Mam wilczy apetyt....

25.11.06, 15:36
Drogie mamy poradzcie mi cos..Po urodzeniu dziecka moja waga byla super chodz
zawsze mialam troche problemow z nadwaga.Mala ma teraz 2 lata a ja nabieram
znowu ksztaltow jakbym byla w ciazy!! Moj problem to slodycze i nie
tylko..Nie pracuje siedze w domu..pichce itd..Poradzcie mi co zrobic zeby nie
siegac ciagle po jakies zakaski?Dodam ze warzywa i owoce juz przerabialam i
po nich zawsze chce mi sie cos slodkiego!!Pozdrawiam.
    • mama_oli_i_tomka Re: Mam wilczy apetyt.... 25.11.06, 15:52
      Jedz słodkie ale ustal sobie ilość dzienną i do której możesz zjeść. Ja tak
      robiłam, że kupowałam sobie ulubione rocherki albo rafaello i miałam czas do 12
      żeby zjeść. Jak nie miałam nic w domu, a akurat nie wychodziłam to czekałam do
      następnego dnia. Wierz mi, że przy nałogowym zapale do zjadania słodyczy to
      naprawdę niezłe rozwiązanie. A jeśli chcesz sobie pomóc dodatkowo zrezygnuj z
      jedzenia wieczorem np po 18.
      Ja po 3 tygodniach samego niejedzenia po 18 spadłam 3 kg (od tak - bez ćwiczeń,
      diet czy ograniczania słodyczy).
      Pozdrawiam i powodzenia
      • maadzias1 Re: Mam wilczy apetyt.... 25.11.06, 23:24
        Mam ten sam problem. Przytyłam dopiero po urodzeniu córci. A rozwiązanie:
        niskokaloryczne potrawy i codziennie 5 min skakania na skakance. Skutkuje. Ale
        trzeba troche silnej woli. Pozdrawiam.
    • triss_merigold6 Re: Mam wilczy apetyt.... 25.11.06, 23:29
      Marchewka. Jedzenie surowej marchewki podobno kosztuje więcej kalorii niż się
      zużywa.D
      Ja mam duży apetyt ale, qrde nie mogę przytyać a chciałabym trochę. Ale na raz
      nie mogę teraz za dużo zjeść, bo mnie brzuch boli.
    • mysia-mysia Re: Mam wilczy apetyt.... 26.11.06, 00:53
      spróbuj chromu
      • arnikaarnika Re: Mam wilczy apetyt.... 26.11.06, 07:32
        będą ci tu chrzanić głupoty o środkach odchudzających ...daj sobie z tym
        spokuj . POTRZEBUJESZ KOCHANKA , PRZYSTOJNEGO ,UROCZEGO ,INTELIGENTNEGO ...
        zamiast jeść będziesz myśleć o spotkaniu z nim ,zamiast jeść będziesz
        tęsknić ,zapiszesz się do klubu fitnes i będziesz tam chodzić z przyjemnością
        bo będzie to znakomity pretekst żeby zostawić męża z dzieckiem w domu a potem
        się spotkać z NIM - KOCHANKIEM.
        dobre rady :
        - za żadne skarby nie zostawiaj męża , kochanek traktuje cię przelotnie ty
        traktuj go jako sposób na utrzymanie figóry.
        - jeśli jesteś Bi - to znajdź kochankę - jest szans a że nie będziesz musiała
        się ukrywać przed mężem .
        - w relacjach z kochankiem zachowuj się spontanicznie jak nastolatka z tym
        wyjątkiem że nie masz już zachamowań w sprawach sexu ...kochaj się z nim
        wszędzie w windzie,w ubikacji, w przedziale pociągu.
        NAWET NIE ZAUWAŻYSZ KIEDY SCHUDNIESZ...
        • cytrynka-uk Re: Mam wilczy apetyt.... 26.11.06, 12:23
          arnikaarnika-jestes swietna w swojej wypowiedzi!zeby to bylo takie proste
          znalezc sobie kochanka?!ha ha..(zaruje)a tak powaznie to jest bardzo trudno nie
          zjesc slodkiego cukiereczka do kawki..ja chyba naprawde sie zaniedbalam w tym
          cholernym domu!!pozdrawiam
        • yoanna_yo Re: Mam wilczy apetyt.... 02.12.06, 12:34
          hahhha, sie uśmiałam, ale fakt , to najlepszy motywator na słodycze big_grinDD
          ja po dziecku przez rok trzymałam sie ok 65 kg ( wzrost 165) , sama mama, dobrze mi było. Aż pojawił się On . no i jakoś problemy z podjadaniem sie skończyły, znalazł się czas na godzine dziennie gimnastyki itd.W 3 miesiące było juz 52 kgsmile) koniec końców staneło na 55 ale wtedy jak to kochanek zniknął po angielsku a mi przybyło 3-4 kg, potemnastepny a ja znów 55 i tak w kółko macieju hahahha.
          Kochankowe jojo. Teraz waże 60 kg i znów sie zabieram żeby do 55-56 dobic, i włąsnie się rozglądam za motywatorem smile) gdzies ok marca wybieram sie do Grecji.Mamzamiar byc nie tylko szcupła ale tez piekna, bez śladu nękającego mnie cellulitisu, śliczna zgrabna i powabna, hhehehe .
          Koniec koniec konice z napadami apetytu, wieszam plakaty w domu, ze mam nie jeść chleba i ćwiczyć + jakieś ładne modelki w strojach. Te przyklejam zwłaszcza do komputera , bo najgorzej podjadam wieczorem na necie.
          No , wiec jakos tam do przodu
          Pozdrawiam
    • mathiola Re: Mam wilczy apetyt.... 26.11.06, 12:24
      mam to samo nie poradze ci
      Juz obiecuje sobie ze od poniedzialku sie zawezme... Tylko jeszcze nie wiem
      ktorego smile
      • amelia691 Re: Mam wilczy apetyt.... 26.11.06, 19:00
        hahahaa, jak bym czytala o sobie.. to jest mój chyba najwiekszy teraz
        problem.., moze to już uzaleznienie od słodyczy??, czasami wygląda to tak
        jakbym miała bulimię.., na szczęście nie wymiotuje ale mam wurzuty sumienia że
        tyle naraz słodyczy zjadam..
        Przed porodem z moja wagą było ok, a teraz przy wzroście 160 ważę 57kg.., zdaje
        sobie sprawę że to wina slodyczy ale i tak codziennie muszę "skrobnąć" sobie
        jakiegos batonika.. masakra. może powinnam zrobic sobie poziom cukru we krwi??
        jak myslicie? może on miec jakis związek z apetytem na slodycze?
        • monish Re: Mam wilczy apetyt.... 01.12.06, 00:02
          Jej, ja również namiętnie objadam się słodyczami. Szaleństwo jakoweś. Jestem 4
          mies po porodzie i waga ani drgnie! 168 i 74 kg koszmar. Może dlatego że mięsa
          nie jadam? Sama już nie wiem
          • ewodnik Re: Mam wilczy apetyt.... 01.12.06, 23:04
            Myślałam, że to tylko mój problem. Nie wiem czy czuję się lepiej, ale zawsze to
            coś. Prawie pięć miesięcy po porodzie, a ja nadal wyglądam jak księżyc w pełni.
            Codziennie mówię sobie, że sie wezmę za siebie od poniedziałku. Tylko nie
            sprecyzowałam jeszcze od którego. Mam nadzieję, że to jednak nastąpi.
            • markac28 Re: Mam wilczy apetyt.... 02.12.06, 13:36
              Jak Was czytam to jakby ktoś wypisywał to wszystko o mnie. ja to chyba naprawdę
              jestem uzależniona od słodyczy, bo jem nie że czuję w tym jakiś smak, tylko
              dlatego że muszę (bosmaku ch to już dawno nie czuję.W nocy wstaję do dziecka i
              jakaś mała przekąska wiem że to obrzydliwe, ale tak jest. Wczoraj postanowiłam
              przyłączyć się do dziewczyn odchudzających się od 1 grudnia, na razie mam
              zamiar nie jeść słodyczy i kolacji, wczoraj się udało a dla mnie to bardzo duży
              sukces, mam nadzieję że tym razem wytrwam.
Pełna wersja