toja61
12.07.05, 16:20
Był 1996 rok lato, ja miałam 22 lata i właśnie pożegnałam swojego chłopaka ,
mojego nauczyciela angielskiego, który wracał w swoje rodzinne strony na
wyspę.
Pożegnałam go z żalem ale bez rozpaczy choc nie mialam pewnosci czy
wróci....i oczywiście nie wrócił po tym co mu napisałam. Zrobiłam USG
dowiedziałam się że jestem w 8 tygodniu ciąży........nie nie płakałam na
początku i po prostu spędziłam resztę wakacji zgodnie z wcześniejszym planem
mając nadzieję że jeżdżąc na rowerze i pływając pod żaglem strace to dziecko.
Nie straciłam
myślałam bardzo długo o różnych rozwiązaniach bo wiedziałam że będę całkiem
sama, o tym by oddać też.......
usłyszłam bicie serca, zobaczyłam ledwie widoczne rączki i nóżki i pomyślałam
że ja mam dwie całkiem duże rączki, które sobie muszą poradzić
skończyłam studia poszłam do pracy i poznałam swojego męża
Jesteśmy prawie 6 lat po ślubie, w zeszłym roku mój mąż przysposobił moją
córkę, która ma lat 8 i jedynym moim bólem w sercu jest prawda której Wika
nie zna.........prawda o jej pochodzeniu