!!!! SŁODYCZE-RATUNKU!!!!!

23.01.05, 19:23
Witam,jest to moje pierwsze wystąpienie na forum ,bardzo mi się tu
podoba ,jest wiele ciekawych i cennych rad i może tym razem ktoś pomoże- co
zrobić, aby pozbyć sie wiecznej ochoty na słodycze ,może macie jakieś rady-
wypróbowane ,każdego dnia obiecuję ,że dzisiaj przestaję i tak od
początku .Czekam na jakieś rady z niecierpliwością.Pozdrawiam.
    • margerytka1 Re: !!!! SŁODYCZE-RATUNKU!!!!! 23.01.05, 22:52
      Przejście na dietę wg Montignac'a. Dość drastyczne posunięcie, bo jest to duża
      zmiana w sposobie odżywiania, ale faktycznie, jak on sam obiecuje, zmniejsza
      wydatnie ochotę na słodkie. Trzeba tylko przetrwać początki, potem jakoś nie
      jest już trudne, że jesz tylko gorzką czekoladę, a i to w chwilach większej
      potrzeby, a nie na codzień. Jeśli chodzi o mnie, to ta dieta to był pierwszy
      raz, kiedy rzeczywiście pożegnałam się ze słodkościami na dłużej. To było przed
      ciążą - byłam zdziwiona, ale nawet w gościach nie ruszały mnie rzeczy
      wystawiane na stół. Teraz mój synek ma 2 miesiące, a ja próbuję znowu zacząć,
      tylko ciężko mi przebrnąć przez ten pierwszy okres, uff..... jakbym zjadła coś
      słodkiego i z czekoladą....... aaaaaaa
    • wmk75 Re: !!!! SŁODYCZE-RATUNKU!!!!! 27.01.05, 15:45
      Miałam właśnie zadać podobne pytanie więc podczepię się pod Twój post. Ja
      bardziej chciałabym wiedzieć jak przetrwać dietę przy napadach ochoty na
      słodycze? Moje odchudzanie za każdym razem bierze w łeb, bo nie jestem w stanie
      powstrzymać się od słodyczy. W pracy zjadam jogurt, dwie kanapki i to z
      normalnego jedzenia tyle: dodatkowo jest jeszcze paczka ciastek, baton jeden
      lub dwa.
      Czy tym którym się udało pomagały jakieś farmaceutyki czy może po prostu zawsze
      w zanadrzu miałyście jabłko albo banana i na nic wiecej sobie nie
      pozwalałayście mimo, że organizm krzyczał: słodyczy!!!!
    • agawalora Re: !!!! SŁODYCZE-RATUNKU!!!!! 27.01.05, 21:34
      Cześć!
      Też mam problem z ochotą na słodkie i dla mnie rozwiązaniem okazały się suszone
      owoce: rodzynki, morele, śliwki i ukochane daktyle, szczególnie daktyle są
      bardzo słodkie. Wiem, że na Montignacu raczej się ich nie zaleca (mają wysoki
      indeks glimekiczny)ale... na pewno są zdrowsze niż słodycze i np. u mnie nie
      hamują chudnięcia (i naprawde jem ich czasami sporo). oprócz owoców kupuje sobie
      tez orzechy:migdały, pistacjowe , włoskie i też jakos nie przeszkadzają w diecie
      a doskonale zastępują słodycze. Mam nadzieję, że Wam to trochę pomoże.
      Aga
    • sm30 Re: !!!! SŁODYCZE-RATUNKU!!!!! 27.01.05, 22:14
      Przed chwilą napisałam moje sposoby w wątku "Co dziś zjadłam". Mam teorię, że
      bardziej niż na słodycze mamy ochotę "młucić" cokolwiek z nudów ( czy raczej
      monotonii, bo przy dziecku trudno mówić o nudach ). Jedna z was napisała, że w
      pracy niewiele zjada, a "napady" łakomstwa zaczynają się w domu.
      A zatem nie kupuję do domu żadnych słodyczy. Zmiast tego jestem uzbrojona
      w całą szafkę chrupek kukurydzianych bezsmakowych i dmuchanego ryżu. Jak mam
      napad ( bo to jak naług ) to najpierw wlewam w siebie mineralnej niegazowanej
      ile wlezie ( wypełni żołądek/ uczucie że już się czymś opchałam ) a potem
      pozwalam sobie na pochłonięcie paczki chrupek, puki dna nie zobaczę, jeszcze
      lepiej naprzemiennie z jabłkami ( dziennie do 2 kg ). I żadnych wyrzutów
      sumienia!!! Cały dzień coś jem i piję ( niesłodzone ) i od początku roku
      zrzuciłam 3 gk ( średnio kilo na tydzień )
      • jklk Re: !!!! SŁODYCZE-RATUNKU!!!!! 28.01.05, 00:27
        Ja tez uwielbiam słodycze i sa pewnie głównym powodem utrudniającym mi
        chudnięcie. Ale wiem z doświadczenia, ze kiedy się przestanie zupełnie je jeść,
        to jest łatwiej, nie chce się słodkiego aż tak bardzo. Po prostu przestaje się
        myśleć o czekoladzie itp.Bardzo też oczywiście pomaga w odstawianiu słodyczy
        ich nieposiadanie w domu smile
        Niestety, czasem jeden przypadkowy cukierek czy kostka czekolady potrafi zepsuć
        cały efekt i po tygodniu niejedzenia niczego słodkiego nagle zżeram całą
        tabliczkę Wedlowskiej nadziewanej i nie moge się w żaden sposób opanować. No
        ale dzisiaj mam za sobą dobry dzień, a poza tym jestem już bardzo blisko
        upragnionej wagi, a to też motywuje!
    • agin Re: !!!! SŁODYCZE-RATUNKU!!!!! 28.01.05, 15:11
      witam, oto mój sposób od jekiego czsu przyjmuję BIO-chrom do kupienia w aptece
      choć dostępny jet również z błonnikiem. Chrom odgrywa ważną rolę w stabilizacji
      poziomu cukru we krwi, jednocześnie hamując apetyt na słodycze i przekąski. Po
      długim nie jedzeniu słodkiego ochota mija poważnie!Ja nie jem od 3 tyg i nawet
      o słodkim nie myślę.
      • lukasia1 Re: !!!! SŁODYCZE-RATUNKU!!!!! 28.01.05, 23:33
        No mnie niestety chrom nie pomógł. A`od kilku tygodni zjadam tabliczkę
        czekolady dziennie (kremowa milka) Wyobrażacie sobie jak ja będę wyglądała za
        miesiąc, dwa ? Ja wolę nie myśleć i z niecierpliwością czekam na Wasze
        doświadczenia.


        Moje Dziewczynki
    • graza34 Re: !!!! SŁODYCZE-RATUNKU!!!!! 30.01.05, 17:55
      witam ,dzieki za wasze rady,ale musze napisać, że napady na słodkie mam zawsze
      wracajac z pracy ,podrodze coś kupujac ,nie wiem czym to jest uzależnione ,w
      domu rzadko kiedy mam słodycze ,bo nie chce żeby dzieci podjadały.Kiedy jestem
      w domu np. sobota, niedziela wogóle nie jem słodyczy,bo nie mam na to
      ochoty,czy to nie jest dziwne ?Do pracy zaczełam brać marchewkę, żeby sobie
      podgryzać ,ale i tak to nie wiele dało, skoro wychodząc z pracy myślę, co zjeść
      słodkiego.Dalej będę śledziła wasze posty ,bo to naprawdę jest fajne
      pozdrawiam ,może damy sobie z tym rade .
      • agar78 Re: !!!! SŁODYCZE-RATUNKU!!!!! 30.01.05, 22:17
        Czesc.
        Ja tez polecam Montignaca. Sama przez niego przeszlam i pieknie zrzucilam przy
        okazji cala swoja nadwage. Niestety, z czasem zaczelam sobie na coraz wiecej
        pozwalac i prawie wszystko wrócilo sad(( A przede wszystkim apetyt na slodkie,
        zmeczenie i zdenerwowanie...
        Im wiecej je sie slodyczy i w ogóle produktów wysoko przetworzonych, lub
        zawierajacych cukier, tym wiecej ma sie na nie ochote. Warto sie zdecydowac na
        odstawienie tego, a naprawde apetyt minie. Montignac w "Jesc aby schudnac"
        swietnie te zaleznosc tlumaczy, zachecam do przeczytania.
        Ja na Montignacu jadlam czarna czekolade i pilam kieliszek wina, i to byly
        wedlug mnie najlepsze slodycze!!! Tak bylam odzwyczajona od cukru.
        Mam nadzieje, ze Ci sie uda zerwac ze slodyczami, bo wiem po sobie, jakie to
        denerwujace. Nie samo jedzenie oczywiscie wink ale to, ze wiesz, ze to jednak
        niezdrowe, tuczace, uzalezniajace itd.
        Trzymaj sie, pozdrawiam Aga.
    • mapta Re: !!!! SŁODYCZE-RATUNKU!!!!! 31.01.05, 22:42
      jesli masz ochote na slodycze zawsze o te samej porze np wychodzac zpracy, to
      jest po prostu uzaleznienie, troche jak palenie papierosow zawsze na imprezie.
      Po prostu pewne sytuacje Ci przypominaja, ze teraz powinno byc cos slodkiego.
      Pawlow juz badal takie odruchy [pare lat temu smile)
      Nie chce tu obrzic nikogo, sama mam z tym problem i duzo nad tym myslalam,
      dlaczego moge omijac niektore cukiernie bez zalu a do jednej mam slabosc?
      Bo do tej jednej zawsze wchodzilam po pracy przez kilka lat niemal codziennie.
      A do innej na studiach 10 lat temu do dzis jak przechodze obok niej
      (sporadycznie, moze raz wroku?) to czuje smak francuskiego z serem i skorka
      pomaranczowa w ustach smile

      Trzeba sobie przez glowe tlumaczyc, ze dzis na prawde nie musze wejsc do tej
      cukierni wyjatkowo, nawet kupic sobie baton w kiosku ruichu, byle tylko zmienic
      nawyk, a potem stopniowo w ogole redukowac zle znawyki.
      To jest ciezka praca.

      Montignaca znam, schydlam 5 kilo w miesiac, bardzo polecam.
      Niestety ciezko sie na nim oprzez kiedy sie jest w ciazy albo karmi,
      przynnajmniej mi sie nie udalo.
      ALe wroce do tego!
Pełna wersja