calama
19.02.09, 20:07
Linia napowietrzna.
Wieje i pada śnieg, w telefonie trzaski.
Zgłoszona awaria. Przyjęta. Dwie ekipy punktualnie na miejscu,
sprawdzają. W domu wszystko dobrze. Problem na zewnątrz.
Za dwa dni telefon z TP i super łączność. Szkoda naprawiona. Niby.
Następny wiatr - i zgłoszenie awarii. Pani mówi "nic nie słyszę, bo
są trzaski". ;)))
Za dwa dni brak wiatru i sniegu - super łączność.
Kabel ma ponad 20 lat. Jak dobrze zawieje - dobrze słychać. :)
Jak krzywo - trzaski uniemożliwiające rozmowę.
Ile zgłoszonych "szkód"?
Pięć!
A co w słuchawce?
Trzaski.
Brak słów...