A" propos dyskusji na emamie...

IP: *.* 07.08.02, 12:37
Jestem ciekawa, drogie eMamy, ile czasu dziennie poświęcacie na zabiegi kosmetyczne, aby czuć się zadbanymi mamami i jakie są to zabiegi? Czy przy małym dziecku wiele można dla siebie zrobić? Nie chcę broń Boże nikogo rozliczać, drażnić, czy wywoływać kolejnej ognistej dyskusji, pytam tak z babskiej ciekawości ;-). A, że ruch na mamie cud duży, mniemam, że temat nieobcy nikomu: jak wyrwać chwilkę dla siebie i co z tą chwilką zrobić? Ja mając prawie trzyletnie dziecko i pracując, mogę powiedzieć, że udaje mi się w miarę spokojnie umyć głowę (z wysuszeniem już gorzej, o układaniu fryzury mogę zapomnieć, zresztą i tak się zaraz rozwali :D ), wziąć szybki prysznic, raz na kilka dni zrobić paznokcie, nawet jak mam potrzebę, to zrobię lekki makijaż (nauczyłam się go robić expressowo, w ciągu 3 minut :lol: ).Przy wieczornej toalecie taniec z maszynką do golenia ;-) , demakijaż preparatem 3 w jednym, żeby szybciej było, żel pod oczy i się mi zdaje, że zadbałam o siebie ;-). Czasem sobie przypomnę o maseczce lub pilingu, jak nie zasnę na stojąco :-) . Spokojna, długa kąpiel, niestety, należy w dalszym ciągu do rzadkości, bo możliwa jest tylko wtedy gdy młody śpi, inaczej wisi na klamce i czar piany pryska ;-). Szczytem szaleństwa :crazy: jest wygospodarować spokojną godzinkę raz na dwa miesiące, żeby sobie kolor włosów poprawić szamponem. Do fryzjera chodzę rzadko, do kosmetyczki jeszcze rzadziej - ciężko się wybrać i pieniądze zazwyczaj rozejdą sie na potrzeby synka. Nie wiem, dużo to, czy mało... a jak jest u Was? Pozdrawiam, Anka.
    • Gość edziecko: Aluc Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 07.08.02, 13:02
      prosie bardzo :Dcodziennie rano mycie głowy (ale włosy długości minimalnej :D), kąpiel wannowa w wodzie po grubym za to z Oilatum :lol: zaraz po praniu grubego, w czasie, kiedy tatuś syna wyciera, papmersuje i ubiera do snu, pięty, golenie nóg i pach przy okazji, paznokcie też długości minimalnej - młode leży na macie w pokoju i się bawi, makijaż neni bo i po co - młody i tak zaraz wszystko obślini :lol: fryzjer raz na trzy cztery tygodnie - idziemy razem z tatą do tego samego (bo i fryzury podobne :lol:) jedno siedzi drugie bawi młodego, ewentualnie obydwa zgresze siedzą a młodego wprawnie bawi recepcjonistka :lol:, cała operacja trwa półtorej godziny z dojazdem i odjazdem, kosmetyczka raz w miesiącu na brwi i rzęsy, gruby siedzi i się przygląda, ewentualnie jest wprawnie bawiony przez recepcjonistkę :lol: dwa razy byłam na poważniejszych zabiegach, to zostawiłam młodego tacie w domu, w trzy godziny zmieściłam się z kosmetyczką i pobieżnym pójściu w regały :lol: od urodzenia grubego nie tykam maseczek, bo cerę mam jak jego pupcia, jak mi się skończy krem, to się przecieram płynną parafiną :lol: i tak w zasadzie od urodzenia szanownego pana czyli prawie pół roku. Nie czuję się zaniedbana, wręcz przeciwnie, nie czuję, że na nic nie mam czasu, a wszyscy się dziwią, jak wytrzymuję bez żadnej pomocy. Grunt to organizacja :DPS w wolnych chwilach mogłabym jeszcze poćwiczyć, ale mi się nie chce :lol:
    • Gość edziecko: olaart Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 07.08.02, 13:37
      Faktycznie przy małym dziecku to nie to co kiedyś... Wylegiwanie się w wannie, z maseczką na twarzy, ech gdzie te czasy...Ale do rzeczy, ja uważam, że nawet przy małym dziecku (no, nie wiem jak to wygląda przy dwójce ) można być i czyc się zadbaną kobietą - tylko trzeba się dwa razy szybciej ruszać, no i chcieć oczywiście. Mój harmonogram dbania o siebie wygląda mniej więcej tak:- codziennie lub co drugi dzień myję włosy, mam je do ramion i gdy nie mam możliwości ułożenia fryzury, pozwalam im swobodnie wyschnąć a potem spinam w kok- fryzjer raz na dwa miesiące - podcinanie końcówek + pasemka- buzia - codzienne obowiązkowe oczyszczanie + krem nawilżający, mniej więcej raz na tydzień albo na dwa peeling + maseczka (z maseczkami to jest tak: wpadam do łazienki, myję twarz, nakładam maseczkę 1min ide do Maksa, bawimy się parę minut, biegnę zmyć 1 min - proste)- do kosemtyczki nie chodzę, po porodzie zrobiła mi się super cera! :)- makijaż - ach ja lubię robić makijaż!(sobie i innym, czasem przyglądam się dziewczynaom na ulicy i zastanawiam się jak bym je umalowała) ale na codzień jest bardzo delikatny - troszkę pudru, bezowy cień do powiek, tusz do rzęs i błyszczyk na usta (ok 3 min)- ale na wielkie wyjścia oj lubię zaszaleć! - Czasem maluję paznokcie jasnym lakerem ale raczej nie mam na to czasu, pponieważ noszę soczewki więc są one raczej krótkie, dobrze opiłowane (przyznam, że robię to podczas karmienia Maksa)- ciało - rano i wieczorem szybki prysznic, wieczorem gdy mały śpi smaruję ciało balsamem- depilacja - raz na tydzień depilatorem elektrycznym- stopy i ręce- raz na tydzień (no staram się ale nie zawsze mi to wychodzi - moczenie w wodzie, pumeks albo tarka - dość długo to wszystko trwa!) gdy tata bawi się z małym
      • Gość edziecko: olaart Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 07.08.02, 13:40
        Ale muszę przyznac, że wczoraj byłam tak zmęczona, że targały mną pokrętne myśli: " a może by tak się nie myć, po prostu zrzucic ubranie i zasnąć..." ;)Coż, jednak resztkami sił dowlokłam się pod ten prysznic :(
    • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 07.08.02, 15:58
      No dobra, to teraz ja (choć w "tamtym" wątku nie zabrałam głosu, bo i tak się zadługi zrobił):- mycie włosów raz na 2-3 dni, raczej nie suszę, mam długie proste i najczęściej je spinam w kitkę albo coś w rodzaju węzełka,-fryzjer: raz na rok (czasem uda się dwa razy - podcięcie i jakiś delikatny balejaż żeby nie było widać odrostów, bo i tak wiem że następnym razem wybiorę się dopiero za rok)- twarz: wieczorem mleczko i tonik + krem, rano tonik+krem (ten sam co wieczorem niestety). Ostatnio prawie się nie maluję (od czasu jak chyba rok temu skończył mi się podkład/puder czy jak to się tam nazywa, nie mogę jakoś dojść do sklepu po nowy), ew. usta błyszczykiem lub jasną szminką, czasem (rzadko) cień,- kosmetyczka: byłam dwa razy w życiu,- paznokcie: raz na tydzień jak nie padnę wieczorem (obcięcie i piłowanie, czasem baaaardzo rzadko lakier, a tego akurat mi szkoda, bo lubię pomalowane),- depilacja: raz na tydzień (elektrycznie),- ciało: balsam prawie codziennie bo inaczej zadrapałabym się na śmierć.O zębach (szczoteczka i nitka)i prysznicu nie piszę, bo wiadomo ;).No i tyle. Jak mi się jeszcze coś przypomni to dam znać.Aha, od razu przyznaję się, że zdarzyło mi się w ciągu ostatnich 17miesięcy (czyli tyle ile ma Maksio) paść parę razy tylko po umyciu zębów (tego nie popuszczę, nawet chwilę przed wyjazdem do porodu, już w skurczach dość dokuczliwych, poczułam przemożną potrzebę wyszczotkowania i "wynitkowania" zębów).MARtula
      • Gość edziecko: Aluc Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 08.08.02, 13:00
        MARtula napisała/ł:> nawet chwilę przed wyjazdem do porodu, już w skurczach dość dokuczliwych, poczułam przemożną potrzebę wyszczotkowania i "wynitkowania" zębów).he he he :D ja też :D w trakcie mycia zębów wody mi poszły :D
        • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 09.08.02, 16:21
          Coś jest z tymi zębami :crazy:A jeszcze o czymś zapomniałam - po prysznicu oprócz balsamu na całe ciało - super kremik do biustu :) Staram się codziennie o nim pamiętać.MARta
    • Gość edziecko: Lia Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 07.08.02, 20:27
      Hej, u mnie to mniej więcej tak wyglądaKąpiel - 2 - 3 razy dziennie, prysznic. Mycie głowy - codziennie rano, mam teraz króciutkie włosy - trochę żelu, trochę rozczochruję - i do pracy. Depilacja - czasem żyletką gole , wtedy to trwa 5 min, jak mam więcej czasu ( a rzadko) - wosk( ok godziny), za to problem z głowy na 2-3 tygodnie.Maseczka na twarz - sporadycznie, do kosmetyczki nie chodzę - brak czasu ( i chyba brak wiary w skuteczność)Sama dbam - zmywam regularnie mleczkiem, kremik na noc, pod oczy i takie tam.Paznokcie mam krotkie, opiłowane ( przy małym dziecku nic innego nie da się wymyślić), bez lakieru.Pedicure - raz na tydzień, jak mąż z malą idzie na spacer, obowiązkowo lakier, bo na nogach dobrze się trzyma.Włosów nie farbujęregularnie ćwiczę brzuszki - ok. 10 min dziennie, rano. I tak urywam drogocenne minuty dla własnej urody, po 5-10 min, wychodzi coś około 30 min dziennie. Uważam, że w sam raz - staram się wyglądać w miarę schludnie . Aha, prasujemy ubrania codziennie - na zmiane z mężem - nie ma wtedy zwałów bielizny. W ogóle jestem zdania, że na wszystko wystarczy czasu, jeżeli dbać o siebie i dom systematycznie , ale bez przesady. Pozdrawiam serdecznie i chętnie poczytam, jak sobie radzicie. Lia. :hello:
    • Gość edziecko: szwedka Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 08.08.02, 11:04
      Dziewczyny - rzeczywiście nie najlepiej z tym czasem.A pamiętam z dzieciństwa książkę mojej mamy pt. "100 minut dla urody" (że to niby tak mało autorka przekonywała).Ja mam 30 minut rano dla siebie - prysznic i makijaż i 15 wieczorem.Raz na tydzień robię sobie "godzinę piękności" - full service - peeling, maska, golenie, smarowanie.Fryzjer - raz na dwa miesiące farbowanie i strzyżenie.Czasem pzanokcie u kosmetyczki (dwa razy w roku mniej więcej).Czuję się zadbana.
    • Gość edziecko: Alka Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 08.08.02, 12:02
      A ja sie przy Zuźce zorganizowałam i teraz to chyba więcej czasu poświęcam sobie niz przedtem :what:I tak:6:30 gimnastyka na biust, prysznic, fryzura (włosy do pasa :hap: ) i przy okazji trochę skłonów poćwiczę, makijaż i o 7:00 do pracy.15:00 powrót z pracy - zmycie makijażu z Pysią na karku prepatarem 2 w jednym, kremik i na spacer coś ok. godzinki.A na spacerze to my sobie ćwiczymy różne wymachy kończyn, skłony podskoki itp :lol: Mam pretekst - Zuźkę - i niech sobie dziwnie patrzą, a co mi tam :lol:Jak Pysia zaśnie - czyli po 22:- jakieś 20 minut gimnastyki na brzuszek, uda i pośladki,- potem prysznic, kremik na twarz lub maseczka (zamiast kremiku, nawilżająca, taka której nie trzeba zmywać), żel na udka i brzuszek, tarcie pięt i potem wsmarowywanie w nie kremu bez użycia rąk (jeszcze trochę ćwiczeń na brzuszek).Nogi i ręce depiluję piekielną maszyną więc wystarczy raz w miesiącu i wtedy pakuję się na godzinę do łazienki a Pysię z Lubym wysyłam na spacer. Włosy myję co 2-3 dni - jak są upały to rano i z mokrymi jadę do pracy, a jak zimno to po powrocie do domu i wtedy nie idę na spacer tylko prowadzę zajęcia świetlicowe :crazy:Manicure robię przy okazji prania ręcznego mniej więcej raz w tygodniu. Pazurów ani u rąk ani u stóp nie maluję, bo nie lubię.Pozdrófka :hello:Alka
    • Gość edziecko: joannaz Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 08.08.02, 13:44
      No to umnie wygląda to tak:- wstaję 6:30 oprócz zabiegów higienicznych zdążę jeszcze zrobić mały makijaż ( brwi, rzęsy, podkład, puder, szminka, perfumy)- o 7 wstaje Zofia- 7:30 wychodzimy do żłobka, o 8:10 jestem w pracy do 16. Odbieram Zofię ze żłobka.- o 21:15 Zosia śpi. Mam czas tylko dla siebie, hihi. zaczynam od kolacji a potem: Kąpiel około 20 min łącznie z czytaniem gazety w wannie, albo szybki prysznic. Codziennie szoruję pięty ;). zmywam makijaż, tonizuję twarz, kremuję.Włosy (długie myję co 2 dni). Żeby nie tracić czasu idę spać z mokrymi. Do fryzjera chodze rzadko-raz na rok.Do kosmetyczki ( henna, czyszczenie, depilacja nóg) chodzę raz na 3 miesiące, jak jestem u rodziców i mogę z nimi zostawić Zosię na 3 h.Aha raz w tygodniu peeling twarzy i zamiast kremu na noc kładę maseczkę.Nie jestem jednak ideałem. Moją piętą Achillesową, hihi jest manicure i pedicure. Kurcze, mam wszystkie niezbędne narzędzia, ale zawsze wychodzi mi krzywo, skórki zawsze mi się zadrą itp. itd. Co więcej nawet najlepszy lakier wygląda na moich paznokciach źle. Dlatego pazurami zajmuję się tylko wtedy jak muszę. Na szczęście nie chodzę do supermarketów, bo mam strasznie daleko.A jeszcze piorę, sprzątam, prasuję.Pozdrawiam Joannaps. Aluc- ja też kąpię siebie i Zofię w Oillatum- superowo.
    • Gość edziecko: Magdalena_mama_Gaby Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 14.08.02, 11:24
      Jestem mamą 22-miesięcznej Gaby. Jak przy każdym dziecku tak i przy niej, jest mnóstwo roboty. Gaba często zajmuje się sama sobą, ale fajnie jest razem pobudować dźwig z klocków, poczytać, porysować...Mimo to znajduję czas, żeby zadbać o siebie. Mam teraz wakacje /nauczyciel/ i prawie każdy dzień wygląda identycznie. Wstajemy po 7. Robię Gabie śniadanie i potem już łowię odrobinę czasu dla siebie. Mycie, czesanie włosów /uplatam je zmyślnie ;) czemu nie mogą się nadziwić inni, że sama sobie tak radzę/, koniecznie makijaż!!!Kiedy Gaba śpi /ok.11 do 13.30/ prysznic, obowiązkowa depilacja maszynką - codziennie -, balsamik, Herbina, i perfumy. Kiedy Gaba się budzi - mama lśni ;). Myję głowę 2 razy w tygodniu, zawsze wieczorem i kładę się spać z mokrymi włosami. Rano tradycyjnie zaplatam :D! Do fryzjera chadzam tylko na podcinanie końcówek. Farbuję włosy sama - co półtora miesiąca, na kruczoczarny kolor.Do kosmetyczki chodzę tylko w celu zrobienia henny na rzęsy i depilacji "wąsika" /3 razy w roku.../. Brwi reguluję sama - sukcesywnie wyrywam co nie pasuje ;).Co 1,5 tygodnia wieczorem, kiedy Gaba śpi /idzie spać ok 20/ moczę nóżki w miednicy i maluję paznokcie /obowiązkowy intensywny kolor - bordo, czerwień.../. Z paznokciami u rąk jest nieco gorzej, bo są wyjątkowo łamliwe. Ale raczej półdługie, czasami tylko nie pomalowane.Uffff... Jak ja to wszystko daję radę zrobić ;)?Magda :hello:
    • Gość edziecko: IwonaC. Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 14.08.02, 11:57
      Hi, hi, hi !!!A mi udało się wczoraj być u fryzjera (niestety musiałam zabrać ze sobą "starszą" pociechę), spędzić 2 godziny na nakładaniu farby i "działaniu" jej na mój włos oraz obcięciu tegoż włosa na super fryzurkę (z baaaardzo długich na baaaaaardzo krótkie). Jestem z siebie dumna, gdyż przy dwójce dzieci (5 lat - Juleńka, 8 miesięcy - Kacperek nadal karmiony cycem) jest to dla mnie powód do dumy. Rzadko mogę sobie pozwolić na taki luksus, gdyż zawsze mam coś "ważniejszego" do wykonania, niż popracowanie nad moim wizerunkiem. Ale obiecałam sobie, że to się zmieni i mąż w tym postanowieniu ma mnie wspierać i pomagać (pomoc to zajęcie się chwilowe dzidziami i oczywiście fundusze). Polecam wszystkim eMamom taką metamorfozę.Pozdrawiam Was mocno :hello: i serdecznie ! P.S. na pytanie fryzjerki, czy podoba ci się teraz mamusia, moja córeczka odpowiedziała: nie, bo Kacperek nie pozna mamusi. Ale Kacperek poznał i było mu wszystko jedno czy mamausia ma włoski czy nie, byle by tylko cyca dała.
    • Gość edziecko: Adzia Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 14.08.02, 12:18
      Ja nie narzekam :-) Co prawda czasu - hak większość z Was - nie mam za wiele, ale też moje dzieciątko ma już prawie dwa latka i jest w stanie przez chwilę zająć się sobą, podczas gdy ja...Włosy - myję po południu, albo wieczorem. Nie suszę suszarką, bo miałabym siano, nakładam tylko odżywkę. Na razie są półdługie i trudno je ujarzmić, ale opracowałam sobie sposób upinania ich na co dzień - pasemko po pasemku, do góry, "jak się uda" - a że są kręcone, to i niedokładności się zacierają. Do fryzjera nie chadzam, bo zapuszcczam. Co parę miesięcy najdzie mnie na kolorek, wtedy używam szamponów, bo farba źle wpływa na moje włosy.Brwi depiluję u kosmetyczki, wracając z pracy - 15 minut. Paznokci u rąk nie maluję, bo nie widzę możliwości ich wysuszenia - zawsze coś się znajdzie do roboty. Poranny makijaż - lekka kreseczka, rzęsy i pomadka - dosłownie kilka minut. Depilacja - he, jaka depilacja, ja mam dobrze, bo wystarcza maszynka i pianka - i to raz na tydzień - dwa. Wieczorkiem - prysznic - w wannie nie lubię się moczyć bo jest duża i woda szybko stygnie. Ogólnie - da się żyć :-) Nawet z małym dzieckiem.Pozdrawiam Agnieszka
      • Gość edziecko: Adzia Re: A" propos dyskusji na emamie... IP: *.* 14.08.02, 12:21
        Aha, no i oczywiście oprócz tego wszystkiego myję też zęby ;-)
        • Gość edziecko: Selina Re: A" propos dyskusji na emamie...-do Adzi IP: *.* 14.08.02, 14:17
          Adzia no przestań! Zęby myjesz? :lol: A po co? :) Przecież i tak kiedyś powypadają! ;)
Pełna wersja