Dodaj do ulubionych

czy zdarza Wam sie zalowac

11.07.05, 13:40
Witam,
zastanawiam sie czy zdarzylo sie Wam drogie Mamy adopcyjne zalowac pdjetej
decyzji np w przypadku klopotow wychowawczych zdzieckiem adoptowanym? Czy moze
ne tyle zalowac ile chocby przez chwile pomyslec " Boze po co mi to bylo?
".Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kasiapfk Re: czy zdarza Wam sie zalowac 11.07.05, 14:54
      i tu cię Jokatku zadziwię smile
      mnie się zdarza, nie żałowac, ale pomyśleć: a po jasną cholerę mi te dzieci
      były (biol. i ado) miałabym święty spokój, kupę pieniędzy, czas na wszystko i w
      ogóle porządek itepe... najczęściej w środku nocy gdy budzi mnie wrzask,
      któregoś z dzieci. Nad ranem nic nie pamietam...
      Na szczęście to są bardzo rzadkie chwile ostatecznego wykończenia fizycznego i
      psychicznego.
      I nie zależy to od tego czy adoptowałam czy urodziłam. Bo to sa moje dzieci,
      któe potrafią wykończyć człowieka jak nikt iny.
      (dodam, że w przypadku mojego ślubnego też mi się zdarza pomyślęc: na chole...
      mi to było)
    • kmkasia Re: czy zdarza Wam sie zalowac 01.10.05, 10:34
      ja może nie bardzo w temacie, bo mam dwójkę dzieciaczków biologicznych i zdarza
      mi się pomyśleć (jak którejś z moich poprzedniczek) "Boże po co mi to było"m
      Jak się razem drą smile) albo budzą mnie w nocy na zmianę po 10 razy... A obie
      planowane i kocham je nad życie!!! To tylko dowód na to, że nie tylko adopcyjni
      mogą mieć takie myśli. Zawsze mam później wyrzuty sumienia ....Cóż jesteśmy
      tylko ludżmi....
      • wroclawianka3 Re: czy zdarza Wam sie zalowac 01.02.06, 11:45
        trudne pytanie \syna adoptowałam jak miał 6 miesięcy teraz ma 14 m, nie żałuję
        adopcji , kocham go ponad życie ale czasami myślę do przodu , boję się
        przyszłości nachodzą mnie często takie myśli jaki bedzie jak bedzie starszy ,
        czy jak mu powiem o adopcji nie dozna szoku , czy nie będzie chciał odejśc
        odemnie , staram się go wychowywać rozsadnie i mądrze nie bezstresowo, jak
        trzeba to krzyknę dam klapsa jak jest nie do zniesienia , jak mnie bije po
        twarzy a ponieważ to jest taki etap teraz bardzo rzadko to się zdarza ale
        zdarza się to mówię głosno nie wolno i patrzę się na niego długo kiwając
        palcem ,
        nieraz jak strasznie marudzi , płacze budzi mnie kilka razy w nocy to myśle ,,
        a na co mi to było '' czy mi było źle ale zaraz uśmiech dziecka powoduje ,że
        zapominam o głupich myslach .Myślę że przy dziecku biologocznym byłoby to
        samo , też by mnie budził , marudził , wszystko trzeba wziąć pod uwagę
        najbardziej się boję powiedzieć dziecku o adocji a czas leci
        pozdrawiam
    • mala.ela Re: czy zdarza Wam sie zalowac 03.02.06, 11:08
      ja mam biologiczną córkę, ma dopiero 3,5 miesiaca, ale też czasem mysle: Boże,
      mogliśmy jeszcze zaczekac... Mysle tak zwłaszcza wtedy gdy się drze, gdy chce
      sie bawic a ja juz nie mam sił, gdy coś chce a ja nie mam pojęcia co...
      Ostatnio powiedziałam to mężowi- spojrzał na mnie i zapytał: A gdybyś mogła
      wrócic czas- zapobiegłabys temu? smile absolutnie nie!!! Kocham ja nad życie, a
      i tak mam takie myśłi... Wiec tak sobie myślę, ze rodzice adopcyjni tez tak
      czasem moga myslec i to nic złego
    • jadrom Re: czy zdarza Wam sie zalowac 02.03.06, 15:38
      Ja mam dwójkę biologicznych dzieci, ale w rodzinie bliższej i dalszej mam dwa
      przypadki adopcji i często rozmawiam z przybranymi matkami o adopcji. W jednym
      przypadku sprawy potoczyły się bardzo źle, tzn. obecnie 11 - letnia dziewczynka
      jest nie do zniesienia, ale to można było przewidzieć - adoptowana w wieku 6
      lat (pochodzenie: rodzina patologiczna, sześcioro rodzeństwa w szkole
      specjalnej). Zaadoptowana przez samotną wykształconą osobę, która dorastała
      wśród ludzi mądrych, zdolnych i teraz nie może pojąć dlaczego jej przybrane
      dziecko tak słabo się uczy, pomimo pracy całej rodziny nad nią (jest
      ledwo "przepychana" z klasy do klasy). Ale nauka to "pryszcz". Najgorsze jest
      to, że pomimo ogromnego serca wkładanego w wychowanie przez matkę, dziadków,
      ciocie, dziewczynka jest bardzo niegrzeczna, wulgarna, po prostu okrutna.
      Myślę, że mama w duchu żałuje decyzji.
      Drugi przypadek - adopcja w rodzinie 6-tygodniowego chłopca (teraz mały ma
      prawie 3 latka). Mały jest kochany, cudowny i rozkoszny - uwielbiany. Niestety
      przybrany ojciec odszedł do innej kobiety i "adopcyjna" matka zaczyna mieć
      problemy wychowawcze i boi się przyszłości, bo decdydując się na adopcję nie
      brała pod uwagę sytuacji, że sama zmierzy się z wychowaniem chłopca. Liczyła na
      męża, a tu los potoczył się inaczej. Jest pełna obaw. ale kocha małego nad
      życie. Myślę, że nie żałuje decyzji o adopcji.
      • maenka Re: czy zdarza Wam sie zalowac 25.11.06, 19:24
        Mam jednego synka bio- (4,5l)i 2 coreczki ado- (4 lat i 11lat). Dziewczynki sa
        z nami prawie 2 lata. Pochodziły z rodziny patologicznej. Mlodsza zostala z
        niej odebrana jak miala 2 miesiace ale starsza nasiąkala " ta atmosfera" 7 lat.
        Mam z nia duze klopoty wychowawcze (szkola , kradziez, klamstwa, demolowanie
        pokoju, krzyki itp.). Tak, czasami kiedy juz naprawde mam dosc mysle sobie "po
        co mi to bylo". Jak np. dzis kiedy moja 11 letnia corka nakrzyczala na mnie z
        tego powodu ze musi odrobic dawno zalegle lekcje. Czasami gdy jest naprawde zle
        mysle sobie (jest to bardzo okrutne - wiem to) że musze wytrzymać przynajnmniej
        do jej 18 lat. Jednak cieszy mnie kazdy jej nowy sukces. I widze jak sie
        zmienia. Bardzo powoli ale jednak sie zmienia. Boje sie jednak jej wieku
        dorastania. Nie wiem czy uda nam sie do tego czasu nawzajem nawiazac taka wiez
        aby go wspolnie przetrwac. Mlodsza natomiast jest slodka, zdazaja jej sie
        wybuchy w stylu siostry ale mysle ze bardziej przez nasladownictwo starszej
        siostry.
    • agnieszka2012 Re: czy zdarza Wam sie zalowac 08.03.06, 07:25
      cześć o czym wy piszecie, czy myślicie że biologioczne mogłoby być inne to
      problem wychowania źle zadziała teraz rodzice na dużo pozwalają i dają wodzić
      się za nos ja wychowuję dziecko adopcyjne i na tyle ile pozwalam tyle bierze w
      kwestji wychowawczej czasem rodzice adopcyjni przyjmują "nie można udeżyć, czy
      zabraniać" trzeba zadać najpierw pytanie jak bym wychowywała biologiczne
      dziecko tak naprawdę czy zapomnieliście o adopcji i uważacie, że to wasze bo ja
      taką alternatywę przyjełam zapomniałam wogóle że jest adoptowany. pozdrawiam
      nigdy nie powinno żałować swojej decyzji
      • osmanthus Re: czy zdarza Wam sie zalowac 26.11.06, 06:40
        agnieszka2012 napisała:

        > cześć o czym wy piszecie, czy myślicie że biologioczne mogłoby być inne to
        > problem wychowania źle zadziała teraz rodzice na dużo pozwalają i dają wodzić
        > się za nos ja wychowuję dziecko adopcyjne i na tyle ile pozwalam tyle bierze w
        > kwestji wychowawczej czasem rodzice adopcyjni przyjmują "nie można udeżyć, czy
        > zabraniać" trzeba zadać najpierw pytanie jak bym wychowywała biologiczne
        > dziecko tak naprawdę czy zapomnieliście o adopcji i uważacie, że to wasze bo ja
        >
        > taką alternatywę przyjełam zapomniałam wogóle że jest adoptowany. pozdrawiam
        > nigdy nie powinno żałować swojej decyzji

        Kobieto,
        Wstaw jakies znaki przestankowe (i duze litery) w ten potok swiadomosci bo trudno cokolwiek z tego
        tekstu zrozumiec ...
    • mag_kak Re: czy zdarza Wam sie zalowac 26.11.06, 12:30
      Stary wątek byc może, ale temat zawsze na czasie!!!
      Mamy 3 letnią cudowna córeczkę, adoptowaną w wieku 6 miesięcy z poważnym
      schorzeniem nefrologicznym, na która czekalismy ponad 3 dłuuugie lata!!!!
      To było pierwsze dziecko, które nam zaproponowano i sądzono jednocześnie, że
      się wystraszymy "tego"problemu i "takiego" dziecka. Zostalismy jej rodzicami w
      tydzień, nawet jej nie widząc.. . Kiedy dowiedzielismy sie o jej istnieniu, cos
      piknęło w serduszku i zapragnęlismy tego własnie chorego dzieciatka,
      zapragnęlismy mu pomóc. Dziś malutka jest zdrowa!!!!! Udało się!!! Cały czas
      musi byc pod kontrolą, ale to nie takie straszne w końcu, prawda???
      Nigdy, przenigdy nie żałowalismy swojej decyzji, nie było nawet takiej jednej
      chwili, w której dopuściliby smy taka mysl do siebie. Dziś moje dziecko jest
      juz przedszkolakiem, daje nam tyle szczęścia, tyle niekłamanej radości, że nie
      da się tego wyrazic słowami. Nic lepszego w zyciu nie mogło nas spotkac,
      wierzcie mi!!!
      • magasi9 Re: czy zdarza Wam sie zalowac 27.11.06, 08:41
        Ja mam w rodzinie jedna rodzine z dwojgiem dzieci biologicznych, chlopak (dzis
        20 lat) dobrze sie uczyl, czuly i odpowiedzialny, dziewczyna (dzis 22 lata) jako
        jak nastolatka przestala chodzic do szkoly, klamala, zaczela krasc, zaplatala
        sie w bardzo nieciekawe towarzystwo (narkotyki itp)
        juz chyba nikt nie wierzyl ze wyjdzie na prosta, bo wyszla (chociaz w wieku 22
        lat konczy jakos szkole wieczorowa)

        mojej mamy teoria "padla", ze zawsze mozna wychowac
        ta sama rodzina - dwoje tak roznych dzieci
        moim zdaniem duzo zalezy od charakteru dziecka

        • nioma Re: czy zdarza Wam sie zalowac 27.11.06, 15:24
          moi przyjaciele adoptowali kilkuletnia dziewczynke
          teraz mala jest w V klasie - ma straszne problemy z nauka, okazalo sie ze to
          wynik picia alkoholu przez matke biologiczna w trakcie ciazy.
          mala nie potrafi sie skupic, nie radzi sobie z podstawowymi rzeczami, znosi
          pale za pala, nadaje sie do szkoly specjalnej.
          gdyby byla ich biologicznym dzieckiem - nie byloby tego problemu.
          nigdy nie wiadomo jak dziecko jest obciazone i nie mozna przewidziec czy
          bedziemy umieli sobie z tym poradzic.
          • kasiapfk Re: czy zdarza Wam sie zalowac 27.11.06, 16:45
            nioma, gdyby byłą dzieckiem biologicznym po trudnym porodzie, mogło być tak
            smao albo gorzej. (jak u moich znajomych 4 pkt skala Apg... rodzice wspaniali,
            mądrzy itp. poród niestety.. źle poszedł, dziecko z nadpobudliwością,
            niedotlenieniem itp... a miało byc tak pięknie)
            Jeśli to skutek [picia alkoholu przez mb w ciązy: to najprawdopodobniej jest to
            FAS -jest fantastyczny program fastryga (www.fas.edu.pl/index5.htm)
            moze niech znajomi tam poszukają pomocy? Ściskam kciuki za efekty.
    • magasi9 Re: czy zdarza Wam sie zalowac 27.11.06, 16:46
      nie lubie takiego stereotypowego myslenia, to tak jakby dzieci biologiczne
      wszytskie sie super uczyly i nie byo z nimi problemow

      chyba wiadomo ze to dziecko ani z wygladu ani z charakteru to do rodzicow
      biologicznych nie bedzie podobne
      "oczekiwania" chyba musza byc troche inne, bardziej elastyczne

      ale z tego co studiuje to duzo badan potwierdza ze bardzo wazny jest przy
      adopcji wiek dziecka, tylko do pierwszego roku zycia mozna wytworzyc odpowiednia
      wiez miedzy dzieckiem i rodzicami
      mimo tego ze wychowanie to nie wszystko
      • verdana Re: czy zdarza Wam sie zalowac 27.11.06, 19:39
        Mój niewatpliwie biologiczny syn z trudem przebrnął przez szkołę - nie miał
        FAS. nie był nadpobudliwy, ale miał dysortografię, dysgrafię i pare innych
        problemów. Odzył na studiach.
        Problemy szkolne, zaręczam wszystkim tu obecnym, można mieć i z dzieckiem
        rodzonym, z "dobrej", niepijącej, inteligenckiej rodziny.
    • maenka Re: czy zdarza Wam sie zalowac 27.11.06, 21:42
      Klopoty ze szkola to nie wszystko w przypadku dzieci, ktore zostały adoptowane
      jako starsze. Wiadomo, ze jedni maga miec wieksze problemy z nauka niz inni.
      Chodzi raczej o klopoty wychowawcze. Dziecko juz uksztaltowane osobowosciowo,
      trudno jest zmienic- "wyprostowac". Wiem, ze i biologiczne dzieci sa różne. Co
      nie zmienia faktu, że przy wyjatkowo ciężkich dniach mogę sobie powiedzieć : "O
      Boże , po co mi to było." U zmęczonego fizycznie i psychicznie człowieka jest
      to naturalne. Już widzę te wszystkie oburzone posty szczęśliwych mam
      adoptowanych niemowląt. To naprawde nie to samo. Wiem bo mam 2 adoptowane
      coreczki (rodzone siostry) jedna krnąbna, kłamiąca, wymigująca się od
      wszystkiego co pachnie jakimkolwiek obowiązkiem (między innymi szkoły), a druga
      słodki maluszek (już teraz nie taki maluszek - ma 4 lata).

      To, że tak sobie powiem nie oznacza jednak, że sie poddam. Chociaż chwilami
      naprawde jest bardzo ciężko . I bardzo ciężko jest nawiązać więź i poczuć w
      sobie cieplejsze uczucia do dziecka, ktore Ci wiecznie sprawia kłopoty mimo
      starań. Bo nie jest to jednak twoje biologiczne dziecko, które kocha się
      bezwarunkowo.
      • kasiapfk Re: czy zdarza Wam sie zalowac 28.11.06, 10:51
        Maenka, ja mam biologiczne dziecko. Starsze.
        Uwierz mi, czasami łatwiej mi kochać młodsze adoptowane.
        Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego,ze dzieci adoptowane jako starsze
        sprawiaja więcej problemów niż niemowlaki. Mają więcej obciążeń i są to poważne
        obciążenia. Do tego dochodzą oczekiwania rodziców adopcyjnych (jak tłumaczono w
        oao - dużo większe w przypadku rodzin, gdzie nie ma dzieci, niż w tych gdzie
        dzieci naturalne już są).
        I dlatego uważam, że trzeba naprawde jasno powiedzieć w oao co udźwigniemy, a
        czego nie. Zanim adoptujemy.
        Ściskam wirtualnie, życząc sił smile smile smile smile smile smile i małych codziennych radości.
        • nioma Re: czy zdarza Wam sie zalowac 28.11.06, 14:26
          nie mam adoptowanego dziecka i nigdy miec nie bede
          ale wydaje mi sie, ze kazda matka jesli cos z jej dzieckiem jest nie tak szuka
          winnych.
          jesli rzecz dotyczy dziecka biol to zastanawiamy sie czy w rodzinie nie bylo
          jakiejs choroby, czy to nie wina ze w ciazy zrobilysmy to albo nie zrobilysmy
          tamtego, ze np moglysmy sie zbadac itd itd
          takze w przypadku adoptowanego dziecka takie mysli sie pojawiaja
          i tak samo mozna zalowac decyzji o adopcji jak decyzji o urodzeniu
          i nie wolno sie oburzac i stawiac takiej matki pod pregierzem
          to sa bardzo indywidualne i ciezkie sytuacje
          poza tym mozna zalowac chwilowo, pod wplywem stresu, sytuacji itd.
          wiekszosc z nas czuje ogromny wstyd ze ma takie mysli i nikomu sie nie przyzna,
          moze sie wyzalic anonimowo na forum.
          mam syna ktory ma 11 lat
          czasami tak mi dopiecze ze sobie bardzo zle o nim mysle,
          glupi, parszywy gowniarz - na przyklad
          ale mysli te nie wychodza poza moja glowe - ja po prostu potrzebuje sie wyzyc.
          nie znaczy to ze nie kocham tego łobuza - kocham najmocniej na swiecie, ale
          kiedy jest taki wredny to bym go utlukla najchetniej,

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka