mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:)

06.11.09, 10:00
Właśnie dostałam bure, że znów kupiłam synkowi zabawkę. Ale jak widzę fajna
rzecz i stać mnie na nią to czemu mu nie kupic?smile)

A tak serio to jak Wasi partnerzy reagują na Wasze szaleństwa?
    • pomme Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 06.11.09, 10:04
      ja swojego informuje wybiórczowink nie o wszystkim musi wiedzieć
      ale jeżeli chodzi o syna to staram sie nie przesadzać z zabawkami bo
      ma ich naprawde duzo. Tak sie składa ze jest jedynym dzieckiem
      zarówno w mojej rodzinie jak i męza i wszyscy go rozpieszczaja
      • mieeke Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 06.11.09, 10:06
        to masz szczeście....mój pracuje w domusadwięc ma mnie na oku
    • zaba133 Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 06.11.09, 10:18
      nie szaleję zbytnio jesli chodzi o dzieci, z drugiej strony zarabiam-
      wydaję.....
      • asiula1306 Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 06.11.09, 11:07
        zabawki kupuję rzadko bo dzieciaki mają ich dużo, zawsze też coś dostaną, to
        raczej ja "opierniczam" męża za kolejną "niepotrzebną" zabawkę bo on właściwie
        od rana do wieczora w pracy i ma dla nich mało czasu, a jak już idzie z nimi na
        spacerek to zawsze wracają z nowymi zdobyczami
        • monna16 Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 06.11.09, 12:26
          U nas podobnie. Ja zabawek nie kupuję, ale mąż często jak odbiera młodego z
          przedszkola to zawsze coś mu tam kupi. Żeby jeszcze były to małe zabawki, ale
          nie... autobusy przegubowe itp. Dzieciaki mają dwie skrzynie na tzw. klamoty i z
          obu aż kipi, do tego większe zabawki na półkach, a tu co rusz coś nowego! Na
          wiosnę zrobiłam przegląd zabawek i te którymi się nie bawią mąż wywiózł do
          przedszkola. Młody pierwszego dnia po "chorobowym" przyniósł z przedszkola
          wszystkie zabawki jakie oddaliśmy "bo to jego" smile
          Mamy liczną rodzinę która naszym dzieciom zabawki kupuje tylko na urodziny czy
          święta, a że święta za pasem to pewnie znów zawalą nas całą stertą klamotów -
          jeszcze trochę to zabawki wypchną nas przez okno!
          • asiula1306 monna16! :) 06.11.09, 22:23
            monna16 napisała:

            > U nas podobnie. Ja zabawek nie kupuję, ale mąż często jak odbiera młodego z
            > przedszkola to zawsze coś mu tam kupi. Żeby jeszcze były to małe zabawki, ale
            > nie... autobusy przegubowe itp.

            myślałam że padnę ze śmiechu jak to przeczytałam, moj synuś z ostatniego spaceru
            wrocił właśnie z autobusem przegubowym, nawet zdarli cenę żebym nie widziała smile
    • constanta Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 06.11.09, 12:16
      Nigdy nie dostałam bury od męża , że kupuje dzieciom zabawki. Ja
      kupuje nałogowo przeważnie ubranka, zabawki mój mąż.
      Wydaje mi się ,że to wszystko też zależy od naszych dochodów,bo jak
      ktoś zarabia 1500 zł i z tego 500 wydaje na zabawki to mysle ze jest
      to szaleństwo, ale jak ktoś ma 15000 a wydaje 500 zł to mysle ze nie
      ma to dużego znaczenia.Sa miesiące ze np. z zabawek nic nie kupuje,
      jakies gry , książeczki, a są miesiace jak np. grudzień lub czerwiec
      ze ok 1 tys idzie mi na same zabawki.
      Ja musiałabym robić mojemu mężowi awanture za sery, bo kocha ser za
      120 zł kg i kupuje go nałogowo ))))))
      • kinder0610 Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 06.11.09, 12:51
        My najczęściej kupujemy zabawki razem, albo wcześniej ustalamy co
        kupimy. Staram się nie przesadzać z ilością zabawek i nie wracamy z
        każdej wyprawy z zabawką. Nawet jeśli zaszaleje i kupie zabawki
        ubrania czy inne rzeczy to mąż nie ma do mnie nigdy pretencji.smile
        Może dlatego że sam lubi wydawaćsmile
    • kakuba Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 06.11.09, 13:04
      my to wogóle wiekszość zakupów robimy razem... zabawki, buty,
      większe zakupy ciuchowe...zwykle rzucam hasło (np. potrzebne sę buty
      albo jest promocja w Kappahl albo jedziemy do akwarystycznego - bo
      to nasze nowe hobby ostatnio) pakujemy sie całą czwórką i jedziemy
      kupowac wink
      zakup większych zabawek zawsze uzgadniam z mężem, bo wolę jak mi
      doradzi i spojrzy 'męskim okiem'
      drobne zakupy typu książeczki, art. plastyczne wogóle nie uzgadniam,
      bo to raczej drobiazgi są

      a z ubrankami to czasem przesadzę, szczególnie na allegro
      chociaz mąż generalnie się nie bulwersuje, jeśli mu dam konkretne
      argumenty że cos jest potrzebne (hmm.. tylko jak wytłumaczyć
      koniecznosć zakupu piątego dresika, 10tej pary spodni albo 15tej
      bluzeczki..hehehe)
      ale jak maż widzi, ze jednego tygodnia przychodzi 6-ta paczka z
      ubrankami... to pyta czy nie przesadziłam trochę? i że moze bym
      przystopowała z wydatkami? wink

      generalnie na wspólnych zakupach to mąż łatwiej podejmuje decyzje o
      zakupie niż ja
      poza tym razem prowadzimy budżet, wiec na bieżąco oboje widzimy ile
      mozemy wydać a jakie wydatki nas jeszcze czekają
      • leigh4 Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 06.11.09, 15:41
        Czasami kręci nosem, jesli stwierdzi, że mały ma za dużo zabawek. Z
        tym, że nie jest tak, że kupuję zabawki nałogowo, a raczej wynika to
        z tego, że mały z żadna zabawką nie chce sie rozstać, więc na
        strychu piętrzą nam sie jeszcze little people i grzechotkiwink
        Nigdy natomiast nie skomentował zakupów ciuchowych-ani dla mnie ani
        dla synka. Zakupów nie robimy razem, M. nie cierpi łażenia do
        sklepów, a ja to szanuję, zresztą mamy dla sibie tylko popołudnia i
        weekendy, więc szkoda mi czasu wtedy na marnowanie go w sklepach.
        • marcysia51 Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 06.11.09, 21:36
          U nas na odwrót,to ja musze nadzorowac wydatki męża na zabawki dla
          dzieci.Najbardziej mnie wkurzają pierdoły z gazet.
          A po za tym jestem zdania,że dziecko musi na cos zasłużyć,zwłaszcza moje starsze
          którego zachowanie jest skandaliczne a wystarczy ze skinie paluszkiem i ojciec
          leci i kupuje zabawkę.
          Nie radze sobie niestety ani z synem ani z mężem sad
          • mmala6 Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 06.11.09, 21:43
            w ciuchy nie wnika. Droższe zabawki kupujemy razem, albo przynajmniej
            razem podejmujemy decyzje.
            • anyx27 Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 06.11.09, 21:46
              Przyzwyczaił się smile i często sam zachęca mnie do zakupów dla siebie, bo
              zazwyczaj obkupuję młodą, a siebie rzadziej.
    • koza_w_rajtuzach Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 07.11.09, 08:27
      zabawki w sumie tylko okazyjnie kupuję.
      Mąż nie interesuje się moimi zakupami. Ostatnio tylko jak był na zwolnieniu miał
      coś przeciwko, że kupuję małemu kombinezon zimowy, bo po co mu aż dwa (??!). A
      dwa to przecież minimum.
      • paliwodaj Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 07.11.09, 15:07
        razem kupujemy tylko wieksze rzeczy typu meble, auto, sprzet typu
        pralka. Ciuchy zwykle kupuje sama, nawet dla meza, co wiaze sie z
        ryzykiem ze nie trafie z rozmiarem, maz nie wnika w zakupy ubraniowe
        dla mnie i dzieci
        Zabawki kupujemy razem , w sensie i ja i maz, ale nie mamy fiola na
        tym punkcie i zakup kazdej zabawki musi byc przemyslany, duzo jest
        badziewia na rynku, rzeczy z ktorych dzieci nie beda czerpaly
        korzysci.
      • anyx27 Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 07.11.09, 15:46
        koza_w_rajtuzach napisała:

        Ostatnio tylko jak był na zwolnieniu mia
        > ł
        > coś przeciwko, że kupuję małemu kombinezon zimowy, bo po co mu aż dwa (??!). A
        > dwa to przecież minimum.

        Dla ciebie minimum, dla niego widocznie niekoniecznie, zresztą mam w tej kwestii
        podobne zdanie jak twój mąż wink
        • agni71 Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 07.11.09, 19:48
          > Dla ciebie minimum, dla niego widocznie niekoniecznie, zresztą mam
          w tej kwesti
          > i
          > podobne zdanie jak twój mąż wink

          No, ja tez uważam, że prawdziwe minimum to jeden kombinezon,
          a nawet na upartego mozna przetrwac zime bez kombinezonu, tylko z
          kurtka i jakimis ocieplanymi jeansami czy sztruksami smile
          Co do wydatków na dzieci, z zabawkami troszke mam tendencje do
          przesadzania tylko w okresie przedświatecznym, ale moze tym razem
          sie uda smile
          Na codzień nie kupuje zabawek bez okazji (chyba, że drobiazgi, typu
          figurka), wiec i nie ma sie do czego przyczepić.
          Zakupy ubraniowe sama staram sie trzymac pod kontrolą, i sama tez
          wyrzucam sobie, ze dzieci mają np. 3 kurtki, gdy dwie by
          wystarczyły, albo za duzo półbutów.
          Myslę, że gdybym zaczęła przesadzać z zakupami dla dzieci, mąz
          starałby sie mnie przystopować wink
        • koza_w_rajtuzach Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 08.11.09, 19:35
          > Dla ciebie minimum, dla niego widocznie niekoniecznie, zresztą mam w tej kwesti
          > i
          > podobne zdanie jak twój mąż wink

          No tak, tylko, że ten sam mąż dzień po wygłoszeniu tych swoich mądrości, że
          jeden mu wystarczy na następny dzień wybrudził małemu kombinezon dając mu
          chrupki. W takiej sytuacji musiałabym odpuścić sobie spacer w późniejszych
          godzinach i od razu po powrocie do domu prać kombinezon, żeby na pewno na
          następny dzień wyschnął. A tak luz, dwa kombinezony, więc zero stresu.
    • babajaga-only mój jest wyjatkowy :))) 07.11.09, 23:39
      Lata ze mną na zakupy do UK i dzwiga za mną tobołki przez dwa dnie smile
      Raczej nie narzeka - siada sobie gdzieś grzecznie i czeka .Małą rozpieszczamy bo
      czekalismy na nią długo - czasami jak kupuje kolejny zestaw np. PEPPY to coś
      tam wspomni,że juz ma.Tylko raz jeden dostałam ochrzan jak kupiłam chyba 3,5 kg
      teczkę FIFI z magnesami/ ponad 200szt/- mielismy za cięzki bagaż/dopłata na
      lotnisku/.
      Ojej - teraz doceniam jaki mój jest kochany smile
      • kalina886 Re: mój jest wyjatkowy :))) 07.11.09, 23:49
        Ja jestem chyba bardziej oszczędna od męża.
        Owszem może czasami dla córki zdarza mi się coś kupić nad to, tylko
        dlatego że jest rzeczą, według mnie, wyjątkowo ładną, ale to jest
        rzadkość.
        Zabawkami staramy się jej nie rozpieszczać bo i tak średnio jest,
        gdzie to wszystko trzymać, a młoda pobawi się trochę i rzuci w kąt.

        Ja muszę bardziej chamować męża z wydatkami na pierdoły techniczne -
        bo on ciągle chciałby mieć nowe dvd, jakiś nowy tv, mimo że stary
        jest jak najbardziej ok i dość niedawno był kupowany itp. męskie
        zabawki.
        • agaja5b Re: mój jest wyjatkowy :))) 08.11.09, 17:42
          Jezeli chodzi o zakupy to bardzo mnie wkurza w moim mężu to że
          wiecznie pogania i chce już iść, a potem przy okazji wizyty u swojej
          siostry np. pyta mnie co mamy dla ich małego. On uważa że wszystko
          samo się kupuje nie wiadomo kiedy. I dziwnym trafem nasze dzieci
          mają co trzeba na zimę jak przyszła a wcześniej po się czepiał że
          znowu coś trzeba kupić. Wtedy naprawde mam ochotę mu przywalić.
    • kropkaa Re: mężowie/partnerzy, a Wasze zakupy:) 08.11.09, 20:49
      Wczoraj byłam świadkiem takiej scenki: w Mango w pobliżu wejścia pan
      z dzieckiem, a wśród tłumu dwie panie (mama i córka). Córka wybrała
      jakiś ciuch (niezbyt tani) i konspiracyjnie prosi kasjerkę,
      wcześniej przywoławszy ją w drugą połowę sklepu: proszę odłożyć na
      nazwisko xxx, tylko proszę zapamiętać i już przy kasie nie pytać!
Pełna wersja