Dodaj do ulubionych

Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ?

07.04.09, 23:02
Przede mną jeszcze dłuugua droga do zaadoptowania kochanego malucha.
Wiem że czeka mnie długi proces adopcyjny i tak sobie myślę czy nie czujecie się trochę, nie wiem jak by to określić najlepiej, rodzicami 2 giej kategorii ?

Chodzi mi konkretnie o sprawdzenie potencjalnego rodzica, które jest oczywiście konieczne ale nie powinno popadać w paranoję.

Ja się pytam czy jak kobieta niepełnosprawna urodzi dziecko, albo jak się rodzi 3 dziecko w rodzinie która ma 2 pokoje w bloku to ktoś takie dziecko zabiera ? Albo czy samotnej matce czy ojcu od razu z urzędu się zabiera dziecko ? Przecież to jest absurd jakiś. Oczywiście że nie powinno się przyznawać dziecka osobie która nie ma z czego żyć ale już to czy dziecko będzie miało 20 pokoi do dyspozycji i własnego szofera chyba jest najmniej istotne.

Co już mnie totalnie rozwaliło to pytanie o opinię z pracy... o_O jeszcze nie słyszałam żeby kobieta w ciaży np. musiała mieć na to zgodę swojego szefa czy sąsiadów. Mało że jest to głupawe to wręcz bezczelne i upokarzjące.

Jak długo czeka się na dziecko każdy wie, a tyle jest ich nieszczęśliwych i czeka na swoją kolej. Myślę ze wolały by mieszkać w nieco skromniejszych warunkach ale z nowymi kochającymi rodzicami, niż siedzieć w domu dziecka i czekać na tych 100 % zdrowych z pełnym kontem. Tyle moich przemyśleń na temat biurokracji big_grin
Obserwuj wątek
    • kawka74 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 08.04.09, 06:44
      > Wiem że czeka mnie długi proces adopcyjny i tak sobie myślę czy nie czujecie si
      > ę trochę, nie wiem jak by to określić najlepiej, rodzicami 2 giej kategorii ?

      Nie. Trzeba sprawdzić rodziców adopcyjnych, żeby dziecko nie trafiło z deszczu pod rynnę. OAO ma za zadanie znaleźć dziecku jak najlepszych rodziców, nie tylko kochających, ale także zdolnych do poniesienia wszelkich, w tym finansowych, kosztów rodzicielstwa.

      już to czy dziecko będzie miało 20 pokoi do dysp
      > ozycji i własnego szofera chyba jest najmniej istotne.

      A gdzieś tego wymagają?

      > Jak długo czeka się na dziecko każdy wie, a tyle jest ich nieszczęśliwych i cze
      > ka na swoją kolej.

      Czekają - co już zresztą pisało się tu sto razy - dzieci starsze, chore, z licznym rodzeństwem. Względnie zdrowe maluchy z uregulowaną sytuacją prawną nie czekają wcale.

      Większosć par na początku, bojąc się, że nie dostanie kwalifikacji, buntuje się przeciw ograniczeniom i 'inwigilacji' ze strony OAO. Potem to przechodzi wink
      • leli1 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 08.04.09, 08:24
        nie powiem, że podobała mi się cała ta procedura (oprócz spotkań w grupie bo te były fajne smile ), ale starałam się patrzec na to od tej dobrej strony, czyli efektu końcowego.
        Tak jak pisała kawka, ma to swoje uzasadnienie, OA stara sie w jakis sposób sprawdzic komu daje dziecko i warunki w jakich bedzie przebywac. Nigdzie jednak nie spotkalam sie, aby byly one bardzo wygorowane, dzieckoz wykle nawet nie musi miec wlasnego pokoju (u nas kiedy przystepowalismy do kwalifikacji takowego nie było, był jedynie kącik dla dziecka w naszej sypialni).
        A opinia z pracy (czasem od znajomych)?, mysle, że posiłkuja się nia, aby poznac cechy charakteru przyszlych RA. Jak pracodawca napisze, że wszystko olewasz, spozniasz sie do pracy i jestes kłótliwa smile), to będzie ważna informacja dla OA.....oczywiscie zartuje.

        Niestety nikt nie sprawdza rodzicow biol., choc czasem byłoby to baaaardzo wskazane, ale na to wpływu nie masz.

        Da sie przezyc.....wiele sie da.....
        • dorcian Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 08.04.09, 10:02
          Przeszlam przez procedury adopcyjne w Polsce i tez mi sie wydawalo,
          ze jest ciezko, dlugo i bez sensu. Z peryspektywy czasu - nie jest.
          Ale los sie zemscil za glupie myslenie, i teraz bede przechodzic
          przez procedury adopcyjne w UK. A tutaj wyglada to tak:
          1. Spotkanie informacyjne
          2. Oficjalne zlozenie podania
          3. Wstepna wizyta domowa pracownika socjalnego+wywiad z rodzina.
          Wynik tej wizyty decyduje, czy dopuszczaja rodzine do procesu.
          4. Kurs (ok. 5 spotkan ale calodniowych)
          5. 6 wizyt domowych pracownika socjalnego + tony papierow do
          wypelnienia.
          6. Wywiady (nie pisemne opinie) z pracodawcami oraz wskazanymi przez
          kandydatow przyjacolmi/znajomymi.
          7.Panel ktory po zebraniu calej dokumentacji decyduje czy dac
          rodzicom kwalifikacje czy nie.
          8. Gdy dziecko sie znajdzie - nastepny panel, ktory decyduje, czy to
          konkretne dziecko pasuje do rodziny i odwrotnie.
          9. Spotkanie z dzieckiem, nawiazanie wiezi.
          10. Po zamieszkamiu dziecka z rodzicami czeka sie ok 1 roku na
          zgloszenie sprawy do sadu i zakonczenie procesu adopcyjnego jego
          wyrokiem. W tym czsie zyje sie pod scisla kontrola pracownika
          socjalnego.
          Oczywiscie po drodze jest jeszcze sprawdzanie karalnosci i stanu
          zdrowia - w tym ostatnim przypadku list od lekarza rodzinnego z
          opisem stanu zdrowia a nie lakoniczne "zdrowy" lub nie. Ale to juz
          drobiazgi.
          W naszym przypadku, poniewaz mamy dziecko w wieku szkolnym dochodzi
          wywiad z samym dzieckiem oraz jego szkola.
          Caly proces od pierwszego spotkania do zatwierdzenia rodziny jako
          adopcyjnej trwa ok 12-14 miesiecy. A potem - tak jak w Polsce sie
          czeka.
          Teraz sama ocen, czy rzeczywiscie masz tak pod gorkesmile
          • hanna26 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 08.04.09, 10:40
            Jest olbrzymia różnica między adopcją dziecka, a jego urodzeniem.
            Dziecko adoptowane już raz zostało skrzywdzone i odrzucone. Więc
            chyba naturalną jest rzeczą, że trzeba dobrze sprawdzić ludzi,
            którym to dziecko zostanie powierzone. Dziwię się, że tego nie
            rozumiesz.
            Chyba wszyscy pracownicy OAO powtarzają do znudzenia: adopcja nie
            jest dla rodziców. Adopcja jest dla dziecka.
            Kobieta w ciąży nie jest sprawdzana, to fakt. Ale myślisz, że wobec
            tego ma łatwiej? Ona też musi zjeść swoją porcję kaszki, nie myśl
            sobie, że jest inaczej. Nie wypełnia papierów, nie składa
            formularza. Ale za to rzyga całymi dniami, chodzi na opuchniętych
            nogach, nie może wziąć etopiryny, kiedy głowa pęka z bólu, wariuje
            ze strachu, kiedy dzieciak zdrzemnie się na kilka godzin, i nie czuć
            jego ruchów. Przeżywa koszmarny ból porodu. Więc nie przesadzaj, że
            masz tak pod górkę. Co byś chciała, zgłosić się do ośrodka i
            powiedzieć, że chcesz dziecko, a oni powinni uśmichnąć sie do ciebie
            i powiedzieć: "Ależ oczywiście, proszę podpisać deklarację i sprawa
            załatwiona, dzieci już czekają".
            Naprawdę, trochę rozsądku!
            • wioskowy_glupek Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 08.04.09, 19:04
              Widzę że nie rozumiesz, ja nie mówię o dawaniu dziecka 1 lepszej osobie z ulicy. Tylko o tym, że potencjalnych rodziców w większości porządnych ludzi traktuje się jak przestępców. Podczas gdy prawda jest taka ze choćby nie wiem ile testow nie zrobili nie ustrzegą dziecka przed odrzuceniem. Bo rozwinązania adopcji np. tylko dlatego że rodzice mają później swoje biologiczne dziecko też się zdażają.

              Nie zapominajmy też o sytuacjach kiedy dziecko na wychowaie dostaje pedofil a i tak już bywało.

              Po drugie ja wiem że adopcja jest dla dzieckka i dlatego nie sprzeciwniam się wizytom w ośrodku, uczeniu przysłych rodziców czy testom psychologicznymm. Bo wiadomo że dzieci DD szczególnie starsze mają swoje problemy. Ale nie popadajmy w paranoję co ma do tego przesłuchiwanie sąsiadów czy szefa.

              Kolejna bzdura, w niekórych OA wymagane jest by para małżeńska miała za sobą ok 5 lat staż małżeński, rozumiem że pary po 6 latach czy 8 się już nie rozwodzą a ludzie nie umierają ???? ALbo z tym stanem zdrowia, zdrowe małżeństwo adoptuje dziecko a w miesiąc później 1 z rodziców ulega wypadkowi i zostaje sparaliżowne i co w tedy odbiera się dziecko ??? Więc po co te ograniczenia ?

              Nie mówię NIE ograniczeniom, jedynie głupim ograniczeniom...

              Btw. ja się nie skarże że mam pod górkę bo nie zaczęłam jeszcze nawet procesu adopcyjnego. Mam na to jeszcze kilka lat.
              • kawka74 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 08.04.09, 20:32
                w niekórych OA wymagane jest by para małżeńska miała za sobą ok
                > 5 lat staż małżeński,

                W ośrodku nam to wytłumaczyli - wg psychologów jeden z trudniejszych i kryzysowych okresów dla małżeństwa przypada na 3-5 rok trwania.

                ALbo z tym stanem zdrowia, zdrowe małżeństwo adoptuj
                > e dziecko a w miesiąc później 1 z rodziców ulega wypadkowi i zostaje sparaliżow
                > ne i co w tedy odbiera się dziecko ??? Więc po co te ograniczenia ?

                Nie, no, daj spokój.

                > Nie mówię NIE ograniczeniom, jedynie głupim ograniczeniom...

                Ośrodek ma za zadanie jak najlepiej, na ile to możliwe, poznać przyszłych rodziców i robi to dostępnymi metodami. Dlaczego ma wierzyć na słowo parze, która opowiada o sobie w samych superlatywach - bo wiadomo, że każdy będzie chciał się pokazać od najlepszej strony...? Musi sprawdzić, czy będą odpowiednimi rodzicami.
                Skoro stan zdrowia - źle, opinia szefa - źle, opinia sąsiadów - źle, staż małżeński - źle, więc JAK w ośrodku mają kwalifikować kandydatów? Na podstawie ich chcenia, trzech rozmów i dwóch testów?
                Tak, jak pisałam - większość ludzi dowiadujących się o procedurze kwalifikacyjnej przechodzi bunt. Ale to naprawdę mija smile
              • hanna26 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 08.04.09, 21:30
                A widzisz, ja nie uważam tych ograniczeń za głupie. Wręcz
                przeciwnie, one są i mądre, i potrzebne. Właśnie po to, żeby
                zmniejszyć do minimum ryzyko powierzenia dziecka osobie
                nieodpowiedniej (jak słusznie zauważyłaś, całkowicie wyeliminować
                takiego ryzyka sie nie da).
                Przesłuchiwanie sąsiadów i szefa uważasz za paranoję? Mam nadzieję,
                że w tym miejscu żartowałaś. A w jaki to sposob mają osoby
                odpowiedzialne za przyszłość dziecka sprawdzić potencjalnych
                rodziców, jak nie poprzez wywiad środkowiskowy? Wyłącznie na
                podstawie testów i rozmów, nie ruszając się zza biurka? Rozumiem, że
                gdyby okazało się, że rodzina całkowicie nie spełnia swoich funkcji
                i ktoś zapytałby: "A czy przed oddaniem dziecka sprawdzili Państwo,
                jak fatalną opinię mieli przyszli rodzice w miejscu pracy/miejscu
                zamieszkania?" - to pracownicy ośrodka powinni odpowiedzieć:" Ee,
                nie, po co było sprawdzać, nie popadajmy w paranoję...".

                Staż małżeński też nie jest bez znaczenia. Nie podam Ci źródła, ale
                wiadomo nie od dziś, że ogromna większość rozwodów dokonuje sie w
                pierwszych latach małżeństwa. Później są to sporadyczne wypadki. Na
                pewno nie są to więc wymagania całkowiecie "od czapy", żeby tylko
                pognębić rodziców. (Zresztą nie wszystkie ośrodki stosują takie
                sztywne wymagania stażowe).
                No i oczywiście, że w każdym momencie życia wszystko może się
                wydarzyć. Ale przecież chodzi tylko o to, żeby dziecku, które już i
                tak zostało skrzywdzone, nie fundować dodatkowych cierpień, żeby
                zmniejszyć ryzyko do minimum.
                • moleslaw Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 20.07.09, 08:37
                  Odpowiem na to pytanie jako dziecko adoptowane w wieku ok 2 lat (obecnie mam
                  30),może spojrzenie na problem z drugiej strony trochę zmieni Twoje spojrzenie
                  na sprawę.
                  Rodzice adopcyjni byli małżeństwem niedobranym,jako dziecko pamiętam ciągłe
                  kłótnie np. o to że matka spotyka się z jakimś mężczyzną (został po kilku latach
                  jej mężem),ojciec robił te awantury po pijaku ale właściwie miał rację,co nie
                  zmienia faktu że pił.Zostało to przegapione??? Matka nie mogła mieć dzieci z
                  powodu wcześniejszej aborcji,tego tez nikt nie sprawdził??? Wzięli ten rozwód a
                  ja mieszkałam więcej u babci niż z nimi. Zresztą u babci miałam raj na ziemi i
                  nie bardzo chciałam do nich wracać. Pamiętam że często matka mnie brała na
                  spotkania do znajomych gdzie alkohol lał się strugami a ja np. zasypiałam pod
                  stołem,z tych i podobnych względów babcia wzięla mnie do siebie. Potem był czas
                  że i matka z nami zamieszkała.
                  Byłam w drugiej klasie gdy matka wzięła ślub z mężczyzną o którym
                  pisałam,alkoholikiem o czym doskonale wiedziała poznała go u znajomych na tzw.
                  mecie.Wiadomo co to było w tamtych czasach.
                  Niestety babcia zmarła a ja musiałam do nich wrócić,znajomi bardzo często u
                  nas bywali no i pili,przy tym oglądanie filmów pornograficznych ,nikt się nie
                  przejmował tym że przy tym były w końcu dzieci.Ojczym pił zawsze,najpierw ze
                  znajomymi,w dniu wypłaty,w tym dniu kładłam się szybko spać by zasnąć przed
                  awanturą.Awantury z biciem robił praktycznie zawsze,potem doszły wszelkie
                  okazje,w tym czasie matka która też nie stroniła od kieliszka też popadła w
                  uzależnienie.
                  Cały czas nie wiedziałam o adopcji,często słyszałam że ojczym pije bo ja
                  jestem niegrzeczna,brzydka czy coś tam.Zdarzało się że nie było kolacji ale
                  wódka i piwo było zawsze.Zostałam wysłana do zawodówki by przynosic pieniądze bo
                  biedni rodzice nie mają,zaznaczam że oboje pracowali a ja nie byłam dobrą
                  uczennicą,jednak była szansa na szkołę średnią ze względu na stan zdrowia
                  dostałabym sie do klasy integracyjnej,tylko trzeba się było postarać.
                  W wieku 16 lat dowiedziałam się o adopcji,ojczym jak zwylke pijany w trakcie
                  awantury mnie zawołał i poinformował że mam się do nich zwracać pan i pani bo
                  nie jetem ich córką i nie mam mówić inaczej.
                  Ominę opis dokładny wszelkich awantur i pobić,kiedy uciekałam z domu by wezwać
                  policje bo ojczym chciał którąś z nas zabić,11 piętro a telefon wylatywał przez
                  okno jako pierwszy,więc musiałam uciekać.Kiedy przyjeżdżała policja matka go
                  broniła a potem dostawało mi się za to że mogłam jej tyle wstydu tą policją
                  przynieść.
                  Matka nie lepsza,już omijając to że mnie biła ,próbowała mnie udusić
                  itp.ostatni raz podniosła na mnie rękę 9 lat temu byłam w 7 miesiącu
                  ciąży,chciałam tylko odebrać swój rower ale ona twierdziła że rower jest dla
                  ojczyma.
                  Może to trochę naświetli sytuację,właśnie aby uniknąć takich sytuacji są te
                  wszystkie procedury,że czasem nieskuteczne to widać.
                  Ja osobiście jestem przeciw adopcji,a nóż mi się w kieszeni otwiera gdy słyszę
                  że dziecko adopcyjne jest złośliwe i niegrzeczne,każde jest a adopcyjne tym
                  bardziej ma rozchwianą psychikę.Niejednokrotnie słyszałam od matki że mnie odda
                  bo zostawienie dziecka w DD to 5 minut roboty,wtedy jeszcze nie wiedziałam że
                  jestem adoptowana.
                  Kończę ten wywód i mam nadzieję że się do czegoś przyda.
                  • kawka74 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 20.07.09, 09:35
                    > Może to trochę naświetli sytuację,właśnie aby uniknąć takich sytuacji są te
                    > wszystkie procedury,że czasem nieskuteczne to widać.

                    Dla uściślenia - w czasach, kiedy byłaś adoptowana, nie było takich procedur, jak dzisiaj, nie sprawdzano tak, jak dzisiaj, kandydatów na rodziców adopcyjnych. Procedury nie eliminują ryzyka, ale je w jakimś stopniu obniżają.

                    > Ja osobiście jestem przeciw adopcji,

                    ??????
                    • moleslaw Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 20.07.09, 09:53
                      Wiem że nie było takich procedur,dlatego napisałam o tym bo może gdyby były
                      udałoby się uniknąć tego koszmaru.Choć z drugiej strony jakieś były z pewnością.

                      Przeciw adopcji jestem i ze względu na to co przeszłam jak i dlatego że wiele
                      osób po prostu nie powinno mieć dzieci po prostu,tyczy się to tak samo dzieci
                      biologicznych jak i adopcyjnych.Z każdym dzieckiem są jakieś problemy mniejsze
                      lub większa ale mam wrażenie że żaden problem nie powinien rodzica
                      usprawiedliwić gdy rozwiązuje adopcje,dzieci adopcyjne są już po przejściach i
                      kolejne nie są im potrzebne.
                      • leli1 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 20.07.09, 10:36
                        zbyt szerokie i krzywadzące uogolnienie. To ze ktos biologicznie nie moze zostac rodzicem, nie znaczy ze nie powinien nim zostac w ogole.
                        Rozumiem, ze zostalas skrzywdzona, akurat mialo to miejsce w RA, ale uwierz, takich przypadkow jak twoj jest wiele, glownie w rodzinach biol., czy to ma znaczyc, ze ludzie w ogole nie powinni miec dzieci?
                        Kiedys, jak pisala juz kawka, ograniczenia co do bycia RA byly chyba żadne, kazdy mogl nim zostac. Teraz poprzez wlasnie szkolenia, spotkania, czasem badanie więzi, testy psycholog., mam nadzieje, że udaje się "odsiać" tych, ktorzy rodzicami zostac nie powinni.
                        Niestety z mojego otoczenia mam przykład, kiedy to sito nie zadziałało jak trzeba i z układnej wydawałoby się rodziny, po 3 latach od adopcji została rodzina rozbita z małym, ponownie skrzywdzonym dzieckiem sad
                      • kawka74 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 20.07.09, 10:53
                        Choć z drugiej strony jakieś były z pewnością
                        > .

                        Tak, zbierało się odpowiednie dokumenty, składało i czekało. Żadnych rozmów, analiz, dociekań.

                        > Przeciw adopcji jestem i ze względu na to co przeszłam j

                        To, że ktoś skaleczył się nożem, nie oznacza, że należy wszystkie noże wycofać z użycia.
                        Patrząc na adopcję przez pryzmat własnych przeżyć krzywdzisz tak rodziców adopcyjnych, jak i dzieci adoptowane.

                        ak i dlatego że wiele
                        > osób po prostu nie powinno mieć dzieci

                        Od takiego stwierdzenia tylko krok do następnego uogólnienia, że na pewno Bóg wiedział, co robi, czyniąc 20-25% par starających się o dziecko niepłodnymi, bo niechybnie zadręczyliby swoje dzieci na śmierć.
                        Weź również w swojej ocenie pod uwagę, że to, co Ty przeszłaś, często przechodzą dzieci w rodzinach biologicznych, dopiero w RA odzyskując spokój.
                          • moleslaw Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 20.07.09, 16:59
                            Nie Verdano wcale tak nie uważam,co nie znaczy że mam zmienić zdanie.Po prostu
                            uważam że powinna być jakaś kontrola nad rodzicami zarówno adopcyjnymi jak i
                            uwaga, biologicznymi,szczególnie jeśli wiadomo że w takiej rodzinie coś jest nie
                            tak. Niestety u nas skończyłoby się to zwykłym donosicielstwem. Wiele przypadków
                            tragedii w rodzinach patologicznych bierze się z nieudolnego systemu tzw. pomocy
                            socjalnej.
                            • kawka74 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 20.07.09, 17:32
                              > uważam że powinna być jakaś kontrola nad rodzicami zarówno adopcyjnymi jak i
                              > uwaga, biologicznymi

                              Jaka? Co konkretnie proponujesz?

                              szczególnie jeśli wiadomo że w takiej rodzinie coś jest ni
                              > e
                              > tak.

                              Skąd miałoby być wiadomo?
                              Tego, co proponujesz, nie da się zrobić, nie tylko ze względu na możliwości
                              pomocy społecznej (która wbrew oczekiwaniom nie jest wszechmocna, nie potrafi
                              multiplikować pracowników i nie ma maszynki do robienia pieniędzy), ale i ze
                              względu na poważne nadużycia, do których to mogłoby prowadzić.
                              Gdyby ludzie przejawiali zachowania patologiczne wyłącznie na skutek
                              niesprzyjających okoliczności zewnętrznych, rzeczonej patologii byłoby o wiele
                              mniej.
                              Obawiam się, że musisz przyjąć do wiadomości, że fatalnie trafiłaś, i radzić
                              sobie z tym problemem na swoim własnym poletku, bez występowania przeciwko adopcji.
                              • verdana Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 20.07.09, 22:32
                                Kontrola nad kazda rodzina konczy się fatalnie. Bo kontrolujacy mają
                                jakąś wizję wychowania - i będa jąegzekwować.
                                Bywaja meżowie lejacy dzieci - czy wobe tego nad kazdym małżenstwem
                                powinna być kontrola państwa- wchodzic do domu, sprawdzac, czy zona
                                nie pobita, czy obaiad gotowy?
                                Problem w tym,z e nadzor nad rodzina potrafi uratowac kilkoro
                                dzieci, niszcząc życie tysiącom.
                                • phoebe10 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 21.07.09, 09:51
                                  Nie zauważyłam, by molesław sugerowała wejście jakichś kontrolujących w każdą
                                  rodzinę. Napisała, moim zdaniem słusznie, że państwo ma zakichany obowiązek
                                  zapewnić ochronę dzieciakom, którym w domu rodzinnym dzieje się krzywda. A to
                                  nie musi oznaczać obecności opieki społecznej w każdym domu. Prawda jest taka,
                                  że opieka doskonale wie, gdzie należałoby interweniować i wszyscy mają to
                                  dokładnie w 4 literach. Sąd rodzinny nakłada kuratora, który raz w miesiącu
                                  pisze sprawozdanie, często nie racząc domu odwiedzić, czasami zadzwoni do szkoły
                                  i tyle. Mogłabym pisać i pisać na ten tema, tylko co to zmienisad
                                  Molesław, bardzo mi przykro, że dane Ci było przejść przez to wszystko.
                                  • kawka74 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 21.07.09, 13:44
                                    Prawda jest taka,
                                    > że opieka doskonale wie, gdzie należałoby interweniować i wszyscy mają to
                                    > dokładnie w 4 literach.

                                    Skąd? Na podstawie donosu sąsiada?

                                    Sąd rodzinny nakłada kuratora, który raz w miesiącu
                                    > pisze sprawozdanie, często nie racząc domu odwiedzić, czasami zadzwoni do szkoł
                                    > y

                                    Nawet jeśli odwiedzi raz w miesiącu, to co z tego?
                                    Uważasz, że gdyby w rodzinie Molesława kurator pojawiał się raz na 30 dni, to coś by się zmieniło? Zmieniłby się stosunek ojczyma do niej? A może matki?
                                    Wasze wyobrażenie o mocy sprawczej opieki społecznej jest powalające. Opieka może wysłać kuratora, ale ludziom głów nie przemebluje.
                                  • kawka74 Jeszcze jedno 21.07.09, 13:47
                                    Napisała, moim zdaniem słusznie, że państwo ma zakichany obowiązek
                                    > zapewnić ochronę dzieciakom, którym w domu rodzinnym dzieje się krzywda

                                    Zapewnia to między innymi przez adopcję, odcinając dziecko od ludzi, którzy je krzywdzą.
                                    Molesław miała tego pecha, że RA zrobiła jej krzywdę, ale bezsensownie rozciąga to na instytucję adopcji w ogóle.
    • phoebe10 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 21.07.09, 20:05
      "Wiara w państwo (czyli w co lub kogo ?!), że rozwiąże problemy
      skrzwdzonych dzieci jest tak naiwna, że aż trudno się do tego
      odnieść"
      Zasłanianie się pustym hasłem o naiwności jest typowe niestety dla polskiej
      mentalności. Najlepiej siedzieć na tyłku z założonymi rękami. A państwo powinno
      te sprawy rozwiązywać przez odpowiednie instytucje takie jak opieka społeczna,
      kuratorzy sądowi i sądy rodzinne.

      "opieka doskonale wie, gdzie należałoby interweniować i wszyscy mają to
      > dokładnie w 4 literach.

      Skąd? Na podstawie donosu sąsiada?"

      Pewnie stąd, że 90% patologii to petenci pomocy społecznej. Jest jeszcze szkoła,
      z którą to kurator sądowy ma obowiązek utrzymywać kontakty! I rzeczywiście
      byłoby fajnie, gdyby sąsiedzi zechcieli czasami zainterweniować i jeszcze
      fajniej, gdyby policja potraktowała te sąsiedzkie zgłoszenia poważnie. Może
      zwłoki dzieci nie leżałyby w beczkach przez x lat!

      I jeszcze gdyby kurator sądowy przykładał się do swojej pracy, molesław nie
      spędziłaby w tej rodzinie swojego życia, bo w takich rodzinach należy
      ograniczyć/odebrać władzę rodzicielską.
      A takie bierne przyzwolenie na nic nie robienie jest niezmiernie wygodne, prawda?
      • agramax Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 22.07.09, 09:32
        phoebe, sama piszesz jedynie o zyczeniach.
        Mozna się zgodzić z ogólnym hasłem, że "państwo powinno te sprawy
        rozwiazywać", ale co z tego dalej wynika, skoro państwo to zarówno
        policja, która bagatelizuje takie sprawy, jak i kurator i
        nauczyciele, którzy wola siedziec cicho/niedostrezgac problemu, bo
        to dodatkowy kłopot i praca.
        Nie da się nakazać instutucjom państwowym, żeby dobrze wykonywały
        swoje obowiązki i z tego powodu będzie dobrze.
        Jedyną droga do poprawy jest społeczna edukacja i kampania, która
        uzmysłowi ludziom, że warto i trzeba pomagać innym, "wtrącać" się w
        sprawy sąsiadów, jeśli wyglądają one niepokojaco itp. Polskie
        społeczeństwo jest szczególnie zamknięte i bardzo mało ufne - zmiana
        nastawienia to praca na lata i kolejne pokolenia.
        • phoebe10 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 22.07.09, 10:45
          agramax napisała:

          > i
          > nauczyciele, którzy wola siedziec cicho/niedostrezgac problemu, bo
          > to dodatkowy kłopot i praca.

          I tu się nie zgodzę. Bo tyle, co w naszej szkole opinii do sądu, pism do
          kuratorów się napisałyśmy to już nasze. Do sądu, jako wychowawca już nie raz
          byłam wzywana. Często też sami nauczyciele zgłaszają problem. I właśnie niestety
          na sądzie i kuratorze sądowym się sprawa kończy. A dzieciak jak w bagnie
          siedział, tak i dalej siedzi.
          > Nie da się nakazać instutucjom państwowym, żeby dobrze wykonywały
          > swoje obowiązki.
          A właśnie powinno się! A takie ciche przyzwolenie ( "bo to i tak nic nie
          zmieni", "po co, i tak będzie po staremu") poprawie nie służy.


          • verdana Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 22.07.09, 13:17
            Ależ dzieci się fatalnie traktuje nie tylko w rodzinach
            patologicznych! Wyksztalceni, zamożni, "porzadni" ludzie także
            bywaja sadystami i alkoholikami. Tylko tego nie widać tak "na
            pierwszy rzut oka", te dzieci przychodza do szkoly w markowych
            ciuchach, czyste - i nauczyciele zazwyczaj nie maja pojecia, co sie
            w somu dzieje.
            Uczylam wiele lat w szkole - prywatnej. Rodzice - wszyscy - ktorzy
            posylali tam dzieci, musieli być ludźmi zamoznymi, skoro stać ich
            bylo na czesne, a i teoretycznie "dobrymi", skoro zadbali o edukację
            dzieci.
            To, co działo się w niektorych domach wolalo o pomstę do nieba.
            Tylko, przepraszam bardzo - jak panstwo ma dociec, ktore czyte i
            zadbane dziecko jest w rzeczywistosci maltretowane???
                • phoebe10 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 22.07.09, 16:56
                  verdana, a jednak, pomimo makrowych ubrań wiedzieliście, że w niektórych domach
                  dzieci są źle traktowane.
                  Ja nie mówię, że zawsze i wszędzie można pomóc. Nie można. I to jest tragedia. I
                  należy zrobić wszystko, by zjawisko przemocy zminimalizować. A ten obowiązek
                  należy przede wszystkim do instytucji wyżej już wymienianych.
                  • verdana Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 22.07.09, 17:45
                    Tak, ale nie było w tym wypadku zadnej możliwosci ingerencji panstwa.
                    Jak to sobie wyobrazasz - 1-latek czysty, nie pobity, najedzony - a
                    ze w domu wymyslaja mu od ostatnich, ze ojciec jest wtredny, ze dają
                    prezenty rodzenstwu, a jemu nie -co na to można poradzic? jak to
                    udowodnić? Gdzie widzisz możliwosci wkroczenia opieki spolecznej czy
                    policji?
                    A takich akurat domow jest duzo. I widzisz - nie dobrze jest, jesli
                    nikt nie reaguje. Ale nie jest równiez dobrze, gdy kazda rodzina
                    jest pod nadzorem wladz, gdy nie rodzice, a państwo decyduje, ktorzy
                    rodzice sa dobrzy, a ktorzy nie. Bo to wymaga bardzo głębokiej
                    igerencji w prywatne sprawy.
                    • kawka74 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 22.07.09, 17:54
                      Po prostu nie ma dobrego sposobu na udzielenie pomocy. No, nie ma i już. Można się pieklić, gdybać, życzyć, ale szkoda głowy na walenie nią o ścianę, no chyba że chce się pochwalić siniakiem.
                      Dlatego uważam, że powinniśmy zacząć od siebie, od tego, co ja konkretnie mogę zrobić, a nie od wysuwania żądań wobec innych, tak osób prywatnych, jak i instytucji.
                      Świata nie zbawię, ale mogę pomóc komuś na własnym poletku.
                      • phoebe10 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 22.07.09, 19:15
                        verdana, ale przyznasz chyba że jest różnica między Twoim pierwszoklasistą a
                        dzieciństwem molasławy. Życie nie jest, nie było i nigdy nie będzie
                        sprawiedliwe. Ja też nie raz dostałam w tyłek za przewinienia mojego brata i to
                        wcale nie znaczy, że do mojego domu powinna była wkroczyć policja! Ale w
                        sytuacjach tak drastycznych, jak te opisywane przez molesław ktoś powinien
                        interweniować.
                        • verdana Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 22.07.09, 20:34
                          Nie wiem. Moleslaw zyje, a jednego mojego ucznia zastrzelila mafia.
                          Zamiast ojca.
                          Kilku sie zacpało. Jeden siedzi.
                          Dam ci jednak przyklad - znajomy mojej mamy, pan ok. 80-tki mieska w
                          Izraelu. Pewnego dnia, gdy byl u niego 6-letni wnuczek, byl tak
                          strasznie niegrzeczny,z e dostal od dziadka klapsa. dziecko
                          zadzwonilo na policję - policja natychmiast przyjechala aresztowac
                          dziadka. jego szczęście, ze w domu byl remont, robotnicy
                          zaswiadczyli, ze nie znęcal się nad wnukiem, tylko da klapsa w
                          uzasadnionym wzburzeniu. Tylko dlatego odstapiono od zatrzymania.
                          dziadek trafil do szpitala ze stanem przedzawalowym. nigdy więcej
                          nie zostal sam z wnukiem nawet na sekundę.
                          mam tez rodzine w szwecji. Wlasnie corka mojej ciotki urodzila
                          bliźnięta, a ze ma my trochę wspolnego - w domu ma nieziemski
                          balagan, typu ubrania wszedzie, okurzane ze trzy lata temu itd.
                          jej matka jest przerazona - mowi,z e jesli do domu wejdzie opiekun
                          spoleczny, zabierze dzieci.
                          To jest niestety ta druga strona medalu.
                          • phoebe10 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 22.07.09, 21:39
                            Jeju, verdana, możemy się licytować na życiowe bagno (a moje miejsce pracy to
                            fantastyczny przykład na takowe, tylko w całkowicie innym kierunku, niż to o
                            czym Ty piszesz). I powtarzam po raz kolejny -nie chodzi o to by kontrolą objąć
                            wszystkich, chodzi o to, by maltretowane, głodzone, zaniedbywane dzieciaki nie
                            zostawiać samym sobie.
                            • verdana Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 22.07.09, 22:08
                              Przeciez z tym nikt nie dyskutuje!
                              Tylko obawiam się, ze to by akurat w opisywanym przypadku niewiele
                              pomogło - bo przeciez dziecko bylo przez długi czas z babcią - ani
                              glodne, ani zaniedbane...
                              Takich dzieci , jak usiłuje wytlumaczyć Nie sposob dostzec bez
                              inwigilacji wszystkich rodzin.
                              • phoebe10 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 22.07.09, 22:30
                                Gdy dziecko przebywa z normalną babcią to de facto nie dzieje mu się krzywda.
                                Ale nader często zdarza się tak (i niestety wiem z doświadczenia), że o tym, że
                                dzieciak
                                - mieszka z ojcem alkoholikiem, który nigdy nie trzeźwieje
                                - nie realizuje obowiązku szkolnego (o czym szkoła nieustannie informuje
                                kuratora sądowego)
                                - chodzi głody i żebrze pod sklepem (o czym wie zarówno szkoła jak i kurator)
                                - w przeciągu 3 lat odbywają się 4 sprawy, na których sąd nie ogranicza władzy
                                rodzicielskiej!!!!
                                Po 4 latach walki (i to szkoła pisze, nagabuje, interweniuje, dziecko trafia do
                                placówki, jest zdemoralizowane i niestety za duże na adopcję zarówno krajową jak
                                i zagraniczną.
                                Drugi przykład z własnego podwórka:
                                Dzieciak lat 7. Matka znika, ojciec przedawkowuje. Dziecko zostaje z babcią
                                alkoholiczką! Po roku rodzina ma kuratora, który wnioskuje o rozwiązanie rodziny
                                zastępczej (którą tworzy babcia), sąd przychyla się do wniosku po 8!!! latach.
                                Podawać dalej?
                                Na prawdę nie trzeba inwigilować wszystkich. Wystarczy zająć się tym, co podane
                                na tacy jest.
                          • moleslaw Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 23.07.09, 06:13
                            Verdano
                            Aż zaczynam żałować że żyję ;-( na poważnie jednak na mafię ani rodzina ani
                            pomoc społeczna nie ma wpływu.Zresztą podejrzewam że nie miał 10 czy 12 lat.
                            Moja pierwsza wypowiedz miała tylko uświadomić wioskowemu dlaczego te
                            wszystkie kontrole są potrzebne.I tyle !
                            Ta dyskusja do niczego nie prowadzi,chciałabym tylko zaznaczyć że dotyczy ona
                            dzieci,które w żaden sposób nie mogą się bronić,dla nich po prostu nie ma takiej
                            opcji sad To dlatego dorośli powinni nad tym czuwać.
                            • kawka74 Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 23.07.09, 12:13
                              Egzaminowanie kandydatów na RA, jak sama piszesz, ma swój głęboki sens, z czym trudno się nie zgodzić, bo eliminuje się w ten sposób przynajmniej część ryzyka.
                              Zaobserwowałam, że wobec procedur i ograniczeń burzy się znakomita większość kandydatów, to chyba jest część procesu adopcyjnego. Zwykle jednak bunt przechodzi - bo przecież nie jest to po to, żeby utrudnić im życie, ale po to, żeby nie zrobić krzywdy dziecku, które już raz zostało skrzywdzone.
                              Z resztą tego, co piszesz, raczej nie mogę się zgodzić, ale to już napisałam.
    • kasialu Re: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ? 23.07.09, 13:41
      Ja uważam, że jakaś weryfikacja musi być. Nie jestem za
      kontrolingiem ponieważ moim zdaniem niczego nie wniesie nawet jeżeli
      w rodzinie jest coś nie tak... Nie może być, że wpada kurator i
      sprawdza jak się sprawy mają... Dzieci chodzą do przedszkola, do
      szkoły i tam przecież można zweryfikować, czy dziecko jest bite, czy
      zastaraszane...
      Molesław bardzo źle trafiła niestety... Nikt nie inerweniował, a
      przecież chodziła do szkoły i otoczenie musiało coś zauważyć.
      Nie rozumiem kobiet, które pozwalają mężom, konkubentom i innym
      facetom krzywdzić własne dzieci.
      Molesław bardzo mi przykro, że spotkało Cię tyle zła ze strony
      rodziców crying
      Ja mam dzieci mieszane ado-biolo i nie wyobrażam sobie krzywdzić
      ich. Jednak musimy wziąć pod uwagę, że choroba alkoholowa powoduje,
      ze ludzie nie są sobą...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka