Napiszcie, jak to jest...

14.01.04, 08:54
Witam !
Jestem mama prawie rocznego chlopca, ale ciagle gdzies po glowie mi chodzi
mysl o zrobieniu czegos sensownego w zyciu i zmiany zlego losu jakiegos
dziecka. Boje sie tez, czy bede umiala przekonac mojego meza. Poza tym
przegladajac forum nie znalazlam nigdzie opisu tego, co sie dzieje, jak
dziecko trafia do Waszego domu. Czego mozna sie spodziewac z z czym liczyc ?
Napiszcie, prosze o Waszych wspolnych pierwszych latach.

Pozdrawiam
Sowa
    • dooska Re: Napiszcie, jak to jest... 14.01.04, 15:28
      cześć Sowa!
      Jeśli chcesz dowiedzieć sie więcej na temat mieszanych rodzeństw to polecam
      goraco stronę www.nasz-bocian.pl. Jest tam kilka rodzin wymieniających sie
      swoimi doświadczeniami o procedurze, zachowaniu starszego rodzeństwa i
      pierwszych wspólnych chwilach.
      Pozdrawiam cieplutko i życze powodzenia!
    • akcept3 Re: Napiszcie, jak to jest... 15.01.04, 13:07
      Dużo zależy od wieku w jakim jest dziecko. Starsze dzieci potrzebuja więcej czasu na
      oswojeie sie z nową sytuacją, mają już za sobą jakieś doświadczenia, pobyt w domu
      dziecka itp. Z niemowlakami jest na pewno łatwiej. Jest normalnie. Wiadomo nawet te
      maluszki odczuwaja zmianę i jedne więcej płaczą inne są bardziej zamknięte w sobie.
      Mój syn miał 3 miesiące i nic takiego się nie działo (oprócz tego, że przez pierwszy
      tydzieńbył istnym aniołem, a potem zaczął krzykiem wymuszać swoje prawasmile), jest to
      normalne życie.
    • tintin Re: Napiszcie, jak to jest... 01.04.04, 13:18
      Ale wiesz, nie popelniaj bledu mysleniem ze zmienisz los zly jakiegos dziecka.
      To programy o adopcjach robia taki szum informacyjny.
      Tak naprawde to jest o wiele wiecej rodzin ktore nie moga miec dzieci, niz
      dzieci które można zaadotowac. Stad kolejki i czekanie niekiedy dluzsze niz
      rok. To nie tak, ze szpitale i domy dziecka sa pelne sierotek i nikt ich nie
      chce smile))
      Co nie znaczy oczywiscie zebys nie adoptowala. Ale jesli chcesz zmienic zly los
      to mozesz zaadoptowac dziecko z powazna wada psychiczna lub fizyczna, albo np.
      nastolatka - bo takich rzeczywiscie niewiele osob chce.
      A jesli chcesz po prostu male dziecko to oczywiscie jako osoba ktora ma dziecko
      biologiczne masz mniejsze szanse - z powodow ktore wyjasnialem. Jest masa
      takich ktory czekaja i nie moga miec dzieci biologicznytch.
      • part_two Re: Napiszcie, jak to jest... 19.04.04, 13:29
        Dawno tu nie zaglądałam, bo niestety mój pomysł spotkał się z oporem ze strony
        Męża. Więc nic z tego. Myślę, że mężczyźni trochę inaczej patrzą na te sprawy.
        Dla mnie miłość do dziecka dojrzewała w trakcie opieki nad Nim, więc wydaje mi
        się, że sam fakt urodzenia nie miał dla mnie tak wielkiego znaczenia. To znaczy
        był bardzo ważny jako powołanie i danie nowego życia, ale nie ma związku z
        miłością do dziecka.
        Chętnie adoptowałabym starsze dziecko, choć to na pewno jest trudniejsza
        sprawa. Moze trochę bym się bała, czy to dziecko nie będzie się czuło zagrożone
        przez moje dziecko i nie zrobi Mu krzywdy, ale myśle, że z pomocą psychologa
        udałoby się zapewnić nowemu dziecku poczucie bezpieczeństwa.
        Ale teraz to tylko teoria. Myślę, że z problemem przekonania partnera muszą
        sobie radzić też osoby, które nie mają własnego dziecka.

        Pozdrawiam
        Sowa
    • kasialu Re: Napiszcie, jak to jest... 21.05.04, 20:02
      My nie możemy mieć dzieci i mój Mąż wręcz nie za bardzo chciał się zdecydować
      na in vitro. Stwierdził, ze od razu zaadoptujemy.
      Przekonałam go do IVF, ale jak sie nie uda to z zamknietymi oczami pójdziemy do
      ośrodka adopcyjnego.
Pełna wersja