sprawa może nietypowa...

09.07.08, 10:34
Jestem mamą 5,5-letniej dziewczynki. Jako, że jestem po rozwodzie i
nie zamierzam w najbliższym czasie wiązać się z nikim, niespecjalnie
mogę myśleć o urodzeniu drugiego dziecka. Moja córka bardzo
chciałaby być starszą siostrą i myślę, że rzeczywiście ma ku temu
duże predyspozycje. Siłą rzeczy jest jedynaczką i myślę, że to dosyć
naturalne, że chciałaby mieć rodzeństwo, którego ja niestety nie
urodzę. Zastanawiałam się, czy jest jakaś możliwość, żebym
przygarnęła do siebie dziewczynkę w podobnym wieku lub nieco
młodszą? Czy "rozwódka z dzieckiem" może się w ogóle ubiegać o
opiekę nad dzieckiem bądź jako "rodzina" zastępcza, bądź jako matka
adopcyjna?
    • dominikjandomin Re: sprawa może nietypowa... 09.07.08, 14:56
      Tak, może. Lepsza byłaby ciut młodsza od obecnej, aby nie zaburzać naturalnej
      hierarchii.
      • verdana Re: sprawa może nietypowa... 09.07.08, 21:24
        Tyle tylko, ze motywacja "przygarniecia sierotki' dla towarzystwa
        dziecku niespecjalnie spodoba się osrodkom adopcyjnym. Adoptować
        dziecko mozna, gdy sie pragnie dziecka, a nie towarzystwa dla
        własnej córki.
        Czy zastanowilas się, ze nowe dziecko nie ma byc "siostrą" dla
        Twojego dziecka, ktore chce sprawdzić się w roli "starszej", tylko
        twoim dzieckiem, równie kochanym co własne? Że adoptowane dzieci
        wymagają często wiele uwagi i moga wcale nie lubić starszej siostry?
        Że moga zabrac Ci większość czasu - bo czesto wymagaja wyłącznej
        uwagi, jako ze cierpia na chorobe sierocą, rehabilitacji,
        specjalnych zabiegow? I ze to nie będzie tylko slodka,
        bezproblemowa "mlodsza siostrzyczka", ale być może obiekt zazdrości
        i niechęci Twojego starszego dziecka odsuniętego na dłuzszy czas na
        boczny tor?
        • jagoda2 Re: sprawa może nietypowa... 09.07.08, 21:52
          Tak, brałam to pod uwagę, dlatego pytałam, czy jest w ogóle szansa
          na przyznanie dziecka osobiej takiej jak ja.
          O moją córkę jestem spokojna (o ile można być czegoś w życiu na 100%
          pewnym), może nawet bardziej niż o siebie.
          Z kolei ja mam w sobie bardzo dużo ciepła i miłości, którym chętnie
          obdarzyłabym jeszcze jedno dziecko, ale nie mam na tyle siły i
          motywacji, by urodzić drugie dziecko. Motywacji - w sensie - nie
          prześpię się z "byle kim", żeby zajść w ciążę, siły - nie mogę sobie
          pozwolić na 7 miesięcy leżenia w ciąży (tak było z córką) i życie
          tylko z zasiłku chorobowego, pomijając fakt, że 5,5-letnia córka
          również wymaga sporo czasu, uwagi i energii - zważywszy, że
          wychowuję ją sama.
          Podejrzewam, że motywy moje i córki są w pewnym sensie zbieżne - ja
          chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, a moja córka rodzeństwo - bo
          obie mamy w sobie spore pokłady miłości, którymi mogłybyśmy obdarzyć
          dziecko, które tej miłości, czułości, troski i zainteresowania
          potrzebuje.
          • verdana Re: sprawa może nietypowa... 09.07.08, 22:25
            O nie, nigdy nie mozna być pewnym zachowania corki. Fakt, ze 5-6
            letnie dziecko "chce" siostrę, i że jest miłe, nie oznacza w żadnym
            razie, ze nie zacznie byc szalenczo zazdrosne, gdy okaże się, ze dla
            niej nie starcza już niemal Twojego czasu...
            Albo gdy mlodsze rodzenstwo - co bywa u adoptowanych dzieci - bedzie
            agresywne i bedzie systematycznie terroryzowało i lało starszą
            siostrę, albo niszczyło jej kochane rzeczy. Tak bywa, to czawsem
            nawet mija, ale czasem trwa i pare lat - jestes na to przygotowana?
            Co zrobisz w takiej sytuacji?
            Albo , ze przez pewnien czas mlodsza nie będzie mogla chodzic do
            przedszkola - to tez mozliwe. Albo, ze nie bedziesz mogła przez
            dłuższy czas zabrać obu dziewczynek do kina, teatru itd, bo młodsza
            nie będzie umiała się zachować, wpadnie w panikę wśrod tlumu obcych?
            I że nie bedziesz mogła wyjść sama ze swoją starsza córka ani na
            chwilę przez - byc może - cae lata, skoro nie masz nikogo do pomocy?
            Corka, ktora miała Cię tylko dla siebie być moze nie będzie mogła
            porozmawiać z Tobą sam na sam przez rok, dwa, trzy?
            Wydaje mi się, ze samotne macierzyństwo+ adopcja dziecka w zbliżonym
            wieku to nie jest dobry pomysł z punktu widzenia Twojego dziecka.
            Moze być udana i szczęśliwa, ale moze się okazać, ze Twoje dziecko
            będzie tym bardzo skrzywdzone.
            • jagoda2 Re: sprawa może nietypowa... 09.07.08, 22:34
              To wszystko prawda, co piszesz. Ja przecież nie podjęłam jeszcze
              żadnej decyzji. Rozważam różne (na pewno nie wszystkie) za i
              przeciw. Pierwsze, co mi przyszło do głowy to to, czy w ogóle brano
              by mnie pod uwagę. Następnie jest czas oczekiwania na dziecko, to
              mogą minąć lata... Nie, nie jestem zdecydowana, po prostu rozważam
              taką możliwość. Ale dziękuję za Twoje cenne spostrzeżenia.
              Pozdrawiam.
              • annakate Re: sprawa może nietypowa... 09.07.08, 22:56
                Realnie patrząc uważam, że na adopcje nie masz szans. Pierwszeństwo mają pary,
                zwłaszcza jesli chodzi o maluchy i ma to głębokie uzasadnienie - statystycznie
                większa jest szansa, że dziecko do dorosłosci dotrwa pod opieka przynajmniej
                jednego z rodziców adopcyjnych. Możesz ewentualnie starać się o rodzinę
                zastępczą - to od strony formalnej. Praktycznie widzę niewielkie szanse, taka
                motywacja nie przekona jak mi się wydaje ośrodka.
                • jagoda2 Re: sprawa może nietypowa... 10.07.08, 08:10
                  Tak..., pewnie masz rację.
                  Zastanawiam się, jakie motywy są wystarczające dla OAO? Czy fakt, że
                  chciałoby się komuś stworzyć dom, rodzinę, dać miłość, ciepło i
                  szczęście są niewystarczające? Przecież adoptować mogą również
                  osoby, które mogą mieć własne, biologiczne dzieci i jakich
                  argumentów oni muszą użyć, by przekonać OAO, że można im powierzyć
                  dziecko? Wiem, że nie ma porównania między "rozwódką z dzieckiem",
                  a "normalną rodziną", ale chodzi mi o te "pożądane" motywy. Czy moje
                  motywy naprawdę są zbyt proste i prozaiczne, by mogły być dobre?
                  Nie chciałabym, aby ktoś odniósł wrażenie, że się dziecinnie
                  upieram - ja po prostu pytam, bo autentycznie jestem ciekawa, jakie
                  motywy są dobre i wystarczające, skoro chęć powiększenia rodziny i
                  uszczęśliwienia jakiegoś dziecka to motywy niewystarczające. Tak
                  naprawdę - jakie mogą być inne motywy adopcji? I czy w ogóle mogą
                  być inne?
                  • jkl13 Re: sprawa może nietypowa... 10.07.08, 12:14
                    Wydaje mi się, że powinnaś się zglosić do ośrodka i umówić na
                    spotkanie. Przynajmniej u nas pierwsze spotkanie jest z
                    psychologiem, który od razu wybada twoje motywy i ewentualnie
                    podsunie trochę teorii do rozważenia. Zawsze też może skierować cię
                    na kurs, bo dopiero po nim następuje kwalifikacja na rodzica
                    adopcyjnego. Na kursie sama przekonasz się, czy chcesz adoptować
                    dziecko, czy nie. Zawsze też istnieje niebezpieczeństwo, że komisja
                    z ośrodka odrzuci twoją kandydaturę, jeśli uzna twoje pobudki za
                    niewystarczające czy egoistyczne.
                    Tak czy inaczej uważam, że w twoim wypadku przejście kursu będzie z
                    korzyścią dla ciebie i twojej córki, nawet jeśli później nie
                    zdecydujesz sie na adopcję.
                  • agramax Re: sprawa może nietypowa... 16.07.08, 11:06
                    jagoda, przede wszystkim par, które chcą adoptować małe dziecko do
                    ok. 2-3 r.ż. jest dużo wiecej niż dzieci, które moga być adoptowane,
                    stąd 1) długi i ciagle wydłużajacy się okres oczekiwania, 2)
                    pierwszeństwo dla małżeństw. Zasadniczą motywacją kandydatów na
                    rodziców adopcyjnych jest chęć "posiadania" i wychowania dziecka, i
                    zdecydowaną większość tych kandydatów stanowią rodzice, którzy nie
                    mogą mieć biologicznego potomstwa; ci, który mogą to zdecydowany
                    margines i wówczas ich motywacje są bardzo skrupulatnie analizowane,
                    bo tak na prawdę adopcja nie jest naturalną drogą do własnego
                    dziecka.
Pełna wersja