upr_lubuski
17.11.08, 08:08
>>... urządzona została uliczna wystawa poświęcona „Żołnierzom wyklętym”, to
znaczy – tym, którzy nie pogodzili się z narzuconym Polsce komunizmem i
próbowali walczyć z nim z bronią w ręku. Los obszedł się z nimi okrutnie i to
niejako podwójnie. Z jednej bowiem strony padli ofiarą bezlitosnych represji,
z których tylko niewielu uszło z życiem, a z drugiej – zostali niemal
dokładnie wymazani z narodowej pamięci. A przecież to właśnie oni uratowali
nasz narodowy honor, to dzięki nim, dzięki ich beznadziejnej walce możemy dziś
powiedzieć, że jako naród nie poddaliśmy się komunizmowi dobrowolnie. I za to
powinniśmy zachować ich we wdzięcznej pamięci, bo dzięki nim mamy miarę,
według której możemy oceniać wierność i honor. Dzięki nim możemy wyśmiać
deklaracje redaktora Adama Michnika, który na człowieka honoru upatrzył sobie
akurat generała Czesława Kiszczaka.
Nie da się ukryć, że jakoś nie mamy szczęścia do naszych tak zwanych elit
politycznych. Jakieś to takie bez charakteru, jakieś niewydarzone, zajęte
własnymi karierami, kręceniem lodów, wreszcie – nadawaniem wielkiej rangi
błahym nieporozumieniom natury towarzyskiej. Obawiam się, że to towarzystwo
nigdzie nas nie zaprowadzi, bo mam wrażenie, że raczej przed nami uciekają w
obawie przed stratowaniem. W tej sytuacji funkcje przewodnika znów może
przejąć literatura, jak w okresie rozbiorów. Wprawdzie do literatury też można
mieć wiele zastrzeżeń i pretensji, ale są tam też zjawiska budzące nadzieję.
Dlatego również i dzisiaj możemy powtórzyć za XIX-wiecznym poetą: „Bo pieśni
wieszczów w narodzie są tak, jako w człowieku bywa serca bicie – co razem w
ciele podtrzymuje życie i o życiu daje znak”.<<
www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=563