Przeczytajcie i... nie krzyczcie:)

27.02.06, 20:55
Witam. POnieważ sama kiedyś chciałam adoptować dziecko, często Was
podczytuję. Jakiś czas temu przeczytałam w jednym z wątków, że jeśli słyszy
się w mediach o rodzicach biologicznych oddających do adopcji, to tylko
źle... No i właśnie. Do rzeczy. Pomyślałam, że to prawda i że czas może to
zmienić. Jestem dziennikarzem i chętnie, o ile mi pomożecie, napiszę reportaż
o kobietach, czy tez rodzinach, które zdecydowały się z miłości do dziecka
oddać je innej kobiecie - rodzinie. Według mnie to postawa wspaniała - godna
szacunku, wymagająca wielkiej mądrości i dobroci. Tymczasem w społeczeństwie
dominuje stereotyp, że matka biologiczna adoptusia, to margines społeczny...
Mam nadzieję, że na mnie nie nakrzyczycie, ze ja tu z takim wątkiemsmile Jesli
przesadziłam, to przepraszam, poszukam kogos w realu, ale to... ogromnie
skomplikowane. Mogę tylko dodać, że nie będą mi potrzebne Wasze prawdziwe
dane osobowe, czy zdjęcia. Chodzi o szczerą - nawet telefoniczną rozmowę.
Prosze o pomoc. Apuga
Mozecie pisać na priv. Pozdrawiamsmile
    • kasiapfk Re: Przeczytajcie i... nie krzyczcie:) 28.02.06, 15:11
      To zły stereotyp. I sądzę,że na tym forum doskonale o tym wiemy. Wycowujemy
      dzieci, które urodziły różne kobiety.
      Ale równie złą drogą jest próba gloryfikowania m.b. Mam nadzieję, że twoja
      praca nie będzie "przeginać" w drugą stronę.
    • ewkos74 Re:napisz na priv ale ja adoptowałam z domuDziecka 01.03.06, 14:55
      jeśli ten temat też cię interesuje to chętnie ci opowiem naszą historię........
      U biologicznej mała przeżyła koszmar:była bita,nie leczona,zaniedbana i nie
      oddała sama tylko kurator jej zabrał 4 dzieci.......
      • kalina1 Re:napisz na priv ale ja adoptowałam z domuDzieck 02.03.06, 08:59
        Ja też myślę że trzeba by pokazać prawdziwy obraz, bo przecież wszyscy z życia
        wiemy jak rożnie bywa,rodzice bio są rożni, są tacy ktorzy krzywdzą dzieci, tu
        poprostu nie wiem co napisac,
        i rodzice ktorzy dziecka by nie skrzydzili, ale ich sytucja jest czasem tak
        rozpaczliwa a nie chcą zabijać swojego dziecka, ale też nie widzą innego
        wyjścia jak adopcja ,i własnie z myślą o dziecku, szukają mu nowych rodzicow,
        to nie znaczy że przestają kochać to dziecko zawsze jest w ich sercu
        i często tym dzieciom nigdy nie działa by się krzywda,gdyby ktoś pomogł jego
        rodzinie , bo jakże często chodzi o pieniądze , nie o brak miłości ...
        • apuga Re:napisz na priv ale ja adoptowałam z domuDzieck 03.03.06, 21:17
          Owszem prawdziwy obraz - ale konkretny temat. A tematem jest kobieta - matka -
          która z miłości do dziecka, oddała je innej kobiecie. O matkach biologicznych -
          potworach - można przeczytać wszędzie, usłyszeć wszędzie. O Matce biologicznej -
          mądrej, dobrej, kochającej, która się zrzeka dziecka... chyba bardzo rzadko.
          POzdrawiam. Apuga.
          PS. Niedawno też pisałam materiał o rodzinie, która adoptowała porzucone
          niemowlę mając w domu dwoje biologicznych dziecismile To tak gwoli "prawdziwego
          obrazu - konkretnego tematu". smile
          • biretka Re:napisz na priv ale ja adoptowałam z domuDzieck 28.03.06, 21:04
            Ja mam wielki szacunek dla kobiety, która urodziła mojego synka. To młoda
            osoba,z różnych względów : brak wsparcia ze strony chłopaka, brak wsparcia
            rodziców i rodziny, zdecydowała się zostawić dziecko w szpitalu. I ja jestem
            jej za to wdzięczna. Bo przeciez mogła sprawić, że to dziecko nie ujrzałoby
            wcale światła dziennego. Dzięki niej mogę teraz patrzec na uśmiechniętą twarz
            mojego synka.
            Jeśli chcesz, pisz na priv
    • agnieszka2012 Re: Przeczytajcie i... nie krzyczcie:) 29.03.06, 06:54
      Jak chcesz to opisuj i szukaj takich osób w jakimś sęsie idzie je
      usprawiedliwić, ale czy brałaś po uwagę to, że w dzisiejszych czasach są domy
      samotnych matek. Jeśli matka kocha dziecko to próbóje je najpierw zachować przy
      sobie aby móc powiedzieć zrobiłam wszystko ale nie dałam rady tak bardzo
      dziecko kochałam ale musiałam dla dobra oddać. Wspominam o tym tylko dlatego,
      że oglądałam kiedyś program o dorosłej kobiecie mającej dobrą pracę, miała syna
      17 -letniego zaszła w ciążę i stwierdziła, że nieda rady syn dorosły idzie na
      studzia dobra praca a tu odnowa pieluchy, oddała dziecko po rozmowie z synem,
      po latach usprawiedliwiała swoją decyzję żałując przytym że mogła spróbować ale
      czasu się nie wróci.
      pozdrawiam bez złośliwości
      szczęśliwa rodzinka
      • koci Re: Przeczytajcie i... nie krzyczcie:) 29.03.06, 10:24
        CYT:
        > "Jak chcesz to opisuj i szukaj takich osób w jakimś sęsie idzie je
        > usprawiedliwić, ale czy brałaś po uwagę to, że w dzisiejszych czasach są domy
        > samotnych matek. Jeśli matka kocha dziecko to próbóje je najpierw zachować
        przy
        >
        > sobie aby móc powiedzieć zrobiłam wszystko ale nie dałam rady tak bardzo
        > dziecko kochałam ale musiałam dla dobra oddać."
        Agnieszko, nie chce nawet myśleć ile tragedi mogło się zdarzyć, bo kobieta "na
        siłę" chciała zatrzymać dziecko nie mając ku temu warunków.
        Czy nie lepiej jednak, gdy biologiczna matka realnie oceni swoją sytuację i
        odda dziecko do adopcji, a nie bierze maluszka do domu, a potem "konkubent się
        zdenerwował...". Ona chciała dać sobie szansę, tylko że czasami, odbiera tę
        szansę dziecku.
    • agnieszka2012 Re: Przeczytajcie i... nie krzyczcie:) 29.03.06, 13:36
      Koci
      pani chce zrobić repotraż o kobietach czy tez rodzinach, które zdecydowały się
      z miłości do dziecka
      > oddać je innej kobiecie - rodzinie. Według niej jest to wspaniała postawa-
      godna szacunku
      więć piszę czy nie ma innego wyjścia czy naprawdę jest to słuszny krok czy
      strach że jest się samym.
      Więc nie wiem czy moja wypowiedz jest nie na miejscu.
      Piszerz kobieta ma "konkubenta" czy musi go mieć wyboru dokonała ona wybrała
      jego zamiast dziecka więc ona jest odpowiedzialna za złe decyzje nie otoczenie
      pozdrawiam
    • kasialu Re: Przeczytajcie i... nie krzyczcie:) 02.04.06, 21:07
      Ja wierzę, ze są kobiety które oddają dziecko do adopcji z miłości do Niego i
      dla Jego dobra.
      To niesamowicie trudna decyzja wymagająca dużej madrosci. Nie wiem, czy dobrym
      wyjsciem jest zapewnić dziecku przyszłość w domu samotnej matki.
      Są w życiu bardzo trudne sytuacje kiedy musimy dokonywać wyborów. Nie
      oceaniajmy.
      • wroclawianka3 Re: Przeczytajcie i... nie krzyczcie:) 06.04.06, 14:00

Pełna wersja