Dodaj do ulubionych

świat jest taki mały...

23.11.05, 12:33
Będzie ogólnie i bez szczegółów.
Od jakiegoś czasu mam do czynienia z pewną grupą ludzi. Gdy przyszłam tam po
raz pierwszy, natychmiast Go zauważyłam. Wiek się zgadzał, był bardzo podobny
do swojego ojca. pomyślałam, to niemożliwe. Jednak instynkt, serce matki od
razu miało pewnośc. Teraz wiem to już na pewno. W zamieszaniu wyprowadziłam
chłopca na chwile na zewnątrz i zapytałam, kiedy i gdzie się urodził.
Wszystko się zgadzało. Nie mogła go urodzić jego "matka" gdyż tego dnia w
szpitalu byłam tylko ja i jeszcze jedna kobieta, która nie była jego "matką".

Odnalazłam mojego syna....
Nie moge w to uwierzyć...
Łzy mi ciekną po policzkach...
Wiem o nim wszystko, gdzie mieszka, jak się nazywa, do jakiej chodzi szkoły...

Boże, dziękuje ci za ten cud...
Obserwuj wątek
    • calama Re: świat jest taki mały... 23.11.05, 14:48
      To chyba dobrze, prawda?
      Jak nie można wychowywać własnego dziecka to chyba wraca pytanie: co z tym
      dzieckiem? co z moją córką/synem się dzieje? czy dbają o niego? czy to,czy
      tamto?
      Teraz jak poznałaś syna wiesz,że u niego wszystko w porządku.
      Wyobrażam sobię tę ulgę.
      Pozdrawiam
    • kalina1 Re: świat jest taki mały... 23.11.05, 15:44
      Manterko ...ściskam Cię serdecznie ,też jestem mamą biologiczną, tylko ja znam
      ludzi ktorzy są rodzicami mojego dziecka . odezwij się do mnie na gg 4434661
      znam też inne takie mamy ...pozdrawiam serdecznie Kalina
      • marta20041 Re: świat jest taki mały... 24.11.05, 19:41
        Nieśmiało się odezwę. Zastanawiam się nad tym, czy nie adoptować dziecka. Jakie
        jest Wasze zdanie? Dobrze, że ktoś się zajmuje dziećmi?
        Bardzo chciałabym prosić o odpowiedz, czego rodzice adopcyjni nigdy nie powinni
        robić? Jakie macie "wymagania" dla takich rodzin adopcyjnych? (takie od siebie,
        bo wiadomo, że kwalifikacje)
          • manterka Re: świat jest taki mały... 25.11.05, 19:21
            Kasiupfk oczywiście, że podpucha. Czy powinnam Ci podać namiary, dokładny
            adres, miasto, wiek dziecka, ulicę, przy której mieszka, nazwisko i imię, abyś
            mogła to sprawdzić i abyś uwierzyła? Wiesz, co mnie w tym wszystkim przeraża?
            To, że dziecko nie wie o tym, że jest adoptowane. Ale się dowie, zgadnij, od
            kogo?
            • leli1 Re: świat jest taki mały... 25.11.05, 20:03
              manterko, a myslisz ze Twoja rolą jest "uswiadamianie" chłopca?
              Uwazam, ze jesli nie jest pełnoletni to nie powinnas go na sile uszczesliwac takimi nowinami....a nawet jesli jest.......po prostu zastanow sie zanim cos zrobisz.
                • kalina1 Re: świat jest taki mały... 26.11.05, 09:19
                  Manterko , chciałam Ci powiedzieć że nie jesteś pierwszą mamą ktora w ten
                  sposob odnalazła dziecko, ale większość kobiet woli nie pisać tego na forum, bo
                  i po co ????
                  A świat jest srasznie mały wszyscy to wiemy, wszyscy znamy takie sytuacje
                  niekoniecznie związane z adopcją ....

                  Właśnie toczy się dyskusja "z życia do życia" i owszem Życie jest wartoscią
                  bezcenną !!!! , ale czy mamy prawo prosić kobietę żeby urodziła dziecko i je
                  porzuciła ,bo dziecko chcemy ale dziecko NN porzucone , nie chcemy spojzeć tej
                  kobiecie w oczy, nie liczą się jej uczucia GODNOŚĆ człowieka. Czy taka kobieta
                  ktora urodzi dziecko[może nawet po przeczytaniu ulotki zmieni zdanie co do
                  aborcji] nie ma prawa znać ludzi ktorzy będą jego rodzicami? na szczęscie jest
                  coraz więcej chętnych do adopcji ze wskazaniem, a może kiedyś instytucje zajmą
                  się same taką adopcją zamiast krzyczeć o czarnej strefie itd .......bo ktora
                  kobieta będzie chciała szukać rodzicow na własna rękę, jeśli mogłaby pojść do
                  instytucji do tego powołanej i tam mogłaby poznać się z przyszłymi rodzicami
                  dziecka jeszcze w ciąży?????
                  pozdrawiam M
                  • zuza1113 Re: świat jest taki mały... 26.11.05, 17:17
                    Kalino 1, a może rodzice adopcyjni jednak troszkę sie boją kontaktu z matką
                    biolog chociażby ze względu na to, aby w przyszłości nie ingerowała w życie ich
                    rodziny? Przecież Manterka wyraźnie to miała na myśli? Jeżeli chłopiec nie wie
                    jeszcze o fakcie adopcji to widocznie jego rodzice adopcyjni tak zdecydowali.
                    Może nie jest jeszcze psychicznie gotowy na taka wiadomość? Manterko, zdajesz
                    sobie sprawę z tego jaką krzywdę możesz dziecku wyrządzić?
                    • k.kasia1 Re: świat jest taki mały... 26.11.05, 17:49
                      No i pięknie, kolejny raz potwierdza sie, że matka biologiczna nie powinna nic
                      wiedzieć o rodzinie do jakiej trafia jej dziecko, bo nie będzie potrafiła oprzeć
                      się pokusie ingerowania w ich życie. ja myślę, że takie posty skutecznie
                      odstraszają ewentualnych rodziców skłonnych do podjęcia dezyczji o adopcji ze
                      wskazaniem.
                      Powiem tak: jako przyszła mama adopcyjna baardzo chętnie zdecydowałabym się na
                      adopcję ze wskazaniem. Dlaczego?
                      1. Wiem dokładnie jakie jest pochodzenie dziecka i wiem czego mogę się mniej
                      więcej (bo pewności nie ma nigdy) spodziewać
                      2. Moge zajmowac się maluszkiem od jego pierwszych dni, co niewatpliwie jest
                      korzystne dla dziecka, nie mówiąc już o mnie
                      3. Matka biologiczna wie, ze jej dziecko trafiło do ludzi, którzy będą starali
                      się wychowac je jak najlepiej
                      Ale... no właśnie. Jaką mam gwarancję, że ta kobieta pewnego pięknego dnia,
                      kiedy już się odkuje finansowo, uporządkuje swoje życie, nie stanie na progu
                      MOJEGO domu i nie powie MOJEMU dziecku "Cześć to JA jestem twoją MAMĄ." I co w
                      takiej sytuacji?? Sorki, ale ja chcę mieć normalna rodzinę, a nie żyć na bombie
                      zegarowej. A piszące na tym forum oraz innych matki biologiczne tylko
                      potwierdzają, niestety, moje obawy.
                  • kasiapfk Re: świat jest taki mały... 26.11.05, 17:59
                    Kalinko, wszystko bardzo pięknie.
                    Ale z tego co piszesz (nie tylko tu) to nie chodzi wyłącznie o poznanie
                    przyszłej rodziny dziecka biol.
                    Otwarcie piszesz, że m.b. chcą wiedzieć jak się rozwija dziecko, co u niego się
                    dzieje, jak jest traktowane. Do takich sytuacji jest powołana instytucja
                    rodziny zastępczej. Nie przysposobienie - adopcja. Adopcja polega m.in. na
                    tym,że rodzina biologiczna ZRZEKA się WSZELKICH praw do dziecka. W tym róznież
                    tych, o których ty piszesz.
                    To jest jedna sprawa i zaznaczam nie prezentuje w tej wypowiedzi swojego
                    stusunku do ado ze wskazaniem oraz m.b.
                    Teraz druga sprawa.
                    Jestem przekonana, że rodzice adopcyjny bardziej otwarcie podchodziliby do
                    adopcji ze wskazaniem gdyby mieli zagwarantowane, że wszelkie ewentualne
                    kontakty z dzieckiem odbywałbyby się wyłącznie za ich zgodą. A tak w przypadku
                    Manterki nie jest.
                    Oprócz godnosci m.b należy też wziąć pod uwagę godność rodziców adopcyjnych i
                    ich wolę.
                    Z tego co wiem z rozmów z sędzią rodzinnym matki biologiczne ZAWSZE są
                    wielokrotnie pytane czy zdają sobie sprawę z KONSEKWENCJI zrzeczenia się rpaw
                    do dziecka.
                    I, o ile jestem w stanie zrozumieć chęć m.b. do odszukania dziecka, to juz
                    braku zrozumienia przez nią odmowy (ze strony rodziców ado) na kontakty z
                    dzieckiem - nie.
                    Kolejnym wnioskiem jaki mi się nasuwa zawsze gdy czytam podobne informacje jak
                    te, napisane przez Manterkę, to fakt, że paradokslanie nie myślą wtedy o
                    dziecku a wyłącznie o sobie. W szerszym oczywiście kontekście.
                    Potrafię sobiew wyobrazić, że rodzice, któzy powinni przekazywać dziecku
                    POZYTYWNY obraz rodziców biologicznych, po przeczytaniu takich historii,
                    podświadomie ukształtują sobie NEGATYWNY ich obraz. I jak tu ten pozytywny
                    przekazać dziecku. (dziecko musi mieć ich pozytywny obraz po to, by o sobie
                    mogło pomyśleć pozytywnie).
                    Choć przyznam, że pomysł spotkania z kobietą w ciąży z jednej strony mi się
                    podoba. Wierz mi, Kalinko, wielu rodziców adopcyjnych chciałoby mieć
                    jakikolwiek wpływ na to jak tak kobieta chodząc w ciąży traktuje ich przyszłe
                    dziecko smile
                    Z drugiej jednak strony, oao powinny przede wszystkim pracować z m.b. aby te,
                    zatrzymały dziecko przy sobie. Tu jest niestety sprzeczność. I kwestia uczuć
                    przyszłych rodziców adopcyjnych w przypadku, gdy m.b. wybierze najlepsze
                    wyjście i się rozmyśli.

                    Właściwie ne widzę niebezpieczeństwa w samym fakcie, że Manterka odnalazła
                    dziecko biologiczne. Problem byłby bardzo poważny, gdyby chciała te kontakty
                    utrzymywać za plecami rodziny ado oraz sama poinformować dziecko o fakcie
                    adopcji.
                    Co do samej niewiedzy dziecka o adopcji nie jestem przekonana. Nawet na
                    bocianie rodzice starszych dzieci piszą, że one nie chcą o tym rozmawiać z
                    bliskimi. Nie widzę powodu żeby miały się w ten sposób otwierać przed obcą
                    osobą. Bo przecież taką, z punktu widzenia chłopczyka, jest dla niego Manterka.

                    pozdrawiam,
                    K.
                  • domiab Re: świat jest taki mały... 26.11.05, 22:36
                    Postaram się wytłumaczyć mój punkt widzenia.
                    Adoptowałam ze wskazaniem i dla mnie to było idealne rozwiązanie. Rodzice
                    bilogiczni mojej córki znają mnie, ja znam ich. Nie utrzymujemy kontaktów na
                    prośbę mamy biologicznej. Oczywiście mogę tylko gdybać, ale wydaje mi się, ze
                    przy takim rozwiązaniu nie ma mowy o tym aby mama/tata biologiczny staneli
                    kiedykolwiek w moich drzwiach i zdecydowali się ingerować w nasze życie. Pewnie
                    najpierw by zadzwonili smile.
                    Jak widac z postu autorki watku, nawet jesli adopcja jest blankietowa to nigdy
                    nie wiadomo co moze sie zdarzyc.
                    Przy ado. ze wskazaniem jestem w tej lepszej sytuacji, bo moge dziecku
                    powiedzieć wszystko co wiem o jego korzeniach, a pewnie jest to wiecej niz
                    informacje, ktore posiadają o dzieciach OAO. Czasami wydaje mi się kiedy czytam
                    wątki o adopcji, że rodzice adopcyjni, chcą zapomnieć o tym, że ich dzieci maja
                    swoje korzenie. Być może niektóre z naszych dzieci zapragnie kiedys dowiedzieć
                    się więcej o swoim pochodzeniu. W przypadku adopcji ze wskazaniem, możemy być
                    bardziej pomocni.

                    Jeśli adopcja ze wskazaniem odbywała by się za pośrednictwem OAO, tak jak
                    powinna, niestety w większości tylko teoretycnie, to przecież dane osobowe obu
                    stron mogłyby być tajne, jeśli to jest problem rodziców adopcyjnych. Jeśli
                    przyszli rodzice adopcyjni aż tak bardzo boją się rodziców biologicznych swoich
                    dzieci, to przecież można skorygować tak pragrafy prawe, aby sprawa o
                    zrzeczenie praw rodzicielskich i sprawa o przysposobenie mogłyby się odbywać w
                    różnych termianach/salach/godzinach.... Rodzice biologiczni mogliby otrzymywać
                    informacje o dziecku za pośrednictwem OAO. Decydując się na adopcje ze
                    wskazaniem rodzice adopcyjni powinni być zobowiązani do przekazywania pewnych
                    informacji o dziecku o ile mama biologiczna wyrazilaby taka chec. Nie mysle
                    oczywiscie o jakims comiesiecznym sprawozdaniu, ale o kilku informacjach o tym
                    jakie to dziecko jest. Tak jakos mi sie wydaje, ze jesli MB mogla miec dostep
                    do tego typu informacji, to nie mialaby powodu stawac w drzwiach rodziny
                    adopcyjnej, tym bardziej ze prawnie nie mialaby tam czego szukac.
                    Hmmm, moze ja jestem po prostu jakas straszna optymistka. Ufam ludziom, i jakos
                    do tej pory nie stala mi sie z teo powodu zadna krzywda
                    d.
                    • kasiapfk Re: świat jest taki mały... 26.11.05, 23:03
                      > Przy ado. ze wskazaniem jestem w tej lepszej sytuacji, bo moge dziecku
                      > powiedzieć wszystko co wiem o jego korzeniach, a pewnie jest to wiecej niz
                      > informacje, ktore posiadają o dzieciach OAO
                      Zależy od tego co wie oao. Ale tez jak wiadomo jest możliwa korespondencja
                      między mb a rodzicami ado (za pośrednictwem oao). I to jest praktykowane!!!!
                      Zatem nie ma probelmu czy blankietowo czy ze wskazaniem, przy odrobinie dobrej
                      woli pełne info o rodzinie biol jest.
                      Mam taką refleksję. Piszemy tu (zwolenniczki i przeciwniczki adopcji ze
                      wskazaniem) mając zaledniwe, w najlepszym przypadku, kilkuletnie doświadczenie.
                      Moze jednak wypowiedziałby się ktoś kto ma zasobą rodzicielstwo z dzieckiem
                      dorosłym już.


                      • k.kasia1 Re: świat jest taki mały... 27.11.05, 10:34
                        > Mam taką refleksję. Piszemy tu (zwolenniczki i przeciwniczki adopcji ze
                        > wskazaniem) mając zaledniwe, w najlepszym przypadku, kilkuletnie doświadczenie.
                        >
                        > Moze jednak wypowiedziałby się ktoś kto ma zasobą rodzicielstwo z dzieckiem
                        > dorosłym już.
                        O właśnie, ja nawet krótkiego doświadczenia nie mam i
                        bazuję na swoich domysłach oraz tym co przeczytam. Ani jedno ani drugie nie
                        skłania mnie do podjęcia decyzji o adopcji ze wskazaniem. dawno już
                        zdecysowałam, ze jeśli m.b. mojego dziecka będzie tego chciała, to co jakiś czas
                        będe przez oao przekazywała jej informacje na temat rozwoju dziecka. Ale ludzie
                        sa nieprzewidywalni, zmieniają się. Ta osoba, która w tech chwili jest do rany
                        przyłóż za kilka lat może stać się kimś zuełnie innym. Jest też obawa, że moze
                        udawać!! A poza tym, no włąśnie, jesli r.b. chce wiedzieć co sie dzieje z
                        dzieckiem, jest instytucja rodziny zastępczej. Nie wiem, dla mnie to zbyt wiele
                        niewiadomych. Adopcja sama w sobie, przynajmniej dla mnie, jest trudna, jest
                        obarczona taką dozą obaw i niepewnosci, takim pragnieniem odrobiny normalności,
                        zwykłego rodzinnego szcześcia, ze...
                        Może faktycznie, gdyby wypowiedziały się osoby, ktore mają dorosłe dzieci i
                        przeszły taką drogę od początku do końca, byloby łatwiej wyrobic sobie zdanie na
                        ten temat?
                        • calama Re: świat jest taki mały... 27.11.05, 15:41
                          adopcja ze wskazaniem możliwa jest jedynie wtedy, gdy matka biologiczna zrzeka
                          się praw rodzicielskich sama.
                          Biologiczna mojej córki się nie zrzekła praw. Co więcej, nigdy tego by nie
                          zrobiła, bo przecież kochała to dziecko ( a że zaniedbała miesięczne dziecko,
                          piła i ćpała to inna bajka ). Ją praw pozbawił sąd. I tak Mała trafiła do
                          adopcji mając prawie dwa lata - tyle trfały procedury. Które spędziła w DD.
                          Biologiczna jej nie odwiedzała.

                          I jak zmieni swoje życie, skończy z piciem, narkotykami, przestępstwami i
                          powie: dalej kocham moje dziecko to co ja mam zrobić?
                          Ja nie chcę ŻĄDNEGO kontaktu z biologiczną. Małej będę mówiła o niej pozytywnie
                          i jak skończy 18 lat pomogę ją odszukać, bo jestem to winna córce. To są jej
                          korzenie. Wie,ze jest adoptowana, ale nie chce o tym rozmawiać. Zmieni się
                          jeszcze to pewnie z tysiąc razy wink

                          Pozdrawiam

                          Mam nadzieję, że Manterka będzie cieszyć się, że jej dziecko jest bezpieczne i
                          nie zburzy tego bezpieczeństwa.
                  • calama do Kaliny 28.11.05, 07:26
                    kalina1 napisała:
                    > Właśnie toczy się dyskusja "z życia do życia" i owszem Życie jest wartoscią
                    > bezcenną !!!! , ale czy mamy prawo prosić kobietę żeby urodziła dziecko i
                    je porzuciła ,bo dziecko chcemy ale dziecko NN porzucone , nie chcemy spojzeć
                    tej kobiecie w oczy, nie liczą się jej uczucia GODNOŚĆ człowieka. Czy taka
                    kobieta ktora urodzi dziecko[może nawet po przeczytaniu ulotki zmieni zdanie co
                    do aborcji] nie ma prawa znać ludzi ktorzy będą jego rodzicami?

                    Kalinko - akcja z zycia do życia jest akcją - adopcja zamiast aborcji. Adopcja,
                    takze ta ze wskazaniem. Przeczytaj - ulotka jest w fazie tworzenia i będzie
                    ujęta na niej adopcja ze wskazaniem.
                    Po tylu różnych sytuacjach porzuczenia dzieci na śmietniku i katowania przez
                    rodziców akcja ta jest dobrym pomysłem. Chodzi o to aby społeczeństwu
                    przybliżyć temat adopcji ( takze ze wskazaniem).

                    "ale czy mamy prawo prosić kobietę żeby urodziła dziecko i je
                    porzuciła" Nikt nie zamierza prosić kobiety, żeby urodziła. Zastanowić się
                    może. Po co zabijać jak można dać życie? A tym pardziej NIKT nie będzie
                    namawiał, żeby porzuciła!!!!!!!!!!!! Idealnie jest jak dziecko jest z rodzicami
                    biologicznymi!!!!!! Niestety życie jest różne i różne są sytuacje.
                    Pozdrawiam
                    • kalina1 Re: do Kaliny 28.11.05, 12:08
                      calama ...Po tylu różnych sytuacjach porzuczenia dzieci na śmietniku i
                      katowania przez
                      > rodziców akcja ta jest dobrym pomysłem. Chodzi o to aby społeczeństwu
                      > przybliżyć temat adopcji ( takze ze wskazaniem).

                      tylko czy ta akcja pomoże dzieciom katowanym czy porzucanym na śmietnikach , o
                      ile porzucenie probuje sobie tłumaczyć depresją poporodową chociaz sama w to
                      niewierze ..to chyba raczej jakaś choroba ? to katowania dziecka nie mogę
                      pojąć!!! tego nawet nie nie nie nie wiem jak można nie potrafie tego w żaden
                      sposob wytłumaczyć, .....i mam wątpliwości czy taka akcja pomoze własnie takim
                      dzieciom ....ale może ? a może można zrobić coś więcej własnie dla dzieci ktore
                      cierpią .....?

                      Jak do tej pory nie miałam okazji poznać żadnej matki ktora porzuciła dziecko
                      na śmietniku czy katowała .....
                      te kobiety które do mnie się zgłaszają to normalne dziewczyny , matki kolejnego
                      dziecka ktore akurat zostają same z dziecmi i stoją przed decyzją czy dadzą
                      rade ? to też młode ok 18 letnie dziewczyny a ostatnio kilka studentek ...to są
                      matki biologiczne z ktorymi ja rozmawiam i kiedy na początku zgłaszały się do
                      mnie kobiety ktore oddawały dzieci anonimowo to teraz do grupy dołancza coraz
                      więcej matek biologicznych ktore oddają dzieci do adopcji ze wskazaniem ...
                      to jest niesamowita rożnica ....matki ktore znają rodzicow nawet nie zabiegają
                      tak bardzo o informacje o dziecku chcą się odciąć zamknąć pewnien rozdział,mogą
                      otwarcie odpowiadać na pytania ...że owszem były w ciąży urodziły dziecko i że
                      to dziecko ma innych rodzicow to naprawde wspaniali ludzie bardzo kochają
                      maleństwo znam ich itd ...... gorzej jest z tymi ktore nic nie wiedzą, narasta
                      w nich żal ...no bo co zrobiły złego ????

                      Dużo razy pisałam że nie chciałabym nikogo zmuszać do adopcji ze wskazaniem,
                      zresztą , jest bardzo dużo chętnych ...i dla tych ludzi to jest najzupełniej
                      normalne, że poznają się z matką w czasie ciąży mogą być przy narodzinach
                      dziecka oni nie widzą w tym nic złego ...
                      Sztuka w tym co zrobić żeby instytucje do tego powołane zajęły się taką formą
                      adopcji ?

                      pozdrawiam serdecznie MJ























                      • kalina1 Re: do Kaliny 28.11.05, 12:27
                        Może faktycznie, gdyby wypowiedziały się osoby, ktore mają dorosłe dzieci i
                        przeszły taką drogę od początku do końca, byloby łatwiej wyrobic sobie zdanie na
                        ten temat?

                        Zastanawiam się czy nikt nie zna takich adopcji gdzie dzieci są już dorosłe, bo
                        ja z mojego dziecinstwa pamiętam jak rodzice rozmawiali ....a Basia wzieła
                        coreczkę od tych Kowalskich no wiesz .....albo że Mietek jest adoptowany wzieli
                        od tych tam sąsiadow ciotki Stasi z .......itd moje 2 starsze kuzynki
                        adoptowały dzieci w ten sposob ...pisałam już o tym , może kiedyś uda mi się
                        namowić żeby napisała coś jedna z nich bo jedna już zmarła .....na pogrzebie
                        była rodzina biologiczna , z tym że kuzynka utrzymywała z mini kontakty
                        jeżdziła z tego co wiem raz w roku i wysyłała paczki dla rodzenstwa na święta
                        czasem pomagałam jej zapakować i wysłać ..a na pogrzebie było słychać i mnie
                        ktoś informował [jakbym nie wiedziała] że ta tam to prawdziwa mama B ...i mimo
                        że jestem sama mamą biologiczną to dziwnie to zabrzmiało, bo kuzynka była
                        wspaniałą mamą ......
                        pozdrawiam ...
                          • calama do Verdany 28.11.05, 13:49
                            handel dziećmi? chyba wyobraźnia Cię poniosła.
                            poczytaj,czy ktoś chce handlować dziećmi:
                            www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=31355&start=0
                            "Dziecko to nie powinien byc towar, który można sobie zamówić. A tu w gruncie
                            > rzeczy tak własnie jest." - ładne określenie adopcji......

                            Wprawdzie mówiłam w OAO, że chciałabym zostać mamą dziewczynki do lat 3, jeśli
                            byłby chłopiec też chcę. Nie traktowałam tego jak zamówienie! O adopcji ze
                            wskazaniem możemy mówić przy małych dzieciach, których matka biologiczne się
                            zrzeka. Mojej córeczki matka biologiczna została pozbawiona praw sądownie.
                            Dodam,ze nic nie płaciłam i czekałam prawie półtora roku.

                            "> Adopcja ze wskazaniem - na zasadzie
                            • verdana Re: do Verdany 28.11.05, 14:24
                              Nie zrozumiałysmy się! Absolutnie nie uwazam tego typu adopcji za handel
                              dziećmi! Ani w ogóle adopcji - sama mam adoptowanego wujka i jestem jak
                              najbardziej zwolenniczka adoptowania dzieci.
                              Chodzi mi o inną, bardzo szczególną sytuację, o której wspominałam - adopcja
                              zamiast aborcji. Poznajemy dziewczynę, która się waha czy urodzić, i w zamian
                              za urodzenie otaczamy opieką w czasie ciąży, pomagamy, a potem ona oddaje nam
                              dziecko.
                              Niby wszystko szlachetne, ale własnie w takich wypadkach (i tylko w takich) mam
                              poważne wątpliwości. Bo ta dziewczyna przestaje się w ogóle liczyć. Spada do
                              roli inkubatora.
                              • calama Re: do Verdany 28.11.05, 14:41
                                verdana napisała:

                                > Nie zrozumiałysmy się! Absolutnie nie uwazam tego typu adopcji za handel
                                > dziećmi! Ani w ogóle adopcji - sama mam adoptowanego wujka i jestem jak
                                > najbardziej zwolenniczka adoptowania dzieci.
                                ok, lepiej wyjaśnić niż iść na noże wink

                                > Niby wszystko szlachetne, ale własnie w takich wypadkach (i tylko w takich)
                                mam
                                >
                                > poważne wątpliwości. Bo ta dziewczyna przestaje się w ogóle liczyć. Spada do
                                > roli inkubatora.
                                Takie adopcje są na całym świecie. Nadużycia też. Niestety. A czy dziewczyna
                                się przestaje liczyć? nie sądzę.
                                Ja jestem zwolenniczką "lepiej zapobiegać niż leczyć". Ciąży niechcianej też to
                                dotyczy - lepiej pomyśłeć przed. Jasne - są różne sytuacje, małoletnie kobiety
                                itp. Ale nie byłoby takich ciąż - nie byłoby problemu......
                                Myślę, że dobrze jest jeśli któraś z tych kobiet co zaszły w niechcianą ciążę
                                nie usunie a urodzi. Ale nikt tego jej nie przykaże. I nikt nie będzie
                                namawaiał. Sama musi rozwiązać swój problem. Jak chce zrobić. Czy wybierze
                                życie dla dziecka, czy nie. Ale może są takie, co nie wiedzą, że można oddać
                                dzieci do adopcji. Albo myślą, że są jakieś konsekwencje prawne, np.alimenty. O
                                to chodzi. A handel dziećmi, kobietami, narkotykami i bronią i tak będzie, czy
                                nam się to podoba czy nie. Niestety. Aborcje też. Bo życie jest różne......

                      • k.kasia1 Re: do Kaliny 28.11.05, 22:38
                        > tylko czy ta akcja pomoże dzieciom katowanym czy porzucanym na śmietnikach , o
                        > ile porzucenie probuje sobie tłumaczyć depresją poporodową chociaz sama w to
                        > niewierze ..to chyba raczej jakaś choroba ? to katowania dziecka nie mogę
                        > pojąć!!! tego nawet nie nie nie nie wiem jak można nie potrafie tego w żaden
                        > sposob wytłumaczyć, .....i mam wątpliwości czy taka akcja pomoze własnie takim
                        > dzieciom ....ale może ? a może można zrobić coś więcej własnie dla dzieci ktore
                        >
                        > cierpią .....?

                        Kalinko, taka akcja, jeśli będzie odpowiednio nagłośniona, jesli będzie trwała,
                        ma szansę odnieść taki skutek, że moze cześć społeczeństwa zauwazy problem,
                        który przecież istenieje, moze przestanie traktować kobiety oddające dzieci do
                        adopcji jak wyrodne matki, a zacznie je darzyć szacunkiem na jaki zasługują.
                        Jasne, ze to trudne, ale... czy lepiej siedzieć w domu przed telewizorem,
                        oglądac Kochaj mnie i psioczyć, ze nie jest tak jak byc powinno?? Jeśli chcemy,
                        zeby coś się wokół nas zmieniło, hmmm, msimy sami/same zaczać to zmieniaćsmile
                        Pozdrawiam
    • tochter Re: świat jest taki mały... 28.11.05, 15:41
      A dla mnie historia manterki pachnie podpuchą, nie tylko z powodu zbiegu
      okoliczności, ale przede wszystkim z powodu ukrytych emocji.
      Sama ona jest jak zwrot akcji w filmie, polskim filmie, najlepiej telenoweli. W
      życiu to się raczej nie zdarza, z wielu powodów, nie tylko dlatego, że serce
      matki zawiedzie.
      Nie podobają mi się dwa elementy:
      owo serce matki, które od razu czuje, bo to jednak, wybaczcie, trochę naciąganie
      po drugie nie podoba mi się cudzysłów przy słowie " matka" w domyśle adopcyjna.
      To nie jest matka w cudzysłowie, dla mnie zaś jest on nacechowany i to pejoratywnie.
      Cały zaś post jest egzemplifikacją lęku, lęku o jaki posądza się rodziców
      adopcyjnych, że boją się iż dziecko zostanie rozpoznane.
      Swego czasu inny lęk usiłował wywołać niejaki Maurycy? dobrze pamiętam, pisząc
      jako ojciec, że wynajął firmę detektywistyczną i odnalazł córkę.
      Ja uważam, że tę lęki są zdrowo wydumane, a ich istnienie wyobrażają sobie
      ludzie pokroju Maurycego.
      Choć historia napisana oszczędnie, na poziomie fabularnym nie trzyma się dla
      mnie kupy.
      pozdrawiam
          • kalina1 Re: świat jest taki mały... 28.11.05, 19:25
            "A dla mnie historia manterki pachnie podpuchą,"
            I własnie dlatego proszę żeby o takich rzeczach na forum matki biolog nie
            pisały , bo i po co wywoływać burzę, a jeśli już pada deszcz to znam kilka
            własnie takich prawdziwych historii własnie takich jak manterki...i tak jak
            napisała nawet jesli oddamy dziecko, nie jesteśmy banitami Bog nad nami też
            czuwa, bo tylko tak potrafie wyjaśnić te historie ...
            .... przeciez wiemy jak to jest że dzieci mieszkają często na drugiej ulicy
            często przecież w tym samym miescie ...a matka nie zapomni[jeśli oddała dziecko
            anonimowo] to zawsze będzie rozglądała się za dziecmi w odpowiednim wieku
            [kiedyś już o tym pisałam]nie przejdzie obojętnie obok żadnego dziecka będzie
            doszukiwała się podobieństwa..
            pozdrawiam
    • manterka Re: świat jest taki mały... 29.11.05, 01:07
      Serce matki. Tyle lat myślałam o tym dziecku. Gdy tylko gdzies w pobliżu
      pojawiało się dziecko w podobnym wieku myślałam a może to ono? Jednak żadne nie
      było podobne a domyślałam się, że moje mieszka w tym samym mięscie, w którym ja
      mieszkam a że jest ono duże cóż szanse na przypadkowe spotkanie są małe ale
      jednak są całkiem realne. No i stało się jak pisałam. Od razu do tego dziecka
      cos poczułam. Gdy usłyszałam datę i miejsce urodzenia myślam że zemdleję z
      wrazenia. Myślałam że mi serce wyskoczy. Jest takie ładne, wesołe, mądre.
      Odziedziczyło po mnie wade wzroku natomiast po mnie i swoim ojcu wybitne
      zdolności muzyczne (słyszałam jak śpiewało!).
      Co mnie już nie martwi a przeraża. To że ci ludzie nie są dla niego czuli.
      Matka na niego wrzeszczy. Jego matka a raczej „matka” ma swoje dziecko
      biologiczne bo urodziła po adopcji. Co jest koszmarem dla mnie ta kobieta
      leczyła się psychiatrycznie. Nie wiem na co, ale wiem na pewno, że leczyła się.
      Nie pytajcie skąd mam te informacje bo i tak Wam nie powiem. To jest
      przerażające. Jakim prawem ośrodek, i to TAKI ośrodek mógł oddac dziecko
      osobie, która ma zaburzenia nie wiem czy psychiczne czy depresję czy
      osobowości. Przypuszczam że mogli dostać moje dziecko po znajomości jako tzw.
      Zasłużeni. Nie chę pisac o szczegółach bo jeszcze jakas nawiedzona będzie mnie
      namierzać.
      Wiedze mam porażającą. Dziecko nie wychowuje się w bogatym domu. Co też mnie
      martwi. Ci ludzie poza tym są tacy brzydcy. Moje dziecko jest śliczne od razu
      widac że to nie ich.
      Mam zamiar jak tylko dowiem się więcej pójść z tym do mediów i nagłośnić sprawę
      tego do jakich rodzin po znajomości trafiają dzieci. Powtarzam jeśli zdobęde
      dowody na to, że dziecko trafiło do nich pomimo wiedzy, że ta pani miała za
      soba leczenie psychiatryczne, czyli jeśli najpierw była jej choroba a potem
      adopcja to nie ręczę za siebie zrobię aferę na calą Polskę a ten ośrodek będzie
      skończony!!!
      • mama-talki Re: świat jest taki mały... 29.11.05, 07:18
        podpucha!!!!!!!!
        Oni wybitnie uzdolnieni, piękni
        Adopcyjni psychiczni, brzydcy, zasłużeni (?), nieczuli i biedni - to się OAO
        naszukał,heheheheeh

        No i oczywiście sensacja - zrobię aferę smile)) I ktoś od razu mnie
        namierzy,hehehe mania prześladowcza????

        Pokątne informacje (Nie pytajcie skąd mam te informacje bo i tak Wam nie powiem)

        *********** TO JUŻ WSZYSTKO BYŁO NA TYM FORUM**************

        No i to biologiczne po adopcji, wtedy adoptowane w odstawkę.......... Może
        zdarzają się takie przypadki - nie twierdzę,że nie, ale sporadycznie.
        Znam wiele rodzin adopcyjno-biologicznych i rodzice kochają te dzieci tak samo
        mocno. Żadnej różnicy!
      • k.kasia1 Re: świat jest taki mały... 29.11.05, 18:43
        > Wiedze mam porażającą. Dziecko nie wychowuje się w bogatym domu. Co też mnie
        > martwi. Ci ludzie poza tym są tacy brzydcy. Moje dziecko jest śliczne od razu
        > widac że to nie ich.
        > Mam zamiar jak tylko dowiem się więcej pójść z tym do mediów i nagłośnić sprawę
        >
        > tego do jakich rodzin po znajomości trafiają dzieci. Powtarzam jeśli zdobęde
        > dowody na to, że dziecko trafiło do nich pomimo wiedzy, że ta pani miała za
        > soba leczenie psychiatryczne, czyli jeśli najpierw była jej choroba a potem
        > adopcja to nie ręczę za siebie zrobię aferę na calą Polskę a ten ośrodek będzie
        >
        > skończony!!!

        I popieram cię w pełni!!!!!!!!!!!!
        też uważam, ze ośrodek, ktory powierza dziecko ludziom chorym psychicznie
        powinien zostać zamknięty, w dodatku zamknięty z wielkim, ale to WIELKIM hukiem.
        Powinna się wokół tego zrobić gigantyczna afera, bo to niedopuszczalne!!!!!
        Dlatego ... będę na z uwagą nasłuchiwać tego hukusmile Życzę powodzenia.
    • tochter Re: świat jest taki mały... 29.11.05, 08:04
      No i co kalino?
      Manterka wzięła i eksplodowała.
      Uważam, że powinna napisać coś więcej.
      Co tam brzydcy: on ma pałąkowate nogi a ona jest gruba i zezowata. Ich dziecko
      to straszliwy bachor bez żadnych zdolności, ale ma się za nie wiadomo kogo.
      W domu się nie przelewa, ale wszystkie pieniądze przepuszczają na sms-y wysyłane
      do programu taniec z gwiazdami, gdyż bardzo chcą żeby wygrała Katarzyna
      Cichopek. Resztki z finansowych resztek przepuszczają zas na lody, których
      jednak odmawiają adoptowanemu synowi. Dla niego są tylko suche bułki.
      Musi też codziennie wynosić popiół, przebierać piasek z maku, szorować podłogi
      ryżową szczotką i wszyscy już dawno zapomnieli jak ma na imię. Potocznie
      nazywają go kopciuszkiem.
      Wszystko zaś odbyło się po znajomości. Co tam znajomości. Wybitnie uzdolnione
      muzycznie dziecko trafiło do praowdziwych ignorantów, gdyż słuchają oni tylo
      mandaryny i na nią też ślą sms-y.
      Tymczasem dziecko śpiewa jak anioł, albo jakiś Aznavour. Pawarotii?
      Wszystko to skandal.
      Należy zrobić aferę przy pomocy programu Uwaga. Niech pokażą, ten ośrodek i
      niech panie się wytłumaczą, dlaczego dają dzieci tak brzydkim ludziom.
      Bo on ma pałąkowate nogi.
      A ona jest nieestetyczna.

      Śmiać mi się chce jeszcze teraz.
      miłego dnia wszystkim
      • kalina1 Re: świat jest taki mały... 29.11.05, 08:39
        Manterko tu jest kącik dla rodzicow biologicznych a już w budowie jest kolejne
        miejsce dla kobiet .....
        www.forum.epomoc.pl/viewforum.php?f=55
        trochter ....rożnie w życiu bywa każdy ma inne wartości, dla jednych uroda i
        pieniądze dla innych zupełnie coś innego ....gdyby manterka miała możliwość
        wyboru rodzicow, nie napisała by tego co napisała ja ją rozumię przynajmiej
        staram się bo wiem co przeżywa,bardzo łatwo jest kogoś oceniać nie mając
        pojęcia co przeżywa ...ale może dobrze byłoby chociaz sprobować zrozumieć
        drugiego człowieka.........
    • tochter Re: świat jest taki mały... 29.11.05, 09:20
      kalino.
      proszę, nie karz mi wierzyć, że te dyrdymały manterki traktujesz poważnie.
      Naprawdę chodzi o urodę i pieniądze?
      Nic nie mam do adopcji ze wskazaniem. Sa ludzie którzy się decydują na takie
      rozwiązanie, są tacy, większość, którzy nie. I tyle.
      Jedni i drudzy mają prawdo do szanowania ich decyzji.
      Nikt też nie odbiera godności mamom biologicznym. Można się tylko cieszyć, że są
      ludzie gotowi adoptować dzieci. Bo co by z nimi było gdyby nie chcieli. Co rok w
      Polsce do adopci trafia 2 tys dzieci. Gdzie by poszły? Do domu dziecka?
      Paradoksalnie w tej sprawie wszyscy sobie coś zawdzięczają: mamy biologiczne
      rozwiązują życiowy problem, rodzice adopcyjni realizują się w rodzicielstwie,
      dzieci zas mają dom, opiekę i tyle uczucia ile im się należy.
      Nie warto więc skakać sobie do oczu i rozważać, kto przeżywa bardziej. W tej
      sprawie naprawdę najważniejsze jest dziecko, a nie to czy manterce podoba się uroda.
      (nie wierzę zresztą w manterkę)
      Jesteś orędowniczką adopcji ze wskazaniem. Ok. Ale warto to robić, bez
      ekstremalizowania się. Bo ekstremum zawsze jest złe. Na drugim biegunie są
      teksty pani Pietkiewicz, która przestrzega przed jakąkolwiek adopcją. One też sa
      niepotrzebne.
      W życiu jest różnie. Twoja historia jest twoją historią, wyjątkową. Pamiętaj
      jednak, że większość dzieci, jakie trafiają do adopcji to dzieci ludzi
      niewydolnych wychowawczo, dzieci przypadkowe, że brzydko powiem.
      Jest tak, że mamy marzą, by zobaczyć swoje dzieci.
      Ale jest i tak, że nie chcą o nich pamiętać.
      Ty chcesz, inne nie.
      Niektóre ułożyły sobie życie i boją się, że dziecko im zburzy spokój. Tak też
      bywa. Nie znaczy to, że matki biologiczne są złe. Znaczy to, że każdy ma inną
      historię, inne lęki i inne potrzeby. Ludzie nie wychodzą spod sztancy. Uszanujmy
      to i tyle.
      pozdrawiam


      • kalina1 Re: świat jest taki mały... 29.11.05, 11:37
        trochter ... W życiu jest różnie. Twoja historia jest twoją historią,
        wyjątkową. Pamiętaj
        > jednak, że większość dzieci, jakie trafiają do adopcji to dzieci ludzi
        > niewydolnych wychowawczo, dzieci przypadkowe, że brzydko powiem.
        > Jest tak, że mamy marzą, by zobaczyć swoje dzieci.
        > Ale jest i tak, że nie chcą o nich pamiętać.
        > Ty chcesz, inne nie.

        mam pytanie ile matek biologicznych znasz ?????
        i zgadzam się że pewnie są takie ktore chcą szybko zapomnieć ,ja znam te drugie
        ktore nie chcą zapomnieć ..nie mogą zapomnieć ...


        Jestem zwolenniczką adopcji ze wskazaniem ale nie chciałabym nikogo zmuszać do
        takiej adopcji ,bo jest wielu chętnych było parę wątkow na forach o tym jak
        ludzie z kwalifikacjami chcą adoptować ze wskazaniem, jedyne to co mnie porusza
        to że kobieta w ciąży musi sama znależć rodzicow , bo żaden ośrodek nawet
        słyszeć niechce o takiej adopcji ,parę dni temu byłam świadkiem takiej rozmowy
        z panią z ośrodka , i włos mi się .......bo podobno w polsce jest tylko
        anonimowa , zresztą wygląda na to że panie mają wyuczoną pewną mowkę na ten
        temat bo kiedyś zupełnie to samo ja osobiscie słyszałam ...wkoncu p dobrneła do
        tego że nerwowo odpowiedziała że ośrodki adopcjami ze wskazaniem się nie
        zajmują ....to kto się zajmuje ???? w kodeksie rodzinnym jest taka adopcja , a
        intytucje powołane do takich spraw się tym nie zajmują ?????
        pozdrawiam
    • mama-talki dodam tylko jedno 29.11.05, 09:29
      Szanuję rodziców biologicznych oddających dzieci do adopcji,by zagwarantować im
      przyszłośc. Której sami z takich czy innych względów zapewnić nie mogą.

      Jednak ze wszystkich zaglądających na tym forum jedyna prawdziwa i normalna
      jest Kalina. Dlaczego?
      Post Manterki jest nie wydaje sie być prawdą. ( największe wartości to uroda i
      kasa) O innych biologicznych typu norman, imperia czy burkinafaso nie wspomnę.
      Czemu to służy?
      Rodzice biologiczni i adopcyjni powinni razem robić wszystko dla dobra dziecka.

      Jestem też "za" adopcją ze wskazaniem. Nie wyobrażam sobie bólu matek
      biologicznych, które nie wiedzą gdzie i z kim jest ich dziecko.
      I w takich wypadkach adopcja ze wskazaniem jest dobrym rozwiazaniem.

      Jest też adopcja dzieci, które zostały pozbawione rodziców biologicznych
      sądownie i tu jestem przeciwko jakimkolwiek kontaktom. W końcu sąd jak pozbawia
      rodziców praw rodzicielskich musi mieć do tego podstawy.

      No to swoje stanowisko przedstawiłam smile
      • kalina1 Re: dodam tylko jedno 29.11.05, 12:45
        "Jest też adopcja dzieci, które zostały pozbawione rodziców biologicznych
        sądownie i tu jestem przeciwko jakimkolwiek kontaktom. W końcu sąd jak pozbawia
        rodziców praw rodzicielskich musi mieć do tego podstawy."
        I tu Cię popieram, w niektorych przypadkach to wręcz byłaby zbrodnia .....

        pozdrawiam wszystkie mamy

    • tochter Re: świat jest taki mały... 29.11.05, 13:05
      kalino. I cię zaskoczę. Otóż znam mamy biologiczne. Skąd znam? A bo taki już mój
      los, że różnych ludzi poznaję.
      Zanam też, mamy, które nie oddały a biją, i takie które są strasznie biedne, a
      kochają i takie, które kiedyś myślały o adopcji, o oddaniu dziecka, a potem
      nawet tym gryzły się całe lata.
      Co rok ok 4 tys rodziców biologicznych (ojców i matek) oddaje dzieci. No to jest
      duża grupa.
      Ale chce o czymś innym. nareszcie padło coś istotnego.
      Piszesz, ze ośrodki nie pomagają przy adopcji ze wskazaniem. Zatem warto to
      zmienić. Może stowarzyszenie, wykłady edukacyjne dla adopcyjnych rodziców,
      uswiadamiające ulotki dla AOA.
      Zamiast napadać - edukować.
      Jesteś kobieta, która ma za sobą doświadczenie adopcyjne. Oddałaś dziecko, było
      o tobie głośno.
      Można to wykorzystać i rozpocząć kampanię na rzecz.
      Przy okazji wyjdzie na jaw dlaczego ośrodki, się przed tym wzbraniają, a które,
      bo pewnie i takie są, pomagają.
      To bedzie coś dobrego. Masz konkat z mamami biologicznymi. Zachęć je do działania.
      Manterka jest tylko folkorem, o który nie warto pamiętać.
      pozdrawiam
      • kalina1 Re: świat jest taki mały... 29.11.05, 16:50
        Nigdy nikogo nie miałam zamiaru napadać -edukować ..owszem chciałam pokazać
        adopcję ze strony rodzica biologicznego, było mi ciężko bo byłam na początku
        sama jedna, zaraz potem do mnie przyłączyła się Marti wokoł niej też było wiele
        dymu sprawdzanie IP itd.....
        Proponowałam wspołprace kilku ośrodkom - niestety nie chciały ...
        A swoją kampanię taką cichą to prowadzę, zresztą moj nr tel jakimś cudem
        dostaje się w ręce kobiet w ciąży ktore szukają pomocy i rodzicow adopcyjnych
        gotowych do adopcji ze wskazaniem ....
        trochter ..jeśli nie miałabyś nic przeciw to zapraszam na gg 6199174 MJ
      • kalina1 Re: świat jest taki mały... 29.11.05, 20:06
        Ja też mam dzieci i też jestem tylko z doskoku przy kompie ...no chyba że piszę
        swoją pracę ale to już jak wszyscy są po siusiu paciorku i buziaczkach ...
        miałam kilka pytań ???..

        pozdrawiam serdecznie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka