a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka??

04.06.07, 23:07
Witam,
Jestem mamą sześciomiesięcznego Stasia. Zdecydowaliśmy z mężem, że chcemy
adoptować (ze wskazaniem) niemowlę (jeszcze nie wiadomo, jakiej płci).
Decyzja jest bardzo świeża, ale jesteśmy jej pewni i już nie możemy się
doczekać.

Problem polega na reakcji otoczenia, zwłaszcza rodziny. Wszyscy zadają
pytania w stylu:
"A po chol... Wam obce dziecko, skoro możecie mieć swoje??"
Nie potrafią zrozumieć odpowiedzi, że naszej miłości starczy dla wielu dzieci
(rodzonych, adoptowanych, co za różnica). I zaraz pojawiają się dalsze
komentarze, że jeśli ktoś ma już RODZONE dziecko, to nie będzie kochać
adoptowanego równie mocno.

Jestem przerażona podejściem otoczenia. A u nas dochodzi jeszcze kwestia
rasizmu, ponieważ maleństwo będzie miało inny kolor skóry (jeszcze nie
powiedzieliśmy o tym rodzinie - a nie ukrywam, że wielu z nich to okropni
rasiści!!) sad

Co robić? Jak reagować??
Czy Wy też uważacie, że adopcja to tylko sposób na niepłodność? Czy to takie
dziwne, że nie czuję problemu (przynajmniej na tym etapie) w kochaniu tych
dzieci w taki sam sposób??
W jakim społeczeństwie my żyjemy??!!??

Pozdrawiam,
workin.mama
    • zajacowna Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 05.06.07, 06:24
      > W jakim społeczeństwie my żyjemy??!!??


      hmmm sa bardzo rózni ludzie.
      Widzisz nam narazie tylko 1 osoba odradza. Pozostałe podziwiaja decyzje.
      Badz silna.
      Nie przekonuj na siłe.
      Podziwiam Cie za Twoja decyzje!
    • kasiapfk Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 05.06.07, 07:01
      I zaraz pojawiają się dalsze
      > komentarze, że jeśli ktoś ma już RODZONE dziecko, to nie będzie kochać
      > adoptowanego równie mocno.

      No to są w błędzie smile))))))))
      Spokojnie możesz powiedziec, że znasz rodzinę (ja nawet 5) gdzie są dzieci
      mieszane i z miłością rodziców do nich jest jak najbardziej w porządku smile)))))
      Tak samo mocno, chociaz inaczej (tak jak inaczej kocha się nastolatka a inaczej
      niemowlę, chociąz oboje tak samo mocno).

      • malgosiak Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 05.06.07, 09:25
        witaj,
        otoczenie po prostu sie boi jak spbie poradzicie.
        tez slyszalam takie komentarze przy decyzji o adopcji drugiego (starszego)
        dziecka.
        ja widze inny problem - w polsce na niemowle czeka sie bardzo dlugo,jest po
        prostu mnostwo ludzi, ktorzy nie moga miec bilogicznych dzieci.

        przez nich moze to byc odebrane jako "odbieranie" dzieci nielodnym i bezplodnym.

        pozdrawiam, zycze powodzenia.
        • klusqa Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 08.06.07, 15:04
          Hm, ja nie mogę mieć biologicznych dzieci, a wcale nie sądzę, że takie osoby
          jak autorka wątku (matka biologicznego dziecka) odbierają mi lub ograniczają
          szansę na adopcję. Raczej cieszę się, że jeszcze jedno dziecko znajdzie
          prawdziwy dom i rodzinę.

          A w odpowiedzi na wątpliwości autorki wątku: nie zazdroszczę Ci reakcji
          rodziny, ale przecież to nie ich zamierzasz adoptować smile Wydaje mi się, że
          zawsze znajdą się w otoczeniu jakieś osoby, które będą zawsze coś krytykowały -
          masz za mało dzieci, nie masz w ogóle dzieci, masz tylko jedno dziecko,
          adoptujesz dziecko, nie adoptujesz dziecka - zawsze będzie źle. Takie osoby
          muszą być bardzo nieszczęśliwe, więc w sumie należałoby im współczuć, ale w
          żadnym razie nie przejmować się ich reakcjami na to, że chcesz dla kogoś zrobić
          coś bardzo dobrego.

          Powodzenia!
    • stookrootka Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 05.06.07, 09:30
      boszzzzz... ze zgrozą przeczytałam co napisałaś, nasze katolickie społeczeństwo
      nie widzi potrzeby kochania obcych dzieci, majgad...
      Z drugiej strony trąbi się na prawo i lewo o rodzinach zastępczych, adopcji i
      jak zwykle na słowach się kończy, bo przejść całą tę biurokratyczną drogę to
      jakby przejść przez cały kosmos. No i jeszcze reakcja otoczenia. Będzie ci
      trudno, ale jeśli tego na prawdę chcesz dasz radę, potem jak już się dziecko
      pojawi ludzie zmienią do niego i do was stosunek, choć jeśli to ma być dziecko
      o innym kolorze skóry, to w naszym społeczeństwie tak mocno miłującym
      bliźniego, mogą zdarzyć się głupawe komentarze.
      Jednak bądź dobrej myśli, wszystko zależy od twojego nastawienia.
      Moja mama powiedziała mi kiedyś, że dzieci adoptowane kocha się bardziej... coś
      w tym jest. Pozdrawiam i życzę sukcesów smile
      • workin.mama Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 05.06.07, 11:47
        Dzieki za słowa otuchy.
        Okazuje się, ze najgorsze uprzedzenia wychodza z ludzi, o ktorych mialam
        fantastyczna opinie...
        Mam nadzieję, że ich durne teorie upadną, kiedy zobaczą nas z naszym kolejnym
        maleństwem. Wielka, kochająca się, szczęśliwa rodzina... smile

        Ps. Mysle, ze właśnie kwestia innego koloru skóry sprawi, że nikt nie pomyśli,
        że odebraliśmy komuś jego prawo do szczęścia. Niestety większość kobiet, która
        mówi, że chce mieć dzieci, tak naprawdę myśli, że chce mieć BIAŁE dzieci...
        • werbena11 Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 05.06.07, 12:55
          Mysle, ze czasem ludzie wyrazaja jakies swoje leki, niekoniecznie wrogie czy
          bardzo negatywne opinie. Tylko sa niezgrabni w slowach, a u rodzicow
          adopcyjnych ta ich troska jest odbierana jak atak.

          I mysle, ze nie warto ukladac sobie zgrabnych ripost i cietych odpowiedzi-
          raczej dowiedzic sie o co chodzi i sprecyzowac stanowisko rozmowcy- np. boisz
          sie, ze bedziemy drugie dzicko kochac mniej, bo nie bedzie nasze rodzone? albo
          bo bedzie czarne? Niemowlaka i przedszkolaka tez kocha sie inaczej.
          martwisz sie o naszego synka, ze nie bedziemy mieli dla niego teraz czasu?

          Mysle, ze jak sie nie posadzi ludzi o zla wole to ich poglady moga sie zmienic,
          wyrazaja czasem nie swoje poglady ale obiegowe opinie.

          To tak jakby atakowac sasiadke, ktora powiedziala "to nie twoja prawdziwa
          mama". Mozna tez powiedziec: chciala pani powiedziec mojemu dziecku o jego
          rodzonej mamie? Niech pani sie nie martwi, ja juz to zrobilam.
          Wtedy mozna z sasiadka dalj sobie dzin dobry mowic smile
        • klusqa Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 08.06.07, 15:06
          W ostatnim "Twoim Stylu" jest artykuł o rodzinach adopcyjnych. Jedno z
          małżeństw, bohaterów artykułu, opowiada, że zaznaczyło w formularzu "dziecko
          rasy białej". Troszkę smutno mi się zrobiło, gdy to przeczytałam. Bo z jednej
          strony małżeństwo to opowiada o szczęściu związanym z przyjęciem maleństwa do
          swojej rodziny, o oczekiwaniu, a z drugiej... No właśnie sad
    • alis33 Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 05.06.07, 14:40
      workin.mama napisała:



      > Jestem przerażona podejściem otoczenia. A u nas dochodzi jeszcze kwestia
      > rasizmu, ponieważ maleństwo będzie miało inny kolor skóry (jeszcze nie
      > powiedzieliśmy o tym rodzinie - a nie ukrywam, że wielu z nich to okropni
      > rasiści!!) sad


      mamo, zastanowiłabym się na Waszym miejscu skoro w Waszej rodzinie są rasiści.
      Myślę , że będzie ciężko odizolować dziecko od rodziny a w takich warunkach
      dorastać to nic do pozazdroszczenia.
    • licia Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 05.06.07, 15:45
      współczuje, trudno adoptować, mając małe dziecko i zmagać się z niechęcią
      otoczenia/rodziny. dobrze byłoby, gdyby udało się ich przekonać jeszcze przed
      adopcją.
      Wiem z własnego doświadczenia, że wsparcie rodziny i otoczenia jest czasami
      bardzo bardzo ważne.
    • malwinka_usenet Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 06.06.07, 02:17
      Workin.mamo,

      Wydaje mi się, że rodzinę, znajomych, trzeba do zaakceptowania adopcji
      przygotować, chyba szczególnie w Waszym przypadku - pary, która ma rodzone
      dziecko i to malutkie (nawet gdybyś zaszła teraz w drugą ciążę, słyszalabyś
      komentarze, że 'tak wcześnie'). Nie znam Was, ale jeżeli Wasza droga do decyzji
      o adopcji wyglądała tak, że dowiedzieliście się parę dni temu z internetu, że
      pewna kobieta szuka rodziców dla swojego dziecka, które ma niebawem urodzić, i
      zdecydowaliście się je zaadoptować, to nie dziwię się specjalnie reakcji Waszych
      bliskich na tę informację spadającą na nich zupełnie nagle (abstah..ę tu od
      ewentualnej niegrzeczności wypowiedzi Waszych rozmówców). Na pewno inaczej
      otoczenie reaguje, gdy adoptuje para, która długo starała się o biologiczne
      dziecko, nawet jeśli nie zwierzała się innym na temat starań czy leczenia.

      Dzieci o innym kolorze skóry niż biały, które rodzice biologiczni oddają do
      adopcji, bez problemu znajdują nowe domy. Może nie ma wielu par otwarych na
      przyjęcie takiego dziecka, ale też dzieci takich nie rodzi się w Polsce wiele. W
      naszym (warszawskim) ośrodku rodziców znalazło co najmniej kilkoro 'mieszanych'
      dzieci; podczas spotkań w ośrodku rozmawia się m.in. o gotowości lub nie
      przyjęcia dziecka innej rasy (my np. powiedzieliśmy, że tak, chętnie).

      Poza tym - tak jak alis33 - nie wiem, czy przyjęcie dziecka o innym kolorze
      skóry niż biały do rodziny, której część członków sama określasz jako "okropnych
      rasistów", to sensowny pomysł...
      • alis33 Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 06.06.07, 17:49
        malwinka_usenet napisała:


        > Poza tym - tak jak alis33 - nie wiem, czy przyjęcie dziecka o innym kolorze
        > skóry niż biały do rodziny, której część członków sama określasz
        jako "okropnyc
        > h
        > rasistów", to sensowny pomysł...

        Myślę ,że jeśli nastawienie rodziny się nie zmieni a dzieci będą w stałym
        kontakcie z nią to będzie ciężko . Jedno kochane przez rodzinę bo biała a
        drugie odrzucone bo innego koloru skóry.

        Bardzo trudna sytuacja dla której chyba jedynym rozwiązaniem jest odizolowanie
        się od rodziny.
    • agamis71 Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 06.06.07, 10:28
      Podejrzewam, że w wyniku rozchwiania hormonalnego i płaczliwej historii
      przeczytanej w internecie chcesz zrobić coś bardzo głupiego, a brutalne
      (tytułowe) pytanie powinno ci to dobitnie uświadomić. Tak jak malwinka sądzę że
      chcesz adoptować dziecko o którym przeczytałaś na wątku "Jakie szanse??". To
      może pomogę ci w decyzji. Zacznijmy od tego że najważniejsze jest DOBRO DZIECKA!
      A teraz spójrzmy przez pryzmat tego dobra i co zobaczymy? Rodzinę bez
      przygotowania\szkolenia w OAO chcącą przyjąć dziecko pod wpływem impulsu.
      Adopcja z pominięciem ośrodka, ze wskazaniem, potencjalnie matka biologiczna
      mieszająca się w wychowanie dziecka. Brak akceptacji przez rodzinę, potencjalnie
      zerwanie kontaktów z niektórymi dotychczas bliskimi osobami. Dziecko kolorowe,
      podczas gdy część rodziny nie ukrywa rasistowskich poglądów, potencjalne
      zerwanie kontaktów lub narażenie dziecka na (co najmniej) przykre sytuacje.
      Teraz zastanów się czy to są aby najlepsze możliwe warunki dla tego dziecka, czy
      miłość która chcesz mu dać przezwycięży sceptycyzm i rasizm w twojej rodzinie,
      czy dasz radę zajmować się dwójką małych dziec, czy zastanawiałaś się
      kiedykolwiek nad tym czy w przyszłości zaakceptujesz inność dziecka, czy znasz
      tak dobrze matkę biologiczna dziecka, że wiesz że nie będzie cię nachodzić, albo
      co gorsza żądać pieniędzy (przeczytaj sobie historię Robin\Maryli np. na
      bocianie, popatrz na inne fora, zobacz jak trudne jest oddanie dziecka i jaką
      obsesje u niej wywołał, zastanów się czy gdyby znała miejsce pobytu swojego
      dziecka nie nachodziła lub chodź by podglądała go). Spróbuj wymyślić kilka
      trudnych sytuacji ze starszym już dzieckiem, choćby gdy mówi że nie kocha, lub
      że nie jesteś jego matką, czy może sądzisz że w twoim przypadku ich nie będzie.
      Chcesz adoptować, SUPER! Ze wskazaniem, ZAJE**ŚCIE! Ale idź najpierw do ośrodka,
      porozmawiaj o swojej decyzji z psychologiem, zastanów się dlaczego chcesz
      adoptować, przejdź szkolenie i ... adoptuj. Nie kieruj się impulsem wspieranym
      przez rozchwiane hormony i podpowiedziami mniej lub bardziej zrównoważonej
      pośredniczki.
      • licia Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 06.06.07, 14:47
        zaraz zaraz, bez szkolenia, osrodka, kwalifikacji? to i tak tak łatwo nie
        pójdzie - bo sąd "cofnie" rodzinę do ośrodka choćby po opinię - i to zapewne i
        do OAO i do RODK. A ośrodek "sprawdzi" rodzinę tak samo jak sąd. Więc chyba
        workin.mama wie co robi - tzn. ma jakiś-tam staż małżeński, odpowiednie,
        stabilne życie - finansowe, psychiczne i pomysł na to jak zająć się dwojką
        małych dzieci, nie? Adopcja ze wskazaniem nie oznacza przeciez ze omija się
        polskie prawo, a sądy działają na rzecz dziecka i nie dopuszczą do adopcji,
        chocby matka biologiczna jej chciała, jeśli potencjalna rodzina adopcyjna
        będzie nieodpowiednia.
        Różnica między dziećmi rzeczywiście niewielka - bo rozumiem, że będzie ok. roku
        różnicy, tak? Ale przecież to da się przeżyć - męka będzie, ale matki to
        znoszą - po prostu przestają się przez jakiś czas liczyć inne potrzeby,
        rezygnuje się z pracy, rozrywek, wysypiania się i jakoś wychodzi. Znam trochę
        takich rodzin (tzn w drugą stronęwink szybki poród po adopcjiwink) i daja sobie
        radę. Idylla to nie jest, pięknie się nie wygląda, ale przezyć się da.

        jedna uwaga - workin.mama napisałaś, że wszystko jedno rodzone czy adoptowane.
        Z punktu widzenia miłości matki/rodziców - oczywiście. Ale mam nadzieję, że
        wiesz/rozumiesz, że z punktu widzenia dziecka różnica jest. I zawsze będzie. I
        od Waszego przygotowania, wychowania, środowiska zależy jak istotna dla dziecka
        będzie tak różnica.
      • workin.mama rozchwiana emocjonalnie małolata?? 07.06.07, 11:24
        Agamis, myślę, że źle zrozumiałaś moją wypowiedź i masz w tym momencie złe
        wyobrażenie o mojej osobie. Nie chcę adoptować dziecka z powodu podwyższonych
        hormonów albo dlatego, że naczytałam się jakiś płaczliwych postów.

        To przemyślana decyzja. Kierujemy się PRZEDE WSZYSTKIM dobrem dziecka. Nie chcę
        się wdawać w szczegóły, ale to nie jest transakcja typu "ja chcę i koniec".
        Jeżeli matka biologiczna sie zdecyduje (a próbujemy jej też uświadomić, że ma
        jeszcze inne opcje - niech sama wybierze, co bedzie najlepsze dla niej i jej
        dziecka), to na pewno skontaktujemy sie z OA. Jesteśmy przygotowani na
        trudności, jakie niesie ze sobą wychowanie dziecka - nawet adoptowanego.

        Ale nie to było tematem mojego posta. I dlatego nie rozumiem, czemu próbujecie
        mnie "przywołać do rzeczywistości". Pytałam o Wasze zdanie, skąd taka reakcja u
        rodziny - i czy w Waszym otoczeniu też istnieje zasada, że jeśli ktos ma
        rodzone dzieci, to adopcja nie jest dla niego. I jak na to reagowac.

        workin.mama

        Ps. W naszej rodzinie nie ma wojujących rasistów, którzy plują, kiedy widzą
        murzyna. Ich rasism polega na tym, że nie traktują innego koloru tak jak inny
        kolor włosów/oczy tylko stanowi to dla nich problem - że czarni są INNI (nie
        gorsi, ale inni, więc lepiej się z nimi nie spotykać). A to okropny, ukryty
        rodzaj rasizmu, więc ciężko zmienić ich nastawienie.
        • licia Re: rozchwiana emocjonalnie małolata?? 07.06.07, 23:33
          workin.mama!
          Przede wszystkim uważam, że jeśli myślicie o adopcji od dłuższego czasu, to
          chyba najwyższy czas wybrac sie do osrodka - bo czy ta mama zdecyduje sie na
          oddanie dziecka czy nie, to i tak czeka Was w przyszłości, jak rozumiem, inny
          proces adopcyjny. Ośrodek to nie tylko proces prawny, to kurs przygotowawczy
          bycia rodzicem adopcyjnym.
          a teraz drugi i główny problem
          Dlaczego tak reaguja? Ja tez uwazam, ze m.in. dlatego, ze nie komunikowaliscie
          wczesniej wyraznie checi adopcji i nie motywowaliscie jej odpowiednio rodzinie.
          W przypadku niepłodnosci ta motywacja jest dosc jasna dla rodziny i otoczenia i
          jednak mniej osób próbuje z nią dyskutować. Choć oczywiście zawsze mogą pojawić
          się głosy sprzeciwu.
          Niemniej - w takim przypadku jak Wasz, adopcja nie jest łatwa i nie ma co tego
          ukrywać. Chcecie adoptowac dziecko bardzo szybko po narodzinach pierwszego
          dziecko, to po pierwsze. Po drugie, jak rozumiem z innych Twoich postów,
          jesteście młoda rodziną i Ty masz dokończyć studia. Po trzecie, adopcja dziecka
          kolorowego w rodzinie, która do tej pory z innymi nacjami miała złe
          doświadczenia (? może stąd niechęć, strach?) albo doświadczeń nie miała jest
          dodatkowym utrudnieniem.

          Zakładam, że gdybyś była moją przyjaciółka i poprosiła mnie o szczerą wypowiedź
          w tej kwestii, to też wyraziłabym swoje watpliwości. Byc może bardziej
          dyplomatycznie - ale po pierwsze zapytałabym, co jest Twoją motywacją do
          adopcji w ogóle i do tej konkretnej adopcji. Pytam o to zresztą kazda osobę,
          która pożąda mojej opinii w kwestii adopcji.

          Chciałabym jeszcze podkreślić, że nie jestem przeciwna adopcji przez rodziny,
          które mogą lub/i mają dzieci biologiczne. Wręcz przeciwnie - brak pewnych
          kompleksów, traum wynikających z niepłodności może powodować, że rodzina
          funkcjonuje lepiej, a w związku z tym jest lepszym środowiskiem dla dziecka.

          Ale uważam, ze nalezy wtedy szczerze i jasno zapytać siebie, po co? dlaczego?
          adoptuje? Jaki jest cel? Jakie oczekiwania wobec takiego rodzicielstwa? Jakie
          problemy związane z adopcją znam i jak zamierzam je rozwiązywać?

          Źyczę Wam z całego serca powodzenia, jednak przede wszyskim dużo spokoju,
          rozsądku, rozwagi i zimnego, mało emocjonalnego przemyślenia wszystkiego. I mam
          nadzieję, że po tym wszystkim zostaniecie szczęśliwymi podwójnymi (na początek;-
          )) rodzicami.
    • e-dziunia Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 06.06.07, 12:55
      Ja i mąż obiecaliśmy sobie, że w przyszłości adoptujemy dzieciątko jeszcze na
      długo przed naszym ślubem. I zawsze też mówiliśmy o tym otwarcie. I wiecie co?
      Moi rodzice zawsze próbowali nam to wybić z głowy! Musiałam stracić czworo
      dzieci, żeby zmienili zdanie, bo nie dalej jak przedwczoraj ojciec sam mi
      zaproponował, żebym dała sobie spokój w dalszych staraniach i podjęła się
      rodziny zastępczej. Już myślałam, że mu się polepszyło, gdy nagle dodał: "jak
      weźmiesz dużo dzieci, to sobie i dom postawisz i pracować nie będziesz musiała!"
      Nosz jasna cholera! Jakim trzeba być człowiekiem, żeby się na dzieciach
      dorabiać!!! Eeee, brak mi słów i wstyd mi za niego sad((((((((

      A jeśli chodzi o adopcję przez kobiety które z płodnością nie mają najmniejszych
      problemow, to ja uważam, że trzeba im pomnik wybudować, bo to są PRAWDZIWE
      matki! Bohaterki! I kobiety o wielkim sercu!
      • kasiapfk Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 06.06.07, 13:28
        <A jeśli chodzi o adopcję przez kobiety które z płodnością nie mają
        <najmniejszych
        <problemow, to ja uważam, że trzeba im pomnik wybudować, bo to są PRAWDZIWE
        <matki! Bohaterki! I kobiety o wielkim sercu!


        eeeee, nie przesadzaj. Normalne kobiety. CZasem nie wiedzą co je czekaaaaaaaaa.
        idealizowanie kogokolwiek i czegokolwiek z powodu adopcji to naprawde przesada.
        Te normalne nie oczekują podziwu. A jesli dla podziwu adopctują to isę na matki
        nei nadają. ot co myślę smile)))
        pozdr.

      • alis33 Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 06.06.07, 17:41
        e-dziunia napisała:



        >
        > A jeśli chodzi o adopcję przez kobiety które z płodnością nie mają
        najmniejszyc
        > h
        > problemow, to ja uważam, że trzeba im pomnik wybudować, bo to są PRAWDZIWE
        > matki! Bohaterki! I kobiety o wielkim sercu!
        >

        Myślę ,że pomnik to można wystawić ale kobietom które adoptują dzieci kalekie,
        chore i starsze które mają niewielkie szanse na życie w normalnym domu a nie
        kobietom które urodziły i stają w "kolejce " z innymi pragnącymi mieć maluszka
        a dla których jedyną szansą na to jest adopcja.





        • norma_jean Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 08.11.07, 11:54
          alis33 napisała:

          >> >
          >
          > a nie
          > kobietom które urodziły i stają w "kolejce " z innymi pragnącymi
          mieć maluszka
          > a dla których jedyną szansą na to jest adopcja.
          >
          >
          Kim trzeba być, żeby to napisac to ja nie wiem, ale strasznie małym
          człowiekiem.
          Może te "inne pragnące maluszka" staną sie bohaterkami i wezma
          chorego kilkulatka??

          >
          >
      • zofijkamyjka Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 06.06.07, 21:25
        e-dziunia napisała:

        >> A jeśli chodzi o adopcję przez kobiety które z płodnością nie mają
        najmniejszyc
        > h
        > problemow, to ja uważam, że trzeba im pomnik wybudować, bo to są PRAWDZIWE
        > matki! Bohaterki! I kobiety o wielkim sercu!

        Tu moim zdaniem grubo przesadziłaś.
        Takie osoby budza moje zdziwienie. Kompletnie nie rozumiem motywów ich
        postępowania. Moda??? oryginalność???? nic innego nie przychodzi mi do głowy.
        • remerk Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 08.06.07, 22:04
          dziwi mnie twoje myślenie szok szok szok!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • lollypop Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 04.07.07, 11:20
          >Takie osoby budza moje zdziwienie. Kompletnie nie rozumiem motywów ich
          > postępowania. Moda??? oryginalność???? nic innego nie przychodzi mi do głowy

          A mi nie przyszla do glowy ani moda ani oryginalnosc gdy 2 miesiace temu
          zlozylam wniosek o adopcje majac dwoch biologicznych synkow i bedac (jak sadze)
          dalej plodna. Przyszlo mi za to do glowy ze czuje potrzebe dania rodziny komus
          kto zostal jej pozbawiony. Nie chce za to pomnikow, wystarczy mi usmiech
          szkraba i kolejne lapki oplatajace sie wokoj mojej szyji. I nie walcze z
          bezplodnymi parami o niemowle, chetnie adoptuje dziecko kilkuletnie.
    • teligo Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 06.06.07, 19:07
      > Czy Wy też uważacie, że adopcja to tylko sposób na niepłodność?

      Nie, adopcja to nie sposób na niepłodność, na niepłodność nie ma sposobu. To dla
      wielu jedyna szansa, aby wychowywać dziecko.

      Kiedyś uważałam, że adopcja jest dla każdego, kto zapragnie mieć dziecko w taki
      sposób itp. itd.
      Ale później przyszedł czas pracy z niepłodnymi parami, który uświadomił mi jakim
      darem i szczęściem jest płodność.
      Teraz zastanawia mnie motywacja osób, które z tego rezygnują, które mając
      możliwość urodzenia dziecka, decydują się na adopcję niemowląt, zdrowych,
      białych, które po 6 tygodniach od urodzenia trafią do normalnej, sprawdzonej,
      przebadanej rodziny i z dużym prawdopodobieństwem znajdą w niej miłość. To nie
      są dzieci, których nikt nie chce, które będą latami przebywać w domach dziecka.
      Co innego dzieci starsze, chore, upośledzone. Ktoś mógłby stwierdzić, że
      niepłodne osoby mogą przecież chcieć adoptować i takie dzieci, skoro nie mogą
      mieć biologicznych. Teraz wiem, że niepłodne pary często już nie mają na to
      siły, po długotrwałym leczeniu, próbach poradzenia sobie z własną chorobą,
      często po utracie dzieci. Poza tym adoptowanie niemowlęcia to dla nich jedyna
      szansa przeżycia tak wczesnego dzieciństwa swojego dziecka.
      Jeśli ktoś zdrowy chce dać dom dziecku, które tego potrzebuje, to powinien
      wiedzieć, że zdrowe niemowlęta z uregulowaną sytuacją prawną od razu znajdują
      rodziców.
      Pomijam tu kwestię lęku przed kolejną ciążą itp., bo to trochę inny temat.

      Moja wypowiedź nie odnosi się do sytuacji autorki, bo jest ona trochę inna od
      opisanej przeze mnie.

      I nie chodzi mi o to, że "prawo" do adopcji powinny mieć tylko osoby niepłodne,
      ale o to, że osoby zdrowe chcące adoptować dziecko, które bez problemu znajdzie
      dom, nie powinny "zasłaniać" się motywem chęci pomocy dziecku, a poważnie
      zastanowić się, co nimi kieruje.

      To takie moje luźne przemyślenia.
      Pozdrawiam
      • klusqa Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 08.06.07, 15:12
        Ja również nie uważam, że adopcja to sposób na niepłodność. Co to w ogóle
        znaczy "sposób na niepłodność"?! Naczytałam się tu i ówdzie historii o tym, jak
        to zgłoszenie się do ośrodka adopcyjnego usuwa stres związany z niemożnością
        zajścia w ciążę i nagle w cudowny sposób się w tę ciążę zachodzi, ale dla mnie
        taka motywacja do adopcji, to wyraz strasznego egoizmu.

        Sama jestem dotknięta problemem niepłodności, a o adopcji myślę dlatego, że
        bardzo chciałabym, abyśmy, skoro nie możemy mieć dzieci biologicznych,
        stworzyli dom dziecku, które nie ma domu. Jeżeli okaże się, że nie dostaniemy
        kwalifikacji - trudno. Widać tak miało być.
    • uuurszulaaa Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 08.06.07, 11:55
      znajoma mojej teściowej (najlepszej na świecie) usłyszała od koleżanki w pracy
      (szkole!!!): "mogę iść na emeryturę, będę babcią. Twoja synowa robi karierę
      zamiast Cię uszczęśliwiać", na co moja teściówka: "nie mnie będę uszczęśliwiać,
      poza tym dyrektorskie dzieci więcej mogą" smile
      Dzięki tj historii wiem, że rodzice mojego Męża nie mają problemu z naszymi
      planami. Mało tego: wiem, że Teściowa musiała się trochę zapoznać z tematem,
      ponieważ podobne odpowiedzi czytałam na forumsmile Czuję się mocniejsza dzięki jej
      wsparciu, trochę słabsza przez takie insynuacje jak wypowiedź jej znajomych.
      Pozdrawiam i życzę dużo siły.
    • remerk Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 08.06.07, 22:35
      Róbcie co Wam serce dyktuje nie patrząc na innych - zawsze można zerwać kontakt
      z rodziną ktora nie toleruje Waszego wyboru przez co nie toleruje i Was a jesli
      chodzi o otoczenie to je tez mozna zmienic. Musicie jednak zrobić wszystko by
      Maluszek nie poczuł tego że jest ''inny'' a może to nie być łatwe z racji rasy
      dziecka no i nastawienia ludzi o których piszesz. Myśle jednak że jak to dobrze
      rozegracie to z czasem wszyscy sie przyzwyczaja a moze nawet i pokochają Wasze
      kolejne dziecko
      • aniafirak Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 09.07.07, 21:39
        Zanim jeszcze okazało się, że mamy problemy z posiadaniem własnych dzieci ,
        pragnęłam zaadoptować dziecko. Chiałam to zrobić nie dla siebie, tylko dla tego
        dziecka. Chiałam pokochać dziecko , którego nikt nie kocha, stworzyć mu rodzine
        i sprawić aby było sczęśliwe.
        Teraz myśląc o adopcji zastanawiam się dla kogo chce to zrobić. Czy dla siebie,
        bo bardzo chce mieć dzieci a mam problemy zajściem w ciaże i jej utrzymaniem,
        czy dla dziecka ,które mam zamiar adoptować?
        Wcześniej decyzja była łatwa.
        To, że mając już własne dziecko pragniecie zaadoptować drugie świadczy o was
        tylko pozytywnie, oznacza, że nie myślicie tylko o własnych potrzebach, nie
        jesteście egoistami( choć każdego człowieka czyniącego dobro można nazwać
        egoistą, bo tylko on sam wie ile ma z tego korzyści),
        Bardzo was podziwiam i wierze ,że nikt, ani nic nie bedzie w stanie zmienić
        waszej decyzji. Jeśli pokonacie trudności i uda sie wam przekonać bliskich do
        tego co robicie bedzie to waszym prawdziwym sukcesem. Pamiętajcie ,że to co
        przychodzi łatwo nie daje tyle radości.
        Trzymam za was kciuki i wierze , że podejmiecie słuszna decyzje.Pomożecie nie
        tylko dziecku, które adoptujecie, ale także ludziom, któtym udowodnicie jakie
        cuda potrafi zdziałać prawdziwa miłość.
        Pozdrwaiam Ania
        • uuurszulaaa Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 12.07.07, 09:38
          Aniu,
          dziękujemy za miłe słowa. Mimo że są wsparciem, dużo w nich smutku... Prawda?
    • maenka Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 28.08.07, 12:54
      Mam dziecko biologiczne i od 3 lat 2 adoptowane coreczki. Jedna z
      największych przeciwniczek adopcji była i jest moja mama. I cięzko
      mi z tym. Np. jestem osoba aktywn a zawodowa i nie wyobrażam sobie
      aby moglo być inaczej. Staram się jednoczesnie aby moja praca
      pozwalała mi jednoczesnie na spędzanie czasu z dziećmi. Moja mama
      uważa, że w związku z tym że pracuję nie mam czasu dla jej
      wychuchanego wnuka ( a mojego synka ktorego kocham nad życie) a
      wzięłam sobie obce dzieci. To sa jej doslowne sformułowania. Na
      zwróconą uwagę że ona też pracowała kiedy ja z rodzeństwem byliśmy
      dziećmi obraziła się na mnie.

      Niestety powinnas pamietac że żyć będziesz pomiędzy swoją rodziną.
      Ja dziś muszę mocno się gimnastykować aby dziewczynki nie zauważyły
      że one nie zawsze dostają prezenty od dziadków na swoje urodziny (o
      wnuczku nie zapominają); że kiedy jesteśmy u dziadków muszę
      poswięcać im dużo więcej czasu i w ogóle uważać na babcię żeby
      czegoś niewlaściwego nie powiedziała.
      • uuurszulaaa Re: a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka?? 29.08.07, 14:21
        ja już wiem, że u mojej mamy też będzie z tym problem. Nie akcentuje
        tak mocno braku akceptacji dla adopcji, ale wciąż powtarza, że się
        wygłupiamy. Mam nadzieję, że kiedy zobaczy swojego wnuka/czkę,
        pojmie, że to nie żart, że to największe szczęście jej córki i
        zięcia. Co z tym zrobi? Liczę na jej klasę i dystans do własnych
        poglądów.
Pełna wersja