Dodaj do ulubionych

- A my jesteśmy na początku -

12.11.06, 21:11
Witam Was Wszystkich bardzo serdecznie.Jestem tu u Was na forum po raz
pierwszy [z tego względu że internet mamy od niedawna], bardzo mnie poruszyły
tematy które omawiacie a mianowicie ADOPCJA .Może napiszę coś o nas , jesteśmy
małżeństwem od 6 lat , dodam bardzo kochającym i szanującym się na wzajem. Po
trzech nie udanych zabiegach INV .Do OAO zgłosiliśmy się w kwietniu br.
przeszliśmy już kwestię typowo papierową tzn.badania ,lekarza
,opinie,zarobki,zaświadczenia,świdectwa , testy z panią psycholog [około 10
godzin] , i jedno spotkanie grupowe [którygh będzie około 6 po 3,5
godziny].Jesteśmy osobami bardzo cierpliwymi , więc ze spokojem przyjmujemy te
spotkania.Chciałbym zachęcić państwa do wspólnej rozmowy , na temat adopcji
.Dziękuję i zapraszam .Darek.
Obserwuj wątek
      • julkacy Re: - A my jesteśmy na początku - 26.02.07, 11:00
        Ja niestety czytajac te wasze listy nie umiem powstrzymac sie od placzu. My z
        mezem tez jestesmy po 4 probach in vitro. Pierwsza sie udala mamy cudnego synka
        teraz 3,5 letniego. Niedawno probowalismy podejsc do ostatniej mozliwej juz
        proby ale okazalo sie ze nic z tego, mam 42 lata. Julek nasz synek bardzo chce
        miec rodzenstwo. Oglada sie za malymi dziecmi, obiecuje ze sie bedzie opiekowal
        i dzielil zabawkami. Jedyna szansa na braciszka czy siostrzyczke to adopcja w
        naszym przypadku. Jestesmy z Warszawy. Mam wielka prosbe, poniewaz decyzja o
        adocji zapadla kilka dni temu, i wszystko jest jeszcze nowe, moze ktos napisze
        gdzie bedzie najszybciej. Wiem ze sa osrodki adopcyjne w ktorych kursy nie
        trwaja tak dlugo i samo oczekiwanie jest krotkie. Mam wrazenie ze jedne osrodki
        sa poprostu bardziej sprawne od innych a moze jest tam zwyczajowo mniejsza
        kolejka rodzicow. I jeszcze jedno, czy kursy kwalifikacyjne mozna skonczyc w
        najblizszym osrodku adocyjnym jednoczesnie oczekujac na dziecko w innym. Jak to
        jest. Widzialam gdzies na innym forum kilka adresow ale poza Warszawa ktore
        ktos polecal. Bede wdzieczna za kazda informacje.
        • 70darek70 Re: - A my jesteśmy na początku - 26.02.07, 21:55
          Witam Cię serdecznie Julkacy , spróbuję Ci pomóc odpowiadając na Twoje pytania .
          Po pierwsze gratuluję cudownego synka , no i tu mam pytanie , czy
          podchodziliście do inv w Białymstoku?
          Po drugie u nas w ośrodku na kwalifikację czeka się 9 miesięcy , w tym czasie
          szkolenia , o których już tu na forum pisałem , po otrzymaniu kwalifikacji
          możesz złożyć wnioski w innych ośrodkach.
          Po trzecie , ja nie znam ośrodków gdzie " kolejki po dzieci " są krótsze.
          Z pozdrowieniami Darek.
    • moniczynka1 Re: - A my jesteśmy na początku - 15.11.06, 20:31
      70darek70- życzę owocnych wykładów i duuuużo cierpliwości w czekaniu
      potem.....bo naprawdę się opłaca!
      (My czekaliśmy strasznie długo, bynajmnej dla nas 19 m-cy to była wieczność)
      Córcia jest z nami w domu od prawie 5 m-cy i jest naszym największym skarbem! smile
      Pozdrawiamy!!!
      • 70darek70 Re: - A my jesteśmy na początku - 15.11.06, 23:34
        Cześć , mam rozumieć ze czekaliście na dzieciątko 19 miesięcy po otrzymaniu
        pozytywnej opini psychologów.Jeżeli mogę wiedzieć z jakiego województwa
        jesteście , w jakim wieku jest Wasze szczęście i ile macie lat?pozdrawiam Darek
        z Tarnowa lat 36.
        • moniczynka1 Re: - A my jesteśmy na początku - 17.11.06, 22:08
          Już wyjaśniam - no więc od pierwszej wizyty w OA do poznania córeczki
          czekaliśmy 19 m-cy, od otrzymania kwalifikacji 11 m-cy, potem 2,5 m-ca
          jeździliśmy do 5 -cio miesięcznej dzidzi - tak długo trwały sprawy papierkowe
          nim mogliśmy ją zabrać do domu. Miała już prawie 8 m-cy nim poznała swój domek,
          (na pozwoleniu tymczasowym)po miesiacu odbyła się ostateczna spawa sądowa po
          której czekaliśmy ponad m-c na akt ur. Ale w dalszym ciągu nie mieliśmy
          numeru "pesla" naszej młodej. Dotarł nie tak dawno temu.
          Mam nadzieję, że się połapiesz bo trochę to zagmatwałam, zresztą nie ja a
          życie smile
          Podsumowując: Od pierwszej wizyty w OA do otrzymania nr pesel naszego dziecka
          minęły równe 24 m-c.
          Bliscy znajomi śmieją się, że ja podobnie jak ta słonica, też "chodziłam w
          ciąży" 2 lata.....Ale opłacało się! Teraz wiem dlaczego tak długo czekaliśmy -
          bo nasza Lenka musiała się dopiero urodzićsmile Naszą historie opisywałam na wątku
          poniżej pod tytułem: "Odnalazło się nasze dzieciątko!"
          To miło,że jakiś facet "stuka" na ten temat. Mój mąż choć też czekał z
          utęsknieniem na dziecko (z nadzieją, że to właśnie będzie dziewczynka) i teraz
          bardzo za nią szaleje nigdy nie siedział na stronach 'adopcji'.
          Pozdrawiamy z ciepłego jeszcze Śląska!
          Rodzice tuż po trzydziestce! smile

      • aniafirak a my dopiero sie zastanawiamy 27.12.06, 17:38
        Zawsze chcieliśmy mieć mnustwo dzieci. Jedno dziecko straciliśmy. Staramy sie o
        następne. Niezależnie od tego zawsze chcieliśmy zaadoptować jedno dziecko.
        Jesteśmy dopiero 2 lata po ślubie, ale ze sobą od 7lat.Jak myślicie mamy jakieś
        szanse na adopcje?Obydwoje pracujemy ,mamy wyższe wykształcenie i dobre warunki
        mieszkaniowe.Pozdrawiam i życze powodzenia.Ania.
    • jkl13 Re: - A my jesteśmy na początku - 01.12.06, 08:40
      Witaj.
      My jesteśmy rodzicami prawie 2-letniego łobuziaka (wzięliśmy go ze szpitala,
      gdy miał 4 tygodnie, a proces adopcyjny zakończył się dopiero pół roku temu)
      i... czekamy na drugie. Mamy już kwalifikację (z poprzedniej adopcji), ale na
      dzieciątko musimy czekać jeszcze rok (strasznie długooo wink)
      Powodzenia i cierpliwości... Choć w zasadzie w momencie podjęcia decyzji o
      adopcji ten okres wyczekiwania nie jest już tak uciążliwy, przynajmniej tak
      było w naszym przypadku.
      Pozdrawiamy z Pomorza, szczęśliwi rodzice przed 30-tką
      • moniczynka1 do jkl13 01.12.06, 20:54
        jkl13 - napisałaś, "mamy już kwalifikacje z poprzedniej adopcji...",mam w
        związki z tym pytanie: czy na Pomorzu (w Waszym OA) przy drugiej adopcji liczy
        się kwalifikacja z pierwszej?,jak dobrze zrozumiałam no to macie się super! u
        nas na Śląsku za każdym razem trzeba przechodzić całe szkolenie od początku,
        bynajmniej tak nam mówiono. Nie żebym coś miała przeciw szkoleniom, rozumię
        zaktualizować wszystkie zaświadczenia, opinie itp, ale drugi raz jeździć parę m-
        cy na kursy? Po co? można się w tym samym czasie zająć pierwszą pociechą.
        Życzę Wam, abyście się szczęśliwie odnaleźli z drugą dzidzią!
        Mama Lenki-adoptusieńki
        (Kiedyś będziemy czekać na siostrzyczkę lub braciszka dla niej, ale jak sobie
        przypomnę te jeżdżenie na kursy...chyba pojedziemy na Pomorze... smile
        Pozdrawiamy!
        • jkl13 Re: do jkl13 02.12.06, 18:50
          moniczynka1 napisała:

          > jkl13 - napisałaś, "mamy już kwalifikacje z poprzedniej adopcji...",mam w
          > związki z tym pytanie: czy na Pomorzu (w Waszym OA) przy drugiej adopcji liczy
          > się kwalifikacja z pierwszej?,jak dobrze zrozumiałam no to macie się super! u
          > nas na Śląsku za każdym razem trzeba przechodzić całe szkolenie od początku,
          > bynajmniej tak nam mówiono. Nie żebym coś miała przeciw szkoleniom, rozumię
          > zaktualizować wszystkie zaświadczenia, opinie itp, ale drugi raz jeździć parę m
          > -
          > cy na kursy? Po co? można się w tym samym czasie zająć pierwszą pociechą.
          > Życzę Wam, abyście się szczęśliwie odnaleźli z drugą dzidzią!
          > Mama Lenki-adoptusieńki
          > (Kiedyś będziemy czekać na siostrzyczkę lub braciszka dla niej, ale jak sobie
          > przypomnę te jeżdżenie na kursy...chyba pojedziemy na Pomorze... smile
          > Pozdrawiamy!

          Dobrze zrozumiałaś. Nasza kwalifikacja z pierwszej adopcji jest aktualna.
          Wniosek o pomoc w adopcji pierwszego dziecka złożyliśmy w marcu 2004r., w
          styczniu 2005r. dowiedzieliśmy się, że urodził się nasz syn. Od lutego
          2005r.Kuba jest z nami. We wrześniu br. złożyliśmy wniosek o pomoc przy drugiej
          adopcji. Pani psycholog, która opiekowała się nami przy pierwszej adopcji
          powiedziała, że nasza kwalifikacja jest nadal aktualna, ponieważ od pierwszej
          adopcji nie upłynęło dużo czasu (sprawa w sądzie zakończyła się dopiero w
          kwietniu br. - Kuba miał nieuregulowaną sytuację prawną). Do OAO dostarczyliśmy
          tylko aktualne zaświadczenia o zarobkach oraz stanie zdrowia. Psycholog
          wypytywała nas o Kubę, jak się rozwija, rozmowa trwała ok. 10 min. I to wszystko.
          Jedyny minus jest taki, że ośrodek ten przestrzega zasady, że między dziećmi
          adoptowanymi (o ile nie są biologicznym rodzeństwem) różnica wieku nie może być
          mniejsza niż 3 lata. Mają przykre doświadczenia z kilku poprzednich adopcji,
          stąd taka zasada. Ale trafiliśmy już do "kolejki" więc mamy nadzieję, że w
          styczniu 2008r., gdy Kuba skończy 3 lata, będzie miał rodzeństwo.
          Poza tym u nas szkolenie nie było szczególnie uciążliwe, ograniczyło się do 3
          wizyt w OA, w tym dwie rozmowy z psychologiem i raz testy psychologiczne. To
          wszystko.
          W adopcji pomagał nam OAO w Koszalinie.
      • 70darek70 Re: - A my jesteśmy na początku - 05.12.06, 20:48
        Witam wszystkich rodziców , mających już swoje pociechy i tych którzy { są już w
        ciąży}.My mieszkamy w małym miasteczku i ze statystyk wiemy , że w tym roku były
        3 adopcje dzieci do 1 roczku i 6-ro dzieci do lat 4 ,to mało , ale czy jest to
        powód do zmartwień ? moja odpowiedz brzmi -NIE- bo wynika z tego że coraz
        mniej matek pożuca swoje dzieci , że coraz mniej dzieci trafia do DD i wygląda
        na to że poprawia się rodzinom sytuacja materialna i jest mniej rodzin
        patologicznych ----- a może coś nie tak z sytuacjami prawnymi dzieci
        ??????????????? pozdrawiam i czekam na Wasze opinie
        • 70darek70 Re: - A my jesteśmy na początku - 14.12.06, 21:17
          Witam WAS . Właśnie dzisiaj nas uświadomili w OAO że przed nami w kolejce jest
          26 par , a tak jak pisałem wcześniej w tym roku byly w sumie 9 adopcji , z
          tendencją malejącą co rok .Wynika z tego że na adoptuśa będziemy czekać ok. 3
          -4 lat ,wydaje mi się że bardzo długo , czy jest tu ktoś na forum co by tak
          dlugo czekał?????
          • camparis Re: - A my jesteśmy na początku - 27.12.06, 19:45
            będziesz czekał trochę krócej - około 1,5-2 lat
            natomiast odnośnie dzieci ... wcale nie jest tak różowo
            ponieważ jest niż demograficzny, także i w patologicznych rodzinach rodzi się
            mniej dzieci. Poza tym często ci ludzie porzucają dzieci nie zrzekając się ich.
            Zanim sądownie pozbawi się ich praw rodzicielskich - mijają 2-3 lata i na
            starsze dzieci (nie niemowlęta) jest mniej "chętnych"
    • vsd Re: - A my jesteśmy na początku - 17.12.06, 22:23
      Witam. Mam nadzieje, że wszystko pójdzie gładko i wkrótce zamieszka u was ta
      upragonina trzecia osoba. W naszym przypadku procedura adopcyjna przebiegała
      bardzo podobnie.Szóstego dnia po otrzymaniu kwalifkacji zadzwonił telefon. W
      ciągu najbliższych 3 tygodni było już po ostatecznej sprawie w sądzie. Od dwóch
      i pół roku mieszka z nami nasz kochany synek.Powodzenia !!!
    • vsd Re: - A my jesteśmy na początku - 17.12.06, 22:42
      I jakoś nie mogę uwierzyć, że można czekać kilka lat? My czekaliśmy 6 dni-
      wyobrażasz sobie Marku ? Może to kwestia zamieszkania? W naszej grupie
      szkoleniowej prawie wszystkie pary miały pierwszy kontakt z dzieckiem w ciągu
      pierwszego miesiąca. Zaznaczam, że nasz OAO mieśći się w Warszawie. Może w
      mniejszym mieście sprawa wygląda gorzej, ale aż tak?
      • 70darek70 Re: - A my jesteśmy na początku - 19.12.06, 18:22
        Witam - 6 DNI NIE SAMOWITE ?!?! - My jeszce nie mamy kwalifikacji , ale
        spodziwamy się w przyszłym roku koło stycznia , i tak jak pisałem wcześniej
        UśWIADOMILI nas o całej sytuacji { czyli o długim oczekiwaniu} jestem z dziwiony
        , bo myślę teraz tak że może ośrodki OAO powinny ze sobą jakoś współpracować???
        • martaiwojtek Re: - A my jesteśmy na początku - 20.12.06, 00:59
          My rowniez Witamy i pozdrawiamy wszystkich serdecznie. Jestesmy nowi na forum i tak jak i Wy rowniz czekamy na nasza Pocieche. Nasza sytuacja jest troszke inna bo mieszkamy USA (przynajmniej narazie)ale tak samo jak wszyscy pragniemy byc rodzicamy...i tesknimy za dzidziusiem. My rowniez przechodzilismy przez wiele badan a w tym in vitro 3x. Wiele razy ogarnialy nas watpliwosci i ten zal.... Ale to wszystko jest niewazne, bo pewnego dnia dostrzeglismy, ze Bog mial dla nas inny plan a mianowicie adopcje. Tak ogromnie sie cieszymy, ze slowa nie sa tego w stanie wyrazic. My juz kochamy nasza pocieche, choc pewnie Jej na tym swiecie jeszcze nie ma. Ja aby ulatwic sobie czas oczekiwania zaczelam pisac pamietnik, ktory podaruje naszemu dziecku a oprocz tego postanowilam kupowac dzidziusiowi jedna ksiazeczke kazdego miesiaca adopcyjnego czekania. To wlasnie pozwala mi przetrwac i po czesci zyc .....MARTA z mezem Wojtkiem.

          PS: Mamy nadzieje, ze ksiazeczek tych nie bedzie zbyt duzo...!
          • 70darek70 Re: - A my jesteśmy na początku - 22.12.06, 10:19
            Witam Cię martaiwojtek , my też jesteśmy po 3 inv i muszę powiedzieć że były to
            miesiące bardzo ciężkie , czy żałować tych prób ??? -- Dodam że po 3 próbie INV
            wykryto u mojej żony nowotwora endometrium macicy i gdyby nie było tej 3 próby
            to pewnie do tej pory chodziła by z RAKIEM . Martaiwojtek czy Wy na inv
            podchodziliście w polsce czy w USA ?
    • 70darek70 Re: - A my jesteśmy na początku - 21.02.07, 20:53
      Po długim oczekiwaniu na wizytę pani dyrektor z OAO doczekaliśmy się w końcu
      odwiedzin , wizyta trwała 5 godz.i rozmowa była bardzo owocna i interesująca ,
      dodam że trochę się jej obawiałemsmile
      W trakcie kiedy odwoziłem z powrotem panią dyrektor do OAO dowiedziałem się że
      jesteśmy idealnymi kandydatami na rodzinę adopcyjną i kwalifikacja będzie
      czekała na nas 1 marca .
      Następny mały kroczek , ale droga jeszcze daleka , przed nami oczekiwanie na TEN
      telefon , oby nie parę lat.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka