Wrześniowe postanowienia...

03.09.03, 11:00
Początek roku szkolnego, początek sezonu w klubach sportowych...
A jakie są Wasze postanowienia?

Ja w weekedny zaczynam chodzić na bodyball, a w tygodniu na jogę (mam
siostrę instruktorkę), no i dietę chcę zacząć...
Cel - szczupła, piękna trzydziestka na Sylwestra wink.

Pozdrawiam
olaj
    • balbea Re: Wrześniowe postanowienia... 03.09.03, 12:25
      Olaj!
      Jestem nie w temacie:co to bodyball?
      • olaj10 Re: Wrześniowe postanowienia... 03.09.03, 12:48
        smile bodyball - ćwiczenia z piłką (duuużą). Coś naprawdę ciekawego.








        • agasz3 Re: Wrześniowe postanowienia... 03.09.03, 12:52
          Moje wrześniowe postanowienie-będę bardzo ale to bardzo i
          zupełnie konsekwentna- do tej pory moje fitness, bodyball
          i inne aerobiki kończyły się na tym, że szłam na
          pierwsze zajęcia , płaciłam za cały miesiąc ...i koniec.
          Mój mąż stwierdził, że chodze na najdroższy aerobik w
          Polsce- 1 zajęcia w cenie miesiąca...ale zawsze mi coś
          wypadało, albo leń mnie ogarniał...
          KONSEKWENTNA
    • andzina Re: Wrześniowe postanowienia... 03.09.03, 14:00
      My z mężusiem zaczęliśmy od pierwszego dietę i ćwiczenia. Na razie na rowerku
      stacjonarnym w domu. Dieta całkiem prosta: zero słodyczy, potraw smażonych,
      fastfoodów, białego pieczywka, no i ograniczenie ilości tego co się je. W
      zeszłym roku pomogło - ja zrzuciałam 7 kg a mężuś prawie 10 kg. W ciągu pół
      roku. Ale ostatnio wskazówka znowu niebezpiecznie zbliżała się do "granicy
      bezpieczeństwa" i stwierdziliśmy STOP. Tylko dlaczego od kiedy zaczęłam dietę
      jestem non stop głodna!!!! Zanim zaczęliśmy nie jadłam kolacji bo mi się nie
      chciało jeść a teraz dostaję ataków wilczego głodu. Z utęsknieniem czekam aż
      mój syn skończy kolację bo może coś zostanie a szkoda wyrzucić prawda?! Jak
      widzę słodkie to mam ślinotok - wcześniej tego nie było... Czy to normalne? Czy
      któraś z Was miała coś takiego? Łudzę się, że to minie - dietę zaplanowaliśmy
      co najmniej do Gwiazdki, chyba, że efekt będzie marny to przedłużymy. Zrobiłam
      już pierwszy krok żeby zapisać się na basen - zadzwoniłam i zapytałam po ile
      bilety i kiedy można przyjść. Mój mąż twierdzi, że odchudzanie jest sto razy
      trudniejsze od rzucenia palenia - z powodzeniem rzucił trzy lata temu. Z dietą
      różnie mu wychodzi. Proszę o słowa wsparcia i może jakieś sposoby? Nie chodzi
      mi o diety-cud tylko jakieś dobre rady kogoś, kto ma to już za sobą, kto
      zrzucił parę kilo. Wiem, że nie ma cudów, samodyscyplina musi być, ale może
      ktoś wie jak po kilku dniach nie rzucić się na pączki?
      Pozdrawiam
      Andzina (trzeci dzień na diecie).
      • olaj10 Re: Wrześniowe postanowienia... 03.09.03, 14:07
        Kurcze, jak znajdziesz kogoś takiego, to ja też chętnie się przyuczę wink.
        Schudłam w tym roku już sporo, dużo jeszcze zostało, ale niestety nie potrafię
        zmienić swojego sposobu odżywiania sad. Stąd te kłopoty z tuszą.
        Teraz mam wielki zapał...zobaczymy smile).
        olaj
        • andzina Re: Wrześniowe postanowienia... 03.09.03, 14:20
          Jak znajdę - bankowo daję cynk. a tymczasem przeglądam sobie forum i drukuje
          wszystko co jest na temat diet i w ogóle. Ja już nawet straciłam rachubę ile
          mam nadwagi... A co tam, przyznam się przy 168 cm waże 85 kg. Może jak
          publicznie się przyznam to będę mieć większą mobilizację i satysfakcję jak za 4
          m-ce napiszę ilę schudłam!
          Życzę powodzenia wszystkim i sobie też.
          • aniaioliwka Re: Wrześniowe postanowienia... 03.09.03, 18:34
            a ja nie palę od 1 września, oj nie jest mi lekko... Chyba łatwiej jest się
            odchudzać, a do papierosów ciągnie niestety, ale sie nie poddaję. Życzę
            wytrwałości wszystkim w ich wreśniowych postanowieniach.
            Pozdrawiam serdecznie Ania
    • ojala Re: Wrześniowe postanowienia... 03.09.03, 19:03
      Ja też mam problem , bo jestem już 4 miesiące po porodzie i dotąd nie miałam
      czasu żeby zacząć ćwiczyć... Wszyscy mnie straszą, że to już za późno..
      • andzina Re: Wrześniowe postanowienia... 04.09.03, 08:32
        E... chyba nie za późno. Nigdy nie jest za późno. Najważniejsze to silna wola.
        Ja wczoraj wieczorem źle się czułam , bolał mnie brzuch ale twardo wskoczyłam
        na rower. Niestety nie "wyjechałam" normy. Zakładałam sobie, żeby codziennie
        zwiększać dystans. Wczoraj nie wyszło. Przejechałam zaledwie 5 km. w planach
        miałam 7,5 ... Ale za to dziś czuję się ok i zamierzam to nadrobić i brzuszków
        trochę bo wczoraj nie zdołałam. I muszę się przyznać do grzechu... Jak wróciłam
        do domu to wylizałam okruszki po drożdżówce ... Mam straszne wyrzuty sumienia.
        Ale potem byliśmy na spacerze to chyba ciut nadrobiłam, co? Na czas diety
        powinnam się zamknąć w celi, albo gdzieś gdzie nie docierają świeże bułeczki,
        drożdżówki, ciacha.... Rozmarzyłam się.
        Wspieram duchowo wszystkich, którzy mają jakieś wrześniowe postanowienia. Na
        razie boję się wchodzić na wagę bo jak się okaże że nie ma żadnego efektu to
        się zniechęcę. Może w niedzielę...
        Pozdrawiam Andzina
        • sugar_mama_danielcia Re: Wrześniowe postanowienia... 04.09.03, 09:45
          Mi pozostalo jeszce 2 kg do zrzucenia. Hurraa...ale flaczka na brzuchu nie
          moge sie pozbyc w zaden sposob. No i postanowilam zapisac sie na Aquarobic i
          zaczynam niebawem smile))

          Sugar
    • ewapoki Re: Wrześniowe postanowienia... 05.09.03, 10:18
      Witam wszystkie dzielne kobiety smile
      Co do moich postanowień to ja od dzisiaj nie jem słodyczy. Postanowiłam, że
      przynajmniej do Wigilii. Kurczę !!!! Nawet nie macie pojecia jaki to dla mnie
      problem. Do tej pory jadałam słodycze 24h/24h. Śniadanie na słodko. Obiad
      oczywiście drożdżóweczka, jakiś pączuś itp. Kolacja ciasteczka, lody. Im wiecej
      jadłam tym więcej mi się chciało. Właściwie to chyba nic innego mogłabym nie
      jeść. Koszmar !!!! W ciagu pół roku przybyło mi 5 kg. Jak to zobaczyłam wczoraj
      na wadze to załamka. Postanowiłam: dość !!!
      Najgorsze, że ja ciagle o tym myślę. Tak mi się chce cosik słodkiego.
      Mam nadzieję, że po jakimś czasie przejdzi. jak do tej pory udawało mi się
      tylko 3 dni wytrzymać sad

      A jak u Was ze słodyczami ?

      Całuski
      Ewka
      • andzina Re: Wrześniowe postanowienia... 05.09.03, 13:34
        Właśnie Ewka. Im częściej powtarzam sobie, że nie jem tym częściej myślę o
        czymś słodkim, albo strasznie kalorycznym jak chipsiki, orzeszki... Ale trwam
        od poniedziałku więc prawie 5 dni i nic (z wyjątkiem okruszków po drożdżówce).

        Najgorsze, że wczoraj weszłam na wagę ... i nic. Nawet pół kilogramika mi nie
        zeszło. Nie chciałam wchodzić żeby uniknąć rozczarowania ale nie wytrzymałam.
        Na razie podziałało mobilizująco - prosto z wagi weszłam na rower i machnęłam
        7,5 kilometra. A potem trzy serie brzuszków. A potem zrobiłam się tak głodna,
        że gnałam szybko do łóżka a mężowi kazałam zasieki porobić na drodze do kuchni.
        Po miesiącu chce ciut złagodzić, np. pozwolić sobie na malutkiego słodycza
        tylko w niedzielę. Czuję, że jak tego nie zrobię to za dwa miesiące rzucę się
        na cukiernicę. No chyba, że mi przejdzie.

        A największa próba przed mną - jutro idę na wesele. Jak tu wytrwać przy takich
        pokusach??? Pocieszam się, że nawet jeśli nie wytrzymam to tańcząc zrzucę to co
        zjem ale może tylko się łudzę.

        Acha znalazłam malutki zamiennik na słodycze. Jak tylko mnie przypili to robię
        coś ze sobą - maluję paznokcie, robię sobie maseczkę, oczyszczam cerę.
        Cokolwiek żeby nie myśleć o słodkim a jednocześnie coś dla siebie. No coż, żeby
        za każdym razem jak mnie przypili lecieć na zakupy (to podobno najlepsze) nie
        stać mnie.
        Czasem myślę, że to jakiś obłęd. Cała ta "dieta" tak mnie zdominowała, że
        prawie nie myślę o niczym innym. A co dopiero jak radzą inni "zmienić nawyki
        żywieniowe"? Na całe życie odstawić frytki, kotleciki w panierce, czekoladki?
        No bo z tego, że schudnę jak potem przestanę się pilnować to efekt jojo
        murowany...
        Ratunku!!! Chyba powoli rzuca mi sie na mózg! Chudną mi szare komórki zamiast
        ud i pośladów.

        Pozdrawiam wszystkich trwających w postanowieniach. Teraz odezwę się dopiero
        jak cokolwiek schudnę! Chociaż 1 kg. Proszę nie kasujcie wątku...

        Andzina
        • ewapoki Re: Wrześniowe postanowienia... 05.09.03, 14:10
          smile))) Uśmiałam się, bo ja czytałam Ciebie to widziałam siebie smile))

          No właśnie ... dziwne zjawisko ... jak postanowię, że jestem na diecie (nie jem
          słodyczy) to mogłabym konia z kopytami zjeść. Dlatego zastanawiam się czy to
          coś da. Bo zobacz: słodyczy nie będę jadła, ale za to spałaszuję 50 innych
          rzeczy. Efekt będzie taki że zamiast schudnać przytyję. Ja się chyba wykończę
          samym myśleniem o tych kombinacjach smile))
          Ale na razie nie poddaję się.

          A może coś poradzicie na wzdęcia? Jak zjem surowe wrzywo lub owoc to brzuch mam
          jak balon. Fatalnie sie czuję. Nawet troche od tego mnie brzuch boli.
          Może jest jakiś skuteczny sposób na wzdęcia. Bo jak nie jem słodyczy to
          przynajmniej jakieś jabłka, gruszki czy cos muszę jeść, bo nerwowo sie
          wykończę smile

          Pozdrawiam
          Ewka
          • ewbal Re: Wrześniowe postanowienia... 05.09.03, 22:46
            Normalka, zkazany owoc najbardziej smakuje. Ja od 15 maja jestem na diecie,
            oczywiście z małymi przerwami, kiedy to ogarniało mnie totalne szaleństwo
            czekoladowe. Schudłam już (dopiero???) 9 kg, a chciałabym jeszcze 14, a w
            nierealnych marzeniach 16 kg.
            Ale zawsze, bez wyjątku zawsze, kiedy zaczynam kolejny etap odchudzania,
            zaczynam mieć ochotę na czekoladki, lody, frytki itp., czyli jak pisałam na
            zakazany owoc. I śmiać mi się chce, bo na codzień, nawet jak się nie
            odchudzam, frytek nie jem.

            A może tak dieta czekoladowa, dzięki której podobno chudnie sie 3 kg w 2
            tygodnie. Wbrew tytułowi diety zbyt dużo słodyczy w niej nie ma, ale może
            znaczenie ma fakt, że organizm nie traktuje słodyczy jako wroga diety i
            dlatego nie myśli się ciągle o słodkich pokusach.

            Jak ktoś jest zainteresowany to prześlę tę dietę, ale dopiero w poniedziałek,
            bo wyjeżdżam na wesele.

            Ja ciągle myślę o trzynastce. Już dwa razy zaczynałm, ale po 2-3 dniach
            ulegałam pokusom. Tak to można nazwać, bo nawet nie byłam tak bardzo głodna.
            Tzn. tak było za drugim razem, bo za pierwszym strasznie bolały mnie dziąsła
            od wołowiny (twarda!!!) i musiałm przerwać. Za drugim razem wołowinę
            zastapiłam kurczakiem (pierś), ale apetyt wygrał z marzeniem o idealnej
            sylwetce. Może więc spróbuję trzeci raz - jak mówią: do trzech razy sztuka.
            Ok., to będzie MOJE POSTANOWIENIE WRZEŚNIOWE - POMYŚLNIE PRZEJŚĆ PRZEZ
            TRZYNASTKĘ, TZN. DO SAMEGO KOŃCA.

            ---
            Pozdrawiam
            Ewa, mama Jakuba (20 m-cy)
            • bea4oliv Re: Wrześniowe postanowienia... 06.09.03, 20:57
              13 jest super ! jka sie przebrnie przez pierwsze 4 dni, potem z górki. Robiłam
              2 razy ( maj i sierpień )za piewrwszym razem 5 kilo za drugim 7 .Zostało
              jeszcze 10 do zrzucenia. ale to spoko. Zupełnie zmieniłam po 13sposób
              odżuwaiania się. Po zestawie mięsko + sałatka kompletnie nie chce mi się jeść.
              Jem prawie tak jak w 13 tylko dodałam go każdego śniadanka tosty 2 sztuki ale
              za to omijam porana porcję cukru do kawy. Generalnie nie mam po 13 apetytu na
              słodycze. Tylko raz miałam jakiśc taki dziwny dzień zę wrabałam tabliczkę
              czekolady i zagryzłam kiszonymi ogórkami. A od poniedziałku obowiązkowo wpisuje
              w rozkład dnia basen, sama, wieczorkiem, synus z tatusiem i rodzeństwem a
              mamusia na basenik i do sauenki, gdzieś tw 10 kilo trzeba zgubić.
              pozdrowionka
              bea
              • ewapoki Re: Wrześniowe postanowienia... 08.09.03, 07:52
                Hej !!!
                Juz po weekendzie. przyznaję się bez bicia, że nie wytrzymałam. W niedzielę
                rzuciałam sie na słodycze jakbym rok ich nie widziała.smile)) Pocieszające jest
                jedynie to, że sie nie załamałam i od dzisiaj znowu zakaz.
                Najgorsze są dla mnie weekendy jak córka i mąż podjadają słodycze do woli. No
                wiec jak tu wytrzymać !!!

                Pozdrawiam wszystkie dzielne mamy
                Ewka
                • wioleta4 Re: Wrześniowe postanowienia... 08.09.03, 21:25
                  Trzymajcie sie dziewczyny!....z dala od slodkiego
                  Ja akurat z tym nie wojuje,bo slodkie moze dla mnie nie istniec,ale te
                  cholerne fajki!!!
                  jestem niepoprawna recydywistka,moze ma ktos recepte??? RATUNKU!
                  (sport nie pomaga-przyklad-24km.dziennie rower+10 godzin w pracy biegajaco
                  (kelnerka)+dwa joggingi w tygodniu)
    • ojala Re: Wrześniowe postanowienia... 09.09.03, 12:02
      Hej Kobiety! Jesteście super babki. I prawie w każdej z Was widzę cząstkę
      siebie - dlatego chciałabym Wam coś napisać.
      Teraz 4 mies. po porodzie moja sylwetka pozostawia jeszcze wiele do życzenia..
      (pisałam Wam zresztą, że jeszcze nie zaczęłam na dobre ćwiczyć, bo nie umiem
      sobie jeszcze tego wszystkiego poukładać..). Ale przed ciążą było tak:
      Przez długi czas zakazywałam sobie wszystkiego - "od dziś tego nie jem", "od
      jutra nie tknę tamtego" i wiecie co? Jadłam jak nigdy przedtem! I to właśnie
      ten okres zakazów był czasem mojej najgorszej sylwetki! Nie zrozumcie mnie
      źle - nie chcę Was zniechęcać do swoich postanowień! Ba! Sama mam wrześniowe
      postanowienia! Inaczej bym tu przecież nie zaglądnęłasmile) Ale myślę, że to co
      tu napiszę, niejednej z Was pomoże. Więc wracam do wątku: Tak jak pisałyście -
      zakazany owoc najlepiej smakuje. Jak nie można czegoś, to by się właśnie tego
      czegoś najbardziej chciało! To tak jak u mnie ze wstawaniem - jak wiem że
      muszę wstać rano, to tak mi się nie chce.., taka jestem śpiąca i zmęczona.., i
      w ogóle. A jak przychodzi wolna sobota to sama budzę się dużo wcześniej niż
      zwykle, rześka jak skowronek i w dobrym nastroju, bo nie MUSZĘ, tylko CHCĘ!
      Zakazy działają na mnie przygnębiająco, ciągle myślę o tym czego mi nie wolno!
      No powiem Wam teraz na przykład: Dziewczyny, róbcie wszystko inne, tylko NIE
      MYŚLCIE O ŻÓŁTYCH SŁONIACH W CZERWONE KROPKI!!! O czym wszystkie
      pomyślałyście? O żółtych słoniach w czerwone kropki! Tak działa nasz umysł i
      nic na to nie poradzimy.. (Absurdalny przykład, trochę mi głupio, przepraszam
      za niegosmile, ale chciałam tylko zobrazować o co mi chodzi..). Kiedy odkryłam tą
      zależność, że im bardziej czegoś sobie zabraniam, tym łapczywiej się chwilę
      potem na to rzucam (na co może w ogóle nawet nie miałabym apetytu!, gdybym
      sobie tym nie zaprzątnęła głowy!) to postanowiłam sobie odpuścić. Pomyślałam,
      że będę jeść wszystko na co będę mieć ochotę. I taki miałam ŚWIĘTY zamiar. Na
      złość wszystkim zakazom (i chyba samej sobie). Ale mój bunt (na moje
      szczęście) zaczynałam w dzień pełen zajęć. Mówiłam sobie "OK, spałaszuję to
      ciacho, jak sobie posprzątam pokój, to będzie lepiej smakowało". No ale potem
      znów musiałam coś zrobić i tak to ciastko odkładałam na potem, bo ciągle było
      coś pilniejszego do zrobienia. Pod koniec dnia byłam tak zmęczona, że o
      ciastku nawet zapomniałam i poszłam spać. No i na drugi dzień mnie olśniło!
      Jest sposób! I tym razem świadomie postanowiłam powtórzyć sztuczkę z dnia
      poprzedniego - oszukać troszeczkę swoją podświadomość. Zaplanowałam zjedzenie
      czegoś pysznego i postanowiłam z tym troszkę poczekać.. a to robiąc
      coś "najpierw", a to jedząc "przedtem" coś zdrowego, itp. I tak przez kilka
      dni. Wiecie jak to podziałało na psychikę? Cały dzień chodziłam z wizją
      pełnego żołądka, ze świadomością, że w każdej chwili mogę sobie zafundować
      ulubiony deserek.. Aż z tego wszystkiego w ogóle mnie do niego nie ciągnęło -
      przecież nie ucieknie!smile Kilka razy nawet siadałam z autentycznym zamiarem
      zjedzenia go, ale po paru kęsach miałam już dosyć - przestał być zakazanym
      owocem! Nie smakował aż tak! Przeciwnie - zamulał! Po jakimś czasie w ogóle
      już o tym nie myślałam. Mogłam wreszcie myśleć o innych - przyjemnych
      rzeczach. Sylwetka się poprawiła, samopoczucie tym bardziej! A że od czasu do
      czasu przekąsiłam coś słodszego, to mi tylko na dobre wyszło. I nie miałam
      wyrzutów sumienia, że oto właśnie łamię swój żelazny zakaz..
      Jeśli to jeszcze czytacie to zuchy z Was! Pisałam to na cztery raty, jak mi
      dziecko na chwilę zasnęło..smile Jeżeli choć jednej z Was to co napisałam pomoże,
      to warto było. Może mój sposób (do którego mam zamiar teraz po ciąży
      powrócić), będzie pomostem do znalezienia przez Was swojego własnego,
      przyjemnego sposobu odzyskania formy i dobrego samopoczucia.. Chciałabym.
      Jeśli natomiast to do Was nie przemawia, to nie zawracajcie sobie tym głowy!
      Trzymajcie się swoich pomysłów, trzymam za nie kciuki - naprawdę! Nie znam się
      na dietach, nie wiem co to trzynastka, może jest rewelacyjna (chętnie
      dowiedziałabym się na czym polega!). Ale postanowiłam napisać o swoim
      sposobie. Bo chyba należy dzielić się pomysłami..? Pozdrawiam wszystkich!
      Życzę sukcesu!!!
      • olaj10 Re: Wrześniowe postanowienia... 09.09.03, 13:30
        Każdy ma swój sposób!
        Ja przed ciażą jak sobie powiedziałam, że nie jem, to nie jadłam, a teraz
        jem wink. Właśnie tego nie rozumiem, może stara się robię wink.

        W lipcu schudłam 10kg, chcę ważyć jeszcze 15 kg mniej...od dzisiaj jestem na
        diecie i nawet nie mam ochoty na co jest rozpisane, chyba z przejedzenia.
        Wiem doskonale - najważniejsza jest zmiana sposobu odżywiania i nikt mnie nie
        przekona, że jest inaczej.

        Wiele lat walczę z nadwagą, wkurza mnie to strasznie. Ciąglę mówię i marzę o
        szczupłej sylwetce. Już raz to zrobiłam i ... zaszłam w ciążę.
        Zobaczymy!! Trzymam kciuki za Was i za siebie...
        Pozdrawiam
        olaj

        P.s. Zjadłam na obiad zimne brokuły, 2 jajka i pomidora. Naprawdę się
        zapchałam. Teraz dodatkowo kawa smile)
        • opolanka1 Re: Wrześniowa dieta 09.09.03, 13:57
          Hej!

          Jak to sie mówi, każdy styl jedzenia czy to dobry czy zły
          nazywany jest dietą.
          Ten , który chcę Ci tu opisać jest bardzo prosty, ale
          trudny do utrzymania. Efekty rewelacyjne. Moj kolega,
          ktory dostosowal sie do moich wskazowek, schudl w ciągu
          miesiąca 10 cm w pasie, gdzie dla mężczyzny tzw.oponka,
          jest koszmarem.

          A dieta jest prosta. W posilkach nie łączysz białek z
          weglowodanami. Dlaczego? Ponieważ węglowodany rozkładane
          sa przez inne enzymy w żołądku, a białka przez inne.
          jeśłi mieszasz te składniki, to żołądek dłuzej trawi,
          dlatego ż enajpierw musi rozpoznać substancję, a dopiero
          potem urzyć odpowiedniego enzymu. Na logokę to bardzo
          prosta zasada.

          W czasie stosowania tej diety, może wzmóc sie apetyt, bo
          będziesz szybciej trawić...ale 5 posiłków dziennie, z tym
          ze małych, nie zaszkodzi.

          Rada najlepiej aby mieć energię rano zjadac węglowodany,(
          czyli chlebek z miodem, dżemem, ogórkiem, masłem...broń
          boże z serkiem. Możesz pozwolić sobie na odrobinę masła,
          bo tłuszcze są potrzebne) a wieczorem białka. Owoców i
          warzyw dowoli. Ważne są też oleje, ale te zdrowe, staraj
          sie jesć sałatki z oliwą z oliwek, olejem słonecznikowym
          czy z bazylii..próbuj eksperymentować, do tego zioła
          bazylia, oregano...i pyszna sałatka jest na deser.

          Spróbuj stosowac to prze miesiąć, nie oszukując i
          zobaczysz efekty - gwarantuje. A jeśli dołożysz do tego
          ćwiczenia ....będziesz laska jak nic!!!!

          Z pozdrowieniami
        • ewapoki Re: Wrześniowe postanowienia... 10.09.03, 12:18
          Jejku !!! Dziewczyny jak Wy to robicie, że tak mało jecie !!! Ja zrezygnowałam
          z cukierków, ciasteczek, czekoladek, ale za to pochłaniam dwa razy więcej
          innego pożywienia smile))
          Dzisiaj juz zjadłam (jest godz. 12): dwie kromki chleba z białym serem i
          miodem, jeden deser mleczny, jeden deser ryżowy, bułkę z serkiem hochlanda i
          talerz zupy ogórkowej .... i wcale nie mogę powiedzeć abym była najedzona.
          Ja słyszę, że na obiadek jecie jakiegoś tam pomidorka i kawałek mięska to mnie
          zazdrocha bierze. Ja też tak chcę !!!! Tylko mi aż niedobrze jest jak jestem
          głodna.
          A jak jestem głodna to i zła jestemsad(((
          Wiec ciagle coś mielę w gębie.

          Pozdrawiam Ewa
    • andzina Re: Wrześniowe postanowienia... 11.09.03, 15:03
      Ja już po weselu. Skusiłam się na tort i lody ale od niedzieli już nic
      słodkiego. Tylko, że ćwiczenia też na razie odstawiłam... Ale na wadze 2 kg
      mniej... Ciii, żeby nie zapeszyć. Od dziś wracam do rowerka.
      Powodzenia
      Andzina
      P.S. Już mi się tak strasznie nie chce słodkiego - wniosek - po tygodniu
      przechodzi apetyt pod warunkiem, że raz na jakiś czas dam sobie niewielki
      odpust.
    • bebejot Re: Wrześniowe postanowienia... 12.09.03, 22:57
      Od 2-go chodzę na gimnastykę dla geriatrycek - w mojej grupie jestem
      najmłodsza, średnia wieku 55, ale chodzi o taki soft start po prawie 2 latach (
      ciąża i rok) bez sportu. Dzięki temu, że nie mam mega zakwasów po każdej
      gimnastyce, nie trace chęci do kontynuowania. Jak się wzmocnę to pójde na coś
      ambitnieszego,a narazie jest super jak jest.
      A ha - nie jem słodyczy

      beciek mama Ludka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja