aaaaa54
16.11.05, 13:51
Dziewczyny z góry przepraszam, że zawracam Wam głowę ale z zasady nie pisałam
do tej pory na formu (zdarzyło się może ze dwa razy) Mam problem z którym nie
mogę sobie poradzić. Mój problem to 30 kg nadwagi, niska samoocena i dołek
psychiczny. Wiem, wiem pomyślicie sobie że mam szczęście bo nie mam innych
problemów, ale ja już nie mogę tak żyć. Mam tak niesamowity apetyt, że
połuknęłabym konia z kopytami a brak mi motywacji. Tzn. Motywacja by się
znalazła - mam dwóch dorastających synów, męża który mnie kocha i akceptuje,
ale nie potrafię zerwać z nałogiemjedzenia. Przychodzę ze sklepu - jem.
Wieczorem jem. Mam problem ze znalexieniem pracy - pomyślę o tym - znowu
sięgam do lodówki. Chętnie poszłam bym na basen, ale zupełnie nie mam z kim
zostawić dzieci (a one nie powinny z różnych przyczyn) Co zrobić? Jak
zrezygnować z łakoci? Jak nie jeść wieczorem? Jak wreszcie zerwać z tym
paskudnym nałogiem? Z coca-colą? Czy którejś się udało pokonać takie problemy
jak ja? Dla mnie każdy dzień jedzenia jest ostatnim (wieczorem) Od rana
wszystko wraca do normy. Bardzo chciałabym pójść gdzieś do pracy na pół
etatu. Szukałam już tyle czasu i nic. Wszystkie mamy wokoło mnie pracują a
ja? Jestem gruba i do tego nie potrafię się zmobilizować. Niech ktoś mi
pomoże bo chyba niedługo się powieszę. Proszę tylko nie wylewajcie mi ostro
kubła zimnej wody na głowę (samam to robię) bo to chyba niewiele da. Jeżeli
któraś by chciała to niech podzieli się ze mną własnymi doświadczeniami. Może
to podziała mobilizująco. Przepraszam, ale to wszystko pisane jest szybko
więc nieskładnie i pewnie mnóstwo literówek. Pozdrawiam i naprawdę czekam na
Waszą pomoc. Będę bardzo wdzięczna. Dziękuję.