swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!!

09.01.09, 22:44
jest a naszym forum ktos,
kto jest mi to w stanie wytlumaczyc???

bo nijak tej formuly zrozumiec nie potrafie:((((
    • zetkaf Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 09.01.09, 22:58
      > bo nijak tej formuly zrozumiec nie potrafie:((((
      I dobrze... pozostaje miec nadzieje, ze nie bedziesz na tyle durny
      zeby potepiac cos, czego nie rozumiesz ;)
      • tadeusz542 dzieci obcując ze soba poznają swe intymne części 09.01.09, 23:09
        Dzieci obcując ze sobą poznają swe intymne części ciała .Znaczy
        święci pewnie też coś w tym stylu.
        Odpowiedź zetkafa daje do myślenia bo pisze on do ciebie " nie
        będziesz na tyle durny żeby potępiać coś , czego nie rozumiesz"
        Znaczy on potwierdza ,że tam jest między nimi jakieś macanko -
        rozumiem ,że szlachetne ale jednocześnie daje do zrozumienia ,że
        powody tego są niezwykle istotne i niewtajemniczeni nie powinni tego
        poępiać.
        to ja tego nie potępiam chociaż też nie rozumię
        • zetkaf Re: dzieci obcując ze soba poznają swe intymne cz 10.01.09, 00:02
          > Odpowiedź zetkafa daje do myślenia bo pisze on do ciebie " nie
          > będziesz na tyle durny żeby potępiać coś , czego nie rozumiesz"
          > Znaczy on potwierdza ,że tam jest między nimi jakieś macanko -
          idz do psychiatry, erotomanie... albo sie pomacaj, moze sie
          zaspokoisz i ci przejdzie?
        • e_werty Re: dzieci obcując ze soba poznają swe intymne cz 10.01.09, 01:24
          "...też nie rozumię..."

          ... to idź do szkoły... to zrozumiesz...
      • andrzejusa Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 09.01.09, 23:12
        mniemam zetkaf,
        ze ty swietych obcowanie w malym paluszku masz!

        ja niczego(tego) nie potepiam zetkaf!
        ja po prostu pytam:(((

        ze nie rozumiem , juz napisalem,
        ale , napisalem tez,
        kto z forumo moze mi to wytlumaczyc.

        ciezko ci sie czyta zetkaf?
        czy ciezko rozumie?

        wiesz,(a miedzy wierszami czytam ze wiesz),
        to mi to wytlumacz!

        ewentualnie podyskutujemy dalej,
        albo mnie duch tego rozjasni!

        daj spokoj zetkaf,
        do tej pory byles bezzacieciowokatolicki,
        i takim pozostan,
        nawet dla swojego wlasnego zdrowia psychicznego.

        pozdrowienia
        • Gość: bolo Ta kwestia jest banalnie prosta IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.01.09, 23:35
          Generalnie tłumacząc „wspólnota świętych” (świętych obcowanie,
          communio sanctorum) oznacza ponadnaturalne zjednoczenie Kościoła na
          ziemi, w czyśćcu i w niebie. Te oblicza Kościoła uobecniają Kościół
          jako Mistyczne Ciało Chrystusa. Głową tego Kościoła jest sam
          Chrystus. Odzwierciedleniem zespalającym jedność jest wzajemna
          miłość. Pomocy potrzebuje zawsze walczący (prześladowany) Kościół
          pielgrzymujący na ziemi, i Kościół zadośćcierpiący w czyścu.

          Communio sanctorum zobowiązuje do wzajemnej miłości żywych w
          stosunku do zmarłych. Miłość ta wyraża się w świadczeniu pomocy ze
          strony zbawionych w niebie i zobowiązuje do wstawiennictwa za
          żywych „wspólnoty świętych”. Obejmuje ona zatem Kościół w wymiarze
          ziemskim i niebieskim.

          Szeroko pojęta „wspólnota świętych” odzwierciedla prawdę, że Kościół
          jest ze swej natury „święty” oraz jest „Kościołem świętych” (H. de
          Lubac). Kościół pragnie podkreślić, iż Bóg objawił wszystko, co
          człowiekowi jest konieczne do zbawienia. I to pielęgnuje,
          przechowuje jako swój depozyt wiary.
          __________________________





          • andrzejusa Re: Ta kwestia jest banalnie prosta 10.01.09, 00:00
            czesc bolo,
            nawet jak bys mi napisal ,
            ze rozumiesz to co przytoczyles ,
            tobym ci i tak nie uwierzyl.

            ale przeciez mozna prosciej i latwiej:

            NIE MA ZADNYCH SWIETYCH I MATKI BOSKIEJ!
            bo poczytaj sobie coo tez pismo o tym sadzi:

            "jeden jest Bog,
            jeden tez posrednik miedzy Bogiem a ludzmi,
            czlowiek chrystus jezus(1Tm.2.5).
            i nie ma w zadnym innym zbawienia,
            gdyz nie dano ludziom pod niebem zadnego innego imienia,
            w ktorym moglibyscie byc zbawieni.
            (Dz 4,12)
          • zetkaf Re: Ta kwestia jest banalnie prosta 10.01.09, 00:09
            > Szeroko pojęta „wspólnota świętych” odzwierciedla prawdę, że Kośció
            > ł
            > jest ze swej natury „święty” oraz jest „Kościołem świętych
            > 221;
            i ksieza pedofile tez sa swieci??? Moze, jak cos tlumaczysz, sprobuj
            unikac slowa Kosciol, bo sa oni rownie swieci, jak ten heretyk
            Galileusz, co go Kosciol spalil... a moze nawet mniej swiety?
          • Gość: graf tyle że nie ma czyścca IP: *.gorzow.mm.pl 11.01.09, 19:14
            Wszystko pięknie, ładnie tylko, że w Biblii nie ma wzmianki o
            czyśccu. Poza tym sama idea czyścca stoi w sprzeczności do ofiary
            Jezusa na krzyżu. tyle w skrócie
            • Gość: login_t Re: tyle że nie ma czyścca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.09, 21:00
              Gość portalu: graf napisał(a):

              > Wszystko pięknie, ładnie tylko, że w Biblii nie ma wzmianki o
              > czyśccu.

              Druga Ksiega Machabejska.
              • Gość: graf Re: tyle że nie ma czyścca IP: *.gorzow.mm.pl 11.01.09, 22:14
                Machabejska jest apokryfem.
                • Gość: login_t Re: tyle że nie ma czyścca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.09, 08:25
                  Gość portalu: graf napisał(a):

                  > Machabejska jest apokryfem.
                  Jestes lutrem i kacerzem.

                  2 Mch (i wszystkie deuterokanoniczne) od synodu trullianskiego sa
                  uznawane za kanoniczne.
                  1300 lat.
                  Uznaja je nawet prawoslawni, tylko lutry sie zaparly.
                  • Gość: Bernard Re: tyle że nie ma czyścca IP: 139.142.51.* 12.01.09, 09:12
                    Hy login,
                    Ciezko tlumaczysz...
                    Czy znaczyc ma ze 1300 lat temu ktos cos powiedzial i
                    slowo "czysccem" sie stalo?
                    Sprobuj lepiej...
                    :)
                    • zetkaf Re: tyle że nie ma czyścca 12.01.09, 09:23
                      > Czy znaczyc ma ze 1300 lat temu ktos cos powiedzial i
                      > slowo "czysccem" sie stalo?
                      A myslisz, ze poczatkowo z DWOJCA, a pozniej z trojca
                      przenajswietsza jak bylo? Nie bylo, a potem slowo trojca sie stalo ;)
                    • Gość: login_t Re: tyle że nie ma czyścca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.09, 09:34
                      Gość portalu: Bernard napisał(a):

                      > Hy login,
                      > Ciezko tlumaczysz...

                      Ciezko kapujesz.
                      1300 lat ustalono kanon Swietych Ksiag chrzescijanstwa w ktorym
                      znalazla sie 2Mch, druga ksiega machabejska.

                      2Mch 12,45 mowi o ofiarach przeblagalnych ("„Dlatego właśnie
                      sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali
                      uwolnieni od grzechu”) co sugeruje mozliwosc wplywania zyjacych na
                      zbawienie zmarlego, czyli istnienie czyscia.

                      Koliduje to z fundamentami protestantyzmu.
                      • Gość: Bernard Re: tyle że nie ma czyścca IP: 139.142.51.* 12.01.09, 09:43
                        Hey login,
                        Mysle ze Bog jest za madry by takie "luki" pozostawiac...
                        Zbyt wiele okazji do "korupcji"...
                        Zyjacy wplyw na sprawy boskie...?
                        To mi pisem pachnie...
                        Im sie wydaje ze "wpolywy" maja...he he he
                        Wymysl cos innego...
                        :)
                        • Gość: login_t Re: tyle że nie ma czyścca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.09, 09:53
                          Wolnoc Tomku...

                          Jak tam z Twoim katolicyzmem?
                          • Gość: Bernard Re: tyle że nie ma czyścca IP: 139.142.51.* 12.01.09, 17:10
                            Hey login,
                            Moj Katolicyzm?
                            Nigdy lepiej nie bylo...
                            :)
                      • e_werty Re: tyle że nie ma czyścca 12.01.09, 10:04
                        "...mozliwosc wplywania zyjacych na zbawienie zmarlego, czyli
                        istnienie czyscia."

                        ... wniosek nieuzasadniony - "klient" mógł być w piekle a nie w
                        czyśccu - która to "instytucja" powoduje niepotrzebe watpliwości i
                        zamieszanie - no bo niby jakie kryteria przyjęcia do "czyśćca"?
                        • Gość: login_t Re: tyle że nie ma czyścca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.09, 10:40
                          e_werty napisał:

                          > jakie kryteria przyjęcia do "czyśćca"?

                          Jesli Bog Ci wybaczyl, ale nie jestes jeszcze gotow do zycia
                          wiecznego we wspolnocie z Bogiem.

                          Skoro istnieja teorie, ze pieklo jest puste, moze byc i tak, ze
                          czysciec proznuje.
                          • zetkaf Re: tyle że nie ma czyścca 12.01.09, 11:54
                            > Jesli Bog Ci wybaczyl, ale nie jestes jeszcze gotow do zycia
                            > wiecznego we wspolnocie z Bogiem.
                            A mnie sie zdawalo, ze jak sie bylo dobrym, to Bog przebacza drobne
                            grzeszki i sie idzie do nieba. Byles zly - pieklo. A jak tak
                            srednio - to musisz w czysccu odpokutowac, zeby sie "wybielic". Ale
                            nie bylo podane, gdzie jest granica dobry/sredni/zly.
                            Btw, co niby mialoby znaczyc "nie jestes gotow do zycia wiecznego we
                            wspolnocie z Bogiem"? Kolejna pusta formulka, jak swietych obcowanie?
                        • klasa.robotnicza Re: tyle że nie ma czyścca 12.01.09, 10:41
                          e_werty napisał:

                          > "...mozliwosc wplywania zyjacych na zbawienie zmarlego, czyli
                          > istnienie czyscia."
                          >
                          > ... wniosek nieuzasadniony - "klient" mógł być w piekle a nie w
                          > czyśccu - która to "instytucja" powoduje niepotrzebe watpliwości i
                          > zamieszanie - no bo niby jakie kryteria przyjęcia do "czyśćca"?
                          >
                          >

                          Musisz być złym katolikiem. Jak jesteś złym niekatolikiem to
                          pójdziesz do piekła ale jak jesteś złym katolikiem, to w piekle cię
                          nie przyjmą ze względu na katolickie powinowactwo, w niebie też cię
                          nie przyją bo byłes zły. zostaje czyściec.

                          Jesli jednak nie ma czyścca a jesteś złym katolikiem, to po śmierci
                          powołaj się na wersety z cytowanej 2 Machabejskiej. Będą ci musieli
                          zrobić ten czyściec.
                          • Gość: login_t Re: tyle że nie ma czyścca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.09, 10:56
                            klasa.robotnicza napisał:

                            > Musisz być złym katolikiem. Jak jesteś złym niekatolikiem to
                            > pójdziesz do piekła

                            Jak sie jest marksista, to sie nie robi wykladow z teologii. Jak sie
                            jest teologiem, nie glosi zasad materializmu dialektycznego.

                            Najlepiej maja matoly, ktore nic o niczym nie wiedza, nie maja
                            zadnych pogladow ani zasad.
                            Moga wtedy opowiadac niestworzone bzdury na kazdy temat i sa
                            chronieni przez zolte papiery i wlasna ignorancje do ktorej maja
                            siwte prawo.
                            • Gość: Bernard Podstawa WIARY jest brak wiedzy... IP: 139.142.51.* 12.01.09, 17:23
                              Hey login,
                              My WIERZYMY mimo iz nie wiemy...
                              Gdybysmy WIEDZIELI to nie musielibysmy wierzyc...
                              Proste?
                              Wszystko by bylo "czarno na bialym" z zalacznikami i dowodami
                              rzeczowymi...
                              A nie jest...
                              Wiara nie wymaga dowodow.
                              Albo sie wierzy albo nie...
                              Konsekfencja Wiary jest zaufanie do Boga.
                              On jest Szef i on wie - i bardzo dobrze...
                              :)
                              • zetkaf Re: Podstawa WIARY jest brak wiedzy... 13.01.09, 00:03
                                > Gdybysmy WIEDZIELI to nie musielibysmy wierzyc...
                                Owszem, zawsze uwazam, ze jak ktos udowodni, ze Bog jest/go nie ma,
                                to przestanie byc to wiara, to juz bedzie nauka, ale...

                                > My WIERZYMY mimo iz nie wiemy...
                                Wy wierzycie BO NIE WIECIE... nie wiecie, jak was Kosciol oklamuje,
                                ile z tego w co wierzycie to wytwor ksiag natchnionych przez Boga, a
                                ile - wymysl urzednikow i politykow koscielnych. Tak, politykow i
                                urzednikow, bo z prawdziwym nawracaniem wielu z nich nie ma zadnego
                                zwiazku, a wielu z nich to zwykli urzednicy, jak w urzedach, lub
                                politycy, ktorzy sobie tworza nowe prawa, zaleznie jak kto lobbowal,
                                a nie jak Bog nakazal...
                                Gdyby w kosciele byli tylko kaplani, moze tylu ludzi by go teraz nie
                                atakowalo?

                                > Konsekfencja Wiary jest zaufanie do Boga.
                                > On jest Szef i on wie - i bardzo dobrze...
                                Ciezko jest wierzyc szefowi, co do ktorego nie jestesmy pewni czy
                                istnieje, gdy co drugie slowo przekazywane przez jego poplecznikow
                                wzbudza watpliwosci... gdy nie ufamy jego podwladnym, przestajemy
                                tez wierzyc w ich piekne zapewnienia o istnieniu
                                ich "przelozonego"...
                                • Gość: Bernard Re: Podstawa WIARY jest brak wiedzy... IP: 139.142.51.* 13.01.09, 00:16
                                  Hey zetkaf,
                                  Liczy sie wiara w Boga... Cala reszta jest pochodna...lacznie
                                  z "wiara w Kosciol Powszechny"...
                                  Nie ma Boga - nie ma Wiary ...Prosta zasada.
                                  Kosciol jest droga do Boga...Jesli ta droga ma dziury to nalezy ja
                                  zalatac... Droga, sama w sobie, celem nie jest...
                                  Wielu chcialoby by ludzie myslkeli inaczej...
                                  Ksieza niezaleznie od rangi to SLUZBA i Boga i Kosciola...
                                  Niektorym sie wydaje ze jest inaczej...
                                  Nie chca pamietaz ze maja sluzyc!!!
                                  To tak jakby oddzwiernemu odbilo i twierdzil ze on decyduje kto w
                                  domu mieszka...
                                  Bog wie. Jego isytnienie nie wymaga dowodow, choc nasza dyskusja
                                  moze tez byc tego dowodem...
                                  :):):):)
                                  • zetkaf Re: Podstawa WIARY jest brak wiedzy... 13.01.09, 01:04
                                    > Liczy sie wiara w Boga... Cala reszta jest pochodna...lacznie
                                    > z "wiara w Kosciol Powszechny"...
                                    A benzyna jest pochodna ropy naftowej... ciekawe, ilu ludzi kupuje
                                    prawdziwa, nieprzetworzona rope naftowa (to zdaje sie, jeszcze
                                    wiekszy syf niz diesel?)?

                                    > Nie ma Boga - nie ma Wiary ...
                                    Jest jeszcze wiara w Kosciol, jakze odmienna... albo wiara w
                                    Globalne Ocieplenie, bo nauka to ciezko nazwac ;)
                                    PS. W buddyzm tez sie wierzy, a boga nie ma...

                                    > Kosciol jest droga do Boga...
                                    Droga na wschod czesto okazuje sie droga na zachod... i obawiam sie,
                                    ze Kosciol i Bog stoja na tej samej prostej - ale kosciol poszedl w
                                    druga strone skali ;)

                                    > Jesli ta droga ma dziury to nalezy ja
                                    > zalatac...
                                    Gorzej, jak ktos zamiast latac, uparcie wmawia ci ze ich nie ma.
                                    I po bagnach da sie bezpieczenie lazic - ale pod warunkiem,ze
                                    zrozumeisz, ze to bagno, i nikt cie nie bedzie przekonywal, ze
                                    poruszasz sie po pieknych asfalcie jak na niemieckiej auostradzie ;)

                                    > Droga, sama w sobie, celem nie jest...
                                    Gorzej, jak ktos nia w przeciwnym kierunku niz cel podaza...

                                    > Ksieza niezaleznie od rangi to SLUZBA i Boga i Kosciola...
                                    W ZALOZENIACH. W praktyce - niestety, malo ktory z nich sluzy obydwu
                                    tym celom. Bo ciezko, zeby potrawa byla rownoczesnie slodka i
                                    slona...


                                    > Niektorym sie wydaje ze jest inaczej...
                                    > Nie chca pamietaz ze maja sluzyc!!!
                                    A juz myslalem, ze te zdania to o mnie ;)

                                    > Bog wie. Jego isytnienie nie wymaga dowodow, choc nasza dyskusja
                                    > moze tez byc tego dowodem...
                                    Nie twierdze, ze wymaga dowodow. Ale chce, zeby to byla wiara w
                                    Boga, a nie w Kosciol ;)
                                    • Gość: Bernard Re: Podstawa WIARY jest brak wiedzy... IP: 139.142.51.* 13.01.09, 01:56
                                      Hey zetkaf,
                                      Amen!
                      • klasa.robotnicza Re: tyle że nie ma czyścca 12.01.09, 10:30
                        Gość portalu: login_t napisał(a):

                        > Gość portalu: Bernard napisał(a):
                        >
                        > > Hy login,
                        > > Ciezko tlumaczysz...
                        >
                        > Ciezko kapujesz.
                        > 1300 lat ustalono kanon Swietych Ksiag chrzescijanstwa w ktorym
                        > znalazla sie 2Mch, druga ksiega machabejska.
                        >
                        > 2Mch 12,45 mowi o ofiarach przeblagalnych ("„Dlatego właśnie
                        > sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali
                        > uwolnieni od grzechu”) co sugeruje mozliwosc wplywania zyjacych na
                        > zbawienie zmarlego, czyli istnienie czyscia.
                        >
                        > Koliduje to z fundamentami protestantyzmu.

                        Towarzyszu, podaj lepiej link do wersetu w którym występuje
                        słowo "czyściec", bo ten werset różne rzeczy może sugerować ale nie
                        istnienie katolickiego czyścca.
                        • Gość: login_t Re: tyle że nie ma czyścca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.09, 10:51
                          klasa.robotnicza napisał:

                          > Towarzyszu, podaj lepiej link do wersetu w którym występuje
                          > słowo "czyściec",
                          Nie znalazlem takze linka do slowa "spowiedz", "kapelan"
                          czy "Internet".

                          > ten werset różne rzeczy może sugerować ale nie
                          > istnienie katolickiego czyścca.
                          Skoro zostali zabici - gdyby nie bylo "stanu trzeciego" ich dusze
                          powinny trafic do raju lub piekla. A ze moga zostac uwolnieni od
                          grzechu - czekaja na interwencje zyjacych.
                          Po polsku to się nazywa czysciec, miejsce oczyszczania dusz.
                          • zetkaf Re: tyle że nie ma czyścca 12.01.09, 11:57
                            > Nie znalazlem takze linka do slowa "spowiedz", "kapelan"
                            > czy "Internet".
                            spowiedz - wyraznie ustanowiona Jezusa, slowami: Komu odpuscicie,
                            bedzie mu przebaczone.
                            Kapelan, ksiadz - stanowiska ustanowione przez ludzi, a nie przez
                            Boga, jeszcze po smierci Jezusa nie bylo rozdzialu na ksiezy i
                            wiernych, kazdy wierny mogl udzielac sakramentow, itp.
                            Internet: pl.wikipedia.org/wiki/Internet

                            > Skoro zostali zabici - gdyby nie bylo "stanu trzeciego" ich dusze
                            > powinny trafic do raju lub piekla. A ze moga zostac uwolnieni od
                            > grzechu - czekaja na interwencje zyjacych.
                            > Po polsku to się nazywa czysciec, miejsce oczyszczania dusz.
                            No i dalej jakies szumne teksty, ktore nic nie wnosza. A jak maja
                            interweniowac zyjacy?
                          • Gość: Bernard A co na to Bog ...? IP: 139.142.51.* 12.01.09, 17:46
                            Hey login,
                            Przez wieki "ludzka reka" prowadzona "ludzkim umyslem" dokonywala i
                            dokonuje zmian , poprawek i interpretacji...
                            Podkreslam slowo "ludzka"...
                            Jesli zalozymy (a musimy) ze ludzie nigdy sie nie zmieniaja to mozna
                            przypuscic iz wszelkie zmiany dokonywane byly w "okreslonym celu"...
                            Motywacji dokonywania tych zmian oczywiscie nie znamy lecz mozemy
                            zalozyc iz "ludzkim" celom mialy sluzyc..
                            Jakim ? Nie wiem.
                            Nie wiem kto byl wowczas u wladzy ( moze ichni pis) i jakie koalicje
                            tworzono.. Co w polityke uwiklany owczesny Kosciol musial zrobic by
                            jakies tam cele osiagnac???
                            Patrzac na dzisiejsz widac ze potrafi byc "elastyczny"...
                            Login, to wszystko ludzka - niedoskonala ( mozna by powiedziec
                            glupia) dzialalnosc...
                            Na poczatku byl Bog.
                            I bylo fajnie.
                            I proste i oczywiste.
                            Pozniej Bog stworzyl czlowieka ...
                            I sie zaczelo...
                            Bog Syna poslal na ziemie by "porzadek" moralny zaprowadzic za
                            grzechy ludzkie umierajac...
                            Pomoglo?
                            Absolutnie nie...
                            Chrzescijanie (wyznawcy Chrystusa) kopia sie pomiedzy soba z rowna
                            pasja jak z nie-chrzescijanami...
                            Nie wiem jak z czysccem ale do raju to nie bedzie wielkiej bramy z
                            Piotrem witajacym przybyszow a dwadziescia malych furtek
                            wpuszczajacych w "zaleznosci od przynaleznosci"...Protestanci ta
                            furtka, Katolicy ta, inni innymi...
                            Musi tak byc bowiek kazde z tych wyznan GWARANTUJE zbawienie swoim
                            wiernym...
                            Wszyscy pojda do nieba i.....od nowa polska ludowa...
                            :):):)
                          • Gość: graf jak ten czyściec ma się do ofiary Jezusa na krzyżu IP: *.gorzow.mm.pl 12.01.09, 23:36
                            Gość portalu: login_t napisał(a):
                            > Skoro zostali zabici - gdyby nie bylo "stanu trzeciego" ich dusze
                            > powinny trafic do raju lub piekla. A ze moga zostac uwolnieni od
                            > grzechu - czekaja na interwencje zyjacych.
                            > Po polsku to się nazywa czysciec, miejsce oczyszczania dusz.

                            Niestety gryzie się to z ofiarą Jezusa na Krzyżu, co jest istotą
                            chrześcijaństwa.

                            Nie wiem co to za strona ale mi pasuje:
                            www.czytelnia.jezus.pl/autorzy/darby/czego_uczy_biblia.html
                            Biblia uczy mnie, że Jezus zmarł za nasze grzechy według Pism(26),
                            objawiwszy się jeden raz u schyłku wieków, przez ofiarowanie samego
                            Siebie(27), że On nasze grzechy Sam na ciele swoim poniósł na krzyż,
                            cierpiąc za grzechy, Sprawiedliwy za niesprawiedliwych, że On może
                            przyprowadzić nas do Boga(28) i że On Jest naszą sprawiedliwością
                            przed Bogiem(29).

                            (26) 1 Korynt 15:3.
                            (27) Hebraj.9:26.
                            (28) 1Piotr 2:24; 3:18.
                            (29) 1Korynt 1:30; Hebraj. 9:24.

                            Biblia uczy mnie, że Błogosławiony Pan Jezus Chrystus, siebie samego
                            złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym
                            czasie(50) i że On jest ubłaganiem za grzechy nasze, lecz nie tylko
                            nasze, lecz i za grzechy całego świata, zatem dokonał On wiecznego
                            odkupienia(51), jeden raz na zawsze, ofiarując samego Siebie za
                            wszystkie grzechy, usunął grzechy wszystkich, którzy wierzą(52), bo
                            przez wiarę w Niego, ich sumienie jest oczyszczone(53) i Bóg nie
                            wspomni ich grzechów i nieprawości nigdy więcej(54), będąc
                            powołanymi przez Boga, otrzymują obiecane wieczne dziedzictwo(55),
                            będąc doskonałymi na wieki mamy więc, przez krew Pana Jezusa
                            Chrystusa ufność aby wejść do świątyni drogą nową i żywą, która
                            została dla nas otwarta przez Niego(56).
                            (50) 2 Korynt. 5:14; 1Tymot 2:6; 1Jana 2:2.
                            (51) Hebraj. 9:12.
                            (52) Hebraj. 1:3; 9:22; 10:2
                            (53) Hebraj. 9:14; 10:2.
                            (54) Hebraj. 10:17.
                            (55) Hebraj. 9:15.
                            (56) Hebraj. 10:14,19,20.

                            Biblia uczy mnie, że Bóg tak umiłował świat, że Syna swego dał, aby
                            każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne(61), że Święty i
                            Sprawiedliwy Bóg umiłowawszy - Umiłował nas do końca, że Syn
                            Człowieczy musiał być zawieszony na drzewie krzyża(62), poniósł na
                            ciele swoim nasze grzechy(63), został uczyniony grzechem za nas
                            abyśmy my byli w Nim sprawiedliwością Bożą(64).
                            (61) Ew. Jana 3:16.
                            (62) Ew. Jana 3:14,15.
                            (63) 1Piotr 1:24.
                            (64) 2Korynt 5:21.

                            Rozumiesz?
                            • e_werty Re: jak ten czyściec ma się do ofiary Jezusa na k 12.01.09, 23:49
                              "...Bóg tak umiłował świat, że Syna swego dał, aby
                              każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne..."

                              .. tylko po co? takie szopki robić? Jeżeli sam stworzył ten bałagan
                              to po cholere poswięcal swojego syna? Za duzo w tej historii krwi,
                              zbrodni i okrucieństwa. Wszechmocny musiał buć okrutny aby ukryć
                              swoje błędy?
                              Stworzył wadliwie działającego czlowieka i potem tegoż "ludzia"
                              ukarał... a inny musial być powieszony... i to na próżno - zbawienia
                              jak nie było tak nie ma!
                              • Gość: Żanna dyskusja jest wyborna! :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 19:43
                                e_werty napisał:

                                ".. tylko po co? takie szopki robić? > Stworzył wadliwie
                                działającego czlowieka..."

                                Twój racjonalizm przywraca wiarę w człowieka ;-))
                            • Gość: Bernard Jest i dobry Katolik na forum...:):):) IP: 139.142.51.* 13.01.09, 00:31
                              Hey graf,
                              Rozumiem...
                              :):):):):)
                              • Gość: login_t Re: Jest i dobry Katolik na forum...:):):) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 07:53
                                Graf?

                                Moze dobry chrzescijanin, Katolik raczej zaden...
                                • Gość: Bernard Re: Jest i dobry Katolik na forum...:):):) IP: 139.142.51.* 13.01.09, 16:47
                                  Hey login,
                                  Czy mozna byc zlym Katolikiem bedac dobrym Chrzescianinem???
                                  :)
                                  PS. Jezus sie za glowe lapie i mowi: "Co za pacany"...
                            • Gość: login_t Re: jak ten czyściec ma się do ofiary Jezusa na k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 07:51
                              Gość portalu: graf napisał(a):

                              > Rozumiesz?

                              Rozumiem, ze zasypanie mnogoscia odnosnikow do Pisma mialo mnie
                              przekonac, ze 2Mch to apokryf.
                              Nie przekonalo.

                              Twoj sposob argumentacji troche "świadkowy", zreszta Świadkowie
                              chyba Czyściec odrzucaja.
                              • Gość: Bernard Re: jak ten czyściec ma się do ofiary Jezusa na k IP: 139.142.51.* 13.01.09, 16:51
                                Hey login,
                                Czy wiesz moze ile odlamow (kosciolow, wyznan...) istnieje
                                w "ramach" wiary Chrzescijanskiej?
                                :):)
                      • zetkaf Re: tyle że nie ma czyścca 12.01.09, 11:51
                        > 1300 lat ustalono kanon Swietych Ksiag chrzescijanstwa w ktorym
                        > znalazla sie 2Mch, druga ksiega machabejska.
                        No i to jest dziwne. Ze ludzie nie-natchnieni oceniali, ktore ksiegi
                        sa natchnione przez Boga, a ktore nie? A moze... ktore sa wygodne do
                        rzadzenia motlochem? I wracamy do funkcjonalnej roli religii ;)
                        • e_werty Re: tyle że nie ma czyścca 12.01.09, 19:44
                          "...I wracamy do funkcjonalnej roli religii..."

                          ... niedawno słyszałem fragment jakiejs dysputy w której brał udział
                          rownież klecha. Chodziło chyba o autorytety.... i klecha stwierdził
                          że dr Religa jest fachowcem od operacji serca, Balcerowicz od
                          finansów, ktos tam jeszcze od innej specjalności, a papież i kapłani
                          fachowcami od Boga.

                          Rozbawiła mnie ta argumentacja. Ciekawe na jakiej podstawie kler
                          sobie uzurpuje wiedze o czymś czego nikt nie widział i nie
                          słyszał?
                        • Gość: Bernard Re: tyle że nie ma czyścca IP: 139.142.51.* 12.01.09, 19:57
                          Hey zetkaf,
                          Ja sie zastanawiam nad tym "1300" lat ...
                          Dlaczego zdecydowano wlasnie wowczas?
                          Magiczna cyfra?
                          Czy ci ludzie ktorzy podjeli decyzje uznali, ze zjedli juz wszystkie
                          rozumy i moga decydowac o wszystkim "na wieki, wiekow.."?
                          Dlaczego nie trzymano dyskusji otwartej do dzisiaj by i PiS i Rydzyk
                          mogli swoje piec groszy wlozyc?
                          Im tez sie wydaje ze Bog jest po to by im sluzyc...
                          :)

                          :):):):)
                  • Gość: graf Re: tyle że nie ma czyścca IP: *.gorzow.mm.pl 12.01.09, 23:38
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=58&w=89578106&a=89717967
          • Gość: Żanna Re: Ta kwestia jest banalnie prosta??????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 20:03
            "bolo generalnie tłumacząc: oznacza ponadnaturalne zjednoczenie
            Kościoła na ziemi, w czyśćcu i w niebie. Te oblicza Kościoła
            uobecniają Kościół jako Mistyczne Ciało Chrystusa. Głową tego
            Kościoła jest sam Chrystus. Odzwierciedleniem zespalającym jedność
            jest wzajemna miłość. Pomocy potrzebuje zawsze walczący
            (prześladowany) Kościół pielgrzymujący na ziemi, i Kościół
            zadośćcierpiący w czyścu."

            i tak dalej, i tak dalej! Już dawno nie czytałam czegoś podobnego.
            Autor musi mieć bardzo interesujące wnętrze, zewnętrze też byłoby
            ciekawie obaczyć.;-)))
        • zetkaf Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 10.01.09, 00:06
          > mniemam zetkaf,
          > ze ty swietych obcowanie w malym paluszku masz!
          Jakbym mial, to bym sie wiedza podzielil ;)

          > ja niczego(tego) nie potepiam zetkaf!
          No mam nadzieje, bo ostatnio masz straszne zapedy do
          antyklerykalizmu, i balem sie, ze znowu ci na mozg padnie, nie wazne
          co, byle pojechac po kosciele ...

          > ciezko ci sie czyta zetkaf?
          > czy ciezko rozumie?
          Nie, po prostu skomentowalem twoja slepa wiare w antykatolicyzm, i
          radosc, ze choc raz (mam nadzieje) sie zamkniesz, bo nie bedziesz
          wiedzial, co powiedziec ;)

          > wiesz,(a miedzy wierszami czytam ze wiesz),
          > to mi to wytlumacz!
          Widac miedzy niewlasciwymi wierszami czytasz ;)

          > do tej pory byles bezzacieciowokatolicki,
          No bo padne... ja, katolicki? chyba ANTYkatolicki, bezzacieciowo...
          widzisz, ja po prostu dyskutuje, analizuje Slowo Boze, itp. - a nie
          slepo daje sobie wciskac regulki... jak katolicy... albo tez ty ;)

          > i takim pozostan,
          > nawet dla swojego wlasnego zdrowia psychicznego.
          Jeszcze bym do Kosciola zaczal chodzic... a dla psychicznego zdrowia
          to by nie bylo dobre ;)
          • Gość: nicels Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: *.dip.t-dialin.net 10.01.09, 03:15
            zetkaf napisał:

            > a nie slepo daje sobie wciskac regulki...
            > jak katolicy... albo tez ty ;)

            ha, ha!
    • e_werty Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 10.01.09, 01:28
      "...kto jest mi to w stanie wytlumaczyc???..."

      ... nikt!

      Jeżeli ci nie potrafili wytłumaczyć dzialania Googli...

      www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/communio_sanctorum.html
    • Gość: nicelus Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: *.dip.t-dialin.net 10.01.09, 03:38
      jak kulturkampf ci idzie?
      widzę, zetkaf już całkiem ogłupiony?
      :)
      • zetkaf Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 10.01.09, 10:45
        > jak kulturkampf ci idzie?
        > widzę, zetkaf już całkiem ogłupiony?
        A w ktora strone niby? ;)
        W strone SWIADOMEJ wiary, ktorej w Polsce nie ma? Czy moze przeciw
        slepej wierze w ksiedza? To ja tak mialem od lat ;)
        • Gość: login_t Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.09, 13:04
          zetkaf napisał:

          > A w ktora strone niby? ;)
          Np. Galileusz nie został spalony.
          • surma_bojowa Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 10.01.09, 13:24
            www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=333
        • Gość: nicelus Re: a jednak się nie kręci! IP: *.dip.t-dialin.net 10.01.09, 13:47
          zetkaf napisał:

          > A w ktora strone niby? ;)

          w każdą stronę. np:

          >... , jak ten heretyk
          Galileusz, co go Kosciol spalil...

          po pierwsze galileusz nie był heretykiem, a po drugie nikt go nie spalił.

          galileusz spotkał się ok. 40 razy z papieżem, który był jego przyjacielem i to
          właśnie papież namawiał galileusza do opublikowania tego dzieła. dla swojej
          nauki galileusz miał duże poparcie hierarchii kościelnej. nawet mimo oczywistego
          dowodu winy, trzech kardynałów nie podpisało wyroku. nie był więc heretykiem.
          nie został spalony, tylko miał areszt domowy u arcybiskupa sieny, który był
          galileuszem oczarowany i wspierał wszystkie jego badania. właśnie w areszcie
          domowym galileusz wynalazł zegar wahadłowy i odkrył librację księżyca.

          natomiast w tamtych sprawach nie tylko nie miał wystarczających dowodów, ale i
          nie miał racji. nie dopuszczał możliwości eliptycznych trajektorii planet,
          ponadto teraz wiadomo, że nie ziemia krąży, tylko każdy ruch jest względny.
          złamanie zakazu było nieodpowiedzialne. mógł doprowadzić do śmierci wielu
          tysięcy ludzi. taka jest prawda, która jednak do prowadzenia "kulturkampf" nie
          pasuje.
          :)

          • e_werty Re: a jednak się nie kręci! 11.01.09, 03:23
            "...teraz wiadomo, że nie ziemia krąży..."

            ... i że jest płaska! I leży na czterech słoniach stojacych na
            skorupie Kosmicznego Żółwia płynacego w przestworzach...
            • Gość: nicelus Re: a jednak się nie kręci! IP: *.dip.t-dialin.net 11.01.09, 11:46
              e_werty napisał:

              > ... i że jest płaska! I leży na czterech słoniach stojacych na
              > skorupie Kosmicznego Żółwia płynacego w przestworzach...

              mówimy o ruchu. ruch jest względny. z naszego punktu widzenia ziemia nie krąży,
              tylko słońce krąży wokół ziemi. przecież to widać.
              :)
              • e_werty Re: a jednak się nie kręci! 11.01.09, 21:05
                "...przecież to widać..."

                ... ze jest plaska! Z wyjatkiem gór!
                • Gość: nicelus Re: a jednak się nie kręci! IP: *.dip.t-dialin.net 12.01.09, 04:42
                  e_werty napisał:

                  > ... ze jest plaska! Z wyjątkiem gór!

                  pisałem tylko o ruchu.

                  ps. jak wygląda nie wiadomo. widzimy tylko 3 wymiary. pozostałe są zwinięte i
                  odbieramy je jako upływ czasu.
                  :)
                  • Gość: Żanna Nicelusowi się kręci ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 20:24
                    "tylko 3 wymiary. pozostałe są zwinięte i odbieramy je jako upływ
                    czasu."

                    Jak się nicelus aktywizuje i zaczyna wchodzić w rejony kwantowe,
                    to... jakby się napił dużo za dużo kawy? ;-)
                    • Gość: nicelus Re: Nicelusowi się kręci ;-)) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.10.13, 14:06
                      Żanna napisał(a):

                      > Jak się nicelus aktywizuje i zaczyna wchodzić w rejony kwantowe,
                      > to... jakby się napił dużo za dużo kawy? ;-)

                      Myślisz, że to od kawy? ...

                • Gość: nicelus zostawmy astronomię ... IP: *.dip.t-dialin.net 12.01.09, 21:01
                  astronomia to szeroki temat, a w dodatku poszerza się z prędkością światła. czy
                  ktoś zna odpowiedź na tak proste pytanie:

                  czy jest możliwe zbudowanie pojazdu napędzanego wyłącznie wiatrem i
                  poruszającego się szybciej niż wiatr który go napędza?

                  • e_werty Re: zostawmy astronomię ... 12.01.09, 23:42
                    "...poruszającego się szybciej niż wiatr który go napędza..."

                    ... tak - jezeli woźnica zje fasolkę po bretońsku i grochówkę...
                    • Gość: nicelus Re: zostawmy astronomię ... IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.09, 00:31
                      e_werty napisał:

                      > ... tak - jezeli woźnica zje fasolkę po bretońsku i grochówkę...

                      jaki woźnica? nie chodzi o napęd konny, tylko wiatrowy. fasolka nic nie pomoże,
                      bo nie chodzi o jakieś mało wyczuwalne impulsy, tylko o generalną zasadę.

                      czy zgodnie z prawami fizyki jest możliwe, aby pojazd napędzany wiatrem się
                      poruszał zdecydowanie szybciej niż ten wiatr?
                      • Gość: Bernard Re: zostawmy astronomię ... IP: 139.142.51.* 13.01.09, 00:42
                        Hey nicelus,
                        Oczywicie ty masz dowod na to ze nie...
                        :)
                      • zetkaf Re: zostawmy astronomię ... 13.01.09, 01:07
                        > jaki woźnica? nie chodzi o napęd konny, tylko wiatrowy.
                        No, ale jak woznica i kon zjedza fasolke, to bedzie naped wiatrowy -
                        jak beda wiatry wydzielac ;)
                        Btw, co bys powiedzial o napedzie odrzutowym? Jesli masa pojazdu
                        bedzie mniejsza od masy wypuszczanych gazow (np. balonik), to
                        zgodnie z zasadami, ze bodajze m*v musi byc zachowane... kto mowil,
                        ze wiatr ma wiac w ta sama strone, co wykonywany ruch?
                        • Gość: nicelus Re: zostawmy astronomię ... IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.09, 01:21
                          nie chodzi o napęd odrzutowy i żadne cuda, tylko o zwykły wiatr.
                      • e_werty Re: zostawmy astronomię ... 13.01.09, 02:04
                        "...jaki woźnica?..."

                        ... dobra - chodziło mi o sternika z dwupierdkiem grochu w
                        odwodzie... :)
                        • Gość: nicelus praktyczno-elektryczna zagadka ... IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.09, 20:03
                          mam w piwnicy trzy wyłączniki w pozycji wyłączonej. jeden z nich służy do
                          włączania żarówki na strychu, ale nie wiem który. co mam zrobić z tymi
                          wyłącznikami, abym poszedł tylko raz na strych i wiedział który to wyłącznik?

                          • zetkaf Re: praktyczno-elektryczna zagadka ... 13.01.09, 23:29
                            Wykrecasz zarowke, wkladasz GRUUUUBY drut. Schodzisz na dol,
                            wlaczasz wszystkie trzy... ten, ktory zmieni na kolor, to wlasnie
                            wylacznik od zarowki na strychu ;)

                            PS. Przy okazji na scianach mozesz miec zaznaczone, ktoredy ida
                            kable na strych ;)
                            • Gość: nicelus Re: praktyczno-elektryczna zagadka ... IP: *.dip.t-dialin.net 14.01.09, 01:01
                              zetkaf napisał:

                              > Wykrecasz zarowke, wkladasz GRUUUUBY drut. Schodzisz na dol,
                              > wlaczasz wszystkie trzy... ten, ktory zmieni na kolor, to wlasnie
                              > wylacznik od zarowki na strychu ;)

                              nie tyle wyłącznik zmieni kolor, co bezpiecznik się przepali. rozwiązanie byłoby
                              prawidłowe, gdybym miał drut i w piwnicy obok trzech wyłączników szafkę z
                              bezpiecznikami, oraz zapasowy bezpiecznik. niestety szafki tam nie ma i nie mam,
                              ani zapasowego bezpiecznika, ani drutu. nic nie mam. musi być jeszcze jakieś
                              inne rozwiązanie problemu. takie żeby nic nie zepsuć.

                              • e_werty Re: praktyczno-elektryczna zagadka ... 14.01.09, 01:31
                                "...nic nie mam..."

                                .. pewnie byłeś u teścia w... Białymstoku?
                                • Gość: nicelus Re: praktyczno-elektryczna zagadka ... IP: *.dip.t-dialin.net 14.01.09, 01:41
                                  e_werty napisał:

                                  > "...nic nie mam..."
                                  >
                                  > .. pewnie byłeś u teścia w... Białymstoku?

                                  pytanie jest, który przełącznik, a nie gdzie byłem.
                                  :)
                          • e_werty Re: praktyczno-elektryczna zagadka ... 14.01.09, 01:17
                            "...mam w piwnicy trzy wyłączniki w pozycji wyłączonej..."

                            ... załóż trzy włączniki w pozycji włączonej...
                            • Gość: nicelus Re: praktyczno-elektryczna zagadka ... IP: *.dip.t-dialin.net 14.01.09, 01:36
                              e_werty napisał:

                              > "...mam w piwnicy trzy wyłączniki w pozycji wyłączonej..."
                              >
                              > ... załóż trzy włączniki w pozycji włączonej...

                              mam w piwnicy trzy przełączniki w pozycji wyłączonej.

                              jeżeli ci to ułatwi rozwiązanie.
                              :)
                          • Gość: nicelus rozwiązanie praktyczno-elektrycznej zagadki. IP: *.dip.t-dialin.net 15.01.09, 01:46
                            rozwiązanie problemu:

                            > mam w piwnicy trzy wyłączniki w pozycji wyłączonej. jeden z nich służy do
                            włączania żarówki na strychu, ale nie wiem który. co mam zrobić z tymi
                            wyłącznikami, abym poszedł tylko raz na strych i wiedział który to wyłącznik? <

                            włączam pierwszy i drugi. czekam kilka minut i wyłączam drugi. idę na strych.
                            żarówka się świeci = pierwszy, nie świeci i jest ciepła = drugi, nie świeci i
                            jest zimna = trzeci.

                            • zetkaf Re: rozwiązanie praktyczno-elektrycznej zagadki. 15.01.09, 07:14
                              > włączam pierwszy i drugi. czekam kilka minut i wyłączam drugi. idę
                              na strych.
                              > żarówka się świeci = pierwszy, nie świeci i jest ciepła = drugi,
                              nie świeci i
                              > jest zimna = trzeci.
                              To ty jeszcze masz stare zarowki? Za kilka lat zakaza ich uzywania ;)
                              A nowe, energooszczedne, oszczedzaja energie wlasnie na tym, ze sie
                              tak nie grzeja ;)
                              • Gość: nicelus Re: rozwiązanie praktyczno-elektrycznej zagadki. IP: *.dip.t-dialin.net 18.01.09, 00:14
                                zetkaf napisał:

                                > tak nie grzeja ;)

                                ale grzeją.
                                :)

                                • zetkaf Re: rozwiązanie praktyczno-elektrycznej zagadki. 18.01.09, 09:51
                                  > > tak nie grzeja ;)
                                  > ale grzeją.
                                  Widzisz, w starej zarowce grzanie bylo podstawa swiecenia, dlatego
                                  byla ciepla. W nowych, diodowych i "wyladowczych" jest to efekt
                                  uboczny swiecenia, i praktycznie po czasie wejscia po schodach nie
                                  zauwazysz roznicy. Jak widzisz, postep techniczny sprawia, ze
                                  niektore zagadki sie dezaktualizuja ;)
                  • zetkaf Re: zostawmy astronomię ... 13.01.09, 00:09
                    > czy jest możliwe zbudowanie pojazdu napędzanego wyłącznie wiatrem i
                    > poruszającego się szybciej niż wiatr który go napędza?
                    Odpowiedz paradoksalnie prosta, ale.. sie okaze zapewne
                    nieprawdziwa. Skoro sile 10N umiemy zamienic na sile 100N (dzwignia,
                    uklady hydrauliczne ;), skoro przy pomocy "wiatru" potrafimy dosyc
                    gwaltowanie zatrzymac lokomotywe (vide: poczatki hamulcow
                    pneumatycznych), to pewnie i tu sie kryje jakas sztuczka ;)
                    • Gość: nicelus Re: zostawmy astronomię ... IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.09, 00:48
                      zetkaf napisał:

                      > Odpowiedz paradoksalnie prosta, ...

                      to odpowiedz, bo naprawdę nie wiem która odpowiedź jest dla ciebie prosta.

                      > ..., ale.. sie okaze zapewne nieprawdziwa.

                      to może odpowiedz odwrotnie, to się okaże prawdziwa.

                    • Gość: nicelus Re: zostawmy astronomię ... IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.09, 01:26
                      zetkaf napisał:

                      > Skoro sile 10N umiemy zamienic na sile 100N (dzwignia,
                      > uklady hydrauliczne ;), skoro przy pomocy "wiatru" potrafimy dosyc
                      > gwaltowanie zatrzymac lokomotywe (vide: poczatki hamulcow
                      > pneumatycznych), to pewnie i tu sie kryje jakas sztuczka ;)

                      to, czy potrafimy zbudować pojazd napędzany siłą wiatru i poruszający się
                      znacznie szybciej niż ten wiatr?

                      • e_werty Re: zostawmy astronomię ... 13.01.09, 02:10
                        halsujący żąglowiec porusza sie pod wiatr czyli szybciej...
                        • Gość: nicelus "odpowiedź zna wiatr, odpowie ci wiatr" :) IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.09, 03:43
                          e_werty napisał:

                          > halsujący żąglowiec porusza sie pod wiatr czyli szybciej...

                          żaglowiec porusza zawsze się dużo wolniej od wiatru. a halsujący, to już w ogóle
                          dużo wolniej, bo przecież musi płynąć prawie pod wiatr.

                          jednak nie jest to perpetum mobile. żadne prawo fizyki nie zabrania
                          skonstruowania takiego pojazdu, a więc jest to możliwe. tylko nie w żaglowcu.
                          jak słusznie rozumował zetkaf, musi być przełożenie.
                          :)

                          teraz inna zagadka. obejrzyj początek filmu i włącz pauzę jak będzie pytanie.
                          odpowiedz na pytanie: jeżeli linijkę przesuwamy po tym górnym kółku w prawo, to
                          w którym kierunku pojedzie ten pojazd? jeżeli w ogóle pojedzie, to szybciej, czy
                          wolniej niż prędkość przesuwanej linijki?

                          de.youtube.com/watch?v=k-trDF8Yldc

                          nie ma tu żadnych oszustw z przekrzywianiem linijki:

                          de.youtube.com/watch?v=bbF8jtej8jw&feature=related

                          napęd wiatrem wykorzystuje różnicę prędkości wiatru i ziemi. zamiat siły od
                          linijki może być siła od wiatru. zamiast przesuwać powietrze, łatwiej do
                          pomiarów domowych przesuwać podłoże. efekt ten sam. chodzi o sprawdzenie, czy na
                          przesuwającej się taśmie, pojazd pojedzie szybciej niż przesuwa się ta taśma.

                          de.youtube.com/watch?v=9Yt4zxYuPzI&feature=channel_page

                          odpowiedź zna już nie tylko wiatr...


                          de.youtube.com/watch?v=xHsXcHoJu-A


                          :)
                          • zetkaf Re: "odpowiedź zna wiatr, odpowie ci wiatr" :) 13.01.09, 09:07
                            No tak, rozwiazanie jest banalne:
                            zamiast tradycyjnego zagla wprowadzamy obrotowy "silniczek"
                            napedzany wiatrem, odpowiednik silniczka pneumatycznego. Nastepnie
                            to przekladamy na przekladni, nastepnie na naped i gotowe ;)
                            Problem, ze silniczek bedzie duzy i ciezki, a bedzie dawal mala
                            sile, wiec musisz rozwiazac problem bezwladnosci i oporow, ale to
                            juz detal techniczny, mozliwosci teoretyczne sa...
                            kiedys samoloty tez byly zbyt duze i ciezkie, zeby sie wzniesc w
                            powietrze, teraz duzo wieksze lataja ;)
                            • Gość: nicelus Re: silniczek nie jest potrzebny :) IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.09, 11:54
                              zetkaf napisał:

                              > No tak, rozwiązanie jest banalne:
                              > zamiast tradycyjnego żagla wprowadzamy obrotowy "silniczek"

                              jaki silniczek? nie potrzeba żadnego silniczka. do napędu wystarczy różnica
                              prędkości wiatru i ziemi, a cała tajemnica zwiększenia prędkości jest w tych
                              szpulkach od nici. do jazdy szybciej niż wiatr wystarczy przekładnia. silniczek
                              nie jest potrzebny.
                              • Gość: Bernard Re: silniczek nie jest potrzebny :) IP: 139.142.51.* 13.01.09, 16:55
                                Hey nicelus,
                                I ta teoria pozwoli nam sie do czyscca (temat watku) dostac....czy z
                                niego wydostac???
                                :):)
                                • zetkaf Re: silniczek nie jest potrzebny :) 13.01.09, 23:38
                                  > Hey nicelus,
                                  > I ta teoria pozwoli nam sie do czyscca (temat watku) dostac....czy
                                  z
                                  > niego wydostac???
                                  > :):)
                                  W ktorakolwiek strone bys nie kombinowal, na pewno bedziesz mogl to
                                  zrobic szybciej, jesli bedziesz poruszal sie szybciej ;)
                                  No i... jesli osiagniesz predkosc powyzej 120kmph, to juz potem do
                                  ktoregos z tych trzech miejsc robi sie coraz blizej...
                              • zetkaf Re: silniczek nie jest potrzebny :) 13.01.09, 23:35
                                > jaki silniczek? nie potrzeba żadnego silniczka. do napędu
                                wystarczy różnica
                                > prędkości wiatru i ziemi, a cała tajemnica zwiększenia prędkości
                                jest w tych
                                > szpulkach od nici. do jazdy szybciej niż wiatr wystarczy
                                przekładnia. silniczek
                                > nie jest potrzebny.
                                "Silniczek" (moze to byc np. zwykla turbina, jej os podlaczone do
                                przekladni) ma zamienic ruch wiatru na ruch walkow w przekladni.
                                Zobacz, ze miedzy linijka a pierwszym kolkiem nastepuje silne
                                tarcie, a z powietrzem tego nie bedzie...
                                PS. Zastanawiam sie jeszcze nad innym rozwiazaniem. Jesli mamy dwa
                                polaczone naczynia, i na jedno zaczniemy naciskac pewna sila, a maja
                                rozna powierzchnie, to na drugim uzyskamy inna sile, ale tez i inny
                                ruch. Moze to zjawisko tez mozna jakos wykorzystac? Jakis tunel,
                                ktory nie mialby sluzyc za zagiel, a za spietrzanie cisnienia? A
                                moze prosciej - zwezka Venturiego, z jednej strony robi sie
                                nadcisnienie, z drugiej podcisnienie, i mamy dodatkowa sile
                                ciagnaca?
                                • e_werty Re: silniczek nie jest potrzebny :) 14.01.09, 01:21
                                  "...mamy dodatkowa sile ciagnaca..."

                                  ... to może odkurzacz na wiatr zbudujesz?
          • Gość: Żanna nicelus się zafiksował na "kulturkampf"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 20:19
            taka jest prawda, która jednak do prowadzenia "kulturkampf" nie
            > pasuje.
            > :)

            Ja nie dostrzegam u zetkafa żadnych oznak "kulturkampfu", chyba
            ograniczyłeś to dość szerokie pojęcie, a do tego zapomniałeś, kto go
            prowadził ;-))
    • slawek_wieczorek Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 10.01.09, 22:14
      Świadectwo pani Teresy Majchrzak:

      "Zdaniem pani Teresy relikwie Jana XXIII spowodowały prawdziwy cud. Lekarzy
      zdumiał ten fakt. Syn podniósł rękę. Nie chodziło jednak o gest powitania tylko
      pożegnanie. Wkrótce młodziutki Piotr Majchrzak zmarł."

      mynarod.pl/podrecznikihistoriiznowuklamia.html
      • e_werty Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 11.01.09, 03:20
        "...prawdziwy cud. Lekarzy zdumiał ten fakt..."

        ... i do tej pory chodza zdumieni!
    • Gość: fju fju Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.09, 22:23
      andrzejusa, nie wiem co ci sie stalo w glowe ale niepokoisz mnie ... od kiedy
      zaczynasz przytaczac cytaty z Pisma Swietego?!
      • surma_bojowa Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 10.01.09, 22:58
        Gość portalu: fju fju napisał(a):
        > andrzejusa, nie wiem co ci sie stalo w glowe

        Zaczął obcować z Nocnikiem.
        • Gość: hiro Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: *.gorzow.mm.pl 10.01.09, 23:02
          >Zaczął obcować z Nocnikiem.

          ibędą święci....
          ;-)
    • Gość: czyzyk Re: swietzyych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: *.chello.pl 12.01.09, 00:31
      ks. prałat ci wyjaśni!
      • Gość: emsiziomal andriusza przed tobą większe wyzwanie.... IP: *.gprs.plus.pl 12.01.09, 10:14
        ....postaraj się zrozumieć jak sznurówki sie wiąże....to zadanie na twoją miarę!
        • andrzejusa Re: andriusza przed tobą większe wyzwanie.... 12.01.09, 11:57
          dzieki surma
          za link do swietnego tekstu!

          pozdrowienia
        • zetkaf Re: andriusza przed tobą większe wyzwanie.... 12.01.09, 11:58
          > ....postaraj się zrozumieć jak sznurówki sie wiąże....to zadanie
          na twoją miarę
          > !
          Pan Bog kazal pomagac... wiec trzeba pomoc katolikom w tym, z czym
          sobie nie radza ;)
        • Gość: Bernard Re: andriusza przed tobą większe wyzwanie.... IP: 139.142.51.* 12.01.09, 17:50
          Hey emsiziomal,
          A jak ktos sznorowek nie ma...
          :)
          • Gość: emsiziomal Re: andriusza przed tobą większe wyzwanie.... IP: *.gprs.plus.pl 12.01.09, 18:49
            Zawsze zostają mokasyny...przeca, jako honorowy wódz Indian coś o tym wiesz
            :)
    • lakiluzer Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 12.01.09, 19:12
      Ty naprawdę wymagasz specjalistycznej pomocy;-)
      Poszukaj jej u zwykłych psychiatrów.Twój przypadek nie jest zbyt ciężki.DADZĄ RADĘ!
      Uzasadnienie :
      Jesteś zwykłym forumowym KRETYNEM ,który niewiele "kuma" a pisze o wszystkim
      Masz blade pojęcie np. o sporcie a wymądrzasz się jak znawca.
      Gó... wiesz o polityce a serwujesz takie teksty, że fiut opada.
      A co do twoich wypocin dot. kościoła:
      ŻAŁOSNA "ŻENADA" ZGWAŁCONEGO PRZEZ KLECHĘ KLERYKA!!!!!
      Ty nawet nie wiesz o czym piszesz. Zadajesz przygłupawe pytania. To nie kopalnia
      wiedzy prostaku ,to jest forum dyskusyjne!!(pewnie i tak tego nie zrozumiesz ale
      zaryzykuję)
      pozdrawiam bo dziecko specjalnej troski jesteś;-)
      • Gość: Bernard Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: 139.142.51.* 12.01.09, 19:24
        Hey lakiluzer,
        Komu ty tak przywaliles...
        Litosci nie masz nad biedakiem...
        :):):):):)
        • lakiluzer Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 12.01.09, 19:33
          Weź liniał kreskowy i zaczynając od góry jadąc ku dołowi znajdziesz adresata.Jak
          znajdziesz się na drodze to odpowiedz.
          • Gość: Bernard Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: 139.142.51.* 12.01.09, 19:39
            Hey lakiluzer,
            Znalazlem...
            Andrzejusa...
            Dleczego go tak nie lubisz...
            Ma swoje pojecia, poglady, wyobrazenia i...widzimisie...
            Niech ma...
            Poniewaz ma....mnie sie podoba...
            Zostaw go w spokoju..
            :):)
            • lakiluzer Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 12.01.09, 20:00
              > Poniewaz ma....mnie sie podoba...
              > Zostaw go w spokoju..

              Skupię się głupku na tobie!!!!!! Pasuje błaźnie esbecki?Kapowałeś na kolegów i
              spyliłeś z kraju?! Ty akurat wiesz o czym mówię bo znaliśmy się personalnie! tak
              więc nie mów mi kapusto z kim Ja mam prowadzić rozmowę a z kim nie!
              • Gość: Bernard Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: 139.142.51.* 12.01.09, 21:41
                Hey lakiluzer,
                Ja ci nie mowie pacanie z kim rozmawiac...
                Ty sie sieroto uczepiles mnie i szczekasz...
                :):):):)
                • Gość: Bernard Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: 139.142.51.* 12.01.09, 23:13
                  Hey lakiluzer,
                  Gdzie jestes??
                  Jak nie odpowiesz to w czysccu wiecznym wyladujesz...
                  Zadnych perspektytw na ubawy w piekle i nudy w niebie....Zgubiony
                  bedziesz...
                  Uuuuuuuuu BU!
                  he he he
                  ale jaja...
                  :):)
                  PS.Tylko mi sieroto nie pisz ze jestes z Zawarcia...
                  To dopiero by bolalo...
                  • lakiluzer Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 13.01.09, 19:30
                    co pacanie? będy w ajpi?
          • Gość: meryll Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: *.gorzow.mm.pl 13.01.09, 09:47
            Ja też wziąłem liniał kreskowy i znalazłem adresata. Po czym się pod
            nim podpisuję.
            Musisz się bardzo nie lubić, że robisz z siebie takiego debila. Ani
            z ciebie luzer, ani żaden laki. Jesteś spięty i nieszczęśliwy!
            • Gość: Bernard Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: 139.142.51.* 13.01.09, 16:44
              Hey meryll,
              Wszystkim przypominam: To tylko forum...
              Pisac i w procesie usmiechu nie tracic...
              he he he
              :):)
              • lakiluzer Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 13.01.09, 19:15
                Zdałeś! A nie myślałem?!
                Pozdrawiam Sz.P. Bernarda
                Naprawdę wielki szacun
                • andrzejusa Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 13.01.09, 23:30
                  czesc lakiluzer,

                  faktycznie zes ani laki , ani luzer,
                  po prostu dupek jestes:((

                  co do mnie to pisz , zawsze pogadamy,
                  ale wypisujac idiotyzmy na Bernarda,
                  jestes zwyklym gnojem!

                  no dawaj te dowody na Bernarda luzer!!

                  chyba ze ze swietymi obcujesz!
                  wtedy wszystkie "cuda" mozesz pisac,

                  ale i tak zadam dowodw palancie:(((
                  • Gość: Bernard Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: 139.142.51.* 14.01.09, 01:25
                    Hey andrzejusa,
                    Lakiluzer jest okay...
                    Ptyszczy na forum tak samo jak my...
                    Ma prawo..
                    Nie jest taki interesujacy jak ty i ja...ale sie wyrabia...
                    Jak mi przywali....niech bedzie..
                    Nie pierwszy i nie ostatni...

                    Acha,
                    Czytalem jakis czas temu produkcje jakiegos pacana ktory probowal
                    usowodnic ze "na poczatku" nie byl tylko Bog"...
                    Ze niby musial byc tam ktos jeszcze...
                    Jego teoria jest oparta na tym, ze niemozliwym jest by "na
                    poczatku" byl tylko Bog ktory stworzyl Niebo i Ziemie ( i cala
                    reszte)..
                    Dlaczego?
                    W/g niego dowodem jest to ze Bog "przemowil"...
                    Jego zdaniem kiedy Bog przemowil...to slowa swoje skierowac musial
                    do kogos...
                    Jego zdaniem Bog do samego siebie by nie gadal...
                    Jego zdaniem gdyby Bog byl sam z nicoscia...to moglby po
                    prostu "pomyslec" i wszystko by sie stalo...
                    I Swiatlo i Ziemia i cala reszta...
                    Autor upiera sie ze skoro nie mozna (a nie mozna) odmowic Bogu
                    racjonalnosci zachowania.....jesli cos powiedzial...to musial mowic
                    do kogos...
                    Jego poroblemem jest: Kim byl ten tajemniczy "ktos"...
                    Podaje to poniewaz wiem jak kochasz dyskutowac to o czym pojecia nie
                    masz...
                    he he he he
                    :):)
                    PS. Co ty myslisz??? Czy Bog mowil do siebie czy do kogos innego...
                    I kim moglby byc ten "ktos"...
    • Gość: Bernard Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! IP: 139.142.51.* 14.01.09, 01:12
      Hey andrzejusa,
      Proste...
      Nie ma zadnej formuly...
      Nie ma czego rozumiec..
      ::):):)
      • andrzejusa Re: swietych obcowanie!co to do cholery znaczy!! 17.10.13, 23:16
        czesc Bernard !

        ale powiedz mi przecie,
        jezeli jezus powiedzial , ze nie ma nikogo miedzy nim a jego ojcem,
        czyli bogiem,
        to skad sie ci swieci biora,
        i dlaczego maja byc niby tacy wazni?
        JEZELI WOGOLE NIE ISTNIEJA???


        pozdrowienia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja