Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;)

19.05.03, 11:22
Dzień zaczynam od czytania postów na "Mama cud".

Panie pytają o wszystko co dotyczy naszego wyglądu - kosmetyki, włosy,
ubrania, wspomagacze, diety, itd. To wszystko kosztuje.
Zastanawiam się czy spełniacie wszystkie swoje pragnienia. Czy chodzicie
często do fryzjera, kosmetyczki, na aerobik, masaż oraz do sauny? Czy
czujecie się zadbane i atrakcyjne?

Dlaczego pytam?? ponieważ przypomniałam sobie siebie sprzed ciaży. Zadbaną i
atrakcyjną babkę.
W związku z tym, wczoraj wieczorem wyliczyłam jakie koszty miesięcznie
powinnam ponieść, aby być zadowoloną i doznałam szoku??

Proszę powiedzcie, czy stać Was na wszystkie możliwości jakie dają nam
salony piękności, kluby fitness, sklepy, drogerie? A jeśli nie, to co
robicie, żeby czuć się dobrze, świeżo, młodo i atrakcyjnie?

Pozdrawiam
olaj - pierwszy dzień na diecie z wielkimi postanowieniami i marzeniami ...
    • katarzynad29 Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 19.05.03, 15:02
      Mnie niestety nie stać na wszystko co bym chciała. Z łezką w oku wspominam
      czasy, gdy byłam panną i mieszkałam z mamą, dostawałam od niej kieszonkowe i
      do tego miałam stypendium na studiach, wtedy szalałam i kupowałam co tylko
      chciałam. A dziś niestety czasem muszę się zastanowić, tym bardziej że w domu
      mam jeszzcze męża eleganta i Synusia. Zarabiamy wprawdzie trochę ponad średnią
      krajową, ale to mało. W związku z tym kupuje kosmetyki tzw. popularne, perfumy
      tylko w strefach wolnocłowych (jak mi sie uda gdzieś wyjechać) albo w Ives
      Rocher bo są tanie. Ciuchy kupuję średnio drogię, wolę sobie częściej wymienić
      garderobę niż nosić bez końca jakieś super drogie szmaty, których szkoda
      wywalić, bo dużo kosztowały. Ale generalnie czuję sie zadbana i atrakcyjna.
      Kasia
      • blesia Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 19.05.03, 15:28
        to fakt ze kosmetyki moga byc drogie i fryzjer tez..a ja jak ostatnio
        postanowilam sie zdrowo odzywiac to doznalam szoku w sklepie..bo warzywa w
        Polsce sa tylk otanie latem..i owoce tez..i to mnie wkurza autentycznie
        bardziej niz kosmetyki! Ja wogole bedac teraz w domu mam problem z
        czasem..wszystko mi sie rozmywa..a kiedys bylam taka zorganizowana! A teraz mam
        lenia albo co...smile Ale postanowilam sie wziac bo lato a ja czuje sie jakos tak
        jak kocmoluszeksmileblesia
        • olka444 Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 20.05.03, 17:55
          tez bardziej niz ceny kosmetykow wkurzaja mnie ceny owocó i warzyw(maj a
          pomidory po 8zł!!!)chcac nie chcac odzywiam sie mało zdrowo,cera zółknie,mało
          błonnika itd i potem lece do sklepu ratowac sie jakims specyfikiem :błędne
          koło!troche chaotycznie ale moze mnie ktos zrozumiesmile
    • ewunia_uk Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 20.05.03, 20:50
      Wlasnie, dla mnie ciekawy temat, bo po lekturze tego forum i rozmowach z moimi
      polskimi kolezankami dochodze do wniosku, ze pomimo mniejszych zarobkow i
      ciaglego narzekania, ze im ciezko, Polki wydaja na swoja urode duzo wiecej niz
      Angielki. I to nie tylko w stosunku do zarobkow, w kwotach absolutnych chyba
      tez, bo przeciez wiekszosc kosmetykow jest w takiej samej cenie w obu krajach.

      A oto moje "wydatki na siebie" rozlozone na czynniki pierwsze wink Podaje ceny w
      przeliczeniu na zlotowki.
      Do fryzjera chodze raz na 6 tygodni, ale tylko na obciecie (100 zl).
      Wlosy farbuje sama w domu "Lumia" Garniera - wedlug mnie najlepsza farba.
      Raz w miesiacu chodze na masaz aromaterapeutyczny (48 zl).
      Owszem, kupuje czasem drogie kosmetyki (Clinique, Chanel, YSL), ale tylko
      takie, gdzie jakosc jest rzeczywiscie wazna, tzn. fluid, korektor,
      samoopalacz. Pozostale kupuje raczej ze sredniego przedzialu cenowego -
      Revlon albo inne marki o podobnych cenach. Nigdy bym np. nie kupila tuszu do
      rzes albo rozu do policzkow "z najwyzszej polki", bo uwazam, ze tansze tez
      dobrze sie sprawdzaja.
      Perfumy - uwielbiam Coco firmy Chanel, ale raczej kupuje je dla mnie moj maz,
      na imieniny albo na Swieta. Na co dzien uzywam "Florentyny" Marksa i Spencera
      albo "Barefoot Doctor" (chyba nie ma tej marki w Polsce) - ceny mniej wiecej
      polowa tego, co Chanel, ( gora 90 zl) a zapachy tez rewelacyjne i bardziej
      oryginalne.

      Do klubu fitness nie chodze. Tipsow itp tez nie robie. Na solarium nie bylam
      nigdy w zyciu.

      Moj najwiekszy wydatek "na siebie" to chyba lekcje Flamenco - wydaje na nie w
      przeliczeniu 150 zl miesiecznie.

      Jesli chodzi o ubrania, to kupuje rocznie 2 - 3 pary butow, a na ubrania
      (tylko dla siebie, nie liczac rodziny) wydaje srednio 300 zl miesiecznie,
      pisze srednio, bo czasami zero, a czasami wiecej, jesli akurat rzuce sie na
      suknie wieczorowa albo plaszcz.

      Wydaje mi sie, ze jestem dosc typowa wsrod Anglielek o podobnych do mnie
      dochodach (kadra kierownicza wiec calkiem niemalych). Ale w porownaniu z
      Polkami to chyba wyszlam na dusigrosza smile)))))
      • adzia_a Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 21.05.03, 08:34
        A ja taka trochę Samosia jestem wink
        Na fitnessy i siłownie nie chadzam, bo nabawiłabym się kompleksów - ale co
        szkodzi machnąć parę brzusków i ćwiczeń rozciągających przy okazji wieczornego
        filmu (no, z brzuszkami z oczywistych wzgldów na razie dałam sobie spokój).
        Fryzjerzy precz - zapuszczam smile
        Do kosmetyczki - raz na dwa tygodnie na woskowanie brwi. Oczyszczanie cery
        sobie darowałam - czasochłonne i mało efektywne, trzeba powtarzać regularnie, a
        na to nie mam czasu. Tipsy - jak poczytałam ile to kosztuje, to stwierdziłam,
        że szkoda mi pieniędzy.
        Kosmetyki kolorowe - niech żyje Avon i przeceny jego smile Szczególnie szminki
        mają świetne.
        W sumie największą wagę przywiązuję do pielęgnacji włosów i cery, bo i jedno i
        drugie - trudne jest. Ale to nie są oszałamiające kwoty - maseczka i dobry
        szampon do włosów (Herbal Care Avonu - hehe ostatnio mieli po 6,90 wink ). Do
        cery używam serii Garniera dla cery trądzikowej niestety - ale to też nie jest
        specjalnie astronomiczna kwota.

        Tylko czy ja aby na pewno piękna jestem wink
      • magdalenack Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 21.05.03, 10:37
        Nie wiem jakie masz tutaj koleżanki, ale ja i większość moich znajomych
        wydajemy na siebie półrocznie tyle co ty miesięcznie. Więc nie uogólniaj bo
        piszesz, za przeproszeniem, bzdury.
        Ja nie kupuję sobie żadnych kosmetyków YSL, nawet fluidów i korektorów, a o
        wydawaniu co miesiąc 300 zł na ciuchy i 150 zł na flamenco mogę tylko pomarzyć.
        I to pomimo zarobków powyżej średniej.
        Sorry za ostry ton ale zirytował mnie Twój post strasznie.
        Pozdrawiam, umazana skromnym fluidem Avonu w promocji.
        • ewunia_uk Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 21.05.03, 11:26
          magdalenack napisała:

          > Nie wiem jakie masz tutaj koleżanki, ale ja i większość moich znajomych
          > wydajemy na siebie półrocznie tyle co ty miesięcznie. Więc nie uogólniaj bo
          > piszesz, za przeproszeniem, bzdury.

          Pisze z wlasnych obserwacji, ktore sa takie a nie inne, widocznie akurat takie
          mam kolezanki. Nic nie poradze na to, ze takie akurat mam doswiadczenia wink

          Masz racje, ze zajdzie sie sporo kobiet, i w Polsce i za granica, ktore na
          siebie nie wydaja ani grosza, ale ja nie prowadze badan statystycznych, tylko
          opisuje to, co zaobserwowalam w kregu moich polskich i angielskich znajomych.

          A post napisalam wlasnie dlatego, ze chcialabym dowiedziec sie, czy macie
          podobne doswiadczenia. Bo ja mam tylko kilka kolezanek w Polsce, no i
          oczywiscie lekture "Mama cud". Co, jak slusznie zauwazylas, nie jest
          statystycznym wycinkiem spoleczenstwa.
          • magdalenack Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 22.05.03, 08:38
            ewunia_uk napisała:

            > Pisze z wlasnych obserwacji, ktore sa takie a nie inne, widocznie akurat
            takie
            > mam kolezanki. Nic nie poradze na to, ze takie akurat mam doswiadczenia wink
            >
            > Masz racje, ze zajdzie sie sporo kobiet, i w Polsce i za granica, ktore na
            > siebie nie wydaja ani grosza, ale ja nie prowadze badan statystycznych, tylko
            > opisuje to, co zaobserwowalam w kregu moich polskich i angielskich znajomych.
            >
            > A post napisalam wlasnie dlatego, ze chcialabym dowiedziec sie, czy macie
            > podobne doswiadczenia. Bo ja mam tylko kilka kolezanek w Polsce, no i
            > oczywiscie lekture "Mama cud". Co, jak slusznie zauwazylas, nie jest
            > statystycznym wycinkiem spoleczenstwa.

            Ależ Ewuniu o nic innego mi nie chodziło smile. Po prostu stwierdzenie "na
            podstawie moich obserwacji Polki wydają dużo na kosmetyki" wydaje mi sie
            naciągane bo sugeruje że wszystkie, a przynajmniej większość tak się zachowuje.
            A to przecież nieprawda.
            A poniosło mnie trochę bo nerwus jestem straszny, niestety smile). A złość
            piękności szkodzi smile)) i trzeba więcej kremów smile))

            No to teraz troche o mnie.
            Co 6 tygodni fryzjer (strzyżenie) 50 zł.
            Kiedyś chodziłam do kosmetyczki. Teraz nie chodzę, bardziej z braku czasu niż
            funduszy smile
            Solarium nie znoszę.
            Na fitness nie chodzę, ale powinnam i na pewno zacznę. Przymierzam się do Tai-
            Chi.
            Kosmetyki używam z rejonów, nazwijmy je, średnich, tzn. typu Margaret Astor,
            Bourjois (cienie do oczu rewelacyjne!) Lubię się malować, ale raczej delikatnie
            i tylko do pracy. I nie mogę żyć bez pogrubiającego tuszu do rzęs smile)
            Kremy, toniki tudzież myjce z firm znanych ale nie luksusowych. Tzn nie Chanel
            (chociaż chciałabym) ale Eris, Dermika, Garnier (do włosów). Ostatnio Avon, bo
            dorwała mnie konsultatnka i donosi ciągle nowe katalogi.
            Czasem kupię jakiś piling czy maseczkę, trzy razy użyję i zapominam.
            Malować paznokcie za to bardzo lubię.
            Perfumy luksusowe zazwyczaj dostaję. Jeśli akurat sponsorów brak to kupuję
            tańsze - Avon, Coty.
            Na ciuchy i buty kiedyś wydawałam więcej (średnio pewnie z 200 zł miesięcznie).
            Teraz, kiedy jest dziecko i hipoteka do spłacenia smile, znacznie mniej (ejże, czy
            ja po ciąży kupiłam sobie jakieś buty ????).

            Według standardów z kobiecych magazynów nie jestem zadbana, bo po prostu szkoda
            mi czasu na te wszystkie wcierania, smarowania i wklepywania.

            A moje poczucie że jestem piękna nijak ma sie do wydanej kasy ani ilości czasu
            poświęconego na zabiegi.
            Najlepiej działa spojrzenie męża pełne zachwytu (gdy budzę się rano,
            nieumalowana i rozczochrana) Czego wszystkim e-mamom i sobie też życzę jak
            najczęściej i w dużych ilościach.
            • ewunia_uk Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 22.05.03, 12:57
              magdalenack napisała:

              > Na ciuchy i buty kiedyś wydawałam więcej (średnio pewnie z 200 zł
              miesięcznie).

              Hihi a jednak widzisz: wydawalas na ciuchy kwoty podobne do moich! Tylko ze
              ten odpowiednik 300 zl to jest jedna-czterdziesta mojej pensji na reke wiec
              nadal uwazam, ze w porownaniu z przecietna Polka jestem dusigrosz smile)))

              Sprobuj na angielskim forum dla mam napisac cos o tipsach, regularnych
              wizytach u kosmetyczki, albo baleyage u fryzjera co pare miesiecy. W Anglii
              kobiety z kilkakrotnie wyzsza pensja niz Polki uwazaja, ze je po prostu na to
              nie stac!

              > Według standardów z kobiecych magazynów nie jestem zadbana, bo po prostu
              szkoda
              >
              > mi czasu na te wszystkie wcierania, smarowania i wklepywania.

              Magazyny kobiece utrzymuja sie przede wszystkim z reklamy i ich zadaniem
              jest "wcisnac" jak najwiecej tych kosmetykow, czyli napedzic sztuczny popyt.
              Jakby sie tak zaczac przejmowac standardami kobiecych magazynow, to by
              czlowiek zwariowal (albo zbankrutowal) smile
    • e-lilly Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 21.05.03, 13:08
      Do fryzjera chodze w miarę regularnie - raz na 5 - 6 tygodni, ale tylko na
      podciecie - 38 zł.
      Do kosmetyczki na brwi - podobnie jak Adzia - 12 zł raz na miesiąc mniej więcej
      i na pedicure - 30 zł - raz na 5-6 tygodni.

      Perfumy kupuje na lotniskach. Kremy w aptekach - teraz Avene, wcześniej Vichy.
      Toniki i zmywacze - lubie Nivea, podbnie jak żele czy płyny do kąpieli.

      Z kosmetyków kolorowych - nie mam ulubionej marki, niestety jeszcze na nia nie
      trafiłam - mam kompletny misz-masz w kosmetyczce.

      Na masaże, aerobiki nie chodze bo mi sie nie chce po prostu. Taki leń ze mnie
      straszny sad
    • nana22 Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 21.05.03, 14:21
      Witam serdecznie,
      nie bede wymianiec - ale jak zsumuje fitness, basen, nauka angielskiego,
      kosmetyczka , paznokcie u lapek i u nozek, kosmetyki, buty, ubranie to wychodzi
      mi jakiej 1.5 tys w porywach do 2tys.
      ale to jest roznie. jak cos mi sie podoba to kupuje, nie to ze specjalne biegam
      i szukam.
    • aluc Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 21.05.03, 14:45
      a ja mogłabym na siebie wydawać duuuużo więcej, ale....

      z karty w drogim klubie fitness zrezygnowałam, bo mogę tam chodzić jedynie w
      soboty, a zaczął się sezon na weekendowe wyjazdy i cała impreza przestaje się
      opłacać

      do solarium nie chodzę, bo choć lubię być opalona, to nie znoszę tego ozonowego
      zapachu, którego nie sposób zmyć z człowieka

      tipsów nie stosuję

      do fryzjera co cztery tygodnie (krótkie włosy) teraz jeszcze balejaż doszedł -
      wychodzi 145 zetów miesięcznie

      kosmetyczka co miesiąc na regulację brwi i hennę - 50 zetów, dwa-trzy razy w
      roku coś większego

      od zajścia w ciążę zrezygnowałam z drogich kosmetyków typu kremy, mleczka i tak
      dalej, bo nie uczulał mnie jedynie krem Nivea ogólnego użytku "jak ciepły letni
      deszcz" - 10 zetów za pudło wystarczające na dwa miesiące, łącznie ze
      smarowaniem reszty człowieka

      ostatnio zaszalałam i kupiłam Oligo Vichy - 70 zet

      smarowideł pod oczy, nad oczy, na szyję, koło uszu i tak dalej kupuję kupę raz
      na pół roku i później to leży i się kurzy i wkurza niemęża

      kolorowych kosmetyków oprócz podkładu Maxa Factora, sypkiego pudru
      transparentnego Clarins (pudło za 140 zetów wystarcza na rok) i paru bardzo
      naturalnych szminek nie używam w ogóle, raz, że nie lubię siebie pomalowane,
      dwa że on też nie lubi, trzy że nie umiem (no bo i jak mam się nauczyć)

      z popularnych kosmetyków najwięcej kupuję śffiństw wszelakich do szeroko
      rozumianego mycia człowieka - peelingów, płynów, szamponów, odżywek...

      jedyny luksus to dobre perfumy, lubię i na codzień i od święta, i do pracy, i
      po pracy, zwykle mam parę buteleczek na różne okazje, ale kupuję (albo są mi
      kupowane) w duty free na lotniskach, a ponieważ jestem przywiązana do
      niektórych starych zapachów, to i na dobre okazje często trafiam

      w porównaniu z moimi kolezankami mam śladowe ilości ciuchów i butów, jedną
      torebkę pracową i jedną na większe imprezy - ale to dlatego, że zwykle nic mi
      się nie podoba i do kupienia głupich pracowych pantofli robię podejścia przez
      pół roku

      ciekawe tylko, na co mi się ta kasa tak rozchodzi wink))
      • aluc Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 21.05.03, 14:47
        dodam jeszcze, że w zależności od dnia i nastroju czuję się młoda, atrakcyjna i
        zadbana albo wręcz przeciwnie smile) i nie ma to żadnego związku z ilością
        wydawanej kasy ani czynionych zabiegów wink
        • olaj10 Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 21.05.03, 15:28
          Aluc, no tutaj to był faktycznie strzał w dziesiątkę!!

          Ja u siebie zaobserwowałam pierwsze efekty:
          - paznokcie zadbane,
          - brwi wyregulowane,
          - włosy wymodelowane,
          - nogi wydepilowane....ile mnie to kosztowało?? nic?? godzinę w łazience.
          Muszę się jeszcze nauczyć masować ciało wink i będę gładka jak aksamit, hihihi.

          Pozdrawiam, w lepszym humorze
          olaj


        • bebejot Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 23.05.03, 19:39
          Bingo aluc!
          Sama wydaję na kosmetyki skokowo - są miesiące, że niedobrze mi się robi
          patrząc na uginającą się pod kosmetykami moją część szafki w łazience i wtedy
          zazwyczaj kupuję np. tylko szampon, bo się akurat skończył. Kiedy indziej
          zostawiam przeciętnie 100 PLN w Yves Rocher, 100 w Sephorze i 100 w Geancie. Z
          zawodu jestem zaopatrzeniowcem więc muszę zawsze mieć coś na magazynie, ale nie
          lubię jak coś za długo leży.
          Kiedyś miałam bezpośredni dostęp do strefy wolnocłowej i to z baaardzo dużym
          rabatem (40%) więc nie schodziłam niżej Clinique. Krótko mówiąc - zaspokoiłam
          głód ekskluzywnych kosmetyków, troche poszpanowałam przed koleżankami ze
          studiów i na szczęście mi przeszło. Wyjątek stanowią wody toaletowe, które
          dostaję od męża na różne okazje.
          Fryzjer co 2-3 mies - balejage 100 - 150 PLN, kosmetyczka - co 2 mies henna- 25
          PLN. Żadnych tipsów, manicuru, pedicuru, czyszczenia twarzy, masaży itp. Raczej
          mnie na to stać, ale szkoda mi czasu na siedzenie u gabinetach kosmetycznych i
          czytanie głupawych gazet lub rozmowy o niczym z miłymi paniami kosmetyczkami.
          Może jestem jakaś dziwna, ale mnie to nie odpręża.
          Co sobota dokonuję generalnych ablucji, depilacji, złuszczań, gruntonych
          namaszczeń i wtedy czuję, że robię to co powinnam, bo odrabiam tygodniowe
          zaległości. Sobota jest właśnie tym dniem, w którym mogę zamknąć się w łazience
          na troche dłużej, bo moi chłopcy (czyli mąż i syn) zajmą się sobą.

          Mój ulubiony kosmetyk - sen, senek, seneczek. Na to nie zawsze mogę sobie
          pozwolić....

          Beciek już pracujące mama Ludka


      • umasumak Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 12.06.03, 16:23

        >
        > kosmetyczka co miesiąc na regulację brwi i hennę - 50 zetów, dwa-trzy razy w
        > roku coś większego

        Aluc na Boga! A gdzie Ty tą hennę robisz? Ja za komplet henna + regulacja płacę
        15 zł. Fakt że na wsi - Kraków mieszkam, ale mimo wszystko...
        >
        • trivoli Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 15.07.03, 10:08
          Ja tez o to mialam zapytac??? 50 zl????
          Ja w Lublinie place rowniez 15, to nie wierze, stolica az tak droga???
    • e-lilly Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 21.05.03, 15:02
      Aluc i tak trzymać smile))))
    • mama_wiktora Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 12.06.03, 12:02
      Przeczytalam wszystkie odpowiedzi i wychodzi na to, ze strasznie ta nasza uroda
      droga... Gdyby nie to ze ona wplywa na nasze samopoczucie to pewnie ani
      zlotowki bysmy nie wydaly...

      Moj kosztorys wyglada tak: fryzjerka raz na 6 tygodni odwiedza mnie w domu:
      podetnie, balejaz zrobi - 60-70 zlociszy - polecam takie rozwiazanie, duzo
      taniej niz w salonie, wystarczy pogadac na ucho z fryzjerkami.
      Z fitnessu chodze tylko na step bo lubie sie pomeczyc, mam wychodne 2 razy w
      tygodniu, karnet na 12 wejsc do osiedlowego klubu - 55 zlotych. Solarium - co
      kwartal na piec wejsc po 10 minut - tyle tylko zeby nie straszyc (naturalnie
      jestem dosc blada) - 30 zlotych kosztuje karnet w tym samym klubie.

      Kosmetykow kolorowych wlasciwie nie uzywam, wiec jak kupie podklad vichy:
      lumines czy loreala to mam na dlugo. Krem Oligo 25 vichy starcza mi na 3
      miesiace. Zreszta z kolezankami mamy taka tradycje ze kupujemy sobie takie
      kremy VICHY w prezentach urodzinowych - pewny pomysl na praktyczny i chciany
      prezent.

      Generalnie ciuchy tylko na wyprzedazach sezonowych (wowczas spodnie z Reserved
      kosztuja 50 a nie 150 zlotych). Ale i na to lepiej miec odlozone troche gotowki.

      I tak musze powiedziec ze jestem w komfortowej sytuacji - zawsze mam jakies
      obrywy i czesc moge wydac tylko na siebie (jesli tylko uznam ze w danym
      momencie dziecko ma wszystko co mu trzeba).

      Chetnie bym jeszcze zajela sie paznokciami. Byle nie tipsy allessandro, pol
      roku leczylam po nich paznokcie... Znacie kogos z okolic Sosnowca kto
      przychodzi do domu?
    • odalie Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 12.06.03, 23:38
      A ja się pochwalę fryzjerem smile

      Przez długi czas chodziłam do renomowanego tu w Gdańsku salonu i płaciłam za
      strzyżenie 50-55 zł (ceny sprzed roku). Rok temu właśnie byłam tam farbować
      włosy (zwykle robiłam to sama w domu farbami L'Oreal), zapłaciłam ponad stówę
      (za krótkie włosy), a kolor zlazł po tygodniu (co gorsza, na ważnym dla mnie
      wyjeździe).

      Po wakacjach szukałam alternatyw. Bywało różnie, ceny około 20-30 zł za
      podcinanie końcówek. Zimą trafiłam do ładnie i nowocześnie urządzonego zakładu,
      gdzie panna fryzjerka tak mnie obcięła, że jak tylko potem źle zaznaczyłam
      przedziałek, to mi się kosmyki wymykały z przeciwnej strony (nierówo podcięta
      fryzura, która polega akurat na równej linii włosów).

      I bingo!!! Od ponad pół roku chodzę do obskurnego, choć czystego salonu, gdzie
      pani za dokładnie takie strzyżenie jakiego sobie życzę!!! co nie jset takie
      proste, bo ja muszę mieć alternatywną fryzurę, i nie toleruję pomysłów
      głównonurtowych (np. w nosie mam długie grzywki czy nieład pasemek) - otóż
      gdzie płacę 17 złotych plus osiem napiwku (nie mam sumienia dawać 17 zł za tyle
      pracy przy mojej głowie...).

      Znajome podziwiają moje uczesanie i pytają, skąd się wzięło, a ja się wcale nie
      kryję. Co z tego, że salon obskurny, że nie ma super hiper gadżetów czy
      kosmetyków, skoro pani doskonale strzyże, umie wyczuć mojej włosy i co
      najważniejsze słucha się mnie a nie trendów mody!!!
      • jtbrit Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 12.07.03, 14:16
        A gdzie ten fryzjer w Gdańsku?
        --
        Asia - mama rocznej Beatki.
    • mimix Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 13.06.03, 11:28
      No to i ja się dopiszę wink

      - Kosmetyczka raz lub 2 razy w miesiącu - jednorazowo = 70 zł
      - Basen - od czasu do czasu - przeważnie biorę zestaw 3 godz basen+sauna = 25 zł
      - Odżywki do włosów i inne takie bajerysmile typu nabłyszczacz, żel,dobry
      szampon , średnio miesięcznie = 50 zł , ale za to nie chodzę do fryzjera - mam
      długie, lekko kręcone włosy, końcówki podcina mi mąż smile
      - witaminy i takie tam różne do łykania żeby piękną być smile średnio miesięcznie
      = 20 zł
      - kremy, balsamy , toniki itd. kupuję różnie , jedne raz na miesiąc, inne co 2
      lub 3 miesiące, zależy jak duże opakowanie, ale średnio miesięcznie wychodzi mi
      koło 100 zł
      - na aerobik ani żadne takie zajęcia nie chodzę,bo wolę sobie ćwiczyć w domku.
      W zeszłym miesiącu kupiłam sobie stepper (310 zł) i 2 kasety do ćwiczeń (razem
      prawie 70 zł)
      - kolorowe kosmetyki - raczej mało bo na codzień używam błyszczyka do ust, 2
      cieni - jasny błyszczący + ciemny i ewentualnie kredki do oczu... Co innego
      lakiery do paznokci smile mam bzika na tym punkcie - moja kolekcja liczy teraz
      około 30 różnych... co nie jest takie mądre, bo część z nich już pewnie się nie
      nadaje do niczego. Część lakierów mam od siostry. Czyli licząc średnio nie
      wydaję na to miesięcznie więcej niż 20 zł.

      No i do tego dochodzą jeszcze dezodoranty, antyperspiranty w kulce
      (fafkulce smile)) , czasem perfumy, pilniczki , zmywacze, mydełka, peelingi i
      pewnie jeszcze jakieś pierdułki smile

      Ciuchy, buty, torebki.....ech , zresztą same wiecie smile

    • kaja04 Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 17.07.03, 04:09
      Koszty ponosze male bo sama siebie upiekszam. U fryzjera bylam dwa razy w
      zyciu i sama potrafie sie lepiej uczesac, naprawde, trzeba mi tylko na to pare
      godzin, mam dlugie wlosy i upinam je w wymyslne koki. Pasemka robi mi
      kolezanka - bardzo zadbana dziewczyna, naprawde umie to robic, ja jej za to
      pieke ciasto.
      Chodze czasami do solarium i pomagam samoopalaczem firmy Neutrogena, takim co
      od razu daje kolor wiec zawsze wychodzi rowno.
      Jestem szczupla i wysoka wiec nie narzekam na figure i teraz w wieku 29 lat
      lepiej sie czuje niz jak mialam 16 lat. Teraz kupuje sobie drozsze ciuszki i
      krotkie mini.
      Cera ostatnio sama mi sie wygladzila (do tej pory mialam klopoty z
      tradzikiem)!!!!
      Sama robie sobie makijaz, troche wprawy, troche podpatrzylam w magazynach i
      mam profesjonalny makijaz na co dzien (no, moze troszeczke rzadziej bo dla
      dzieci zawsze jestem piekna mama).
      French manicure tez mam zrobiony na paznokciach stop, tez sama. Peeling,
      scrubing i inne rzeczy - dobra maseczka i peeling, raz w tygodniu w lazience.
      I wiecie co? troche wysilku w domu, pare zlotych na kosmetyki i juz. Nigdy nie
      bylam u kosmetyczki a wygladam ... nie zle (coby tu sie nie chwalic)
      Co prawda musialam troche dzieci odchowac aby znalezc czas i energie ale
      efekty sa we wiekszym zainteresowaniu meza moja osoba. Powodzenia i usmiechow
      co to najwiekszej urody dodaja.
      • kaja04 Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 18.07.03, 21:47
        Z tymi wlosami to ukladam je sobie na wieksze imprezy i to zajmuje mi kilka (2-
        3) godziny. Na co dzien to ukladam wlosy suszarka i podkrecam konce na walki.
        Spray po myciu, po uzyciu ktorego wlosy sa puszyste i gesciejsze to Claircol
        Herbal Essences - Natural Volume. Spryskuje sie nim wlosy u nasady zaraz po
        umyciu i naprawde, z cienkich wlosow mozna wyczarowac bujna fryzure. Polecam
        tez kosmetyki firmy St. Ives. Mysle ze sa dostepne tez w Polsce. Apricot
        Scrub tej firmy bardzo sobie chwale i Peel-Off Masque. Ten pierwszy to jest
        exfoliating krem ze zmielonych pesteczek moreli (apricot)do twarzy i swietnie
        usuwa zrogowaciala skore i wygladza. Nie podraznia i nie zatyka porow. Ten
        drugi naklada sie na twarz i czeka az wyschnie. Lekko sie zdejmuje(?) brakuje
        mi slowa - zdziera? i tez wygladza i oczyszcza skore.
        Jeszcze polecam krem na twarz z filtrem firmy Clinique - Super City Block 25
        SPF. Delikatny, chroniacy i do tego chyba po uzyciu tego kremu pozbylam sie
        tradziku ktory latem z nadmiaru slonca mi dokuczal.
        Nogi depiluje zimnym woskiem. Wosk troche podgrzewam pod bierzacym strumieniem
        goracej wody i nakladam na nogi, potem tylko przyklejam plastry i
        odrywam...nie boli i nogi sa gladkie przez 5 tygodni. Do tego nie drazni tak
        jak golarka i wlosy odrastaja ciensze.
        Mysle ze w tym wszystkim lepiej stracic pieniadze na dobre kosmetyki niz na
        kosmetyczke. Zaoszczedzimy troche pieniazkow no i same mozemy siebie
        upiekszac. Moze jak bede zarabiala duzo pieniedzy i zrobie sie leniwa to
        zaczne odwiedzac kosmetyczke, fryzjera i silownie. Na razie to wystarczy mi
        moja lazienka w ktorej czas dla mnie to odpoczynek. Pozdrawiam i zycze dobrego
        samopoczucia. Kaja
        • mmilki Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 01.08.03, 12:03
          kaja,
          jakiej firmy wosku uzywasz do depilacji nog-
          moglabys podac dokladna nazwe?

          z gory dziekuje!!!
          • kaja04 Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 05.08.03, 17:36
            Andrea hair removal system, COLD WAX SYSTEM. Wosk naklada sie patyczkiem na
            nogi, przykleja paski i odrywa. Wosk latwo sie rozprowadza na skorze, mozna go
            przed uzyciem postawic w zlewie pod strumieniem goracej wody ale nie
            koniecznie. Wczesniej uzywalam wosku Parisian. Nie wiem jakie woski sa
            dostepne na polskim rynku, mieszkam za granica, ale na pewno jakies sa
            dostepne w Polsce. Pozdrawiam.
    • lewaloff Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 01.08.03, 16:21
      po kolei:

      fitness - 150 zł
      fryzjer - 60 zł raz na 1,5 miesiąca
      kremy - Vichy, Nivea, Johnson & Johnson raz na 3 miesiące - 60 zł
      balsam do ciała - St. Ives 15 zł raz w miesiącu
      manicure - 35 zł raz w miesiącu
      pedicure - 60 zł raz w miesiącu
      szampon, odżywka, żel pod prysznic - St. Ives raz na miesiąc, dwa - w sumie 30

      tusz do rzęs - 100 zł raz na 3 - 4 miesiące - używam tylko tuszu, więc na nim
      nie oszczędzam
      perfumy - ze dwa razy w roku, ok. 200 zł na raz (Paco Rabanne XS, Calvin Klein
      Eternity)
      solarium - nie!
      kosmetyczka - dzięuję, nie potrzebuję

      i to by było na tyle...
      dopiero teraz się podliczyłam i widzę, że mało nie jest....

      pozdrawiam

      l.

      • wieczna-gosia Re: Koszty...czyli ile kosztuje piękna kobieta ;) 03.08.03, 12:06
        fitness 100
        wlosy zapuszczam
        do kosmetyczki od roku sie wyberam wink
        kosmetyki to glownie cieply letni deszcze wink jak u aluc
        bardzo lubie palome wiec gadzety typu mascara czy cien- 10 zlotych wink
        podkladow nie uzywam jedynie krem koloryzujacy palomy 10 zl starcza na ho ho wink
        ciuchy w kazdy piatek na bazarze pod domem przegladam, moze z 50 zeta wydaje
        miesiecznie en masse, zakup impulsywny (musze to miec zdarza sie raz na kilka
        miesiecy)
        Ostatnio fprtune puszczam na basen- jest taniej wiec chodze codziennie mysle
        ze 200 z tego beda, po wakacjach pewnie bede wydawac tyle samo chodzac dwa
        razy rzadziej wink
        Wychodzi mi ze prawie na nic nie wydaje wink
Pełna wersja