligencji wcale nie jest ciekawy co dzieje sie w gabinecie
        lekarza wet.
        • Gość: gośc Re: No, tak IP: *.gorzow.mm.pl 10.10.08, 10:28
          ja rozumiem, że są sytuacje, kiedy nie ma innego wyjścia i zdaje
          sobie sprawę, że z dużym psem w takich przypadkach jest problem...
          Chdziło mi raczej o codzienne wyprowadzanie psiaka na spacer.
          Szczególnie tych małych gabarytowo lub szczeniaczków (mają
          delikatniejsze poduszeczki na łapkach). Dorosły pies z reguły jest
          już ulożony (a przynajmniej powinien) i problemy tego typu zdarzaja
          się w wyjątkowych okolicznościach (np. opisanych przez Ciebie). Nie
          posądzam Cie też,że w takim przypadku masz ubaw z zaistniałej
          sytuacji. A są ludzie, którzy mimo deklarowanej "miłości" do pupila
          albo nie zdają sobie sprawy, że zrobią krzywdę albo świetnie się
          bawią widzac jak piesek "jedzie" po betonie zamiast nauczyć go
          chodzenia na smyczy. Poprostu zbyt duzo ludzi traktuje pieska jak
          zabawke i nie radzi sobie z wychowaniem zwierzaka.
          • Gość: zwierzak Nuda starych bab IP: *.adsl.inetia.pl 11.10.08, 16:50
            ale masz problemy!!!
          • Gość: janek Re: No, tak IP: *.gprs.plus.pl 11.10.08, 18:52
            swego czasu, adoptowałem kilkuletni owoc miłości owczarka
            niemieckiego z 'owczarką' collie. niesamowite psisko. na swój psi
            rozum, ukochał nade wszystkich córkę, która pojawiła się kilka
            miesięcy po nim. zawsze starał się mieć ją w zasięgu wzroku. Biada
            obcemu, który się do niej spróbował zbliżyć. kiedyś, bez pukania
            wszedł do domu inkasent...ałłłć, to musiało być bolesne, nigdy
            więcej nie ośmielił się otwierać drzwi:)))... a wracając do
            tematu... kiedy pies wyczuje cieczkę, to traci głowę (mój, razu
            jednego prawie nie stracił przy tej okazji również łapy). w takich
            sytuacjach nie mając ochoty spędzić kilkunastu minut na obwąchiwaniu
            przez piesowatego świadectwa cieczki - delikatnie i stanowczo
            ciągnąłem smycz:) po chwili, nigdy nie szedł już w zaparte:)
    • Gość: maria Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.08, 17:04
      A może by tak skierować sprawę do sądu 24 h i uzyskać pozwolenie
      na ujawnienie danych "właścicieli" pieska. Wówczas może inni
      wiedząc o tym bardziej zadbają o swoich wspólmieszkańców na tej
      ziemi.Mam nadzieję, że w następnym wcieleniu "właściciel" bedzie
      psem i to żebrzącym o posiłek, dach nad głową i serce.
      • Gość: Bernard W najblizsza niedxziele blogoslawienie zwierzat... IP: *.dial.telus.net 08.10.08, 05:24
        Hey,
        Wlasnie w lokalnym radio uslyszalem, ze w najblizsza niedzxiele w
        jednym z Znglikanskich Kosciolow w Edmonbton odbedzie sie coroczne
        blogoslawienstwo zwierzat...
        Kazdy kto posiada psa, kotta...czu inne zwierzatko moze i powinie
        (w/g informacji przniesc lub przyprowadzic je do tego Kosciola...Dla
        zwierzat wiekszych (jak konie) ceremonia odbedzsie sie na zewnatrz...
        Wszystko w imie milosci dla Boga i owocow jego dziela...
        :)
        PS. My moze zwierzat do Kosciola nie sprowadzamy( z pominieciem
        owieczek i wielbladow pasterkowych wypchanych lub glinianych) ale
        koszyczek wigilijny z produyktyami rolnymi....takimi jak jajka i
        prosiaczki juz na kielbaski przerobionymi.....
        Co Kosciol to obyczaj..
        :):)
        PS. Chwalby Boga i dzielo jego!
    • Gość: mama Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.gorzow.mm.pl 07.10.08, 17:13
      ta pania włascicielke przydało by sie do tego murka przywiazac na
      łancuchu,niech sobie poplnuje swojej budowy.tak w deszczu i mrozie
      niech polezy na betonie!!zapewnie dorobiła sie wredna małpa i teraz
      udaje wielka bogaczke a na bude ja nie stac???jeszcze jeden kredycik
      niech wezmie!!su...koszmar.jak b sie tak ujawniało dane to pewnie
      miej by było takich ludzi...ona płaci na schronisko??i co tym
      sumienie uspkaja??co za babsztyl.
    • Gość: Maria Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.kam.pl 07.10.08, 21:09
      Polska to dziki kraj. Zobaczcie jak traktuje człowiek człowieka.
    • e_werty Krótki żywot psa w chińskiej dzielnicy 07.10.08, 22:29
      A do Gorzowa zjechali Chińczycy.
    • Gość: Mika Trzeba mu czegoś więcej niż pełna micha! IP: 195.47.201.* 08.10.08, 10:39
      A co ona może sobie mieć do zarzucenia, ona ma dach nad głową a pies
      ma wodę... ale podstawić michę z wodą i pewnie byle jakim jedzeniem
      nie wystarczy, pies potrzebuje towarzystwa, opieki. A skoro teren
      budowy jest ogrodzony to dlaczego psiak nie mógłby sobie poganiać?
      Zbliża się zima, jak pies ma nabrać odporności??? Co z tego,że
      kupili mu nową obrożę, myśle, że nie szaleje z tego powodu z radości
      ( chociaż może jest mu trochę w niej wygodniej ) tak jak pancia z
      nowego szaliczka...! Moje zdanie jest takie: Niech ktoś inny się nim
      zajmie,skoro ta baba tego nie potrafi!!
    • optyk26 Marny żywot psa w willowej dzielnicy 08.10.08, 17:05
      Parchy z TOZ właścicielka was powinna przywiązać i lekkie wpi....ol
      na początek to dobrze byście pilnowali. Pies dobrze wygląda ma gdzie
      spać i schować się przed deszczem. Ja na takiego Parcha z TOZ to psa
      spuszczam żeby sobie poćwiczył na choł.cie.

      Z parchem się nie dyskutuje parcha się likwiduje powiedział sadownik
      do sadownika. Broń dla każdego.

      • Gość: bogaty prymityw Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.astral.lodz.pl 08.10.08, 21:03
        Dobrze piszesz. Po mojemu.
      • Gość: chirurg Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: 150.254.196.* 09.10.08, 08:08
        Przyznaję, to ja wyciąłem zły kawałek mózgu optykowi26 i od tej
        pory przywiązuje się do budy i gryzie działaczy TOZ. Przykro mi!
        • Gość: Pies Wolny Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.gorzow.mm.pl 09.10.08, 09:29
          Chirurg zrobimy tak : ja odgryzę jeszcze optykowi te dwie kulki z pałką , a Ty
          przyszyj ten kram wielce Szanownej Pani Właścicielce do czoła - to się będzie
          musiała biedulka gimnastykować, czujesz to tango ?
      • Gość: gosc Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: 195.229.235.* 12.10.08, 19:17
        Optyk26, ty to na powaznie czy to podpucha? Bo jesli na powaznie, to zaczne
        zalowac, ze szescdziesiat pare lat temu wroga armia nie dokonczyla roboty i
        dzieki temu tacy delikwenci ciagla chodza po Bozym swiecie. Czlowiek to tez
        zwierze, nie zapominaj, jedyna roznica miedzy nami i nimi to ludzka zdolnosc
        abstrakcyjnego myslenia (ale nie u wszystkich homo sapiens), a co z tego wynika,
        troche inny tor rozwoju mozgu i ukladu nerwowego, niestety, nie u ciebie. A
        teraz pokrec sie za swoim ogonkiem troche, szczeknij jeszcze ze dwa razy, pusc
        baka i lulu, zamiast glupoty wypisywac...
      • wlody1 Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy 26.10.08, 01:36
        Tak się zastanawiałem co temu optykowi napisać.Ale chyba nie
        warto.Pewnie jego własny pies odgryzie kiedyś mu
        jajca.O,nie.Przecież on już jaj nie ma!
        Specjalnie piszę On,Jego z małej litery...
      • Gość: antyoptyk Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.gorzow.mm.pl 12.01.09, 02:19
        czlowieku co ty wygadujesz, jak nie masz nic mądrego do powiedzenia
        to lepiej nie pisz nic, takie osoby jak ty to razem z tą babą
        powinno sie zamykać, dobrze że takich jak ty jest relatywnie mniej,
        jakie ty masz pojęcie o behawioryzmie zwierząt, a o warunkach dla
        tego zwierzęcia to ty nic nie wiesz, więc jak piszesz "że wygląda"
        to najpierw się upewnij czy zostały mu ZAPEWNIONE PODSTAWOWE
        WARUNKI .
    • Gość: nicelus Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.dip.t-dialin.net 08.10.08, 21:29
      hindusi wierzą, że każdy człowiek w innym swoim wcieleniu jest jakimś
      zwierzęciem. być może właścicielka tego psa w innym swoim innym wcieleniu będzie
      swoim własnym psem?
      :)

      ACO? NIE? :)


      • e_werty Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy 08.10.08, 21:32
        "...innym wcieleniu będzie swoim własnym psem?"

        ... pewnie! A teraz jest swoim własnym mężem...
    • Gość: Ktośś Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: 91.150.161.* 05.05.09, 16:19
      Totalna kretynka.
      :/
      • Gość: historiaopsie Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 17:51
        sąsiad kupił sobie psa i przywiązał do budy. Całe życie przy budzie, szczekał,
        jęczał po nocach. Na starośś tylko szczekał. Później zdechł. Kupili sobie nowego
        szczeniaka i znowu przywiązali do budy. Całe życie przy budzie. Jęczał szczekał.
        Na noc go wzięli do domu trzymali w piwnicy w ciemności. Zdechł bo nie był
        karmiony albo nie jadł nie wiem. Kupili następnego psa. Szczekał jęczał zdechł
        na dworze po paru latach. Nie mają już psa.
        • Gość: historiaopsie2 Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 17:52
          >> Na noc go wzięli do domu trzymali w piwnicy w ciemności.

          zimą bo mróz był na dworze -20 a to szczeniak
          • pretty01 Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy 05.05.09, 20:36
            Co zrobiłeś (zrobiłaś) żeby pomóc, powstrzymać to bestialstwo?
            • zetkaf Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy 05.05.09, 21:48
              > Co zrobiłeś (zrobiłaś) żeby pomóc, powstrzymać to bestialstwo?
              Slyszalem o innym przypadku. Piekny pies, z tych zimolubnych. Przez
              caly rok trzymany na balkonie, spacery to tez mial na balkonie,
              rzadko kiedy byl wyprowadzony gdziekolwiek indziej. Zima to mial
              fajnie, bo one tak lubia, ale latem... zaleca sie, zeby takim psom
              robic dluuugie spacery... niekoniecznie od jednego konca balkonu do
              drugiego.
              Ktos, zapaleniec psow, zadzwonil po policje. Wlascicielowi zabrano
              psa, a ze mieli problem, a osoba zglaszajaca byla przy interwencji
              policji, to spytali, czy pomoze im rozwiazac problem: co zrobic z
              psem, i to tak wymagajacym (czyt. no wez pani od nas tego psa, bo my
              wazniejsze sprawy na glowie ;) Osoba byla bardzo zadowolona, bo
              dostala pieknego psa, o ktorego juz dbala, pies tez zadowolony, byly
              wlasciciel... oprocz "nieslusznej" utraty psa (nie bolalo go to, co
              sie z psem pozniej stalo, tylko sam fakt konfiskaty), to jeszcze
              zaliczyl rownie "niesluszna" utrate pieniedzy na korzysc skarbu
              panstwa zasadzona przez sad ;)
            • Gość: werwe Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 22:13
              >> Co zrobiłeś (zrobiłaś) żeby pomóc, powstrzymać to bestialstwo?

              Bardzo często widze psy trzymane na łańcuchu przy budzie. a co można zrobić?
              przecież na wsiach to standard. musi być pies na dworze i szczekać d**ą myślisz
              ze mi nie przeszkadza jak szczekają i spać nie mogę? A sąsiad pali w piecu
              śmiećmi. I dym leci na mnie cały. A jak otworzę okno to zajeżdża od indorów. I
              co mogę zrobić? A obok mi o 6 rano warczy traktorami. Wszystkich mam do sądu
              podać i powystrzelać?
              • Gość: fdfs Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 22:15
                >> A sąsiad pali w piecu śmiećmi. I dym leci na mnie cały.

                A jak chcesz pójść go opier**lić to nie ma dzwonka w drzwiach ani domofonu a za
                furtkę nie wejdziesz bo tam duży pies i szczeka na ciebie groźnie. Podajcie im
                adres jakiś to go podpier**le tylko wątpie żeby ktoś zareagował
                • Gość: fdfdf Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 22:18
                  A sąsiad ma zgodę na prowadzenie handlu traktorami i warczenie nimi o 6 rano gdy
                  je zwożą tirami, nie przeszkadza nic że obok są 2 domy zamieszkałe. Jest coś
                  takiego jak plany zagospodarowania przestrzennego , nie wiem. A kuzyn w
                  Niemczech się boi pójść kąpać po 22-giej bo na niego sąsiedzi policje naślą ze
                  hałasuje. Takie tam są standardy a co w polsce jest? burdel!
                  • e_werty Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy 05.05.09, 22:23
                    Takie tam są standardy a co w polsce jest

                    ... odośnie kapieli to Niemcy maja swoje standardy! Niemieckie...
                • zetkaf Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy 05.05.09, 23:31
                  > A jak chcesz pójść go opier**lić
                  Nie, pojsc i opier... to jest naruszenie jego godnosci osobistej,
                  jak go zbluzgasz. Ale jak go odwiedzi policja...

                  > za furtkę nie wejdziesz bo tam duży pies
                  To go uspia ;)

                  > adres jakiś to go podpier**le tylko wątpie żeby ktoś zareagował
                  No, jak codziennie rano bedziesz dzwonil na tego samego sasiada, to
                  juz z nudow go odwiedza, zebys sie odczepil. Ew. po miesiacu-dwoch
                  wysylasz pisemko do komendy wojewodzkiej z zapytaniem, jak reaguja
                  na twoje zgloszenia, bo jakos nie zauwazyles zadnej interwencji ani
                  ich skutkow. No ja rozumiem, jednego dnia mieli zgloszenie gwaltu,
                  drugiego - kradziezy, trzeciego kogos tam bili - ale w ciagu
                  miesiaca na pewno mieli czas zareagowac ;)
                  A u mnie sasiad tez halasowal... i ile to on nie opowiadal, co to on
                  nie powie policji. Nie wiem, co im powiedzial, ale jego gadka
                  okazala sie bardzo skuteczna - sie wygadal, to ani mu sie nie
                  chcialo krzyczec, ani wlaczac glosno radia... no coz, czasem sobie
                  czlowiek musi porozmawiac z innym czlowiekiem (uslyszec pare grozb,
                  ile to moze kary zaplacic ;) i mu przejdzie ;)
              • pretty01 Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy 06.05.09, 09:08
                Gość portalu: werwe napisał(a):a co można zrobić?

                Co można zrobić?? Czytamy tu właśnie, ze ktoś ze stoickim spokojem obserwował,
                jak sąsiedzi zamęczyli na śmierć po kolei 3 psy. Czy naprawdę, Twoim zdaniem,
                jedynym, co można w tej sytuacji uczynić, jest wysmarowanie na Forum pościku,
                jacy sąsiedzi są źli?
                • Gość: xczasda Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 11:23
                  >> zamęczyli na śmierć po kolei 3 psy

                  Nie wiem co można zrobić dajcie jakiś nr telefonu to następnym razem gdzieś
                  zakapuje. Myślałem że pies przy budzie to normalka. A jak masz świnie (mają
                  inteligencję równą psu) i trzymasz w oborze to co? A później zarzynasz żeby
                  zjeść? Nie moge patrzeć jak męczą psy trzymajac na łańcuchu przy budzie ale
                  prawo na to pozwala czy nie? Bo przecież sołtys chodzi i zbiera podatek za psa
                  to chyba widzi że przy budzie jest. I nie reaguje bo to normalka. Zamęczyli? Nie
                  wiem. Karmili i szczekał no. Co pies może przy budzie robić innego.

                  Czy prawo polskie zabrania trzymania psa na łańcuchu? To było parę lat temu. Nie
                  wiem jak jest teraz, może jak weszliśmy do UE to już tak nie wolno ale robili
                  tak przecież wszyscy. Mi się to też nie podoba.
                  • Gość: rewt Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 11:31
                    Ja trochę przesadziłem nie wiem dokładnie jak było. Może nie zaszczepili i
                    dlatego zdechł na jakąś chorobę. Ten mały był na dworze a przyszły mrozy -20.
                    Może zachorował i dopiero wtedy go wzięli do chaty? może wcześniej? Trzymali w
                    piwnicy bo by w domu podłogi wszystkie zaszczał. Teraz próbuję się postawić na
                    ich miejscu. Jak w piwnicy to światło musi być cały czas włączone a to kosztuje.
                    Ja bym nie żałował światła ale ludzie wiesz jacy są. Ja tam burków nie lubie i
                    nie chce mieć bo to trzeba sie zajmować cały czas a ja wole mieć spokój. Ludzie
                    którzy chcą mieć psa po to żeby szczekał na dworze i odstraszał złodziei (jakby
                    było co ukraść, i jakby to była dobra forma alarmu - szczeka czy jest złodziej
                    czy nie ma) to im się powinno je zabierać tylko że w schronisku to będą mieć
                    jeszcze gorzej niż przy budzie.

                    Psy rasowe będą mieć zawsze wzięcie bo są drogie i markowe. Gorzej z kundlami.
                    Fajny biznes można na psach zrobić - kupić sukę najdroższego psa how-how z
                    rodowodem, poszukać partnera i dopuszczać raz w roku. I za sczeniaki kasować
                    roczną pensję. Ale mi by sumienie nie pozwalało odbierać szczeniaki matce i
                    sprzedawać za kasę dlatego w to nie inwestuję.
                  • pretty01 Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy 06.05.09, 11:31
                    Gość portalu: xczasda napisał(a):Zamęczyli? Karmili i szczekał no
                    No właśnie nie karmili no
                    No i pies zagłodzony w ciemnej piwnicy to też średnia normalka no
                    • Gość: tewwt Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 11:37
                      ludzie! na codzień żrecie mięso nie? ja się do was nie zaliczam. świnie są tak
                      samo inteligentne jak psy. jecie kiełbase. świnia całe życie żyje w klatce a na
                      koniec przychodzi rzeźnik i jej podżyna gardło wyjmuje wnętrzości i kładzie wam
                      na stół. Kto jest winny? Ten co je mówi że to wina tego co zabił. Ten co zabił
                      mówi że to wina komsumenta bo kupuje. Jest łańcuch pokarmowy i człowiek stoi na
                      jego szczycie. Nad nim jest tylko rekin-ludojad, niedźwiedź, lew, tygrys, wąż i
                      kanibale.

                      a nie chce mi się gadać skomplikowane to, jedni drugich pożerają i wszystok to
                      jest bez sensu
                      • Gość: teekaa Re: Marny żywot psa w willowej dzielnicy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.09, 12:37
                        Jesteś wegetarianinem? Weganinem? Bo jeśli nie, to twe obrazowe opisy, nomem
                        omen, psu na budę. Człowiek hoduje i chowa zwierzęta, bo ma z tego korzyść. A w
                        jakich warunkach to się odbywa, to już zupełnie inna kwestia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja