pamiętnik mojej 13 - tki

IP: *.* 06.01.03, 23:04
Dzień 1.Rano o 6.00 synek domaga się jeść, wstajemy. Zjeść ?śniadanie? teraz czy później. Do 14 nie wytrzymam o samej kawie. Szklanka wody, zabawy z synkiem i wspólna drzemka. Pobudka o 10.00, synek zajada zupkę, a ja piję kawę ? gorzką ? brr, lubię, ale białą i słodką jak cukierek. Na obiad szpinak, 2 jajka na twardo i pomidor. Szpinak...z jakimiś dodatkami kupiłam...egzekucja odroczona, mąż przywiezie po południu zielone paskudztwo, więc zamieniam posiłki. Tłukę schaboszczaka, podsmażam na łyżeczce oliwy...chyba wolno...ciut pieprzu i jarzynki...głodna jak wilk drę sałatę na kawałki...ponad pół główki, dobra...wyciskam połówkę cytryny, dodaję łyżkę oleju...kotlet w folii aluminiowej do piekarnika...Trochę zmalał w tym pieczeniu, ale niezły...sałata kwaśna, ale przez to nie czuć że gorzka. Mówię sobie, nie narzekaj, wieczorem szpinak to pomarudzisz. Zagryzam mięsem sałatę...za dużo zrobiłam, ale trzeba czymś oszukać żołądek... Gotuję jajka na wieczór. Szpinak po rozpuszczeniu ma błotowaty wygląd...to się soli? Odgrzewam w garnku, żeby się zagotowało...może na ciepło lepszy...chyba się soli trochę...na pół paczki to taka większa szczypta. No dobrze, mam być szczupła to się poświęcę...jajko na kawałki, pomidor też...odrobina jarzynki...żeby nie sama sól była...Ta dieta jest chyba po to, żeby potem przez lata zastanawiać się nad każdym zjedzonym ciastkiem...szpinak o mały włos a nie dałby się zjeść... i tak musiałam jeszcze dosolić. W przepisie nie ma słowa o przyprawach, ilości szpinaku, sposobie przyrządzania. Będę silna...jeszcze tylko trzy razy...ale czułam go w żołądku jeszcze kilka godzin. Wieczorem jak zwykle usiadłam w fotelu z książką...i...zjadłabym coś...zawsze podjadałam jakieś słodycze...Będę silna. Zawsze mówili, że po porodzie to moja siostra będzie gruba, bo ma figurę po mamie. A ona świetnie się trzyma, mąż ? rehabilitant codziennie z nią ćwiczy. No i mało je bo karmi, a jej dziecko ma alergię na prawie wszystko. Mnie się nie udało, a potem babcia przyjechała i w 2 miesiące ?pomogła mi?, żebym miała siłę na wychowywanie dziecka...i teraz to pomaganie muszę zajadać szpinakiem. Kiedyś ważyłam nawet 54 kg...przed ciążą już 60, a teraz 73. Ale trudno...za grzeszki łakomstwa trzeba pokutować. Dam radę, jutro będzie łatwiej, nie ma szpinaku.:)
    • Gość edziecko: Siunia Re: pamiętnik mojej 13 - tki IP: *.* 07.01.03, 00:44
      Przyzwyczaisz się i później będzie łatwiej :)Wszystko zależy od nastawienia i determinacji :)Ale jak czytam to ... przypomina mi sie moja 13-tka ...Za to pomysl, jak fajnie będzie wskoczyć w małe ciuszki po diecie ... Cudowne uczucie :)Trzymaj się dzielnie nadal- Siuniaps. ja nie używałam soli a jedynie wegetyżarłam pół opakowania szpinaku mrozonego i sałaty też ok. 1/2 główki, a od oleju smaczniejsza jest oliwa z oliwek
    • Gość edziecko: flaska Re: pamiętnik mojej 13 - tki IP: *.* 07.01.03, 01:46
      Sałata lodowa nie jest taka gorzka jak ta zwykła. Za zwyklą nie przepadam , a lodowa wcinam samą . Spróbuj ! życzę sukcesow. ewa
    • Gość edziecko: Elik Re: pamiętnik mojej 13 - tki IP: *.* 07.01.03, 13:57
      Chyba też dziś zaczęłam, sama nie wiem. Lubie szpinak i brokuły a nie lubię mięsa a nabiału jeść nie powinnam bo karmię jeszcze piersią alergiczną trzylatkę, karmienia nie jest znowu tak dużo a mimo ścisłej diety i tak ją sypie. Sama nie wiem. To mój drugi raz.Na razie zjadłam 6 jajek przepiórczych, to jekieś 1,5 kurzego. Nic więcej do pracy nie wzięłam, mąż zrobił kanapki z razowego chlebka, ale schowałam. Jestem po kawie, przedtem siemie lniane- wiem ,że nie wolno ale bez tego kawa odpada, 2 herbatkach i popijam ciepłą przegotowaną wodą. Jeśli nie odpadnie mnie przeziębienie może wytrwam. Pozdrawiam , niezdecydowana ElikPs. Mam w szafie śliczne klasyczne levisy, załozyć założyłam ale w pasie brakuje jakieś 7 cm cryingwięc może jednak?
    • Gość edziecko: zeta Re: pamiętnik mojej 13 - tki IP: *.* 08.01.03, 08:53
      Wioletko !Gratuluję decyzji i życzę cierpliwości.Ciężka praca przed tobą ale za to później jak nagroda. Będę śledzić twoje poczynania i jak by co wspierać również .Pozdrawiam Renatap.s. A tego szpinaku to strasznie ci współczuje , fe .
    • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki -dzień 2 IP: *.* 08.01.03, 22:44
      Dzień 2.Leszko zrobił pobudkę o 4 rano. Jest przeziębiony, ciężko mu oddychać zakatarzonym noskiem. Wieczorem mało zjadł, więc obudził go pewnie głód. Litości ? karmienie zupką o takiej porze! Znowu za wcześnie na śniadaniową kawę. Ssie mnie w żołądku, ale zapijam wodą i idę z synkiem spać na 3 godziny.Kawa z kostką cukru to niebo w gębie w porównaniu z wczorajszą gorzką. Od razu mam super humorek. Leszek też ? wyspany i najedzony klęczy przy pudle z zabawkami i grzebie w nim a ja tłukę kotleta ? dziś dla odmiany filet z piersi kurczaka ? cała pierś, opruszona przyprawą do kurczaka ? befsztyk ma być duży. Sałata ? tym razem lodowa (zgodnie z sugestią e-mamy z forum) ? z oliwą i ciut mniej kwaśna. Super. Nawet się najadłam, z owoców niestety tylko jabłko, które wzmaga apetyt. Pomarańcze mąż obiecał dowieźć wieczorem, razem z chudą szynką. Kupił mi nawet cukier w kostkach. Pewnie na przeprosiny za drwiny z mojego jedzenia szpinaku.Niestety szynki nie ma. Jem, to, co jest w domu ? słoną, tłustą szynkę ? wycinam wszystkie białe paski ? jak ma być chuda to chuda. Jogurt na zimno, więc nie czuć, że naturalny i bez cukru. Jest super. Zjadłam duże opakowanie ? 370 g. Ciut mniej niż 2 szklanki, ale jestem bardzo najedzona. Ile to jest 10 dkg szynki? Ja ukroiłam 3 plasterki ? cienkie, bo nie lubię grubo krojonej wędliny.Dziś było nieźle. Brzuch chyba bardziej płaski ? dlatego, że pusty? Boję się efektu jojo ? Moja mama dzwoniła i mówiła, że kiedyś też stosowała tę dietę. Tylko, że w jej wersji po tygodniu można było zjeść dowolną potrawę w dowolnej ilości. Zjadła talerz białego barszczu. Schudla 12 kg, ale po miesiącu miała je z powrotem. Muszę zacząć ćwiczyć ? może efekt będzie trwalszy? Nie ma się co dołować ? trzeba zbierać siły na jutrzejszy szpinak. Szklanka wody na dobranoc i już przytulam mojego kaszlącego przez sen synka.
    • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki IP: *.* 08.01.03, 22:53
      Dzień 3.Biedny Leszeczek znów nie spał pół nocy. Wieczorem wymiotował, więc już o 5.30 domagał się jedzenia. Próby karmienia kaszką przez sen się nie udał ? w nocy toleruje tylko herbatki. Na szczęście starym zwyczajem śpimy razem do 9.30. Kawa z kostką cukru dziś nie jest tak cudowna jak wczoraj. Może to przez kłótnię z mężem i podły nastrój. Nie chce jechać z maluszkiem do lekarza ?bo przesadzasz i samo mu przejdzie a ja mam dużo pracy i nie mogę się zwolnić?. Zagryzam smutek grzanką (czytaj: podsuszoną w piekarniku kromką chleba).Mam sposób na szpinak! Wezmę go głodem! Zjem ten lunch najpóźniej jak tylko się da. Za radą teścia, który pojechał z nami do pediatry (synek ma zapalenie krtani, gardła i migdałków, alergiczną wysypkę i wadę szkliwa) dodaję posiekany ząbek czosnku i solę. Mówią, że jak ktoś jest mocno głodny to wszystko mu smakuje. Bez przesady, ale ? szpinak da się połknąć bez większych problemów. Dosypałam jeszcze granulowanego czosnku...chyba nie jest to straszne odstępstwo od diety.... chociaż...nawet gumy do żucia nie wolno... nie wiem...Przegryzam szpinak pomidorem i kawałkami pomarańczy...ale luksus....w końcu coś naprawdę smacznego. Kilka cząstek zostawiam sobie na smak...i dłuuugo się delektuję...Kolacja: znów wydłubywanie tłuszczu z szynki i zagryzanie sałatą. Dla urozmaicenia ? 2 jajka w plasterkach...lubięJ Coraz żywsze mam skojarzenia z królikiem...I chyba dziś za mało kwaśna ta sałata...Nie wytrzymałam i przymierzyłam spodnie, które w październiku były jeszcze ok. a po świętach już mocno się opinały....Nicsad Nadal wyglądam jak baleron ściśnięty sznurkiem. Mam za mało ruchu....samo prasowanie, sprzątanie i zajmowanie się smykiem nie wystarczy...Mam słabą kondycję i do południa za mało czasu...a wstydzę się ćwiczyć, kiedy Misiek widzi... Czy chudnie się tylko w drugim tygodniu a w pierwszym oczyszcza organizm? Za mało dziś piłam...nawet litr się nie uzbierał....oj pogoni mnie lekarz jak mu pokażę wyniki badań...Ale nerki na razie siedzą cichoJ A o szpinaku mogę zapomnieć do poniedziałku :)
      • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki- dzień 3 IP: *.* 08.01.03, 22:59
        Dzień 3.Biedny Leszeczek znów nie spał pół nocy. Wieczorem wymiotował, więc już o 5.30 domagał się jedzenia. Próby karmienia kaszką przez sen się nie udał ? w nocy toleruje tylko herbatki. Na szczęście starym zwyczajem śpimy razem do 9.30. Kawa z kostką cukru dziś nie jest tak cudowna jak wczoraj. Może to przez kłótnię z mężem i podły nastrój. Nie chce jechać z maluszkiem do lekarza ?bo przesadzasz i samo mu przejdzie a ja mam dużo pracy i nie mogę się zwolnić?. Zagryzam smutek grzanką (czytaj: podsuszoną w piekarniku kromką chleba).Mam sposób na szpinak! Wezmę go głodem! Zjem ten lunch najpóźniej jak tylko się da. Za radą teścia, który pojechał z nami do pediatry (synek ma zapalenie krtani, gardła i migdałków, alergiczną wysypkę i wadę szkliwa) dodaję posiekany ząbek czosnku i solę. Mówią, że jak ktoś jest mocno głodny to wszystko mu smakuje. Bez przesady, ale ? szpinak da się połknąć bez większych problemów. Dosypałam jeszcze granulowanego czosnku...chyba nie jest to straszne odstępstwo od diety.... chociaż...nawet gumy do żucia nie wolno... nie wiem...Przegryzam szpinak pomidorem i kawałkami pomarańczy...ale luksus....w końcu coś naprawdę smacznego. Kilka cząstek zostawiam sobie na smak...i dłuuugo się delektuję...Kolacja: znów wydłubywanie tłuszczu z szynki i zagryzanie sałatą. Dla urozmaicenia ? 2 jajka w plasterkach...lubięsmile Coraz żywsze mam skojarzenia z królikiem...I chyba dziś za mało kwaśna ta sałata...Nie wytrzymałam i przymierzyłam spodnie, które w październiku były jeszcze ok. a po świętach już mocno się opinały....Nicsad Nadal wyglądam jak baleron ściśnięty sznurkiem. Mam za mało ruchu....samo prasowanie, sprzątanie i zajmowanie się smykiem nie wystarczy...Mam słabą kondycję i do południa za mało czasu...a wstydzę się ćwiczyć, kiedy Misiek widzi... Czy chudnie się tylko w drugim tygodniu a w pierwszym oczyszcza organizm? Za mało dziś piłam...nawet litr się nie uzbierał....oj pogoni mnie lekarz jak mu pokażę wyniki badań...Ale nerki na razie siedzą cichosmile A o szpinaku mogę zapomnieć do poniedziałkusmile
    • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki-dzień 4 IP: *.* 11.01.03, 15:51
      Dzień 4. Pół nocy nie spałam okrywając wiercącego się Leszka i podawając mu picie. Dzięki Bogu za tę kawę na śniadanie. Inaczej nie widziałabym na oczy.. Maluch zwraca śniadanie i wczorajszą kolację. Strasznie mi go żal. Potem godzinę namawiamy go z Miśkiem, żeby nasiusiał do woreczka. W końcu łaskotki przynoszą efekt i tatuś może jechać do przychodni.Na pewno drugie miejsce po szpinaku ma serek wiejski. Mąż kupił naturalny z Krasnystawu – mdły i bez soli. Strasznie mnie kusi, żeby posłodzić choć trochę, ale jakoś przełykam zagryzając plasterkiem jajka. Marchewkę (uwielbiam) zostawiam na poprawienie smaku.Wieczorem zaczynam odczuwać efekty oczyszczające diety. – co chwila biegam do toalety, a synek za mną. Podoba mu się ta zabawa w bieganie na czworaka za mamą. Spadła mu troszkę gorączka bo w końcu wyrżnął się szósty ząbek. Wieczorem jestem już wściekle głodna. Odsączam owoce z dużej puszki (małych nie było w sklepie) i z połowy porcji gotuję kompot. Wypijam prawie gorący i połykam owoce. Zapomniałam o jogurcie – mogłam z nim wymieszać owoce. Teraz musze zjeść sam.Zastanawia mnie jeden fakt – z tego, co wiem, jak się chudnie to najpierw widać to na twarzy i biuście – z brzucha i ud ciężko zrzucić tłuszczyk. A trochę zmniejszył mi się brzuch. Muszę policzyć ile kalorii dziennie ma ta dieta.
    • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki - dzień 5 IP: *.* 11.01.03, 15:54
      Dzień 5.Dziś nareszcie odmiana: na śniadanie marchewka. Lubię słodką marchewkę, szkoda, że tylko jedna duża...nie mam, biorę dwie małe. Trochę psuje smak ta cytryna, ale i tak jest super. Dziś śniadanie razem z synkiem – o 6 rano. Maluch bryka na wykładzinie – chyba mu lepiej w końcu, choć w nocy znów źle spał. Szykuję rybę na obiad...2 duże płaty pstrąga...napisali, ze ryba, więc chyba cała. Skrapiam cytryną i wstawiam do piekarnika.Nie spodziewałam się, że najem się połową porcji. Nawet dobra ta ryba, chociaż wolę tłuste ryby. Wciskam na siłę resztę...Mija już 10 wieczorem a ja nadal nie jestem głodna. Najchętniej wcale nie jadłabym kolacji. Ale nie wiem czy tak wolno. Miałam dziś ugotować brokuł zamiast wcinać znów sąłatę, ale mi się nie chce. O północy zjadam mały befsztyk – schaboszczak z folii i jem trochę sałaty.Od jakichś 2 dni jest mi strasznie zimno...to efekt diety?I strasznie kusi mnie, żeby zjeść coś innego. Misiek w nagrodę za katusze kupił mi ...czekoladki...żebym zjadła po diecie...akurat, żeby kilogramy wróciły...złośliwiec.....
    • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki IP: *.* 11.01.03, 15:56
      Dzień 6. Rano synek wstaje już o 4.30. otwiera oczy, jeszcze strasznie zaspany...klepie mnie po policzku, żebym wstała i gramoli się po mnie, żeby obudzić też tatę. Strasznie smieszny jest przy tym, bo jeszcze taki zaspany, ale oczyska już szeroko otwiera i śmieje się całą buzią, pokazując wszystkie sześć ząbków. Zjada zupkę, chwilkę bryka z dziadkiem i babcią, którzy nas odwiedzili i zostali na noc i o 6.30 wszyscy znów idziemy spać.Jakoś dziwnie się czuję...ciągle kręci mi się w głowie i strasznie mi zimno...nie mam dobrego nastroju...gryzę suchy chleb (grzanka) i popijam kawą, ale nawet ona nie stawia mnie na nogi.Zjadłabym coś innego...kusi mnie, żeby choć parę Flipsów skubnąć Leszkowi. Zagryzam zęby i szykuję obiad. Ja zjem kurczaka (całego?) a reszta rodzinki rosół z niego.Niestety....Nawet połowy nie dałam rady zjeść...i sałatę też zjem później. Jestem strasznie najedzona po kilku kęsach. Myślicie, że to duże odstępstwo od diety? Może na kolację zgłodnieję..., zresztą jajko i marchewkę zawsze chętnie jem.Niestety nadal nie widzę, żebym schudła...przymierzyłam swoje „testowe” dżinsy...nadal są opięte w udach.
      • Gość edziecko: marzenna Re: pamiętnik mojej 13 - tki IP: *.* 12.01.03, 10:48
        Na uczucie zimna spróbuj dodawać przypraw rozgrzewających: do kawy cynamonu, do mięsa pieprzu, chili, smaż mięso na oliwie. Bierz multiwitaminy, chrom. Bardzo dobrze działa bilobil 3 razy dziennie, kelp (jeśli nie masz nadczynności tarczycy),vit ACE, a także zwykła aspiryna w niewielkiej dawce, np. pół tabletki. Mnie taki zestaw b.pomógł. Powodzenia i wytrwałości.Marzenna.
    • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki -dzień 7 IP: *.* 12.01.03, 21:10
      Dzień 7.Dziś Misiek spał przy Leszku, ja mogłam odpocząć. Wczoraj sałaty zjadłam tylko odrobinę, nie miałam lodowej, a ta zwykła smakowała jakby była z plastiku. I znów dopiero o północy jadłam marchewkę i jajka.Rano wstałam strasznie głodna. Leszek spał aż do 8. Naszpikowałam go wieczorem Viburcolem, pewnie dlatego.Dziś dzień kryzysowy. Dawno nie piłam herbaty (od zajścia w ciążę) a tym bardziej bez cukru. Jestem głodna. Tęsknym wzrokiem spoglądam jak Misiek wcina ciasteczka, Leszek chrupeczki kukurydziane...mam ochotę nawet na jogurt naturalny...niestety dopiero we wtorek...Teściowie nas odwiedzili, mam ogląda podróże kulinarne Makłowicza. Nie mają litości. Schabowy jakoś mi nie smakuje, al. Pomarańcza za szybko się kończy. Pociesza mnie jedynie fakt, że odzyskałam figurę sprzed Świąt. Nadal jednak chciałabym schudnąć więcej. Czy tę dietę można powtórzyć od razu?P.S. Dzięki za wszystkie rady. To dla mnie naprawdę ważne i bardzo podtrzymuje mnie na duchu.
    • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki -dzień 8 IP: *.* 22.01.03, 00:45
      Dzień 8Zaczynam nowy etap. Zaprawiona w głodówce, czuję się jak weteranka. Skoro dałam sobie radę przez pierwszy tydzień to wytrzymam i drugi. Kawa...gorzka...łykam duszkiem. Jestem przytomniejsza po nieprzespanej nocy. Synek postanowił od 1 w nocy do 4 rano się bawić. A wstał rześki jak skowronek o 6 rano...ja z nim...i już się nie położyłam. Znowu mam kłopoty z ilością wypijanej wody...ciągle trudno dojść do 2 litrów. W południe przypominam sobie, że wypiłam pół szklanki...a nerki zaczynają boleć... Na zimno znalazłam receptę: praca...zamieniam się w sprzątaczkę a synek wiernie mi asystuje. Znów musze zamienić posiłki bo pomidory się popsuły w lodówce...straszne jest to jedzenie z hipermarketów. Do sałaty powoli przywykłam... Nie wytrzymałam i znowu przymierzyłam „testowe spodnie”. Niestety...nadal ciut opięte...I mam wrażenie, że znów przytyłam...Chyba po tym kurczaku w sobotę.Niestety...wieczorem nie bywam tak strasznie głodna jak po południu...szpinak z czosnkiem nawet prawie nie dał się zjeść...dobrze, że jest jajko na smak.... Jeszcze tylko raz to paskudztwo ...Do soboty niedaleko...
      • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki -dzień 9 IP: *.* 22.01.03, 00:46
        Dzień 9Kawa z kostką cukru - niebo w gębie...zaczynam to lubić...no i zawsze to mniej kalorii...każda kostka to aż 40... Mam super humor...Leszek nie kaszle, jeszcze trochę zakatarzony, ale spał do siódmej! Nie wiem co mu się stało, ale oby tak zostało...Wszyscy się dziwią, że ciągle mi zimno...zaczęłam się cieplej ubierać...Lunch...chyba za późno go jem...kawa o 8 a teraz jest 15....no cóż...niektórych nawyków się nie zmieni... Rozkoszuję się moją ulubioną pomarańczą...Kolacja znów późno...ale jaka dobra...nie wiem jakim cudem ale bardzo tęskniłam do jogurtu naturalnego.... Mąż mówi, ze mi się w głowie poprzestawiało od ilości zjadanej sałaty...
    • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki - dzień 10 IP: *.* 22.01.03, 00:48
      Dzień 10 Kawa to już łatwizna...Nawet polubiłam... Ale grzankę za mocno obsuszyłam...kocham chleb, więc i tak mi smakuje...rewelacja... Synek ma fazę na spanie chyba...dziś obudził mnie o ósmej i prawie nie budził się w nocy...i koniec z katarem...same powody do radości...Dziś ostatnia porcja szpinaku...Ostatnio odkroiłam więcej niż pół paczki... i dam mniej czosnku... Hm...chyba środa to lepszy dzień na jedzenie szpinaku niż poniedziałek...wszedł gładko razem z pomidorem...i nagroda za trud...pomarańcza...Ta dieta stała się chyba za łatwa....zaczęło mi się podobać...tyle, że efektów brak...spodnie nadal na styk...A kolacja znów zjedzona za późno...
    • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki - dzień 11 IP: *.* 22.01.03, 00:49
      Dzień 11Coś jest nie tak... Leszeczko spał do dziewiątej...to raczej nienormalne....Obudził mnie dłubiąc mi w buzi...rozrabiaka...Nie dałam rady zjeść serka wiejskiego...trochę dosoliłam i dosypałam pieprzu, ale nie pomogło...zjadłam tylko pół...chyba wolałabym szpinak...Eureka! Przy porządkach domowych znalazłam świstek papieru...dieta kopenhaska! To teść przyniósł mi ją kilka miesięcy temu...a ja tyle szukałam po Internecie... No i jest dokładniejsza...już widzę masę błędów...moje posiłki nie są wcale o 8, 13 i 18.... Sałata w piątek miała być bez cytryny i oleju, a kurczak mógł być pieczony w sobotę... Innych rażących błędów nie zrobiłam...zmartwiła mnie tylko ta sałata...Dziś owoce z kompotu mieszam z jogurtem...niebo w gębie...
    • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki - dzień 12 IP: *.* 22.01.03, 00:51
      Dzień 12Nie mogę uwierzyć, ze to już tak niedługo do końca. Prawie mi się udało (testowe spodnie maja inne zdanie). Dziś jadę do teściów z maluchem (terrorystę rozpracowałam – śpi długo rano, ale usypia strasznie późno – wczoraj o 11 w nocy). Zabieram więc prowiant ze sobą. Jutro jedziemy na weekend do Kielc do mojej siostry – niestety nie poświętujemy...ja mam ostatni dzień diety). Leszek objada mnie z marchewki... Ryba na obiad nie jest tak dobra jak ta tydzień temu...stwierdzam, że wolę pstrąga niż dorsza...I całej nie dam rady zjeść...Już u teściów...przeglądając prasę teściówki znalazłam „Panią Domu”... a w niej dokładny opis mojej diety... No i niestety widzę kolejne błędy...wyraźnie jest napisane, ze befsztyk ma być wołowy a jadłam schab albo pierś kurczaka...ma być sałata i brokuły piątego dnia...Może przez to nie chudnę...Ale wszyscy pocieszają, ze chudnę...Wiec wniosek: musiałam przez Święta się tak utuczyć, ze nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy...mówią, że schudłam z 10 kg...Dobrze jest...w gazecie zalecają potem dietę 1000 kalorii...może spróbuję?Leszek objada mi połowę brokuła...łakomczuch. I w końcu jem obiad o przyzwoitej porze (19). Za to synek idzie spać o bardzo nieprzyzwoite porze...o północy teściowa zajrzała do nas ze zdziwieniem spojrzała na wnusia a on z radosnym uśmiechem powiedział łałałaba....i zaczął walić drewnianym klockiem o podłogę...dobrze, że to pater...
    • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki - dzień 13 IP: *.* 22.01.03, 00:52
      Dzień 13Rano pakowanie, zanim Leszek się obudzi...piję kawę...u teściów nie ma chleba, więc za grzankę robi połówka bułki...Matko, jakie to dobre...najlepsza rzecz jaka jadłam od miesięcy... Dla tego kawałka bułki warto było się katować...W drodze popijam wodę...Leszek śpi całe 250 km... a mam szykuje mi pieczonego kurczaka...pierś tylko...Rewelacja, zjadam bez skórki ( bo tuczy)...i... tylko połowę, bo Leszek wyrywa mi resztę...10 miesięcy a jaki bezczelny hihihi...na pewno lepsze niż słoiczkowe ...Wieczorem jedziemy do siostry, gdzie wszyscy zajadają się sałatką jarzynową i jabłecznikiem, który pachnie mi pod nosem...Modlę się baaardzo żarliwie o wytrzymałość, choć wszyscy namawiają mnie , żebym spróbowała...że to wieczór ostatniego dnia i nic mi nie będzie... Zagryzam smętnie marchewkę i wmawiam sobie, że jajko jest najpyszniejsze na świecie...Jestem z siebie dumna...wytrzymałam. I choć rodzinka nie widzi, żebym chudła, to ja widzę. Oni nie widzieli mnie od września, kiedy naprawdę byłam w miarę szczupła. Spódnica (pociążowa) jest tylko ciut bardziej obcisła niż miesiąc po porodzie. Zważyłam się – 70 kg. Trochę mnie to rozczarowało...ale i zdopingowało...muszę schudnąć do rozmiaru 38/40...czyli jak przed porodem...a jak się uda to więcej...teściowa mówi, że się nie uda, że już wyhodowałam sobie komórki tłuszczowe i zawsze będę musiała uważać co jem... Trudno. Były czasy beztroskiego obżarstwa a teraz będą czasy mądrego i zdrowego odżywiania się. Schudłam 10 kg. To duży sukces.
      • Gość edziecko: Siunia Re: pamiętnik mojej 13 - tki - dzień 13 IP: *.* 26.01.03, 04:04
        Gratuluje :)Ja też schudłam 10 kg :)Matko, jaka byłam szczęśliwa ....Za jakis czas dietę ponowię, ale .... jeszcze nie teraz- Siunia hipcio
    • Gość edziecko: 121277 Re: pamiętnik mojej 13 - tki - podziękowania IP: *.* 22.01.03, 00:56
      Bardzo dziękuję Wam emamy za wszystkie rady i słowa wsparcia. Nie pisałam o tym, ale to one dopingowały mnie do wytrwałości, dawały siłę do zmagań ze szpinakiem i serkiem naturalnym. Z Wami było dużo łatwiej. Teraz sama mogę udzielac porad co do dietysmile Piszcie do mnie, jeśli macie ochotę, i to nie tylko o diecie. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję – Wiola – mama Leszka
Pełna wersja