carinap
27.09.06, 14:03
Hej, jestem mamą półtorarocznego synka i ważę... dokładnie tyle samo co w
dniu wyjścia ze szpitala po porodzie !!!!!!!!
Tzn ważyłam wczoraj bo dzisiaj mam prawie 2kg mniej :o)
Przez ostatni rok na rózne sposoby próbowalam pozbyć się wagi, 13nastka,
Cambridge, South Beach, fitness ale niestety kiedy zrzuciłam 5, 6 czasem
nawet 7kg traciłam motywację i albo była zmiana mieszkania albo wakacyjny
wyjazd i stare nawyki.. ciagle te cholerne sadło wracało!
Wczoraj rano postanowiłam że dosyć tego! Waże 18kg więcej niż przed ciążą i z
miłej i atarkcyjnej dziewczyny stałąm się grubą mamuchą. Jestem sfrustrowana
swoim wyglądem, z żalu że i tak w niczym normalnie nie wyglądam zaczęłam
wiązać włosy z koński ogon i właściwie przestaąłm się malować... Unikam
zdjęć, niechetnie spotykam się ze znajomymi. Wpracy czuję się fatalnie
(agencja reklamowa i mnóstwo baaardzo atrakcyjnych koleżanek).
Wczoraj powiedziałąm STOP! Zajrzałam do pudełka po Cambridge i policzyłam że
zostało 14 saszetek więc od wczoraj na tydzień taki plan: rano saszetka w
południe posiłek plażowy(z baaardzo ścisłej 1 fazy) i popołudniu saszetka.
Tak przez tydzień. Następnie planuję 2 tygodnie 1 fazy i od 1 października
fitness 2x w tygodniu, potem druga faza ale na 2 tygodnie i powrót do 1 i tak
aż wróze do wagi 62-64kg.
Pisze tu bo potrzeba mi dopingu, nie nie dzisiaj dzisiaj jest super bo -2kg
nawet jeśli to głównie woda i tak cieszy niemiłosiernie.
Mój plan to wyjśc na sylwestra sporo lżejsza i w sukience którą kupiłam w
lepszym momencie gdzieś tak po -7kg, a wiosną i latem normalne, odkrywające
ciało ubrania(kiedyś
38 teraz 44).
Trzymajcie za mnie kciuki. Będę tu pisać o postępach.