fiorentina-due
06.11.09, 12:06
Witam,
pisałam wcześniej o tym jak moja paczka utknęła w agencji celnej.
Jestem już "po", więc mogę krótko podsumować: wartość zakupów 640$
(dwa zamówienia z Gap/Old Navy i jedno z Gymboree wrzucone do
jednego pudła), VAT i cło 740 zł + 17 zł opłaty skarbowej, agencja
celna 384 zł - po wynegocjowaniu zniżek. Łącznie dodatkowe koszty
wyniosły ponad 50% wartości ubrań. Pan z agencji celnej udzielił
paru rad jak unikać na przyszłość takich przygód: przesyłki na różne
osoby, a nie ciągle na siebie, karton nie powinien mieć napisów Gap
czy Old Navy (niewykonalne, bo zakupy robię sama, do Polski
docierają przez Shipsmarta) i ostatnia rzecz: deklarować małe kwoty.
Do tej pory wpisywałam rzeczywistą wartość zakupów (największa to
300 parę $) i nie miałam żadnych przejść z cłem. Wiem, że paczki do
wartości 150 Euro zwolnione są z cła, ale nie z Vat-u, więc i tak
przez agencję muszą przejść. Stąd moje pytanie: czy wpisujecie
rzeczywistą wartość czy jakąś fikcyjną? Zależy mi na opiniach osób,
które samodzielnie robią zakupy internetowe w Stanach.