Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak

11.07.05, 15:14
Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak ktoś adoptuje dziecko to znaczy
nie może mieć dzieci biologicznych , ja już mam dość tłumaczenia każdej
osobie która mi współczuje , naprawdę chyba każdej następnej osobie powiem że
tak faktycznie to pech ale moja żona nie może urodzić itp przynjamniej nie
będe musiła tłumaczyć motywów decyzji której i tak większość osób nie
zrozumie .
    • kasiapfk Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 11.07.05, 19:11
      hmmmm nam tez siędziwią, że mamy biologiczne dziecko i jeszcze adoptowaliśmy....
    • pawel.debe Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 11.09.05, 01:22
      czesc
      znam te slowa. Ja z zona adoptowalismy pol roczna dziewczynke. Adopcja byla
      naszym celem jeszcze zamin sie pobralismy i planowalismy ja bedac para z
      zamiarem pobrania sie. Kiedy to nastapilo (a trzymalismy te przygotowania
      formalne w tajemnicy) rodzina byla w szoku. Widzieli tylko rodzice. Kupa ludzi
      patrzyla sie na snasz i litowala sie jak nad jakimis ofermami co to nie moga
      zrobic sobie dziecka. Po roku urodzile sie nasz boiologiczny syn. MIeszkamy na
      wsi pod warszawa i czesc ludzi myslala ze zona chodzi w udawanej ciazy. Jak sie
      urodzil maly to zagladali nam do wozka i pytali czy to tez adoptowane. Ja im ze
      nie biologiczne a czesc mowila ze nie widziala zeby zona byla w ciazy. Wic ja
      potem juz mowilem ze kupilismy je od Ruskich na stadionie 10 - lecia i dopiero
      wowczas sie uspokoilo.
      Inni pytalis ie czy skoro mamy wlasne to oddamy Ole do domu dziecka? Po prostu
      wlosy si ejezyly na glowie. Nawet nie tlumaczylem sie tym debilom bo z jakiej
      raji mialem reagowac na takie teksty.

      Tak wiec nie mart sie i olej ludzi, ja kiedys sie tez przejmowalem ale juz wiem
      ze trzeba olac to i zyc sobie spokojnie nie wadzac innym a ludzie i tak czy
      inaczej beda cos gadali. Mam to gdzies.
      • aquarius72 Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 12.09.05, 08:52
        W ogóle nie widzę potrzeby tłumaczenia przed obcymi ludźmi motywów swojego
        postępowania... czy naprawde tak zależy Ci na ich opinii? Cokolwiek byś im nie
        powiedział i tak będą wiedzieć swoje, więc lepiej nic nie mówić...
      • agamis71 Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 12.09.05, 10:07
        P Kupa ludzi
        > patrzyla sie na snasz i litowala sie jak nad jakimis ofermami co to nie moga
        > zrobic sobie dziecka.
        Piszesz o braku taktu i delikatności u innych a sam nimi nie grzeszysz.

        pozdrawiam
        Oferma Co TO Nie Może Zrobić Sobie Dziecka.
        • utka Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 12.09.05, 14:26
          wydaje mi sie, ze zle zrozumialas intencje piszacego - on nie chcial urazic
          tych, ktorzy dzieci miec nie moga. Po prostu napisal, jaki jest stereotyp
          adoptujacego.

          • baabcia Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 12.09.05, 17:41
            są jednostki niereformowalne i te trzeba olać, ale jak jest iskierka nadzieii to
            tłumaczcie, że adopcja jest czymś dobrym opowiadajcie o swojej radości z
            adopcji, o swojej satysfakcji. Zwłaszcza ci, którzy adoptują bo chcą a nie bo
            już nie ma innego wyjścia, ze strachu przed samotnością, dla ratowania
            małżeństwa / dziecko jest obciążone i rodzina jest obciążona przykrymi
            przeżyciami/. A rodziny, które mają udane dzieci, wiedza jak to jest z dziećmi
            są fantastycznym materiałem na rodzinę dla samotnych dzieci. Jeśli macie choć
            parę groszy i jeszcze siłę a wasze dzieci stają się dorosłe zaopiekujcie się
            dużymi dziećmi których nikt nie chce.
            • k.kasia1 Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 24.09.05, 13:35
              >Zwłaszcza ci, którzy adoptują bo chcą a nie bo
              > już nie ma innego wyjścia, ze strachu przed samotnością, dla ratowania
              > małżeństwa / dziecko jest obciążone i rodzina jest obciążona przykrymi
              > przeżyciami/.

              Aha, czyli dzieci adoptują ci, którzy to robią z wyboru (czytaj z właściwych
              pobudek, a są to ci, którzy moga mieć biologiczne dzieci) i ci, którzy nie mają
              innego wyjścia.
              Czyli ja adopctuję nie dlatego że chce, tylko dlatego, ze musze???
              Co to za bzdury??!!
              To moze zabrońmy adopcji tym, którzy nie mogą urodzic dziecka??
              A tak na marginesie - nie adoptujemy ze strachu przed samotnoscią i nie dla
              ratowania małżeństwa, ale po to żeby byc pełną rodziną, po to żeby mieć dzieci,
              a one są dla nas wartością samą w sobie. I sądzę, ze znakomita wiekszość rodzin
              adopcyjnych tak właśnie powstaje - nie ze strachu, ale z miłosci.
              • baabcia Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 24.09.05, 20:27
                o rany nie to napisałam co ty przeczytałaś. Sorry już wyjaśniam. Dla nas obu to
                świetny moment żeby zobaczyć jak łatwo nieporozumienie.
                Jedni adoptuja bo chcą dobra dziecka i nie ważne czy urodzili wcześniej dzieci
                czy nie i czy to jest pierwsze czy dziesiąte. Inni adoptuja w momencie kiedy sie
                wszystko wali i to miałam na myśli mówiac o zupełnie innej przyczynie adopcji.
                Gdybyś posłuchała co mówią czasem ludzie którzy decyduja się na adopcje to
                spadłabyś z krzesła. Tam b. często nie ma miejsca na dziecko oni myślą o sobie.
                Pewnie, że moga się obudzić i miłość do dziecka zmieni ich ale chyba lepiej
                jakby tak wcześniej siedli i pomyśleli po co ma sie dzieci i komu ma być
                popierwsze w związku z adopcja lepiej. Na pewno sie zgadzamy, tak?
                Dla mnie wogóle nie ma znaczenia czy ktoś rodził czy nie rodził, jest jakieś
                forum o przepracowaniu bezpłodności i wiadomo, ze to jest ważne dla mamy która
                musi przemyśleć swoje kłopoty, żeby jak najmniej miała problemów.
                A przy okazji to popatrzcie jeszcze tak na bezinteresownośc miłości do dziecka -
                czemu nikt nie chce opiekować sie dziećmi większymi? Przecież dobrym założeniem
                jest myślenie takie: adoptujemy, zeby dziecku było lepiej niż jest. No i jeśli
                tak to czemu nikt nie chce większych dzieci? Czy tylko dlatego, że bedzie
                trudniej? A moze dlatego, że nie jest najważniejsze co bedzie czuło dziecko
                tylko czego my oczekujemy po adopcji.
                Warto zadać sobie takie pytania i czasem posłuchać co sami na nie odpowiadamy.
                A jeśli uda się wam cos zrobić dla jakiegos dziecka to zrozumiecie wtedy, że to
                jest największa radość i satysfakcja. Zawsze ludzie mi mówia, że podziwiają, że
                zaopiekowałam się.... a ja mówię, że uskrzydlała mnie radość z każdego dnia
                kiedy syn rósł. Mnie się udało i wam tego życzę.
                • leli1 Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 25.09.05, 11:57
                  baabciu, nie do konca zgadzam sie z tym co napisałas. Twoje założenia opieraja sie na stricte altruistycznym podejsciu do adopcji. A zgodnie z tym co ja czuję i a takze z tym co psychologowie "tłukli" nam do głów na zajęciach, takie podejscie nie jest najlepszym. kazdy z nas (no chyba ze sie myle) adoptuje takze dla siebie, z pobudek egoistycznych. A jesli jest to odpowiednio wyważone, tzn jesli nie mysli sie WYŁĄCZNIE o sobie to doskonale sprawdza sie to w zyciu.
                  Oczywiscie ze bardzo wazne jest to co czuje dziecko, ale to co ja czuje tez jest przeciez wazne. Jesli miałabym na mysli tylko i wylacznie pomoc dzieciom to pomyslałabym raczej o RDD, czy rodzinie zastepczej.
                  Dla mnie adopcja to mozliwosc stworzenia jak najlepszych warunkow dla dziecka....i dla nas tez.
                  baabciu, a większymi dziecmi (o ile maja uregulowana sytuacje) tez ma kto sie opiekowac. czytasz zapewne strone bociana, jest tam sporo par, ktore adoptowały starsze dzieciaki-sami tez bylismy otwarci na taka adopcje, los jednak "przydzielił" nam niemowlaczka, ale jesli trafiłby do nas starszak, równie mocno byłby przez nas kochany.
                  Przy okazji tematu watku smile powiem tak.....nigdy wczesniej o adopcji nie myslałam i pewnie jesli urodziłabym dziecko to dalej by tak było. Dla mnie "w tamtych czasach" istotnie adoptowali ci, którzy nie mogli miec dzieci biol. Ot, podejscie nie zorientowanego w temacie laika smile.
                  Pzdr.
                • kasiapfk Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 25.09.05, 12:28
                  Odpowiem za siebie:
                  Nie adoptowałam starszego dziecka bo znam swoje ograniczenia. Bo wiem, że
                  mogłabym nie podołać obowiązkom. Również dlatego,że jedno dziecko już mieliśmy.
                  Mogłabym nie podołać i fizycznie i psychicznie. I w konsekwencji moja rodzina
                  miałaby mniejsze szanse być szczęsliwa. A jesli tak, to i adoptowane dziecko
                  nie byłoby szczęsliwe.
                  I dlatego twierdzę, że to odpowiedzialność nie pozwoliła mi podjąć decyzji o
                  adopcji dziecka kilkuletniego (dziecko starsze od naszego pierwszego, ośrodek
                  wykluczył na samym początku, argumentując,ze dzieci powinny pojawiać isę w
                  rodzinach "w naturalnej" kolejności).
                • k.kasia1 Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 27.09.05, 00:14
                  Dziewczyny już powiedziały, a ja dodam od siebie:
                  Nie jest moim celem robic z siebie instytucję dobroczynną. Ja po prostu chcę
                  mieć RODZINĘ. jeśli kierowałabym się TYLKO dobrem dziecka, założyłabym
                  (dokładnie!) Rodzinny Dom Dziecka albo Rodzie Zastepczą, gdzie mogłabym całe
                  swoje życie poświecić tym dzieciom. Ale ja chcę ZWYKŁEJ rodziny, w której będę
                  życ normalnym życiem. Dzieci starsze - mówie tu o starszych niz 5-6 lat, sa to
                  najczęsciej dzieci uwikłąne prawnie i mocno poturbowane emocjonalnie. Z takim
                  dzieckiem nie dałabym sobie rady - ani psychicznie, ani fizycznie. Niestety, tak
                  ma wiele osób chcących adoptować, a to takze należy zrozumieć lub przynajmniej
                  uszanować. Większość ludzi, którzy nie mają dzieci biologicznych przeszła
                  naprawde piekło. Jeśli dziecku poturbowanemu mocno przez los damy równie
                  poturbowanych rodziców, to z jednej strony moze z tego wyniknąć piękne
                  zrozumienie, ale z drugiej...lepiej nie mysleć.
                  jasne, wszystkie dzieci potrzebują miłosci, ale...trzeba mierzyć siły na
                  zamiary, a nie silic się wielkodusznosć a potem robic z siebie
                  męczennika/męczennicę i ofiare własnej wspaniołomyślności.

                  Pozdrawiam.
                  • berger7 Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 01.11.05, 19:33
                    cudnie napisalas. Nie wiem dlaczego bezplodnosc ma predestynowac do
                    szlachetnosci - tak nie jest. To jest nieszczescie po prostu. Mysle o adopcji
                    bo chce miec dziecko. Tyle i az tyle. I chce zeby ono mnie mialo. Ale nie
                    jestem swieta i nie bede takiej udawac na uzytek osrodka adopcyjnego...
    • kasialu Re: Dlaczego ludzie z automatu zakładają że jak 14.09.05, 21:57
      Pawel.debe czytam co napisałeś i jakbymczytała swoją historię ;o) Do tego
      daliśmy córce na imię Natasza i to już w góle było gadanie, że z Rosji "kupiona"
      • baabcia dobry wątek a zamiera 28.10.05, 19:16
        ..lepiej nie mysleć. -tak napisała wyżej Kasia.
        Każdy ma swój sposób na życie jeden patrzy optymistycznie i martwi się dopiero
        jak coś się zdarzy, pesymista woli się przygotować i pomartwić na wszelki
        wypadek. Nazwe to racjonalnym myśleniem, po co mam sie dołować zaliczaniem sie
        do pesymistek.
        Trzeba przemyśleć, wyobrazić sobie różne sytuacje, wtedy możemy dowiedzieć się
        co myślimy.
        Czytałam na forum o dziewczynach,które mają chore dzieci i agresją reagowały na
        wścibstwo. Pogadały pomyślały i myślę, że łatwiej zrozumieć im skąd u ludzi to
        wścibstwo i jak mamy chorych dzieci moga dużo zrobić, żeby było więcej ludzi
        życzliwych dla ich dziecka. Piszę o tym dlatego, że trzeba pomyśleć o tym, że
        jeśli bierzemy dziecko to decydujemy się na kłopoty. Nie ma co myśleć o tym kto
        ma większe czy mniejsze prawo do adopcji, kto ma większe szanse na udaną adopcję
        czy te mamy które mogą czy nie mogą urodzić. Trzeba pomyśleć poczytać pogadać,
        żeby wiedzieć o co siebie samą zapytać przed adopcją a potem tylko się starać.
        Dziwię się, że któraś z Was napisała, że rodziny zastępcze to gorsza forma i
        niepokoi mnie agresja u osób, które tak jak kobieta w ciąży powinny być radośnie
        oczekujące na dziecko i mocno przerażone odpowiedzialnością.
        Dzieci do kochania jest bardzo dużo i nie dzielcie ich na takie które mają prawo
        do kochania albo nie. To że któraś z Was chce więcej radości z adopcji dla
        siebie to normalne, ale nie ma co kombinować, że marniejsze dzieci czy za stare
        to do filantropów... Mało w życiu widziały te z Was które uważają, że spokojnie
        mogły by dziecku odpowiedzieć: ja chcę być szczęśliwa to ty nie pasujesz do
        moich planów, przesuń sie następne obejrzę.
        Dzieci to najmniejprzewidywalna działeczka w naszym życiu starać się trzeba jak
        cholera całe, życie a i tak czasem coś nie wyjdzie.
        Mnie sie udało i wiem jak to trudno ale miałam trochę szczęścia.
        Jeśli nie żal Ci każdego samotnego niekochanego dziecka to ani do macierzyństwa
        ani do adopcji nie jesteś gotowa. Dobrze, że kolejność tu nie jest warunkiem
        sukcesu. Bliskość dziecka czasem pozwala mamie i tacie dojrzeć błyskawicznie.
        • berger7 Re: dobry wątek a zamiera 01.11.05, 19:40
          piszesz: Jeśli nie żal Ci każdego samotnego niekochanego dziecka to ani do
          macierzyństwa
          ani do adopcji nie jesteś gotowa."
          Okropnie to jest niefajne, oceniajace, pogardliwe. Pewnie ze ZAL. Komu nie zal?
          Chyba psychopatom. Ale zalowanie nie rowna sie gotowosci do adopcji. Ja jestem
          2 razy w tygodniu w domu dziecka. Bawie sie z nimi, lekcje odrabiam, gadam,
          biore na lody czy do kina. Lubimy sie. Czekają na mnie a ja się staram nie
          nawalać. Ale ja nie adoptuje 12letniej dziewczynki z wada serca. Pomoge jej jak
          moge, ale jej nie zaadoptuje. Ani jej 2 braci. Ani zadnego dziecka z ich grupy.
          Adoptuje - jesli tylko sie da - niemowle. Bo ja chce miec dziecko w miare
          mozliwosci moje - nie chce byc jego ciocią tylko mamą. A do nich nadal bede
          chodzic. Mierzmy sily na zamiary. I nie domagajmy sie heroizmu od bezplodnych
          tylko dlatego ze sa bezplodni.
          • baabcia Re: dobry wątek a zamiera 11.11.05, 22:54
            bardzo trudno jest dobierać słowa, kiedy czytaja osoby tak wrażliwe.
            Sama mówisz, że Ci żal ale poczułas się dotknięta tym co napisałam. Po pierwsze
            przepraszam, bo nie chciałam urazic nikogo a na pewno takiej osoby jak Ty.
            Wrażliwość osób czekających na dziecko zbyt długo jest wyostrzona - daruj pewnie
            gdybyśmy dłuzej rozmawiały ...
            Wcale sie nie dziwię, że chcesz mieć malutkie dziecko. Ja kiedy chciałam adopt.
            dziecko też zastanawiałam się jakie dziecko nie zburzy mojej trzy osobowej
            rodziny i pomyślałam, ze dobrze, żeby adoptowane było troche młodsze od córki.
            Nie udało sie to wtedy, właściwie powiedziano mi, że nie ma dzieci dla osób
            które moga sobie urodzić... Potem życie przyniosło mi niespodziankę, kiedy
            miałam duże dzieci córke i syna stałam się rodz. zastęp. dla duzego chłopca.
            Nikt by tego nie wymyślił i nie zaplanował i zagrożeń było... ale udało się.
            W zeszłym roku zapytano mnie czy nie chciałabym trójki dzieci, którym troszke
            pomagałam i odpowiedziałam, że nie. Wiem czemu nie widziałam szansy powodzenia w
            tym wypadku ale również nie chce mi się już. Chociaż zdaje sobie sprawę, że
            wszystko w życiu jeszcze może się zdarzyć i wiem, że gdyby mi się chciało to
            mogłoby być jeszcze jedno dziecko szczęśliwe. No i to jest mój egoizm, bo na
            zdrowy rozum to nie powinno być dzieci w domach dziecka, domów rodzinnych tak
            wiele gdzie jest miejsce na dzieci a te dzieci odizolowane. Bezsens.
            Warto pamietać, ze nasze szczęście bierze się z uczynienia kogos szczęśliwym
            innej mozliwosci nie ma. Wiekszą pewność sukcesu daje zaopiekowanie się duzym
            dzieckiem, zawsze mniejsze jest ryzyko niespodzianek. Nie mówię tu oczywiscie o
            swiadomych wyborach dzieci trudnych czy chorych, bo to niesie za soba więcej
            kłopotów ale jak się uda to satysfakcja też olbrzymia. I tak jak kochamy
            urodzone maleństwo nawet najbardziej chore to i kochamy wybrane dziecko i
            strasznie szybko zostajemy mamą.
Pełna wersja