kariat
04.09.10, 09:58
Nie wiem czy to ja oszalałam czy świat wokół mnie. Powiedźcie co takiego jest
w zabawkach firmy fisher price, lub innych „metkowych” zabawkach??? Czy to
magia metki i faktu, że rodzice chcą za wszelką cenę pokazać, że stać ich na
wiele, tudzież zapewnić swojej pociesze wszystko co najlepsze, czy dzieci
rzeczywiście bawią się i kochają te zabawki.
W tym roku byliśmy na wakacjach z innymi dziećmi, które takowe zabawki miały
(ja nie kupuję).
Jakoś nie widziałam specjalnego zainteresowania „metkowymi” zabawkami – ani
wśród mojego synka, ani innych dzieci. Owszem bawiły się nimi, ale tak jak
innymi zabawkami – za 20 zł czy 40 zł. A jednak często słyszę, że „krzesełko
uczydełko czy uczniaczek szczeniaczek to ulubiona zabawka mojej Oli czy Kacperka”.
Więc o co chodzi? Czy przypadkiem nie jest tak, że jak wywalimy to 200 zł na
zabawkę, to wmawiamy sobie, że to super inwestycja, a nasze dziecko nie
rozwinęłoby się tak wspaniale bez niej?